Wyszukiwarka
Zaloguj się
Nemezis, Agatha Christie Marple, film DVD
Anglia, kraj, który swoją imperialną potęgę zbudował na finansowych spekulacjach, zdradzie, popychaniu innych do wojen i ludobójstwie, a gospodarczą siłę na niewolniczej eksploatacji własnych obywateli. Państwo, którego królowie swym szaleństwem i bestialstwem zadziwiliby nawet najbardziej opętanych satrapów starożytnych. Kultura, która z nietolerancji i bezwzględnej eliminacji tych, których mianowała swymi wrogami, uczyniła zasadę konstytutywną i ustrojową - "wspaniała" angielska tolerancja, z której wyłączeni, czyli bestialsko wymordowani, zostali katolicy. I wreszcie kraj, który tracąc imperium, a przez to tracąc możliwość pasożytowania na innych, swoje wampirze apetyty skierował ku samemu sobie, dewastując emigrancko swój naród i poprawno-politycznie swoją kulturę. Film jest tego doskonałym przykładem: z powieścią Agaty Christie ma wspólny tylko tytuł i nazwiska kilku bohaterów. Reszta jest symfonią chaosu, absurdu i całkiem jawnego idiotyzmu. Film trwa przeszło półtorej godziny i zdaje się, że jedynym powodem jego powstania była kolejna, jakże typowa dla angielskich kompleksów i małostkowej pyszałkowatości, próba oczernienia katolicyzmu, oczywiście poprzez uczynienie z zakonnic bezwzględnych morderczyń. Od wieków angielskim "życiem intelektualnym" rządzi nakaz budowania czarnej legendy katolicyzmu (i jako wyznania w ogóle i jako religii monarchii hiszpańskiej). A, że twórcy angielscy z reguły są "dumnymi synami i córkami Albionu", więc bez skrępowania obnażają swoją żenującą ignorancję budując opowieści z niewiarygodnie prostackich i prymitywnych uczuciowo schematów. Sposób pokazywania zakonnic, oświetlanie, kadrowanie i wreszcie miny strojone przez aktorki są klasycznymi chwytami propagandowymi mającymi zobrzydzić negatywną postać, a w wykonaniu "twórców" filmu osiągają poziom teatrzyku dla dzieci straszącego bardzo, bardzo złą wiedźmą. Dlaczego nakręcono zatem taki bezsensowny film, który z pierwowzorem nie ma nic wspólnego? Właśnie dlatego: bez podszywania się pod autorytet Agaty Christie opowiadanie o "straszliwej zakonnicy" byłoby jawnym, bezsensownym błazeństwem. Agata Christie jednak niczego nie uratowała: brednia jest brednią, głupota jest głupotą. W czasach filmów tworzonych przez sztuczną inteligencję pojawił się film stworzony przez naturalną głupotę.
Robert Louis Stevenson, Kidnapped
Robert Louis Stevenson, Kidnapped. Complete and Unabridged.
Bajki dla dorosłych, część III. Płyta DVD
Żart PRL-owskiej telewizji, która po 'Dobranocce' i (obowiązkowym) 'Dzienniku Telewizyjnym' raczyła, oczekujących na niedzielny film, krotochwilami w tekturowych dekoracjach. Takie telewizyjne, XX-wieczne Intermezzo, z ducha zgodne ze swym klasycznym pierwowzorem, komiczną włoską wstawką muzyczną czy małą formą dramatyczną, graną między aktami poważnej opery. Z tą różnicą, że PRL-owska "poważna opera" często przemieniała się w operetkę, stąd "Bajki dla dorosłych" różniły się od rzeczywistości poza-telewizyjnej jedynie właśnie dekoracjami i baśniowymi fabułami - morały były z reguły bardzo realistyczne. PRL-owskim, literackim wynalazkiem, jedną z form obchodzenia państwowej cenzury, były właśnie takie niby-bajkowe opowieści, których istotą były zawsze - mniej lub bardziej udane - satyryczne aluzje do socjalistycznej rzeczywistości.
