Outlet intelektualisty

Maria Dąbrowska, Znaki życia. Seria Głowy Wawelskie

Maria Dąbrowska, Znaki życia. Seria Głowy Wawelskie
Maria Dąbrowska, Znaki życia. Seria Głowy Wawelskie

Cztery opowiadania z lat 1929 - 1932. Świat sprzed wieku: inny świat, inni ludzie, inne problemy i inna literatura. Sam środek II Rzeczpospolitej. Dopiero dziesięć lat niepodległości... A za dziesięć lat przyjdzie koniec opisywanego świata, "przyjdą" Niemcy, "przyjdą" Rosjanie, którzy "przyjdą" tylko po to, by zamordować świat opisywany przez Dąbrowską i tylko dlatego, że to był polski świat. Któż - poza Witkacym - przeczuwał nadciągającą zagładę? Dąbrowska nie była prorokiem: pisała "zwykłą" literaturę.

Cena:

5,43 zł

Maria Pawlikowska - Jasnorzewska, Etiudy wiosenne

Maria Pawlikowska - Jasnorzewska, Etiudy wiosenne
Maria Pawlikowska - Jasnorzewska, Etiudy wiosenne

Wiersze z lat 1911 - 1912. Za 2 lata wybuchnie "wielka wojna", która na cztery lata wybije ludziom z głowy poezję. A może na zawsze?

Cena:

4,53 zł

Maria Rodziewiczówna, Dewajtis

Maria Rodziewiczówna, Dewajtis
Maria Rodziewiczówna, Dewajtis

Napisana po polsku, czyli językiem literackim, a nie gwarą gazetow-blogową, klasyka pozytywizmu, która do dzisiaj znajduje wielu czytelników. Wszystkich, których do lektury popycha tęsknota za prostym światem, bez relatywistycznych usprawiedliwień, gdzie tak, znaczy tak, a nie znaczy nie, gdzie drogą do sensownego i szczęśliwego życia jest życie wypełnione pracą, a nie kredytem, gdzie honor wyznacza wybory życiowe, a nie "znajomości i układy", gdzie miłość oznacza poświęcenie dla dobra osoby ukochanej i troskę o nią, a nie natychmiastowe zaspokojenie nieopanowanego i zaburzonego popędu rozrodczego, gdzie przyroda jest częścią normalnego świata danego od Boga, więc drzewa się ścina, by mieć drewno na budowę domów, krowy się doi, a w lesie poluje, a nie jest przedmiotem "ekologicznej troski" prowadzącej do katastrofy biologicznej - bo "prawa" jakiegoś pasożyta są ważniejsze od naturalnych potrzeb człowieka, gdzie patriotyzm jest nakazem serca miłującego tradycję i szanującego obowiązki wobec dobra wspólnego, a nie jest oczerniany i wyszydzany jako "nacjonalizm", gdzie... itd, itd. Od razu widać, że nie jest to powieść współczesna. Dzisiaj mówi się o takiej literaturze, że jest "naiwna", "sentymentalna" i "nudna". A więc zapraszamy do staroświeckiej lektury z koniecznym ostrzeżeniem: uwaga! Może obudzić dobro drzemiące w duszy! Osobom przyzwyczajonym, że rolą "pisarza" jest pokazać świat gorszy od koszmarów sennych i zaprawić myśli melancholią i goryczą, sprawi zawód. No i ten język - dzisiaj niezrozumiały: żadnych przekleństw i wulgaryzmów!

