Wyszukiwarka
Zaloguj się
o. Adam Szustak OP, Upojeni Bogiem
0
Opis
o. Adam Szustak OP, Upojeni Bogiem.
o. Adam Szustak OP, kapłan religii nie Dobrego Pasterza, ale "dobrego samopoczucia". Religia "pluszowego krzyża", co otwarcie zapowiada już na pierwszych stronach: "chcę opowiedzieć wam o drodze, która jest upojna i szeroka, dostępna dla każdego chrześcijanina" (s.5). Jakże to przeciwne słowom z Ewangelii: "Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują! (...) Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami." (Mt 7,13-15, Kazanie na Górze). Oto Adam Szustak: zakonnik celebryta i bloger, jest wszędzie, jakby był w kilku osobach, a nie jeden. Żywe zaprzeczenie bycia "cichym i pokornego serca". Książka nie ma oczywiście imprimatur, bo i po co? Skoro według autora "Chrześcijaństwo jest religią, która się grzechem nie zajmuje (...). Staranie o wiarę to nie jest staranie o wyzbycie się grzechów (...) To nie w tym rzecz. Masz szukać bliskości Boga i masz pozwolić Mu się zbawić. A On ci zabierze twoje grzechy." (s.125). I gdzie tu nakaz Pana Naszego Jezusa Chrystusa "idź i nie grzesz więcej"? Gdzie tu "jeśli twoja ręka lub noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie! Lepiej jest dla ciebie wejść do życia ułomnym lub chromym, niż z dwiema rękami lub dwiema nogami być wrzuconym w ogień wieczny" (Mt 18,8). Zaiste, wygodną drogę reklamuje "prorok internetowy" A. Szustak. Życie wieczne jako cel ludzkiego życia? Droga krzyża? A gdzież tam! Sympatyczna "relacja z Bogiem", tym kusi o. Szustak. A do tej "relacji" nie trzeba znać Katechizmu. To o co chodzi? Zakonnik katolicki naucza niezgodnie z nauką Kościoła?! "Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o itd". A przecież wiemy, że "nie możemy służyć Bogu i mamonie" (Łk 16,13), o czym A. Szustak też musi wiedzieć. A może nie? Może myśli, że on jednak może? Czyżby nie czytał, że "biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie", że "temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza" (Mt 18,6)? Może słyszał, ale kto by tam wierzył w takie "średniowieczne strachy". A. Szustak, po kabotyńsku łącząc ekumeniczną nowomowę z gwarą młodzieżową i z językiem reklam telewizyjnych, pisze swoją "ewangelię", która przekonuje, że "jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej". Propaganda religijnego sukcesu na wzór prymitywnych podręczników uczących sukcesu i motywacji. Pomysł A. Szustaka jest bardzo prosty: odwrócić to, czego przez wieki w Katechizmie nauczał Kościół (bo to się spodoba i to się dobrze sprzeda) i przekonać, że takie "bycie sobą" ("Non serviam") jest najlepszą drogą człowieka. Zaiste, "upojna i szeroka to droga"! Jak każda droga "na zatracenie". Jeszcze jeden robotnik "pustoszy winnicę".
Wydawnictwo Fides, Karków 2011. Stron 118. Okładka miękka. Stan doskonały, choć w książce na kilkunastu pierwszych stronach są podkreślenia ołówkiem.
Koszyk