O. Jacek Salij, Szukającym drogi
Zbiór artykułów z czasopisma "W drodze" - odpowiedzi na listy czytelników. Tak rodziła się nowa religia. Protestantyzacja katolicyzmu rozpoczyna swą "wędrówkę przez serca". Już nie hartowała się stal w walce o cnoty, ale kształtował się miękki wosk pobłażliwości - tak kształcił się narybek wyznawców dostosowującej się do świata religii "dobroludzizmu". Rodzi się "nauczanie" posoborowej sekty ekumenicznej: karkołomna mieszanina elementów tradycyjnego nauczania Kościoła (autor pamięta jeszcze wiele z tego nauczania) i modernizmu w służbie dobrego samopoczucia wiernych, "towarzyszenia" i "pochylania się". Najważniejsze, żeby nikogo nie urazić, nie straszyć, bo przestaną przychodzić do kościoła - a nikt nie może czuć się odrzuconym. "Pokój, jaki daje świat" - zdaje się być główną troską ekumenicznej religii. Więc zamiast nauczać tego, czego nauczał Kościół zawsze, zamiast wymagać - od pogrążonych w grzechach - zmiany życia, nawracania się, czytelnik otrzyma współczujące psychologizowanie, bardzo oszczędne, subtelne, wielce "kulturalne", nauczanie o grzechu oraz o wieczności. "Nowoczesny" Kościół zamiast być znakiem sprzeciwu wobec świata, zgodził się żeby to świat był znakiem sprzeciwu wobec Kościoła i uniżenie prosi, by świat wybaczył mu, że tak nieporadnie się do świata dostosowuje. Sprawy ostateczne, które powinny być podstawowym życiowym drogowskazem, czyli śmierć, Sąd Boży, Niebo, albo Piekło, gubią się w naturalistycznych "pełnych zrozumienia dla skomplikowanej sytuacji współczesnego człowieka" dywagacjach. Smutne świadectwo kształtowania się "religii człowieka". Wierny posoborowej sekty zamiast mobilizowania do walki o zbawienie duszy nauczany jest o "samorealizacji" jako... efekcie "dźwigania krzyża"! Szukającym drogi posoborowie wskazuje bezdroża i manowce. Tylko, że to nie jest zabawa, a zwiedzenie może mieć tragiczne konsekwencje zarówno dla zwiedzionego, jak i dla zwodzącego: wszak stawką jest życie wieczne, czyli zbawienie, albo potępienie.
Ludwig van Beethoven, 9. Symphonie ("Choral"), płyta CD
Jeden z absolutnych przebojów muzyki klasycznej, a dzięki niezliczonym przeróbkom, również popularnej. Nawet politycy nie dali mu spokoju i przysposobili sobie dzieło głuchego jak pień kompozytora do swoich ideologicznych i finansowych matactw. Utwór jest bowiem przedstawiany jako "hymn Unii Europejskiej", co jest bzdurą, bo "hymn europejski" (tak oficjalnie jest nazwany) nie może zastąpić hymnów państwowych, nie ma słów (bo oryginał jest wyśpiewywany po niemiecku, co byłoby już zbytnim objawem pruskiego imperializmu kulturowego) i ma rzekomo jednoczyć cały kontynent, a nie tylko zadekretowany eurokołchoz - Unię.
Dzieje Literatur Europejskich, tom II, część 1 i 2
W części I: literatura niemieckiego obszaru językowego oraz holenderska i flamandzka, angielska, amerykańska (USA). W części II: "bałtycka", czyli: staroskandynawska, islandzka, norweska, duńska, szwedzka, fińska, estońska, łotewska i litewska.
Zarys Dziejów Literatury Polskiej
Klasyczny podręcznik. Wydany w PRL-u, a więc oczywiście spełniający wymogi socjalistycznej/sowieckiej ideologii, propagandy i cenzury. Obowiązkowa pozycja nie tylko dla polonistów, ale również w PRL-owskiej inteligenckiej bibliotece domowej. No, ale to były czasy, kiedy telewizor, jeśli już był w domu, to był wielkości dzisiejszej mikrofalówki i trzeba było czymś zapełnić puste ściany. Dzisiaj telewizor jest ołtarzem głównym w świątyni "o-patrzności czegokolwiek" (od "o-patrzenia" jako ciągłego i bezmyślnego patrzenia na cokolwiek - ołtarze mniejsze, "polowe" by tak rzec, to smartfony i tablety) i wypchnął bibliotekę do krainy "było, minęło". Podręcznik, mimo swoich ideologicznych deformacji, jest jednak wciąż ciekawym dokumentem teorii literatury.