Cena:

4,53 zł

Martin Buber, Opowieści chasydów

Martin Buber, Opowieści chasydów
Martin Buber, Opowieści chasydów

Jednym z obowiązkowych przebojów, tzn. takim, którym trzeba się obowiązkowo zachwycać (oczywiście jeśli chce się zasłużyć na pochwałę PRL-owskich i post PRL-owskich pieszczochów), jest hymn na cześć tradycji ze "Skrzypka na dachu". Ach, cudowny! Och, wspaniały! Ach, och i "w ogóle i w szczególe i pod każdym innym względem"! "Tradycja". Taak, tradycja... Opowieści o chasydach powstawały w kilkanaście wieków po narodzeniu Jezusa Chrystusa, nie dziwi zatem, że zawierają w sobie bardzo wiele odpowiednio przetworzonej nauki Jezusa Chrystusa oraz przetworzonego nauczania Kościoła i Jego świętych. Z tego też powodu ortodoksyjny judaizm atakuje tak ukształtowany chasydyzm - wszak według nowożytnego judaizmu chrześcijaństwo jest najgorszym bluźnierstwem, jest wystąpieniem przeciw Bogu, które zasługuje na najcięższą karę. Z drugiej strony XX-wieczna posoborowa sekta ekumenistów-apostatów głosząca dogmat o "dialogu" ("dialog" - jeden z bożków ekumenicznej apostazji, nowoczesny filozoficzny byt absolutny, któremu rzekomo należy podporządkować rozum) "chrześcijan z żydami", rozpływa się w zachwytach nad mądrością zebraną przez Bubera. Tradycja... Oto okazuje się, że zachwyt ów zrodzony jest w zasadzie z ignorancji, z nieznajomości własnej tradycji, tradycji Kościoła i jest wprost do owej ignorancji proporcjonalny. Im bowiem większa ignorancja, nieznajomość uświęconego tradycją katechizmu, im większa nieznajomość nauczania świętych Kościoła, tym większe hołdy oddawane obcym religiom, wierzeniom, prorokom, nauczycielom, ideologom, ba, nawet politykom. Oświecony ignorant będzie nucił za Topolem/Tewje Mleczarzem piosenkę o tradycji i będzie się rozczulał nad żydowskim przywiązaniem do niej, a jednocześnie do własnej tradycji będzie miał lekceważący stosunek. Im mniej zna własną tradycję, tym większe okaże jej lekceważenie, a wreszcie nawet wrogość. Oto prawdziwe źródło parcia chrześcijańskich ignorantów ku różnym egzotycznym wyznaniom (te zaś znane są oczywiście również jedynie ze słyszenia, ale w tym wypadku ignorancja tylko zwiększa ich atrakcyjność - co za paradoks). Historia pokazuje, że postulat "modernizacji" nauczania Kościoła wysuwany przez Jego "uwspółcześniaczy" zawsze wiąże się z nieznajomością Jego tradycji oraz z obsesyjną do tej tradycji niechęcią i wrogością (często przybierającą wręcz formę jawnej nienawiści - co powinno dziwić skoro te uczucia zbudowane są na ignorancji, ale nie dziwi, bo brak logiki zawsze się pleni wraz z ignorancją). I tak tradycja (której świadectwem jest zbiór Bubera) wychwalana przez żydowskiego mleczarza wyciska łzy z oczu, i "jest piękna i mądra", a pochwała tradycji własnej, często leżącej u podstaw "Opowieści chasydów", jest "zabobonem" i każe rozczulonym miłośnikom "dialogu" ocierać łzy, a zaciskać pięści. Cóż, to chyba oczywiste, wszak wiadomo, że - jak uczy dialektyka - najwyższą formą dialogu jest monolog (monolog umysłu oświeconego i wolnego od zabobonów rzecz jasna). Tradycja... "ale zasadniczo, pobieżnie my ją nazywamy Marysia..."

Cena:

19,86 zł

szt.

Maurycy Maeterlinck, Życie pszczół

Maurycy Maeterlinck, Życie pszczół
Maurycy Maeterlinck, Życie pszczół

Zapomniany noblista, porównywany w latach swej popularności z Goethem czy Byronem i jego, coraz bardziej zapoznany (proszę tylko zauważyć - w jakim dziale go sprzedajemy), opis życia pszczół często odczytywany jako esej o wyższości gatunku nad jednostką. Taki był duch zakochanej w socjalizmie Europy (narodowym socjalizmie czy sowieckim, bez znaczenia).

