Wyszukiwarka
Zaloguj się
...to miejsce nie z tego świata, jak mały sklepik na cichej, staromiejskiej uliczce, z dala od drgającego i wirującego (za swoim ogonem:), pełnego huku centrum miasta. Tam hałas i gwałt, tu kot drzemie, wygrzewając się na słonecznej wystawie i nie otwiera nawet oczu, kiedy zadźwięczy dzwonek nad drzwiami. Tu nie ma pośpiechu, gonitwy, nie robimy nic „na wczoraj”. To miejsce, w którym można znaleźć (oprócz ciszy i spokoju) stare książki, filmy, płyty, ręczne hafty, obrazy, zabawki i Bóg wie co jeszcze - sprzęty, o jakich nie śniło się filozofom (choć Antykwariat jest, w rzeczywistości, domem filozofa). Jest to zatem jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe miejsce w całej „globalnej sieci”. I jest tylko w niej: z założenia nie ma nas na „fejsie”, ani na podobnych tworach, bo cenimy sobie wolność słowa. Nie walczymy też o „pozycjonowanie”, nie robimy żadnych „czarnych piątków”, nie dręczymy „newsletterami”. Cieszymy się za to gawędą z Gośćmi. A dni święte - święcimy. (Jeśli natomiast pojawi się na „fejsie” jakieś przedsięwzięcie, podszywające się pod naszą nazwę, to - będąc z jednej strony oczywiście nieuczciwą próbą wykorzystania naszego niepowtarzalnego charakteru i naszej niepowtarzalnej atmosfery - jest przecież z drugiej strony paradoksalnie najlepszym dowodem naszej wyjątkowości i mistrzostwa: wszak naśladuje się tylko mistrzów:)
Uwaga wszyscy, którym los poskąpił szlachetnej cnoty cierpliwości: Antykwariat to nie skład artykułów pierwszej potrzeby, ani – na szczęście! – ratujących życie, przeto działamy spokojnie, statecznie i z godnością (po prostu chodzi o to, że wysyłkę robimy raz w tygodniu:)
Bolesław Prus. Faraon, tom I i II
Klejone wydanie (a było tych wydań kilkadziesiąt), tym razem z 1982 roku, czyli z początku "stanu wojennego". Jakość wydania odpowiada zatem indolencji ekonomicznej socjalizmu w ogóle, a socjalizmu generalskiego w szczególe (nie tylko zła jakość wykonania, ale i wyjątkowo liche materiały). Wydanie więc fatalne technicznie, ale silne mocą literacką oraz graficzną oprawą, bowiem rysunkami przyozdobił tę historyczno-sensacyjno-polityczną fantazję Jan Marcin Szancer.
RC Przegląd Modelarski nr 3/2010 (52)
Minęło kilkanaście lat od ukazania się tego numeru, internet zdaje się być kopalnią wiedzy wszelkiej, a jednak pismo zawiera informacje i porady, których nie sposób nie docenić, i których - co ważniejsze - nie sposób znaleźć gdzie indziej. Jeszcze jeden dowód na to, że istnieje życie poza internetem. I - prawdę powiedziawszy - istnieje tylko poza nim (jak ktoś potrzebuje innego dowodu, to niech pomyśli, co zrobi, kiedy np. rozboli go ząb: poszuka "aplikacji", czy dentysty?).
Jacek Kaczmarski, Encore. Kaseta magnetofonowa
Kaseta wydana "bez wiedzy autora", co było rytualnym zaklęciem na wszystkich wydawnictwach "podziemnych", czyli wydawanych z ominięciem cenzury - tej oficjalnej, państwowej, która mieściła się na ulicy Mysiej. Oprócz państwowej istniała jednak również także cenzura "podziemna", lewicowej, tzw. "opozycji demokratycznej" (czyli po prostu tej części opozycji, która dogadała się z komunistami w przejęciu i "transformacji" PRL-u w PRL-bis - co było o tyle łatwe, że tworzyli ten nurt "opozycji" głównie potomkowie stalinowskiego resortu bezpieczeństwa oraz tajni współpracownicy SB zadaniowani do bycia "opozycją"). Cenzura lewicowej "opozycji demokratycznej" była nie mniej rygorystyczna w tropieniu polskiej, patriotycznej tradycji niepodległościowej jak cenzura państwowa, a nawet często z nią współdziałała, ale środki, jakimi dysponowali ówcześni cenzorzy (ci państwowi, jak i ci "demokratycznie opozycyjni") nie spełniały jeszcze "standardów", jakie narzuciła sztuczna inteligencja w rękach współczesnych tropicieli "mowy nienawiści". W czasach dyktatury komunistycznej-przed informatycznej Wolność była jednak trudniejsza do schwytania, choć jej dzieła jakościowo odbiegały od wytworów oficjalnych (o czym można się przekonać chociażby przesłuchując kasetę). W czasach dyktatury komunistycznej-informatycznej pęta narzucone Wolności zdają się powoli przemieniać w stryczek. Ze skrepowanymi rękami można śpiewać, z zadławionym gardłem już nie.
Max Frish, Montauk, seria Nike
Taki bardzo, bardzo znany cytat: "White Horse: pisarz wzdraga się przed uczuciami, których nie można publicznie wyrazić; czeka wtedy na przypływ swojej ironii; swoje spostrzeżenia uzależnia od tego, czy będą one warte opisania, i niechętnie przeżywa coś, czego w żadnym wypadku nie będzie mógł ująć w słowa. Ta zawodowa choroba pisarzy z niejednego robi pijaka." Tak, cytat niniejszy pochodzi właśnie z tej książki, ze strony 16.