Piwnica Pod Baranami, 6 płyt CD
W PRL-u studenckie krotochwile sprawiały, że nawet kabaretowa lektura instrukcji do jakiegoś sprzętu domowego budziła salwy śmiechu, a odpowiednie spojrzenia i grymasy przemieniały najprostsze wypowiedzi w przeszywające aluzje polityczne. Ale lata lecą, piwnica przemienia się w salę kongresową, a na salonach trudno być beztroskim (i rzadko trzeźwym) studentem w wieku dojrzałym, więc i krotochwile muszą ustąpić - no właśnie: czemu? Płyty pokazują jak zmieniający się świat bezwzględnie obszedł się z Kabaretem - zjawiskiem typowo PRL-owskim, inteligenckim, zwariowanym teatrzykiem, który podzielił losy innych inteligencko-krakowskich kreacji, takich jak Tygodnik Powszechny, czy Przekrój. Było, minęło, uleciało. Najdziwniejsze, że nostalgia za Piwnicą i jej beztroską ożywia tęsknotę za światem, który zrodził taki rodzaj błazenady i humoru, czyli... za PRL-em! Ironia historii. Zły PRL zrodził realną, zwariowaną, pełną czaru Piwnicę, natomiast dobra "czecia erpe"... nierealne, nieprawdopodobnie głupie i prymitywne "reality show". Ceną wolności jest degeneracja ducha?
Grzegorz Górny, Janusz Rosikoń. Ufam, Śladami siostry Faustyny
Zanim wdrożona zostanie ogólnoświatowa, globalna, "humanistyczna i postępowo racjonalna" nowa "religia" stworzono "Kościół Nowego Adwentu", czyli "kościół", który ma zastąpić na czas transformacji globalistycznej - poprzez 'synagogalność', pardon: 'synodalność' i 'aggiornamento' - Chrystusowy Kościół Katolicki. I ten "kościół ekumeniczno-synagogalny" potrzebuje nowych świętych. Modernistyczna, posoborowa sekta ekumeniczna, która w XX/XXI wieku podjęła próbę wrogiego przejęcia Kościoła Katolickiego, jako jeden z warunków powodzenia "rewolucji francuskiej w Kościele" (oprócz zmiany liturgii, nauczania i obrzędowości) uznała zastąpienie "starych świętych" nowymi, zgodnymi z doktryną ubóstwienia człowieka. Kult posoborowego miłosierdzia bezwarunkowego, miłosierdzia, jako obowiązku Boga wobec "posiadającego nieskończoną godność Człowieka", miłosierdzia, do którego niejako można "zmusić Boga" poprzez kilka rytuałów, doskonale został dopasowany do "nauki" przemilczającej grzech i snującej iluzję "pustego piekła". Kult "miłosierdzia ekumenicznego", obiecując każdemu zbawienie, znosi różnicę między "Dobrym Łotrem" a "Złym Łotrem", uderzając w istocie w sam sens katolickiej nauki o nawróceniu i zbawieniu. Nie ma zbawionego i potępionego łotra. Obaj... dostąpią miłosierdzia! Miłosierny Bóg Nowego Adwentu oddając się adoracji Człowieka i jego "nieskończonej godności osoby ludzkiej" (piękna nowomowa ekumeniczna) nie może więc ani karać, ani dopuszczać kary. Kapłan nowej religii odwraca się więc tyłem do Boga (którego zresztą wyprasza się do jakichś zakamarków bocznych ołtarzy) i ucztując wokół cranmerowskiego stołu z "pełnymi godności osobami ludzkimi" rozdaje im na ręce "opłatki" jako znak wspólnoty zbawionych... . Sama św. Faustyna, jej postać jak i jej pisma oraz jej wyniesienie, budzą coraz więcej pytań i wątpliwości (np. niedostępność oryginałów zapisków, związki "duchowe" z mariawitami, proces kanonizacyjny, powstanie i przesłanie obrazów, itd.). W Polsce jednak, gdzie ubóstwiana jest na równi z "Papieżem Polakiem", jest wielbiona jako nietykalne dobro narodowe. Książka jest wyrazem takiego bałwochwalczego uniesienia. Jak bardzo uniesienie owo powinno budzić zaniepokojenia niech świadczy zdjęcie ze str. 258, czyli "ołtarz główny i tabernakulum" z sanktuarium w Łagiewnikach: skąd wiadomo, że jest to świątynia katolicka? Jest choć jeden element "wystroju", który świadczy o Świątyni Katolickiej? Tak? Jest? Jaki? Nie ma nawet krucyfiksu... Ot, nowoczesny "dom modlitwy", supermarket dobrego samopoczucia.