Cena:

4,53 zł

Michał Bułhakow, Mistrz i Małgorzta

Michał Bułhakow, Mistrz i Małgorzta
Michał Bułhakow, Mistrz i Małgorzta

Diabeł u Homo Sovieticus. Już początek jest obiecujący: "Butelkę mineralnej - poprosił Berlioz. Mineralnej nie ma - odpowiedziała kobieta z budki i z niejasnych powodów obraziła się". Ustrój obrażonych ludzi i jego zasada nr 1, czyli szatański zastępnik: zamiast dziękować cały czas i ufać całkowicie ludzie sowieccy nie "dziękują cały czas" i nie proszą o nic "najwyższej instancji". To co pozostaje? Obrazić się. Wiosna w Moskwie z szaleństwami siły nieczystej (która czytelników bawi) i tołstojowska opowieść o Poncjuszu, całkowicie dowolna fantazja na temat Ewangelii (którą, jak pokazały badania, powszechnie się omija, choć wstyd się do tego przyznać) i która nie spłonęła, bo była w rękopisie. Pan kłamstwa oczywiście oszukuje: rękopisy płoną, a "siła zła" żadnego "dobra nie czyni". Przekonać, że zło jest dobrem - cały czas to samo zwodzenie, od zarania, od rajskich początków...

Cena:

6,67 zł

Michał Ogórek, Najlepszy ogórek czyli kalendarz na każdy rok

Michał Ogórek, Najlepszy ogórek czyli kalendarz na każdy rok
Michał Ogórek, Najlepszy ogórek czyli kalendarz na każdy rok

Zbiór felietonów, głownie gazetowych, w intencji autora szyderczych i zabawnych jednocześnie. Ciekawostka: książkę wydano w 2005 roku, ale autor w kalendarzu umieścił jeszcze "święto lipcowe" i "rocznicę rewolucji październikowej". Rzeczywiście - zabawne. 

Cena:

5,43 zł

Michał Ogórek, Przewodnik po Polsce

Michał Ogórek, Przewodnik po Polsce
Michał Ogórek, Przewodnik po Polsce

Michał Ogórek opisał w swoim stylu (a Jacek Gawłowski zilustrował w swoim) przepoczwarzający się PRL, czyli przełom lat 80-tych i 90-tych ubiegłego wieku. Był to czas, kiedy obchodzono jeszcze np. "święto lipcowe" (święto, z którym autorowi jakoś trudno się było rozstać i w latach nastepnych). Czy teraz potrzebny jest komuś taki przewodnik?

Cena:

4,53 zł

Michał Ogórek. Mister O'Goreck, Pierwsze czytanki

Michał Ogórek. Mister O'Goreck, Pierwsze czytanki
Michał Ogórek. Mister O'Goreck, Pierwsze czytanki

Teksty z wydawanej w Warszawie na początku lat 90-tych XX wieku gazety codziennej, które miały w sposób zabawny komentować przechodzenie od PRL-u do III Rzeczypospolitej. Czy jest coś bardziej ulotnego od gazety codziennej? Chyba tylko gazeta, której redakcja ma nienasycone ambicje polityczne. 

Cena:

3,45 zł

Mikołaj Gogol, Martwe dusze

Mikołaj Gogol, Martwe dusze
Mikołaj Gogol, Martwe dusze

Gogol, ale to nie jest generał Gogol z Bonda. Mamy zresztą tę książkę również w krytycznym opracowaniu. W PRL-u wydawano Gogola pasjami. I w dużych nakładach - żeby każdy miłośnik ruskiej literatury mógł nasycić swoje pragnienie obcowania z literaturą, z którą i tak musiałby obcować, gdyby nie był jej miłośnikiem.

Cena:

4,53 zł

Milan Kundera, Kubuś i jego pan

Milan Kundera, Kubuś i jego pan
Milan Kundera, Kubuś i jego pan

Milan Kundera wyznał, że kocha Denisa Diderota, bo kocha Kubusia (i jego pana). Pod wpływem tego uczucia chwycił za pióro i napisał sztukę. Co ciekawe, we wstępie do sztuki zaznacza, że nie lubi literatury emocjonalnej (przy okazji dywaguje o wszystkim po trochu - jak na intelektualistę przystało: istotnym elementem owych subtelnych i głębokich dywagacji jest oczywiście coś, co pisarz nazywa "chrześcijaństwem"). Z buntu wobec emocjonalnej literatury powstała zatem sztuka dająca upust emocjom.    

