Wyszukiwarka
Zaloguj się
Ryszard Kapuściński, Cesarz
Dla wielu autor jest mistrzem pióra i geniuszem reportażu. Tak, Ryszard Kapuściński to bez wątpienia duma PRL-owskiego reportażu. W poszukiwaniu absurdalnej i zbrodniczej dyktatury, którą mógłby pokonać swoim talentem... wyjeżdża z PRL-u, ba nawet z Europy. Jego determinacja zostaje nagrodzona. W Afryce. Jak Koziołek Matołek, który "po calutkim szukał świecie, tego, co miał bardzo blisko". Ale tajny współpracownik służby bezpieczeństwa PRL-u zrobił to, czego oczekiwało dowództwo i postąpił zgodnie z sowieckim zaleceniem propagandowym: na froncie walki ideologicznej z wrogami komunizmu prawda jest zbędnym balastem. A jaka była prawda? Jedno jest pewne - dzięki Kapuścińskiemu nie wystarczy w jej poszukiwaniu dotrzeć do faktów historycznych. By dotrzeć do prawdy trzeba jeszcze przebić się przez obraz stworzony przez Kapuścińskiego. Ileż to sławnych książek i filmów swoją siłą oddziaływania i staraniem marketingowym oraz propagandowym stworzyło obraz "bardziej prawdziwy" niż rzeczywistość? Andrzejewski i Wajda z popiołem, Kosiński z pomalowanym ptakiem,... Wielki podróżnik z nadania partyjnego, więc czego się spodziewać?
5,43 zł
Ryszard Kapuściński, Imperium
Od tajnych współpracowników tajnych służb oczekuje się, że ich doniesienia będą wiarygodne, zgodne ze stanem faktycznym. Raporty zmyślone są traktowane jako podejrzane próby manipulacji, jako niewybaczalne oszustwo, ba! jako niesubordynacja ocierająca się o zdradę. W wypadku Ryszarda Kapuś cińskiego zaszła zatem rzecz niewiarygodna: nie tylko nie był przywoływany do porządku za swoje konfabulacje, ale nawet był za nie pochwalany i nagradzany. Rodzi się zatem pytanie: jak to możliwe? Jaki był cel takich publikacji? Oczywiście można przyjąć, że artyzm autora zniewalał jego przełożonych i obezwładnieni pięknem i literackim walorem opisu złożyli prawdę i karność na ołtarzu wzruszeń estetycznych i literackich. Znaczyłoby to, że Kapuściński "wielkim pisarzem był" aż tak bardzo, że w objęciach jego prozy miękły nawet najtwardsze ubeckie serca i bezdusznych funkcjonariuszy, zjadaczy resortowego chleba przemieniał w anioły, że tacy subtelni esteci byli PRL-owscy funkcjonariusze resortu, a PRL-owskie służby były imperium duchów oświeconych. Można, bo papier cierpliwy. Ale jeśli założenie - aż strach pomyśleć! - jest błędne, to powraca pytanie: za co brał pobory wybitny pisarz?