Bajki dla dorosłych, część V. Płyta DVD
Żart PRL-owskiej telewizji, która po 'Dobranocce' i (obowiązkowym) 'Dzienniku Telewizyjnym' raczyła, oczekujących na niedzielny film, krotochwilami w tekturowych dekoracjach. Takie telewizyjne, XX-wieczne Intermezzo, z ducha zgodne ze swym klasycznym pierwowzorem, komiczną włoską wstawką muzyczną czy małą formą dramatyczną, graną między aktami poważnej opery. Z tą różnicą, że PRL-owska "poważna opera" często przemieniała się w operetkę, stąd "Bajki dla dorosłych" różniły się od rzeczywistości poza-telewizyjnej jedynie właśnie dekoracjami i baśniowymi fabułami - morały były z reguły bardzo realistyczne. PRL-owskim, literackim wynalazkiem, jedną z form obchodzenia państwowej cenzury, były właśnie takie niby-bajkowe opowieści, których istotą były zawsze - mniej lub bardziej udane - satyryczne aluzje do socjalistycznej rzeczywistości.
Mirosław Jarosz, Jan Dzieniszewski. Zespół jelita nadwrażliwego
Jedna z "dolegliwości cywilizacyjnych" (tak, jak są "choroby cywilizacyjne"). "Pan kotek był chory i leżał w łóżeczku... zanadto się jadło... Patrzcie, jak złe łakomstwo! kotek przebrał miarę - Musiał więc nieboraczek srogą ponieść karę - Tak się i z wami, dziateczki, stać może - Od łakomstwa strzeż was Boże!" (Stanisław Jachowicz, 'Chory kotek'). Kiedyś ten morał znało każde dziecko. Teraz bezstresowcy, niepiśmienni, nieliczący i nieruchawi, (ach, te "psychologiczne" zaświadczenia o dysgrafii, dysleksji, dyskalkulii, itd.), ale wyedukowani seksualnie, oprócz zachęty do folgowania sobie zawsze i we wszystkim, od maleńkości przyzwyczajani są do tego, że "jeśli chwyci cię głód" (jak tresowała nachalna reklama), to natychmiast zapchaj się batonem, chipsem, słodkim płynem, itp., czyli czymś, co składa się tylko z cukrów, barwników, konserwantów, spulchniaczy, rakotwórczych tłuszczy i trucizn, o jakich nie śnili nawet Borgiowie. A jeśli po takiej "diecie" kiszki z konieczności przemieniają się w gejzer, to współczesny przemysł farmaceutyczny przekonuje, że wystarczy zażyć jakiś cudowny ich produkt, po którym - bez zmiany stylu życia - będzie można dalej, bez żadnych ograniczeń, truć się beztrosko i konsekwentnie supermarketowym "jedzeniem". Książka jest jedną z prób przekonania, że nie piguły, ale zmiana stylu żywienia może zdziałać cuda. Niestety, bez zmiany totalnej, a więc bez zmiany całego stylu życia słuszne i zbawienne rady autorów mogą przynieść tylko rozczarowanie.
Modest Mussorgsky, Pictures At An Exhibition, Herbert von Karajan, płyta DVD
Herbert von Karajan: narodowosocjalistyczny (dwukrotne członkostwo w NSDAP) 'Kapelmistrz III Rzeszy', z trudnościami "zdenazyfikowany", po raz kolejny okazuje całą subtelność swojej duszy. Układ z diabłem jako droga do mistrzostwa w sztuce (por. Robert Johnson, Niccolo Paganini, Giuseppe Tartini,...). Jaką wartość ma mistrzostwo i sława zapłacone duszą? Czy sztuka może być darem zła? Czy Piękno może być oddzielone od Dobra? Czy platońska trójca: Piękno, Dobro i Prawda, może istnieć w rozbiciu, w niezależności Idei? Sukces komercyjny von Karajana pokazuje, że może. Ale czy Piękno oddzielone od Prawdy i Dobra, jest jeszcze Pięknem?