Cena:

7,55 zł

Mira Falkowska, Ryszard Majewski, Barbara Pawłowska, Wzory listów angielskich

Mira Falkowska, Ryszard Majewski, Barbara Pawłowska, Wzory listów angielskich
Mira Falkowska, Ryszard Majewski, Barbara Pawłowska, Wzory listów angielskich

Na każdy temat, w każdej sytuacji, z każdego powodu i do każdego adresata. W czasach lawinowej emigracji do Anglii jak znalazł.

Cena:

4,32 zł

Miroslav Holub, Kłopoty na statku kosmicznym

Miroslav Holub, Kłopoty na statku kosmicznym
Miroslav Holub, Kłopoty na statku kosmicznym

Eseje o wszystkim (i jeszcze o paru sprawach). Temat główny? Królestwo z tego świata w całej swojej irracjonalnej "krasie" i szaleństwie. Autor, czeski socjalista, jeden z pasażerów "statku kosmicznego z kłopotami", nie dopuszcza oczywiście myśli, że pasażerowie nie są ani właścicielami, ani dowódcami "statku - ziemi". Rozpanoszyli się, walczą o wszystko i z każdym, a najbardziej z tymi, którzy próbują przypomnieć buntownikom o Właścicielu. Zbuntowani przeciw Właścicielowi pasażerowie - oto statek głupców: uczniowie czarnoksiężnika, którzy tym bardziej są pyszni i nieodpowiedzialni, im więcej nadadzą sobie tytułów naukowych i nagród. No przecież skoro rozkroił gąsienicę, albo obejrzał wirusa pod mikroskopem, albo wyhodował jakąś bakterię, to jest już specjalistą od wszystkiego (i jeszcze paru spraw).

Cena:

12,16 zł

szt.

Niestrudzony pielgrzym miłości, 104 podróże papieża Jana Pawła II

Niestrudzony pielgrzym miłości, 104 podróże papieża Jana Pawła II
Niestrudzony pielgrzym miłości, 104 podróże papieża Jana Pawła II