10,55 zł
Ryszard Matuszewski, Literatura polska 1939-1991
Ryszard Matuszewski ogłosił, że jego zamiarem było skorzystanie z okazji i napisanie dziejów literatury polskiej bez ingerencji cenzury. Oczywiście bez cenzury instytucjonalnej, bo cenzura znacznie potężniejsza, czyli cenzura środowiskowa i autocenzura, wzmocniona przez cenzurę towarzyską - jak widać po owocach - robi swoje. Można było w 1990 roku spokojnie likwidować Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk. Kilkadziesiąt lat ideologicznej, "powojennej" tresury odniosło skutek. Wytresowano. Bo jaką wartość ma książka o polskiej literaturze, która pomija literaturę pisaną poza granicami, jakie od 1952 roku określały PRL? Jak można pominąć w książce o "literaturze polskiej po 1939 roku" Hemara, Ossendowskiego, Łobodowskiego, Pawlikowskiego, Bobkowskiego, Rembeka, Czarnyszewicza, Józef Mackiewicza, Szpotańskiego,... ? Jest za to plejada literackich i intelektualnych miernot, korowód konfidentów służby bezpieczeństwa, moralnych degeneratów, zwyrodnialców i zboczeńców. Jaką wartość ma taka książka? Jaką wartość ma książka, która prezentuje niby "wolną od cenzury", ale jednak przecież całkowicie PRL-owską, wizję historii, tzn. taką, która pisana była przez stalinowskie i przez PRL-owskie "elity", a teraz konserwowana jest i powielana przez ich potomków i spadkobierców (faktycznych i duchowych)? Tytuł jest fałszywy: nie jest to "literatura polska", ale "literatura PRL-owska". A to zasadnicza różnica. Gdyby nie sowiecka okupacja polska kultura wyglądałaby zgoła inaczej, a komunistyczni "pisarze", którzy - zdaniem autora - tworzyli literaturę, z oczywistych powodów znani by byli tylko garstce partyjnych funkcjonariuszy. Autor pisze, że chciał napisać "książkę dla młodych ludzi, którzy lubią literaturę i pragną dowiedzieć się o niej czegoś więcej, niż to, co wynika ze szkolnego programu". Nie napisał. Powszechnie uważa się, że młodzi ludzie teraz nie czytają książek, tylko gapią się w smartfony. Biorąc pod uwagę to, co mieliby czytać, nie ma nad czym lamentować.
Sir Arthur Conan Doyle, Dzienniki Sherlocka Holmesa
Poręczne, kieszonkowe wydanie (dla miłośników języka angielskiego mamy "Dzienniki" w oryginale, ale, niestety, w większym formacie - choć z rysunkami).
5,43 zł
Słownik kieszonkowy polsko-rosyjski i rosyjsko-polski
Wydany przez ruskich w Moskwie, więc ma charakterystyczny zapach sowieckich książek (książki mają wszak nie tylko swoje życie, mają także swój zapach). Dzięki temu słownik można zawsze łatwo znaleźć, nawet po ciemku ("grudka twej mowy w ręku wonie nawet po ciemku"), oczywiście, jeśli się nie ma akurat kataru, ale kto "kulturnyj", ten nie rozmawia siąkając nosem.
Sosnowski Jerzy, Wielościan
Książka wyjątkowa! Nie mamy tańszej książki! Posłuchajmy Kurta Vonneguta: "za tę cenę opłaci się wam nawet przepuścić ją przez konia i podsypywać pod róże" ("Śniadanie mistrzów").
1,23 zł
Stanisław Barańczak, Knebel i słowo
Wydana pod koniec 1980 roku ('roku "Solidarności"') analiza PRL-owskiej "literatury pięknej", głównie epoki gierkowskiej. Spojrzenie zaangażowanego uczestnika życia literackiego, więc spojrzenie nad wyraz osobiste. Ciekawe świadectwo życia intelektualnego upadającego PRL-u. Lata minęły, a duża część "literatury pięknej" okazała się nie tylko nie-piękna, ale nawet przestała być literaturą w ogóle. Tak było wtedy, tak jest teraz, tak będzie w przyszłości. Jak śpiewał noblista Dylan: "czas wszystko zmienia".
Stanisław Lem, Eden
Wydawca krzyczy czerwonym anonsem na okładce: "Dramatyczne lądowanie Ziemian na planecie Eden!". Styl marketingowego wciskania charakterystyczny dla współczesności, a nie dla PRL-owiskiego 1968 roku. Chyba jedyny element z całej książki, który się nie "zdezaktualizował", co jak na powieść "sci-fi" jest zabawną konstatacją. Dla gorliwych wyznawców Lema dzieło typu "och i ach", do czytania na kolanach, "genialne połączenie mądrości nauki z fascynującą wizją innej cywilizacji", dla innych "bełkotliwa i napuszona ramota o niczym, dzieło ignoranta pozującego na kapłana nauki" (opinie przyjaciół Antykwariatu - sam autor po latach nisko ocenił swoje pisanie). Eden Lema nie ma nic wspólnego z Edenem - Rajem. Dla Lema religią była cybernetyka, więc i jego raj jest na miarę wyobraźni cybernetycznej lat 50-tych XX wieku. Źródłem życia ("życie" nie jest terminem cybernetycznym, ale mniejsza z tym, niech będzie, że chodzi o "istnienie") nie jest miłość, tylko "sprzężenie zwrotne" a sensem życia nie jest kochające serce, tylko kalkulator. Takie mrzonki, że porachowanie likwiduje tajemnicę, a zważenie wyjaśnia cud. A, że każdy "dostaje to, w co wierzy"...