Dr Don Colbert, Biblia Leczy. Choroby serca
Stare przysłowie mówi, że "lekarz leczy, ale Bóg uzdrawia". A Bóg wymaga najpierw uleczenia duszy: nawrócenia - odwrócenia od grzechu. Oczywiście książka o tych warunkach nie wspomina. Traktuje Biblię instrumentalnie, jak podręcznik zdrowego żywienia, szerzej - zdrowego stylu życia. Czy można mówić o zdrowiu ciała bez uzdrowienia duszy? Bez nawrócenia, bez odwrócenia od świata, od jego pokus, przyjemności? Czy umiarkowanie jest w ogóle możliwe bez wytrwałego ćwiczenia cnoty pokory - tak obcej współczesnemu światu, a tak fundamentalnej w Biblii? Asceza, post, milczenie, pokora, pokuta, a przede wszystkim sakramenty, to są środki "biblijne". Dla współczesnego człowieka bycie "cichym i pokornego serca" brzmi jak wyrok śmierci. Będzie pytał zaskoczony: "to co, mam nie walczyć o 'lajki', o 'kciuki w górę'? Nikt mnie nie 'polubi'?" Śmierć internetowa przeraża bardziej, niż fizyczna. Książka jest jedną z wariacji na temat aktywizmu amerykańskiego: staraj się i działaj, a Bóg na pewno spełni twoje oczekiwania. W sposób oczywisty taka postawa musi prowadzić do rozczarowania. Ale książka jest bestselerem, bo dostosowuje Biblię do oczekiwań świata: w świecie, który z człowieka zrobił boga to naturalne.
Dr Don Colbert, Biblia Leczy. Depresja i lęk
Stare przysłowie mówi, że "lekarz leczy, ale Bóg uzdrawia". A Bóg wymaga najpierw uleczenia duszy: nawrócenia - odwrócenia od grzechu. Oczywiście książka o tych warunkach nie wspomina. Traktuje Biblię instrumentalnie, jak podręcznik zdrowego żywienia, szerzej - zdrowego stylu życia. Czy można mówić o zdrowiu ciała bez uzdrowienia duszy? Bez nawrócenia, bez odwrócenia od świata, od jego pokus, przyjemności? Czy umiarkowanie jest w ogóle możliwe bez wytrwałego ćwiczenia cnoty pokory - tak obcej współczesnemu światu, a tak fundamentalnej w Biblii? Asceza, post, milczenie, pokora, pokuta, a przede wszystkim sakramenty, to są środki "biblijne". Dla współczesnego człowieka bycie "cichym i pokornego serca" brzmi jak wyrok śmierci. Będzie pytał zaskoczony: "to co, mam nie walczyć o 'lajki', o 'kciuki w górę'? Nikt mnie nie 'polubi'?" Śmierć internetowa przeraża bardziej, niż fizyczna. Książka jest jedną z wariacji na temat aktywizmu amerykańskiego: staraj się i działaj, a Bóg na pewno spełni twoje oczekiwania. W sposób oczywisty taka postawa musi prowadzić do rozczarowania. Ale książka jest bestselerem, bo dostosowuje Biblię do oczekiwań świata: w świecie, który z człowieka zrobił boga to naturalne.
Dr Don Colbert, Biblia Leczy. Bóle głowy
Stare przysłowie mówi, że "lekarz leczy, ale Bóg uzdrawia". A Bóg wymaga najpierw uleczenia duszy: nawrócenia - odwrócenia od grzechu. Oczywiście książka o tych warunkach nie wspomina. Traktuje Biblię instrumentalnie, jak podręcznik zdrowego żywienia, szerzej - zdrowego stylu życia. Czy można mówić o zdrowiu ciała bez uzdrowienia duszy? Bez nawrócenia, bez odwrócenia od świata, od jego pokus, przyjemności? Czy umiarkowanie jest w ogóle możliwe bez wytrwałego ćwiczenia cnoty pokory - tak obcej współczesnemu światu, a tak fundamentalnej w Biblii? Asceza, post, milczenie, pokora, pokuta, a przede wszystkim sakramenty, to są środki "biblijne". Dla współczesnego człowieka bycie "cichym i pokornego serca" brzmi jak wyrok śmierci. Będzie pytał zaskoczony: "to co, mam nie walczyć o 'lajki', o 'kciuki w górę'? Nikt mnie nie 'polubi'?" Śmierć internetowa przeraża bardziej, niż fizyczna. Książka jest jedną z wariacji na temat aktywizmu amerykańskiego: staraj się i działaj, a Bóg na pewno spełni twoje oczekiwania. W sposób oczywisty taka postawa musi prowadzić do rozczarowania. Ale książka jest bestselerem, bo dostosowuje Biblię do oczekiwań świata: w świecie, który z człowieka zrobił boga to naturalne.