Propagandowa agitka nowej, "światowej religii". Album, w którym zdjęciom towarzyszą streszczenia politycznych przemówień (polityczny wymiar "homilii" najlepiej podkreślało ich częste przerywanie oklaskami) wygłaszanych w ewangelicznej nowomowie. Jan Paweł II - wielu Polakom zastąpił Boga, a "opowieść o kremówkach" wyrosła ponad przypowieści ewangeliczne. Dlaczego został świętym i to w trybie ekspresowym? Bo był Polakiem, przed którym cały świat padł na kolana z podziwu i z uwielbienia - takie jest powszechne przekonanie, a jakakolwiek próba nawet lekkiej krytyki "Papieża Polaka" (ciekawe, że w Polsce przy żadnym innym papieżu nie wymienia się jego narodowości) jest aktem samobójczym. Tymczasem, jeśli JP II jest świętym, to świętym nie może być np. święty Andrzej Bobola. Wszak jeśli posoborowi ideolodzy mają rację, to cała historia Kościoła okazuje się jedną wielką pomyłką: dwa tysiące lat błędów w liturgii i w wierze. Niezliczone zastępy świętych i męczenników, których "krew była nasieniem wiary", którzy znosili niewyobrażalne kaźnie za głoszenie swej wiary i oddawali w męczarniach życie za głoszenie nauczania Jezusa Chrystusa i odprawianie Mszy Wszechczasów okazały się - według nauk posoborowych - rzeszami religijnych fanatyków, którzy cierpieli i ginęli bez sensu: wystarczyło przecież tylko zapalić kadzidełko przed jakimś bożkiem, oddać pokłon jakiemuś idolowi, wspólnie odprawić modły w pogańskiej, czy heretyckiej świątyni i zakwitło by "królestwo miłości". Oto "nowa ewangelizacja". Dlaczego zatem ani Jezus Chrystus, ani Apostołowie nie modlili się w pogańskich świątyniach? Czyżby nie pojęli chrześcijaństwa? Dlaczego Apostołowie obalali idole zamiast modlić się przed nimi? Nie rozumieli ekumenizmu chrześcijańskiego? Dlaczego Jezus Chrystus i Apostołowie nie przepraszali wszystkich za wszystko, a szczególnie żydów za swoją wiarę? Dlaczego nie całowali z szacunkiem pogańskich "świętych ksiąg"? Nawet Jan Chrzciciel straszliwie się mylił: przecież każde małżeństwo można "unieważnić" (w imię "miłości"). Przez dwa tysiące lat celem chrześcijaństwa była walka o zbawienie dusz, a papieże byli stróżami depozytu wiary. Posoborowi papieże uznali, że są nie strażnikami tradycji, ale twórcami nowego kultu, z nową liturgią, obrzędami i nowymi prawdami wiary. "Przeszłości ślad dłoń nasza zmiata...". Zamiast być znakiem sprzeciwu stali się celebrytami tego świata, stali się ikonami pop kultury. W zabiegach o poklask tłumu wyznawcy posoborowej ideologii poczęli głosić i wspierać herezje, oddawać się bluźnierstwom i bałwochwalstwu. To "odwrócenie się do ludzi" odbyło się nawet symbolicznie, w "nowej mszy", przez stanięcie plecami do Boga (zresztą kto tam wierzy, że w tabernakulum jest Bóg? - "opłatek" przecież można wziąć na rękę). Kościół, według soborowych reformatorów, przestał być Kościołem walczącym, cierpiącym i tryumfującym, a stał się budowniczym, wespół z możnymi tego świata, "nowej cywilizacji - cywilizacji miłości". "Trzeba walczyć o demokrację, tolerancją i różnorodność" (rzecz jasna postulat tolerancji i różnorodności obejmuje wszystko, z wyjątkiem tradycji Kościoła). I o ten "nowy, wspaniały świat" trzeba walczyć całkiem ziemskimi środkami. Zanegowano nadprzyrodzony charakter religii sprowadzając ją do ideologii "solidaryzmu społecznego". Zamiast wezwania do pokuty posoborowa sekta głosi nakaz dążenia do spokojnego dobrobytu. Dobro, które ma zwalczać zło, to już nie modlitwa, post i jałmużna, to nie uczynki miłosierne wobec duszy i ciała, tylko "miłość" rozumiana tak, jak rozumie ją nastolatek, czyli jako popęd, jako sentyment, jako uczucie (podjęta przez Benedykta XVI próba przypomnienia przynajmniej pewnego zarysu nauki Kościoła o miłości przeminęła "jak sen jaki złoty"). Świat nie chciał dotychczas słuchać nauki Kościoła, więc posoborowi ideolodzy kościelni postanowili, że skoro ludzie nie żyją tak, jak naucza Kościół, to Kościół powinien nauczać tak, jak żyją ludzie. Skoro pijak nie przestaje pić i nie słucha przestróg trzeźwego, to niech trzeźwy też zacznie pić - w ramach walki z pijaństwem. Niech abstynent uczy się abstynencji od pijaka i niech go naśladuje, a na pewno zwalczy pijaństwo. Zgodnie z takim tokiem myślenia wywrócono nauczanie kościoła do góry nogami: cisi i pokorni mają uczyć się pokory i ćwiczyć w tej cnocie od pysznego i próżnego świata, cnotę czystości najlepiej posiąść przez naśladowanie wyuzdania, rozwiązłości i zboczeń światowych, wstrzemięźliwość hartuje się najlepiej poprzez dogadzanie swoim impulsom i instynktom, a człowiek myślący, homo sapiens, "obraz i podobieństwo Boże", najbardziej potwierdza swoją rozumność rezygnując z rozumu i woli na rzecz nieopanowanych niczym uczuć i emocji. Hulaj dusza, grzechu i piekła nie ma, a Bóg jest miłosierny, więc wszystko wybaczy. Oto nowa religia tej "cywilizacji miłości": "róbta co chceta, tylko chodźta (czasem) do kościoła (wszystko jedno jakiego)". Ba, ale po co? Wszak nowa "religia człowieka i miłości" nie potrzebuje świątyń: "kochać się" można przecież wszędzie. Tylko skoro jest tak pięknie, to dlaczego już słychać tętent Czterech Jeźdźców Apokalipsy? Na ostatnich zdjęciach w książce widać starca z pustymi oczami, zgarbionego na tronie. Kto - i jak długo - skrywał się za "Papieżem Polakiem" wykorzystując, jako zasłonę i tarczę, jego "publiczny wizerunek pielgrzyma miłości"? Wielki szyderca - pan tego świata? Modernizm puszy się i pyszni, ale wszystko do czasu, bowiem powiedziane jest, że "pośle Syn człowieczy Anioły swoje, a zbiorą z królestwa jego wszystkie pogorszenia i te, którzy czynią nieprawość i wrzucą je w piec ognisty; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Tedy sprawiedliwi świecić będą jako słońce w królestwie Ojca ich. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha." (Mat.13, 41-43)