5,43 zł
Stanisław Lem, Wizja lokalna
Lem w swojej najlepszej formie: dużo zaskakujących pomysłów (jeszcze świeżych i oryginalnych), zabawa językiem i różnymi teoriami naukowymi (jeszcze bez gadulstwa), trochę własnego filozofowania (jeszcze ostrożnego i z dystansem). A całość nabiera ironicznego wymiaru poprzez czas wydania: pierwsze miesiące stanu wojennego (jednym słowem cenzor K-7-295 uznał, że w takiej postaci, w jakiej została wydrukowana, książka "nie ugodzi w podstawy", "nie obali zdobyczy" i "nie zagrozi sojuszom" - prawdziwa fantastyka!).
5,43 zł
Stanisława Fleszarowa - Muskat, Czterech mężczyzn na brzegu lasu
Oferowana książka to jedna z 4 w naszym Antykwariacie (przy każdej zamieszczamy w zasadzie ten sam opis) i jedna z 700 (!) rzeczy napisanych przez pisarkę, działaczkę PZPR i Towarzystwa Przyjaźni Polsko - Radzieckiej, odznaczoną m.in. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, wydawaną w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy, czytaną w zasadzie tylko przez kobiety (ale za to liczne), "Rodziewiczównę PRL-u". Świat pięknych kobiet i podziwiających je mężczyzn, których głównym zadaniem jest spełnianie kaprysów "płci pięknej", "słabej płci" (jak zwano w XX wieku kobiety, które wcześniej zwano niewiastami, białogłowami - wszak słowo "kobieta" pierwotnie miało znaczenie pejoratywne).
Stanisława Fleszarowa - Muskat, Most nad rwącą rzeką
Oferowana książka to jedna z 4 w naszym Antykwariacie (przy każdej zamieszczamy w zasadzie ten sam opis) i jedna z 700 (!) rzeczy napisanych przez pisarkę, działaczkę PZPR i Towarzystwa Przyjaźni Polsko - Radzieckiej, odznaczoną m.in. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, wydawaną w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy, czytaną w zasadzie tylko przez kobiety (ale za to liczne), "Rodziewiczównę PRL-u". Świat pięknych kobiet i podziwiających je mężczyzn, których głównym zadaniem jest spełnianie kaprysów "płci pięknej", "słabej płci" (jak zwano w XX wieku kobiety, które wcześniej zwano niewiastami, białogłowami - wszak słowo "kobieta" pierwotnie miało znaczenie pejoratywne).
Stanisława Fleszarowa - Muskat, Pod jednym dachem pod jednym niebem
Oferowana książka to jedna z 4 w naszym Antykwariacie (przy każdej zamieszczamy w zasadzie ten sam opis) i jedna z 700 (!) rzeczy napisanych przez pisarkę, działaczkę PZPR i Towarzystwa Przyjaźni Polsko - Radzieckiej, odznaczoną m.in. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, wydawaną w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy, czytaną w zasadzie tylko przez kobiety (ale za to liczne), "Rodziewiczównę PRL-u". Świat pięknych kobiet i podziwiających je mężczyzn, których głównym zadaniem jest spełnianie kaprysów "płci pięknej", "słabej płci" (jak zwano w XX wieku kobiety, które wcześniej zwano niewiastami, białogłowami - wszak słowo "kobieta" pierwotnie miało znaczenie pejoratywne).