The Double Life of Veronika / Double Vie de Veronique. Soundtrack. Music composed by Zbigniew Preisner. Płyta CD
Ścieżka dźwiękowa do filmu Kieślowskiego. Muzyka kina nie-akcji. Obraz i dźwięk dla jednych arcydzieło, kino "metafizyczne" (to jedno z takich słów, których się używa, by coś powiedzieć bez powiedzenia czegokolwiek), a dla innych pretensjonalne, wydumane i nudne (tych słów się używa, kiedy się dodaje: "dobrze, że wyszliśmy, chodźmy się czegoś napić").
The Bodyguard, kaseta VHS
Historia nic specjalnego, ale dwie gwiazdy końca XX wieku - gwiazda ekranu (to ten z grzywką, co tańczył z wilkami) i gwiazda estrady (to ta, która w Sopocie nie była w stanie nie tylko tańczyć, ale nawet śpiewać) - miały być receptą na sukces. I rzeczywiście, zarówno frekwencja, jak i zyski były rekordowe (czemu nie przeszkodziły chłodne recenzje krytyków), a piosenka "I Will Always Love You" stała się ogólnoświatowym przebojem.
Lucyna Ćwierczakiewiczowa, Jedyne praktyczne przepisy
Pełny tytuł: "Jedyne praktyczne przepisy konfitur, różnych marynat, wędlin, wódek, likierów, win owocowych, miodów oraz ciast. Przez autorkę 365 Obiadów, wydanie 11 powiększone, nakładem Autorki". Jest w tej książce wszystko, czego dusza smakosza (zdrowego, ale i - co bardzo ważne - chorego!) zapragnie. Niektórym lektura wystarczy - od samego czytania można zacząć mieć uczucie sytości. Przepisy są, ale skąd brać produkty?
Jazz nad Odrą '77 (Laureaci), płyta winylowa
Unikatowe wydanie - perełka w kolekcji polskiego jazzu. Na płycie, na stronie A: Świadectwo Dojrzałości - I miejsce w kategorii zespołów (utwory: "Świątynia dumania", "Błotnik", "Aksjomat"); nagrano 19.04.1977r. w Polskie Radio Warszawa. Na stronie B: Muzyczna Spółka Akcyjna 1111 "Autoportret X" - II miejsce w kategorii zespołów, nagroda za kompozycję, nagrano 20.03.1977r. w Hali Ludowej we Wrocławiu oraz Juliusz Mazur (Fender piano) z towarzyszeniem zespołu Crash, utwór "Akelei" - I miejsce w kategorii solistów, nagrano 29-30.03.1977r. w Polskie Radio Opole.
Alan Bullock, HITLER Studium tyranii, tomy 1,2,3
Kieszonkowe wydanie działa, które swego czasu, w gomułkowskim PRL-u, było absolutnym bestsellerem. Książka doczekała się kilku wydań, każde po kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy. Historia, przemilczająca wiele tematów, cenzurowana i kastrowana według ideologicznych zaleceń sowieckich, była jednak jednym z obszarów kultury, w którym można było łudzić się kontaktami ze światowym życiem intelektualnym. Łudzić się, bo przepuszczani i przepuszczane przez komunistyczną "policję myśli" byli tylko ci twórcy i te książki, którzy i które w jakiś sposób korespondowali i korespondowały z głównymi wytycznymi sowieckiej polityki historycznej i informacyjnej (angielscy laburzyści z reguły mieli prosowieckie sympatie i dziwaczne, czasami żenująco naiwne, choć fundamentalnie destrukcyjne, totalitarno-socjalistyczne pomysły społeczno-gospodarcze).
Koszyk
32,88 zł
19,08 zł
18,21 zł
359,92 zł