Cena:

12,11 zł

szt.

Nina Berberowa. Podkreślenia moje. Autobiografia

Nina Berberowa. Podkreślenia moje. Autobiografia
Nina Berberowa. Podkreślenia moje. Autobiografia

Rosyjska, porewolucyjna emigracja wobec zachodniego świata, który ją przyjął fizycznie, ale psychicznie i duchowo sprzyjał sowieckiemu komunizmowi. Zachodni intelektualiści padli na kolana przed Marksem, Leninem, Stalinem. Socjalizm, komunizm stał się ich religią, a Stalin bogiem, przed którym klęczeli, do którego się modlili, i na którego cześć tworzyli i wznosili hymny. Z głupoty użyźnianej chciwością zamknęli uszy, serca i rozum przed świadkami, którym udało się umknąć z piekła na ziemi. Wszak dla "postępowych, lewicowych intelektualistów" socjalizm i komunizm są rajem, albo zapowiedzią raju na ziemi. Są oni tak głupi i jednocześnie - jak wszyscy durnie - zakochani w swojej głupocie, że nie ma żadnych argumentów, które mogłyby osłabić ich kult. A jeśli pojawia się świadek, który mógłby świadczyć przeciw ich "postępowej religii", przeciw "realnemu socjalizmowi"/komunizmowi tym gorzej dla świadka. Taki nietaktowny jest ów świadek: uciekł i uchronił głowę przed zagładą, przed holocaustem, jaki zwykłym ludziom zgotował komunistyczny psychopata, "słońce narodów", "przywódca całej postępowej ludzkości", ten, który "usta ma słodsze od malin" (Szymborska Wisława). Lewicowi intelektualiści "wolnego świata" - de facto współwinni zbrodni ludobójstwa. Rolland, Aragon, Russell, Shaw, Mann,..., cały korowód "wielkich umysłów", a w istocie pysznych i próżnych doktrynerów, ideologicznych pięknoduchów, którzy zapatrzeni z rozdziawionymi gębami w miraż socjalizmu/komunizmu nie chcieli słyszeć, ani wiedzieć jaka jest prawda, czym rzeczywiście jest najbardziej zbrodnicza ideologia w dziejach świata: socjalizm. Mają uszy, a nie słyszą, mają oczy, a nie widzą... Może dlatego, że nie mają ani serc, ani rozumu. Czysta pycha i próżność. Kapłani samouwielbienia i klanowej autoadoracji, otumanieni tytułami i nagrodami, jakie sami sobie nadają i wręczają. Są przecież tacy światli i postępowi. Ślepi prowadzą ślepych. Czymże są piękne wyczyny literackie, podniosłe słowa, jeśli ich autor swoim usprawiedliwianiem zbrodniczego systemu przyczynił się do ludzkiego realnego cierpienia, do prawdziwej śmierci niewinnych? Jaką wartość ma nagroda Nobla, jeśli jej posiadacz przyczynił się do realnego ludzkiego cierpienia, do hekatomby milionów? "Temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza"... Książka jest przygnębiającym świadectwem jakim "opium dla ludu" jest socjalizm i komunizm.