Stanisława Fleszarowa - Muskat, Zatoka śpiewających traw
Oferowana książka to jedna z 700 (!) rzeczy napisanych przez pisarkę, działaczkę PZPR i Towarzystwa Przyjaźni Polsko - Radzieckiej, odznaczoną m.in. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, wydawaną w dziesiątkach tysiący egzemplarzy "Rodziewiczównę PRL-u".
Stefan Bratkowski, Nieco inna historia cywilizacji
Dzieje banków, bankierów i obrotu pieniężnego. Taki podtytuł.
5,43 zł
Stefan Chwin, Złoty pelikan
Próba zapełnienia pustki życia nowymi pustymi gestami, zdarzeniami, co nazywa się potocznie "zmianą życia". Niby wszystko się w życiu bohatera zmienia, ale czy rzeczywiście? Juk w "Układzie" Kazana: zmiana jest zmianą pozorną, jeśli ogranicza się tylko do zmiany układu, a nie jest podstawową przemianą życia, jego fundamentów. Czyli: na czym, na kim, opierasz swoje życie? Słoma jest tylko słomą. Tyle tych zmian... Jak u Barei: "zmiany, zmiany, zmiany" - "zmiana partnera", "zmiana pracy". Ale jeśli "zmiana" oznacza zmianę miejsca pracy, przejście do innej firmy i robienie tego samego, tylko z innymi ludźmi, to w istocie jest to tylko zmianą miejsca, niczym więcej. Dalej jest się najemnikiem, popychlem, czasem bardzo dobrze opłacanym, ale jednak popychlem - niewolnikiem. Prawda, dzięki kredytom można mieć złote łańcuchy...
Stefan Kisielewski, Abecadło Kisiela
Gdyby w książce było hasło "Kisiel", to pewnie byłoby jakoś tak: "Kisiel... ciekawa postać... uznawany za strasznego krytyka komuny, ale z komunistami umiał jakoś żyć, zawsze jakoś umiał się ustawić... nawet mieszkał w najlepszej dzielnicy, na najlepszej ulicy, takie przedwojenne kamienice z ogromnymi mieszkaniami tylko dla władzy. Zawsze umiał tak powiedzieć, by było ciekawie i błyskotliwie, ale żeby nie przekroczyć pewnych granic... Bywało, że dostawał w kość, że go nie drukowali, nawet swoi, ale zawsze jakoś stawał na nogi... Widać, że oni wszyscy się jakoś znali i choć czasem jeden drugiemu przysolił, to nie bardzo mogli bez siebie żyć... Taki klincz absolutny... Lubił pokazywać język jak go fotografowali... Wydał "Alfabet", Waldorff napisał, że to książeczka pełna dziur, a nawet fałszywek, ale "Dzienniki" są całkiem, całkiem... ". Abecadło z pieca spadło.
4,53 zł
Stefan Kisielewski, Romans Zimowy
Stefan Kisielewski, ukryty przed PRL-owską cenzurą pod pseudonimem Tomasz Staliński, popełnił (bo inaczej chyba nie można tego nazwać) powieść - socrealistyczny produkcyjniak z wątkiem romansowym. Wydał to pisarstwo Instytut Literacki w Paryżu. Dzisiaj powieść ma w zasadzie jedynie walor poznawczy dla poszukujących odpowiedzi na pytanie czym było i jak wyglądało życie w PRL-u i jakie problemy codzienne gnębiły warszawską "inteligencję techniczną" oraz co doskwierało socjalistycznemu przemysłowi ciężkiemu. Walor literacki blednie wobec waloru poznawczego - historycznego. A nawet i to "świadectwo historyczne" jest bardzo specyficznym, bardzo indywidualnym raportem z życia w "socjalistycznej stolicy", w końcu rządów towarzysza Władysława Gomułki (dla przyjaciół - sowieckich agentów - "towarzysza Wiesława"). Sama książka - jako przedmiot - też jest świadectwem historycznym: choć była kopią wydania "paryskiej Kultury" miała akcept - chyba już jeden z ostatnich! - "cenzury" (A-74/271) i była sprzedawana w "normalnej" księgarni (na dowód paragon na 5000 złotych - tyle kosztowała na przełomie lat 1989/1990).
4,53 zł
Koszyk
49,31 zł