Kierownica Logitech Formula Vibration
Pełna nazwa kierownicy: Logitech Formula Vibration Feedback Wheel, oznacza, że podłączona do komputera zachowuje się jak prawdziwa kierownica, że daje wrażenia łudząco przypominające opory, drgania, itp. prawdziwej kierownicy w czasie jazdy.
Człowiek, który wiedział za dużo, film DVD
Początki hitchcockowskiego drażnienia się z widzem, czyli narodziny "mistrza suspensu". Manipulacja niemal doskonała: reżyser, jak mistrz marionetek, bawi się postaciami, ale jeszcze bardziej widzami. Film zdaje się być wprawką, ćwiczeniem z gwałcenia zdrowego rozsądku i zasad prawdopodobieństwa. Dramatyzm, który narodził się w operetce, w świecie, w którym "ojciec nie rozpoznał córki, bo ta zmieniła rękawiczki" (cytujemy tę błyskotliwą charakterystykę operetki, ale - niestety! - nie wiemy, kto był jej autorem). A, że film jest z 1934 roku, więc obowiązkowo musi mieć też wątek "hipnotyczny". Ramotka, dla fanów (źródłosłów "fana": "fanatyk") reżysera.
Camille Saint-Saens, Symphony No.3 "Organ", CD, EMI Classics Red Line
Camille Saint-Saens, Symphony No.3, Op. 78 "Organ"; Phaeton, Op. 39; Le Rouet d'Omphale, Op. 31. Orchestre National de France. Philippe Lefebvre, Organ. Seiji Ozawa.
Zlin 50L/LS, Kartonowe ABC 4'2011, GPM nr kat. 304
Model w dwóch wersjach malowania, z których druga, w barwach Grupy Akrobacyjnej Żelazny (w 2020 roku patronem został Orlen) może stanowić eksponat w ponurym muzeum lotniczych katastrof (niektórzy dodają: na własne życzenie). Od początku istnienia Grupy Żelazny z 10-ciu pilotów latających akrobacyjnie aż 4-ech zginęło w wypadkach lotniczych. Wśród ofiar był również założyciel i pierwszy szef zespołu. Może dlatego ostatni członek Grupy, Agata Nykaza (jedyna kobieta zespołu) lata solo - zawsze to bezpieczniej.
Nemezis, Agatha Christie Marple, film DVD
Anglia, kraj, który swoją imperialną potęgę zbudował na finansowych spekulacjach, zdradzie, popychaniu innych do wojen i ludobójstwie, a gospodarczą siłę na niewolniczej eksploatacji własnych obywateli. Państwo, którego królowie swym szaleństwem i bestialstwem zadziwiliby nawet najbardziej opętanych satrapów starożytnych. Kultura, która z nietolerancji i bezwzględnej eliminacji tych, których mianowała swymi wrogami, uczyniła zasadę konstytutywną i ustrojową - "wspaniała" angielska tolerancja, z której wyłączeni, czyli bestialsko wymordowani, zostali katolicy. I wreszcie kraj, który tracąc imperium, a przez to tracąc możliwość pasożytowania na innych, swoje wampirze apetyty skierował ku samemu sobie, dewastując emigrancko swój naród i poprawno-politycznie swoją kulturę. Film jest tego doskonałym przykładem: z powieścią Agaty Christie ma wspólny tylko tytuł i nazwiska kilku bohaterów. Reszta jest symfonią chaosu, absurdu i całkiem jawnego idiotyzmu. Film trwa przeszło półtorej godziny i zdaje się, że jedynym powodem jego powstania była kolejna, jakże typowa dla angielskich kompleksów i małostkowej pyszałkowatości, próba oczernienia katolicyzmu, oczywiście poprzez uczynienie z zakonnic bezwzględnych morderczyń. Od wieków angielskim "życiem intelektualnym" rządzi nakaz budowania czarnej legendy katolicyzmu (i jako wyznania w ogóle i jako religii monarchii hiszpańskiej). A, że twórcy angielscy z reguły są "dumnymi synami i córkami Albionu", więc bez skrępowania obnażają swoją żenującą ignorancję budując opowieści z niewiarygodnie prostackich i prymitywnych uczuciowo schematów. Sposób pokazywania zakonnic, oświetlanie, kadrowanie i wreszcie miny strojone przez aktorki są klasycznymi chwytami propagandowymi mającymi zobrzydzić negatywną postać, a w wykonaniu "twórców" filmu osiągają poziom teatrzyku dla dzieci straszącego bardzo, bardzo złą wiedźmą. Dlaczego nakręcono zatem taki bezsensowny film, który z pierwowzorem nie ma nic wspólnego? Właśnie dlatego: bez podszywania się pod autorytet Agaty Christie opowiadanie o "straszliwej zakonnicy" byłoby jawnym, bezsensownym błazeństwem. Agata Christie jednak niczego nie uratowała: brednia jest brednią, głupota jest głupotą. W czasach filmów tworzonych przez sztuczną inteligencję pojawił się film stworzony przez naturalną głupotę.
Bolek i Lolek sposób na wakacje
Film złożony z filmów wakacyjnych: "Deszczowe wakacje", "Grzybobranie", "Skarb", "Fałszywy dziadek", "Strzelba i wędka", "Morska przygoda", "Kłusownik". A skoro wakacje Bolka i Lolka, to wszystko dzieje się na wsi, w górach, lasach, nad morzem, rzeką, jeziorem, czasem w jakichś ruinach, grotach,... . I oczywiście w Polsce, bo PRL-owskim dzieciom wakacje zagraniczne mogły się jedynie marzyć. Ale kiedy miało się głowę pełną pomysłów, a ręce wolne od smartfonów, to wszędzie można było znaleźć przygodę. I komu to przeszkadzało?
Koszyk
54,10 zł
34,19 zł
32,88 zł
19,08 zł