Cena:

12,65 zł

szt.

o. Adam Szustak OP, Upojeni Bogiem

o. Adam Szustak OP, Upojeni Bogiem
o. Adam Szustak OP, Upojeni Bogiem

o. Adam Szustak OP, kapłan religii nie Dobrego Pasterza, ale "dobrego samopoczucia". Religia "pluszowego krzyża", co otwarcie zapowiada już na pierwszych stronach: "chcę opowiedzieć wam o drodze, która jest upojna i szeroka, dostępna dla każdego chrześcijanina" (s.5). Jakże to przeciwne słowom z Ewangelii: "Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują! (...) Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami." (Mt 7,13-15, Kazanie na Górze). Oto Adam Szustak: zakonnik celebryta i bloger, jest wszędzie, jakby był w kilku osobach, a nie jeden. Żywe zaprzeczenie bycia "cichym i pokornego serca". Książka nie ma oczywiście imprimatur, bo i po co? Skoro według autora "Chrześcijaństwo jest religią, która się grzechem nie zajmuje (...). Staranie o wiarę to nie jest staranie o wyzbycie się grzechów (...) To nie w tym rzecz. Masz szukać bliskości Boga i masz pozwolić Mu się zbawić. A On ci zabierze twoje grzechy." (s.125). I gdzie tu nakaz Pana Naszego Jezusa Chrystusa "idź i nie grzesz więcej"? Gdzie tu "jeśli twoja ręka lub noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie! Lepiej jest dla ciebie wejść do życia ułomnym lub chromym, niż z dwiema rękami lub dwiema nogami być wrzuconym w ogień wieczny" (Mt 18,8). Zaiste, wygodną drogę reklamuje "prorok internetowy" A. Szustak. Życie wieczne jako cel ludzkiego życia? Droga krzyża? A gdzież tam! Sympatyczna "relacja z Bogiem", tym kusi o. Szustak. A do tej "relacji" nie trzeba znać Katechizmu. To o co chodzi? Zakonnik katolicki naucza niezgodnie z nauką Kościoła?! "Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o itd". A przecież wiemy, że "nie możemy służyć Bogu i mamonie" (Łk 16,13), o czym A. Szustak też musi wiedzieć. A może nie? Może myśli, że on jednak może? Czyżby nie czytał, że "biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie", że "temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza" (Mt 18,6)? Może słyszał, ale kto by tam wierzył w takie "średniowieczne strachy". A. Szustak, po kabotyńsku łącząc ekumeniczną nowomowę z gwarą młodzieżową i z językiem reklam telewizyjnych, pisze swoją "ewangelię", która przekonuje, że "jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej". Propaganda religijnego sukcesu na wzór prymitywnych podręczników uczących sukcesu i motywacji. Pomysł A. Szustaka jest bardzo prosty: odwrócić to, czego przez wieki w Katechizmie nauczał Kościół (bo to się spodoba i to się dobrze sprzeda) i przekonać, że takie "bycie sobą" ("Non serviam") jest najlepszą drogą człowieka. Zaiste, "upojna i szeroka to droga"! Jak każda droga "na zatracenie". Jeszcze jeden robotnik "pustoszy winnicę".

Cena:

7,77 zł

szt.

O. Leon Knabit OSB, Nie samą pracą żyje człowiek

O. Leon Knabit OSB, Nie samą pracą żyje człowiek
O. Leon Knabit OSB, Nie samą pracą żyje człowiek

Zapis rekolekcji adwentowych z początku XXI wieku. Sędziwy mnich w roli religijnego celebryty, doskonale dopasowującego się do oczekiwań współczesnego, zmaterializowanego i zlaicyzowanego świata, a więc spełniający gorliwie rolę kapłana sekty ekumenicznej. Z wiarą katolicką mają dywagacje benedyktyna mało wspólnego, natomiast są doskonałym przykładem nowomowy posoborowej, której głównym celem jest protestantyzacja nauki Kościoła Katolickiego. Aż dziw bierze, że ten obdarzony niewątpliwym czarem osobistym mnich zapomniał prawie wszystko, czego był uczony za młodu i całkowicie jawnie unika przekazywania podstawowych prawd wiary, zastępując nawet elementarne nauki katechizmu własnymi, boleśnie publicystycznymi opiniami. Zapomniał, a może...? Tak czy inaczej, zawarte w książce elementy nauki katolickiej zestawione z ekumenicznymi z ducha komunałami i przypadkowymi cytatami biblijnymi czynią całe dziełko chaotycznym i smutnym przykładem pomieszania posoborowego. Zamiast z dumą przekazać bogactwo dwóch tysięcy lat nauki Kościoła Katolickiego (a jest z czego wybierać, bo o pracy mówili chyba wszyscy święci) sekta ekumeniczna odwraca się od tradycji i chce sprawiać wrażenie, że przed "drugim watykańskim" nie było nic, a jeśli nawet coś było, to "dla współczesnego człowieka" nie ma wartości, co jest oczywistym obłędem. Świat nadprzyrodzony wyparował, albo został sprowadzony do obrzędowego ornamentu świata doczesnego. Naturalizm zdaje się być jedyną "religią oświeconych". Gazetowe psychologizowanie i fantazjowanie społeczno-polityczne mają zagubionym duszom współczesnym zastąpić "mądrość przedwieczną"? Publicystyczne utyskiwania nad wadami mają zastąpić naukę o grzechach, a więc niestety również - co o wile bardziej dewastujące - o cnotach? Zamiast zachęty do heroicznego "naśladowania Chrystusa" jakieś banalne pocieszenia o tym, że "Chrystus każdego kocha", co jest rozumiane jako bezwarunkowa akceptacja każdego takim, jaki jest, oczywiście razem z jego wszystkim "wadami" (pojęcie grzechu wyparowało z tej "religii dobrego samopoczucia"). Zamiast tradycji Kościoła jakieś mgliste odwoływanie się do... "starszych braci z Izraela". Zamiast, zamiast, zamiast. Wszystko jest "zamiast". Zamiast zatem trawić czas na śledzenie "katolicko-podobnych" refleksji O. Leona należy działać po katolicku, czyli kierować się rozumem: a mówi on, że wiarę poznaje się przez czytanie katechizmu i poznawanie tradycji katolickiej (modlitwa, sakramenty, pokuta, uczynki miłosierdzia, itd.- bez nich oczywiście nie ma wiary, ale nie o nie chodzi w tym kontekście) a nie przez towarzyskie pogaduchy o wszystkim, nawet jeśli gawędzi mnich-celebryta (a może właśnie pomimo?).

Cena:

18,47 zł

szt.

Olga Tokarczuk, Księgi Jakubowe

Olga Tokarczuk, Księgi Jakubowe
Olga Tokarczuk, Księgi Jakubowe

Najcięższa książka w Antykwariacie - prawie 1,5 kg! Najczystszej postaci pisarstwo wagi ciężkiej. Nic dziwnego, że z nagrodą literacką - wszak ilość z musu przechodzi w jakość (jak przekonywał guru autorki). Cena zatem - co też oczywiste w tej sytuacji - musi odpowiadać dokładnie wyjątkowej wadze książki (co do grosza: 1,41 kg za 1,41 złotego)

Cena:

1,41 zł

Owidiusz, Heroidy

Owidiusz, Heroidy
Owidiusz, Heroidy

Próba generalna przed "Sztuką kochania". Całkiem ludzkie boginie w roli głównej - poeta podszywa się pod boskie autorki listów miłosnych i erotyków. Frywolne ilustracje są również dziełem kobiety, tym razem już naprawdę (naprawdę kobiety i naprawdę żyjącej). 

Cena:

5,43 zł

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl