Menu
Wyszukiwarka
Zaloguj się
Żółty Anioł, romanse Wertyńskiego i romanse cygańskie śpiewa Mieczysław Święcicki, płyta winylowa
0
Opis
Żółty Anioł, romanse Wertyńskiego i romanse cygańskie śpiewa Mieczysław Święcicki, płyta winylowa.
Mieczysław Święcicki, zwany przez miłośników talentu i Piwnicy pod Baranami "Księciem Nastroju", czyli specjalista od piosenek "długich, smutnych i o miłości". Płyta wydana w głębokim PRL-u (stąd wersja monofoniczna), więc ma na okładce słowo niepoprawne politycznie: "cygańskie". Chyba - zgodnie z orwellowskim poprawianiem historii - powinniśmy zamalować je na czarno? Poprawny ideologicznie PRL okazał się niepoprawny politycznie?! Zawiłości dialektyki.
Polskie Nagrania Muza, XL 0600, Warszawa 1970. Wersja monofoniczna. Stan dobry, czyli taki, jaki może być stan płyty wydanej pół wieku temu, w PRL-u. Okładka licha od nowości (słynny patent Polskich Nagrań: wiotki papier kredowy). Masa, w której płyty tłoczono, szumiała i trzeszczała od pierwszego dotknięcia igły. A czas w tym wypadku nie działa jak na wino (które podobno im starsze tym lepsze). Dokonania "Muzy" im starsze, tym jeszcze starsze.
Produkty powiązane
Ewa Demarczyk, Live. 2 płyty winylowe
Nagrania legendarnych koncertów w Warszawie. Grudzień 1979 roku. Zapowiadał Piotr Skrzynecki. Koniec PRL-u, koniec komunizmu, co udawał, że wszystko jest "kak u ludiej". Nie minie pół roku jak będą strajki i - raz, dwa - komunizm pokaże swoją szczerą twarz. Twarz sowieckiego generała w ciemnych okularach, który za jedyną zrozumiałą dla siebie formę rządów uznawał stan wojenny (artyści zamilkną na parę lat - i zdawało się, że są przeciwko socjalizmowi, ale okazało się, że jednak "socjalizm - tak, tylko wypaczenia - nie"... ale to już zupełnie inna historia). Ewa Demarczyk - uwielbiana i czczona. Jak ktoś ją nazwał: "czarny anioł PRL-u".
Ivan Rebroff Sings Folk Songs From Old Russia, płyta winylowa
Rok 1968. Dusza rosyjska w natarciu (od "Podmoskiewskich wieczorów" po "Kalinkę") na amerykański rynek (w Europie nacierała na Czechosłowację). Ameryka Ameryką, ale ani whisky, ani bourbon nie będą pasowały, tym bardziej, że przygrywa "bałałajecznyj ansmbl Trojka". "Eh, raz, jeszczo raz, jeszczo mnogo, mnogo raz!"
Seweryn Krajewski, Strofki na gitarę, Muza SX 2115, płyta winylowa
Teksty Agnieszki Osieckiej, kompozycje i wykonanie Seweryna Krajewskiego, który nie tylko śpiewa, ale i akompaniuje sobie na gitarze i fortepianie.
Echa Festiwalu Sopockiego 1963, płyta winylowa
"Echa Festiwalu Sopockiego 1963", czyli siedem utworów (tylko, bo to jest "płyta długogrająca", ale według standardów ówczesnych, czyli dziesięciocalowa) wykonywanych wyłącznie przez polskich "artystów estrady". Strona 'a': "Kowbojski twist", "Odejdź smutku" (M. Koterbska), "Taniec weselny". Strona 'b': "Nie pamiętam" (R. Pisarek), "Figlarne skrzypeczki", "Daj mi zachować wspomnienia" (K. Bovery), "Wychodzę za mąż" (B. Rylska). Takie były początki imprezy, która w czasach gierkowskich chciała być konkurencją dla Festiwalu Eurowizji, nawet przez wartość nagród - jacht jako nagroda główna!
Vladimir Vysotsky Sings His Own Songs, płyta winylowa
Włodzimierz Wysocki i jego nagrania z lat 1973-1975, na płycie wydanej przez "ruskich" w 1978 roku.
The Best of Russian Choirs. 3 płyty CD
Rosyjska muzyka chóralna: trzy chóry (St Petersburg Ensemble, Sveshknikov Choir i Volga Choir) wykonują muzykę cerkiewną, ludową oraz przeboje muzyki popularnej. Kwintesencja rosyjskiej muzyki - w formie oraz w treści.
Wanda Warska śpiewa pieśni i fraszki Jana Kochanowskiego, płyta winylowa
Najpierw dużo uciechy, potem - jeszcze więcej - rozkoszy. Duchowej.
Wały Jagiellońskie, Etykieta zastępcza, płyta winylowa
PRL, 1978 rok - koniec "epoki Gierka Edwarda". Ratowanie socjalizmu za pożyczone u kapitalistów pieniądze kończy się fiaskiem. Jeszcze tylko 3 lata, kilka agonalnych drgawek i okaże się, że ostatnią fazą umierającego sowieckiego socjalizmu jest dyktatura wojskowa. Oto jak bawili się (i innych) studenci w tamtych "latach ostatnich".
Zakopower, Koncertowo, płyta DVD
Zakopower (i egzotyczni goście) do słuchania (i oglądania) na płycie DVD.
Marek Grechuta. Anawa, Korowód. Płyta winylowa Supraphon
Ciekawostka - perełka dla kolekcjonera: "Korowód" wydany wspólnie przez "Polskie Nagrania MUZA" i "Supraphon" we współpracy z "Mladym svetem" dla "Gramofonovy Klub". Z PRL-u dla CSRS. Ale Grechuta śpiewa po polsku, nie po czesku, bo jest to kopia płyty wydanej w PRL-u. Okładka też PRL-owska, zastępcza, stosowana w latach największej mizerii ekonomicznej: różne płyty dostawały wówczas tę samą, czyli taką samą, okładkę typu "patchwork". Sądząc po jakości odtwarzania ("lubię szum czarnej płyty";) płyta była tłoczona w PRL-u, a nie w Czechosłowacji. Ale naklejki na płycie po czesku, więc niektóre tytuły sprawiają trochę zabawne wrażenie.
Leszek Długosz, płyta winylowa
Leszek Długosz, pierwsza płyta "krakowskiego śpiewającego poety" z 1980 roku. Winylowy kawałek Piwnicy Pod Baranami.
Janusz Kondratowicz i jego piosenki, płyta winylowa
"Janusz Kondratowicz i jego piosenki", czyli PRL-owskie hity. Żelazny repertuar wesel, dancingów, koncertów życzeń i śpiewów przy stole, albo na ulicy, albo wszędzie indziej, gdzie przyszła nieopanowana potrzeba zaśpiewania czegoś natychmiast i głośno...
International Festival Of Light Music Songs Sopot 1963, płyta winylowa
"International Festival Of Light Music Songs Sopot 1963", czyli Tamara Mjansarowa z ZSRR (wszak to "International Festival") śpiewa dwie piosenki: "Niech zawsze będzie słońce" oraz "To nie sen" (wszak to festiwal "of light music songs"). Akompaniuje 'L. Bogdanowicz and his Ensemble'.
Tribute To Tom Jones and Engelbert, płyta winylowa
Płyta, wydana w 1972 roku, zawiera największe przeboje dwóch gigantów "popu w żabotach". Absolutna klasyka tego "brokatowego" rodzaju muzyki, który dominował w latach siedemdziesiątych XX wieku: duża, głośna orkiestra i silny, męski głos, Jako gratis rozpięta koszula, lakier na włosach, dużo łańcuchów na szyi, przytupywanie lakierkami, mikrofon trzymany w trzech palcach, a w tle podrygujący i machający rękami żeński chórek w kusych spódniczkach. Ulubiony przedmiot drwin Monty Python'a. I jednocześnie miliony oczarowanych słuchaczek (i słuchaczy) na całym świecie. Wielkie gwiazdy, królowie estrady. Ich przeboje zdominowały rozgłośnie radiowe i sale taneczne. Płyta wyjątkowa, bo nagrana "w hołdzie", a to znaczy, że nie śpiewa Tom Jones, ani Engelbert Humperdinck, choć jeśli ktoś nie wie, że nie są to oryginalne nagrania, nie zauważy różnicy. Muzycy i wokaliści "The Vale Orchestra" z perfekcją doskonałych naśladowców niemal idealnie odtwarzają wykonania śpiewaków, dla których nagrano ten winylowy hołd. Imitacja niemal doskonała, ale dzięki temu powstał zestaw wyjątkowy: na jednej płycie obaj pieśniarze, na jednej płycie "hity" obu wykonawców. Doskonały zestaw taneczny.
Andrzej Dąbrowski, Zielono mi, płyta winylowa
Pierwsza płyta Andrzeja Dąbrowskiego, z 1970 roku.
Aleksandr Wiertinski (Aleksander Wertyński), płyta winylowa
Aleksandr Wiertinski (Александр Huколаевич Вертинский), po naszemu Aleksander Wertyński, twórca "sierdceszczypiaszczych" pieśni, czyli śpiewanych romansów. W PRL-u specjalistą od tych piosenek "długich, smutnych i o miłości" był krakowski (a skąd miał być?) estradowo czarujący wrażliwe słuchaczki wibrującym głosem Mieczysław "Książę Nastroju" Święcicki. Na płycie oryginalne nagrania archiwalne z lat 20-tch i 50-tych XX wieku. Wertyński początek Związku Sowieckiego przeżył na emigracji (m.in. w Polsce), a do "kraju rad" powrócił w 1943 roku. Czyżby powrót po wykonaniu zadania?
Tadeusz Woźniak. Nie zapragną, Wierzę w człowieka, Widziałem, Swoją drogą. Płyta winylowa
Druga płyta Tadeusza Woźniaka, nagrana w 1970 roku. Cztery piosenki: Nie zapragną, Wierzę w człowieka, Widziałem, Swoją drogą. Piosenkarzowi akompaniował "zespół instrumentalny Tomasza Ochalskiego". Nagrania monofoniczne.
Pod Budą. Grupa Muzyczna "Pod Budą" Kraków. Płyta winylowa
Pierwsza płyta zespołu, nagrana w 1980 roku. Pierwszy krok ku wielkiej sławie. Krakowskie sentymenty w natarciu.
Sława Przybylska. Jeśli chcesz, proszę wstąp, ... . Płyta winylowa
Piosenkarce akompaniuje Zespół Instrumentalny L. Bogdanowicza. Na płycie cztery utwory: "Jeśli chcesz, proszę wstąp", "Więdną, Tsu-Tsu-Dżi", "Białe noce" i "Chica - Helka". Do drugiego utworu tekst napisał Janusz Głowacki, co dowodzi, że żadna praca nie hańbi, zwłaszcza, jak się wie z jakich nut trzeba pieśń wywodzić i jakiego dyrygenta słuchać (a "Głowa" był zawsze biegły w tym kunszcie).
Irena Santor, Wiązanka piosenek Zygmunta Wiehlera. Płyta winylowa
Cztery przedwojenne szlagiery (jak się wówczas mówiło o przebojach, czyli o hitach): "Ada, to nie wypada", "Biały boston", "Nie kochać w taką noc, to grzech", "Nikt mnie nie rozumie tak jak ty".
Bułat Okudżawa, Songs, płyta winylowa
Bułat Okudżawa śpiewa dwadzieścia dwie piosenki, z których najdłuższa trwa nieco ponad dwie minuty, a najkrótsza ledwie jedną minutę. Coś się zaczyna i, zanim na dobre się rozwinie, już się kończy... Nie tyle wiersze, co śpiewane chwile zadumy - ulotność zdarzeń formą podkreślona.
Maciej Kossowski, Z cyganami w świat, płyta winylowa
Płyta autorska w pełni. Cztery piosenki: Z cyganami w świat, Oczy ci zasłonię, Domowe strachy i Nie mówię żegnaj. Maciej Kossowski napisał muzykę, sam zaśpiewał i - jakby tego było mało - sam dyrygował akompaniującym zespołem instrumentalnym.
Aktorzy śpiewają piosenki, płyta winylowa
Cztery perełki (nawet miłośnicy rapu docenią udane rymy). Jakości tekstów, ich dowcipowi i lekkości odpowiada mistrzostwo śpiewających aktorów. Na stronie A: "To się zwykle tak zaczyna" (śpiewa T. Olsza), "Ja się boję sama spać" (A. Janowska), a na stronie B: "Tomasz, skąd ty to masz" (L. Sempoliński) i "Taka mała" (M. Zimińska).
The Last Waltz, płyta winylowa
Orkiestra John'a Fox'a nagrywała w stylu typowym dla dużych orkiestr lat 70-tych i 80-tych XX wieku (smyczki, trąbki, harfy, dzwonki, chórki, itp.) własne opracowania dawnych i współczesnych przebojów. Granie, które chyba całkowicie zniknęło wraz z rozwojem instrumentów elektronicznych: jeden sprawny muzyk z keyboardem stanie dzisiaj za całą orkiestrę. Płyta ma zatem podwójny posmak autentycznego grania: nie dość, że muzykę gra cała, żywa orkiestra (a nie generuje jej jeden manipulator cyfrowej i programowanej klawiatury), to jeszcze nagranie jest analogowe.
Zagrajcie nam dzisiaj wszystkie srebrne dzwony. Oratorium (fragmenty), płyta winylowa
Muzykę i tekst stworzyli Katarzyna Gartner i Ernest Bryll na zamówienie "Głównego Zarządu Politycznego Wojska Polskiego" w roku 1973 z okazji "XXX rocznicy utworzenia jednostek Ludowego Wojska Polskiego w ZSRR". Powstało dzieło godne zleceniodawcy: socrealistyczne w (pompatycznej) formie i cepeliowskie w treści. Gra i śpiewa Centralny Zespół Artystyczny Wojska Polskiego, czyniąc wykonanie odpowiednio zdeterminowanym ideologicznie, klasowo i sojuszniczo. Na okładce jest laurkowa recenzja stworzona przez Władysława Czubę, więc odsyłamy do niej wszystkich zafascynowanych działalnością artystyczną Ludowego Wojska Polskiego, które nie tylko, że walczyło o socjalizm bronią (jak np. w Czechosłowacji w 1968 roku), to jeszcze włączyło do tych zmagań chór mieszany i orkiestrę w składzie symfonicznym.
Tango dawniej i dziś, płyta winylowa
Uciecha i uczta dla miłośników PRL-owskiego "wielkiego świata" i PRL-owskiej "kultury wyższej". Przebojowe tanga śpiewają same gwiazdy PRL-owskiej estrady: Irena Santor, Jerzy Połomski, Sława Przybylska, Mieczysław Fogg, Alibabki, Lidia Stanisławska, Halina Kunicka, Wojciech Młynarski, Zdzisława Sośnicka, Ewa Śnieżanka. Doskonała dykcja, muzykalność, wyjątkowe głosy - mistrzostwo wykonawcze w służbie umilenia katastrofy gierkowskiego "sukcesu na kredyt" (płytę wydano w 1979 roku). Zabawa jak na Titanicu: PRL tonął. Za rok strajki zmiotą PZPR-owską Polskę, za dwa lata, w 1981 roku, Gierka internuje generał Jaruzelski. Rozpocznie się era post PRL-u, epoka rządów służb wojskowych, czego inauguracją będzie zorganizowany w 1989 roku przez generała wspomnianych służb - Kiszczaka - "okrągły stół". Powstanie republika magdalenkowa, post PRL-owski frankensteinowski potworek, ale to już inna historia i inna muzyka...
Pieśni Bułata Okudżawy, płyta winylowa
Ukochany przez PRL-owską inteligencję sentymentalny rosyjski balladzista w oryginalnych nagraniach z lat 1960-1975. Samotny pieśniarz, więc nic dziwnego, że nagrania są monofoniczne.
Irena Santor, Piosenki stare jak świat. Płyta winylowa, pierwsze wydanie
Było ich dwoje: "Połomski Jerzy - idol młodzieży" oraz ulubienica partyjnych dygnitarzy, gwiazda "muzyki lekkiej, łatwej i przyjemnej", celebrytka PRL-u i jego estradowy towar eksportowy dla Polonii - Irena Santor. Po latach wyśpiewywania socrealistycznych walczyków i podobnych utworów spełniających uciechę "masom pracującym miast i wsi" sięgnęła po przedwojenne "szlagiery", które - jak napisał nijaki E.B. na okładce płyty - "po długich latach zapomnienia przeżywają swój renesans". "Długie lata zapomnienia"! Doprawdy, co za tupet! Prawie 30 lat krwawej okupacji niemieckiej i sowieckiej, planowa eksterminacja milionów Polaków, zabór Kresów, bezwzględne niszczenie polskiej kultury i zastępowanie jej zdegenerowaną ideologią bezkarnego bandytyzmu, unicestwianie księgozbiorów, planowe i systematyczne rozkradanie i niszczenie dóbr polskiego dziedzictwa narodowego, niszczenie wiary, religii i Kościoła polskiego,... . Zaiste: "lata zapomnienia"! Nic, tylko śpiewać "Ach, jak przyjemnie"! I żeby było jeszcze przyjemniej, a słuchacze żeby jednak, wśród nostalgicznych wzruszeń, nie zatracili poczucia rzeczywistości, to oczywiście trzeba oddać należny hołd talentom "naszych wschodnich przyjaciół", co pieśniarka uczyniła wykonując ze stosownym, internacjonalistycznym zaangażowaniem piosenkę Dunajewskiego "Serce". Wiadomo, "tam serce twoje, gdzie twój skarb".
Sofia Rotaru, Monologue of Love, płyta winylowa
Ale się porobiło! Jeszcze kilka lat temu piosenkarka była symbolem postsowieckiej "jedności w wielości": zwano ją "artystką trzech narodów". Za swoją uznawali ją Mołdawianie, Ukraińcy, Rosjanie (a śpiewała nie tylko w tych językach, ale również po rumuńsku, słowacku, bułgarsku, niemiecku i angielsku!). Na potwierdzenie internacjonalistycznych osiągnięć wokalnych w 1986 roku nadano jej – jako pierwszej kobiecie – tytuł "Ludowego Artysty ZSRR", a w 2002 roku, w prezencie ma na 55 urodziny, były prezydent Ukrainy Leonid Kuczma i niezmiennie aktualny prezydent Rosji Władimir Putin przyznali jej: pierwszy - tytuł "Bohatera Ukrainy" "za wybitne zasługi w sferze sztuki", a drugi - rosyjski Order Honoru "za wielki wkład w rozwój sztuki estradowej i wzmacnianie rosyjsko-ukraińskich więzi kulturowych" (pierś piosenkarki zdobią zresztą też inne ordery, co pewnie nieco utrudnia estradowe popisy w pełnej gali, ale przecież nie z takimi obciążeniami dawali sobie radę sowieccy "ludowi artyści"). Ordery od Kuczmy i Putina zostały, ale "wzmocnione więzi" - jak widać - diabli wzięli. Może poszło o to, że pieśniarka nie mogła się zdecydować, ku któremu skłonić serce? Może tu skrywa się odpowiedź na dręczące pytanie: jak do tego doszło, skąd ta wojna i o co? Mołdawska Kleopatra?
Amazonki. Motyle, płyta winylowa
"Amazonki" - nazwa, która teraz budzi zgoła niemuzyczne skojarzenia. Ale w 1968 roku była to nazwa dla żeńskiego zespołu wokalnego tak samo dobra jak każda inna. Ich pierwsza płyta z 1969 roku.
Franek Kimono, Bruce Lee - karate mistrz, płyta winylowa
Parodia i pastisz, żart z muzyki disco, który stał się wielkim przebojem w 1983 roku. Franek Kimono, czyli Piotr Fronczewski.
Mieczysław Fogg, Piosenki, płyta winylowa
Pierwsza płyta długogrająca wydana przez Fogga po wojnie, w 1955 roku. Siedem piosenek piosenkarza, który nagrał ich - w wyjątkowo długim życiu estradowym - chyba niezliczoną ilość.
Maryla Rodowicz, Święty spokój, płyta winylowa
"Święty spokój", tytuł budzący przeróżne skojarzenia w 1982 roku, w roku wydania płyty - w pierwszym roku stanu wojennego. Tym bardziej, że piosenkarka była "niekwestionowaną gwiazdą estrady" nie tylko PRL-u, ale przede wszystkim "państw socjalistycznych", z ZSRR i NRD na czele (bo każdy z tych "członków wielkiej wspólnoty państw demokracji ludowej" zawsze był "wysuwany na czoło"). Na płycie ciekawostka związana z twórczością W. Młynarskiego: jest piosenka w całości napisana przez niego, łącznie z muzyką.
Skaldowie, Droga ludzi, płyta winylowa
Jedenasty album Skaldów i ich ostatnia płyta przed rozpadnięciem się zespołu. Nagrana na przełomie lat 1978/1979 była propagandowym przygotowaniem do Olimpiady w Moskwie w 1980 roku (jedna z części tryptyku "Znicz olimpijski": pozostałe dwie płyty nagrali Breakout i Budka Suflera). Często uznawana za najgorsza płytę zespołu, nie tyle ze względu na muzykę, ile ze względu na teksty (pod pseudonimem Piotr Trojka ukrywał się najprawdopodobniej Stanisław Cejrowski). Okładkę wymalował Rafał Olbiński (zlecenie na okładkę ważnego, propagandowego produktu dostał student ASP - duża ciekawostka) ze zdjęcia w dowodzie Andrzeja Zielińskiego. Wszystko razem jest kwintesencją ideologicznej komercji dla PRL-owskiej młodzieży z czasów, kiedy sport w krajach socjalistycznych oficjalnie był "amatorski".
Kunicka, Orkiestry dęte, płyta winylowa
Trzecia (1970 rok) studyjna płyta Haliny Kunickiej, celebrytki estradowej PRL-u. Kwintesencja estradowej produkcji na dużą orkiestrę i falującą publiczność. Pierwsze, monofoniczne tłoczenie.
Sława Przybylska, Związek przyjacielski, ballady Bułata Okudżawy, płyta winylowa
Marzenie gwiazdy big-beatu Karin Stanek, że "chłopiec z gitarą byłby dla mnie parą" było również tęsknotą PRLowskiej inteligencji, ale oczywiście z zachowaniem wszystkich odpowiednich form towarzyskich: dla wyższych sfer tym "chłopcem z gitarą" był rosyjski balladzista, syn Ormianki i Gruzina. Wzorowy internacjonalizm ("internacjonalizm" - tak nazywano za pierwszej, sowieckiej komuny "multikulti").
Piosenki wojskowe, płyta winylowa "czwórka"
Piosenki wojskowe - bo w tekstach piosenek wspominane jest wojsko. Ale w istocie, choć nagrania są subtelnie wojskowe w treści, to jednak w formie są całkowicie cywilne. Żadnych marszowych rytmów, za to orkiestry nastrojone bardzo tanecznie, zgodnie z modnymi tonami lat sześćdziesiątych XX wieku, czyli cza-cza i podobne latynoamerykańskie oraz "dancingowe" poruszenia.
Irena Santor, W krainie piosenki, płyta winylowa
Absolutny "biały kruk czarnego krążka", czyli rarytas w zasadzie nie do zdobycia. Drugi album studyjny wydany w 1963 roku w formie wówczas dominującej, czyli 10-calowej płyty gramofonowej. Irena Santor śpiewała polskie i zagraniczne piosenki, które wydawano w następnych latach na różnych składankach (jedna z piosenek - "Niby nic" - zagrała w filmie "Gangsterzy i filantropii"). W 1998 roku piosenki zostały zremasterowane i ponownie wydane przez Polskie Nagrania, a w 2018 roku całość przegrano z oryginalnych taśm i umieszczono w serwisach streamingowych. A więc posiadacz czarnej płyty, pieszcząc ją wzrokiem i dotykiem, może - korzystając z takiego serwisu - cieszyć się dźwiękiem całkowicie pozbawionym jakichkolwiek zakłóceń. Ale czy muzyka z czarnej płyty (zwłaszcza Polskich Nagrań) bez szumów i trzasków może dostarczyć tyle uciechy, ile dostarcza skwierczący jak smażenie na patelni oryginał?
Maryla Rodowicz. Sing-Sing. Płyta winylowa
Maryla ("d... zedrę, ale karierę zrobię") Rodowicz, z zawodu celebrytka estradowa i pieszczoszka PRL-u i PRL-u bis, wielokrotnie odznaczona "za całokształt i wkład"... . Płyta z 1976 roku, z ostatniego roku gierkowskiego "sukcesu", kiedy to kolos na glinianych nogach, czyli "dziesiąta gospodarka świata", zaczął się wywracać (1976 rok to rok pierwszych jawnych wystąpień przeciw rządzącym: Ursus, Radom - to informacja dla socjologów). Na świecie, w muzyce "lekkiej, łatwej i przyjemnej", królowały Abba, Boney M, Queen, a w socjalistycznej ojczyźnie pieśniarka konkurowała z Ireną "Motylem jestem" Jarocką. Wszystko przeszło, minęło, ale Maryla wciąż dźwiga na swych wątłych, kobiecych barkach słodki ciężar nieprzemijającej popularności. Gwiazda nie do zdarcia...
Rena Rolska śpiewa. Płyta winylowa "czwórka"
"Czwórka", czyli - według profesjonalnej nomenklatury - płyta 7", 45 RPM, EP. Oczywiście nagranie jest mono. Cztery piosenki: "Nie wolno mi", "Dziś jest kto inny", "Pocałuj mnie choć jeden raz" i "Zwykła rzecz", czyli: slow-rock, duina, twist i slow fox - jednym słowem prawdziwa uciecha dla miłośników tańców z ubiegłego wieku. Choć "slow-rock" powinien przerzucić mosty między pokoleniami rockmanów: dziadkowie i wnuki połączeni rytmem podskoków. Muzyka to jedno, ale okładka stanowi prawdziwe wyzwanie. Na osiołku wdzięczy się jakaś PRL-owska pin-up (nie jest to pieśniarka Rena Rolska), odziana w modny wówczas kostium plażowy bikini, a osiołek nosi słomkowy kapelusz. Nowy kierunek w sztuce PRL: socsurrealizm zamiast socrealizmu.
Na koncertach Władimira Wysockiego 4, Piesnia o drugie, płyta winylowa
Nagrania na żywo z koncertów, które odbyły się w 1971 roku, a zostały opublikowane w 1988 roku. Płyta nagrana monofonicznie. Bolesne i przejmujące świadectwo walki ze światem i z samym sobą.
Eva Demarczyk (Poland), płyta winylowa
Biały kruk czarnego (czerwonego?) krążka. Bardzo skomplikowana sytuacja: jest to sowiecka płyta eksportowa nagrana, w ramach usług eksportowych, ale tym razem PRL-owskich. To znaczy: Ewa Demarczyk (na płycie jako 'Eva') wyjechała do Moskwy i nagrała z sowieckim zespołem instrumentalnym kilka piosenek, po czym wróciła do PRL-u, a jej śladem przysłano płyty. Był to w zasadzie kolejny przejaw wyjątkowego zjawiska ekonomicznego, znanego tylko w gospodarce socjalistycznej typu sowieckiego, a zwanego "eksportem wewnętrznym". Coś jest eksportowane, ale w istocie nie opuszcza granic - w tym wypadku granic imperium sowieckiego, którego częścią była wszak PRL. Ale rzecz najważniejsza, bo dotycząca samej istoty nagrań, dotyczy charakteru produkcji artystycznej. Płyta nie jest jakąś repetą wykonań znanych z Polskich Nagrań, ale jest całkowicie nowym programem artystycznym. Po pierwsze pieśniarce towarzyszy "ruski" zespół instrumentalny i jego granie ma zdecydowanie specyficzny charakter (co kryje się pod tymi słowami stanie się jasne po przesłuchaniu płyty). Po drugie pieśniarka śpiewa po rosyjsku, nie tylko po polsku: swoje polskie "przeboje" śpiewa w rosyjskim tłumaczeniu, po polsku natomiast śpiewa rosyjską poezję. Rarytas prawdziwy dla miłośników "Czarnego Anioła" (jak zwykli nazywać Demarczyk jej wielbiciele). Nawet, jeśli byli (czy są) nie-miłośnikami "czerwonej zarazy" (jak nazwał sowietów Józef Szczepański 'Ziutek' - bohater Polski Walczącej).
I. Dunajewski, Pieśni, 2 płyty winylowe
I. Dunajewski i jego wiekopomne, socjalistyczne w treści i internacjonalistyczne w formie "Pieśni". Literka "I" na okładce to pierwsza litera imienia tego - opromienionego internacjonalistyczną sławą - twórcy "jazzu sowieckiego". Nie będzie chyba zaskoczeniem, kiedy ujawnimy, że ukryte pod inicjałem imię to Izaak. Tak, kompozytor był, jak przystało na piewcę najbardziej zbrodniczego systemu w dziejach ludzkości, pochodzenia z "narodu prawniczego" (nie nasze, zasłyszeliśmy). Twarde jądro komunizmu i jego postępowej sztuki. Dwukrotnie odznaczony Nagrodą Stalinowską. Na płytach wszystkie jego przeboje partyjno-narodowe i filmowe, poczynając od "Pieśni o ojczyźnie", w "której tak wolno dyszy cziełowiek", poprzez "Pieśń entuzjastów", która z kolei mogłaby być hymnem wszystkich współczesnych aktywistów (ot, internacjonalistyczna ponadczasowość sztuki zaangażowanej), aż po ukochane w PRL-u "Serce", którego zapamiętałą i namiętną wykonawczynią była "pierwsza dama polskiej piosenki" (jak widać nie tylko polskiej) Irena Wiśniewska, po mężu Santor. Płyty, oprócz walorów estetycznych" mają niebagatelny walor obronno-ochronny: jakby co, to płyty mogą być lepszym zabezpieczeniem w sytuacji konfrontacji osobistej niż "plecak ewakuacyjny". Wystarczy "wylegitymować się" komu będzie trzeba perłą płytoteki domowej, a nie tylko dobytek, ale może nawet zdrowie i życie zostaną wyniesione z zawieruchy, na jaką z wytęsknieniem zdają się czekać "sternicy nawy państwowej", nieustraszone, mocarstwowe orły-sokoły taktyki wdeptywania w ziemię (wszyscy mają MBA z odpowiedniego "collegium" w zakresie sztuki wojny). Dla nich też jest kilka marszowych utworów, szczególnie zdaje się służyć budowaniu militarnego entuzjazmu naszych wybitnych przywódców państwowych "Marsz wiesiełych rebiat". Dunajewski: wiecznie żywy piewca postępowej, "walczącej demokracji". Od Stalina do ...
Kunicka, dwanaście godzin z życia kobiety. Płyta winylowa
Kuriozum z PRL-u: popowy "concept album" z 1978 roku. Autorzy i wykonawcy byli twardym jądrem "socjalistycznego przemysłu rozrywkowego". Sycili się niezwykłą sławą, popularnością, a przede wszystkim - co rażąco i zdecydowanie wyróżniało ich spośród "ludu pracującego miast i wsi" - wszelkimi materialnymi pieszczotami, jakie mógł zaoferować gasnący w oczach Gierek, a także jakie oferowała im zagranica, zarówno "demoludyczna" jak i "zgniłozachodnia". Jednym słowem sukces artystyczny, "celebrycki" (by użyć współczesnej miary) i materialny był ich środowiskiem naturalnym. To dlaczego płyta, zamiast budzić optymizm, budzi "nastroje defetystyczne", jak w PRL-u określano brak "zachwytu nad patosem czasów" (by zacytować Piszczyka)? Może dlatego, że życie, które ograniczone jest tylko do materialnego tu i teraz, nawet pełnego luksusu, do przytłaczjącej doczesności, nawet pełnej aktywności, musi wreszcie okazać swoją jałową pustkę, kruchość i ulotność? Nie samym chlebem człowiek żyje, nawet jeśli ten chleb jest chlebem specjalnie dla niego wypieczonym z najlepszej mąki, jest podany w pałacu, na porcelanowym talerzu, w czasie sutej biesiady w towarzystwie miłych przyjaciół. Z wiekiem, z przybywającymi latami życia, widać coraz bardziej ułudę takiego "ziemskiego raju". Bo raj na ziemi jest tylko oszustwem, a odkrycie prawdy o oczywistym kłamstwie, o upudrowanym fałszu szczęśliwości doczesnej, o tym, że "padół łez i rozpaczy" to nie "ciemnogrodzkie i średniowieczne głupoty", bywa bardzo bolesne. Albo wyzwalające - wtedy to jest pierwszy krok ku mądrości. Zaczyna się odkrywanie, że jedyna mądrość to "mądrość przedwieczna". "Czas ucieka, wieczność czeka" - to wiedziały nasze baki. Współczesne kobiety, wyzwolone przez hochsztaplerów postępu, ograniczyły swoją mądrość do uciekającego czasu. Ba! nawet nie całego, tylko do tego czasu kruszyny, do 12 godzin zaledwie! Wieczności nie ma. Zamykanie oczu na wieczność jest jak dziecięce zamykanie oczu, by "zniknąć" niemiłą rzecz czy sytuację. Płyta doskonale może przypomnieć o czekającej wieczności. Ale tylko może. Warunek: pokora. Niestety, filozofia aktywizmu i sukcesu, bycie "człowiekiem sukcesu", szkołą pokory nie jest. A zatem służę uprzejmie - zestaw obowiązkowy: na deser, po uczcie rozkoszy ziemskich, gwarantowane gorycz i zgorzknienie. Nasz klient, nasz pan.
Xavier Cugat And His Orchestra, Braziliana, płyta winylowa
Orkiestra Xavier'a Cugat'a, czyli klasyka amerykańskiej orkiestrowej muzyki latynoskiej. Na płycie wszystko, czego dusza zapragnie: samba, cha cha, bossa nova, calypso, mambo... . Płyta wyjątkowa, jak na Polskie Nagrania - twarda okładka! Co prawda nie ma grzbietu, ale przecież nie wszystko od razu...
Vive La Chanson, 10CD-SET
10 płyt CD, na każdej jeden wykonawca śpiewa swoje największe przeboje. Kilkaset piosenek - kwintesencja piosenki francuskiej. Śpiewają: Edith Piaf, Gilbert Becaud, Juliette Greco, Jean Gabin, Charles Aznavour, Leo Ferre, Bourvil, Maurice Chevalier, Tino Rossi, Les compagnons de la chanson.
Surprise for monsieur Legrand, płyta winylowa
Siurpryza rzeczywiście! Muzyka M. Legranda nagrana przez 'Stas Namin Group', czyli sowiecki pop/funk/soul/disco. Co więcej: piosenkarze śpiewają po francusku! To się nazywa multikulti! Postępowy zachód mógłby się tylko uczyć. Bo czy ktoś kiedyś słyszał, żeby jakiś zachodni zespół nagrał - w rokowych aranżacjach - jakiś utwór np. Dunajewskiego, a np. Mick Jagger śpiewał po rosyjsku?
Alexandrov Song And Dance Ensemble Of The Soviet Army, The 60th Anniversary Of October Revolution, dwie płyty winylowe
Harmoszka, bałałajka zamiast pepeszy i kufajki, ale to ciągle jednak sowiecki imperializm, chociaż w formie 'serceszczipiaszczijej'. Mundurowe ptaki-nieloty: tzn. wyglądają jak wojskowi, wszyscy w mundurach, ale w rzeczywistości są przebranymi za wojsko cywilnymi "ludowymi artystami", muzykami, śpiewakami i tancerzami (zresztą na bardzo wysokim poziomie profesjonalnym). Płyty wydano z okazji 60 rocznicy zamachu nazwanego "Rewolucją Październikową" (bo była w listopadzie, ale mniejsza), ale od tej wiekopomnej rocznicy zaszły również wiekopomne zmiany, Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich przemienił się w Rosję, zatem i "Zespół Aleksandrowa" po metamorfozie ideowo-światopoglądowej działa nadal (choć po katastrofie lotniczej w całkiem nowym składzie), dostosowując repertuar do nowej mądrości etapu, wykonując np. pieśni religijne. Ostatnimi laty zespół spotkał się z zakazami występów międzynarodowych z powodu wojny ukraińskiej. Oto sprawiedliwość międzynarodowa: "Alexandrov" jest wykluczony, a zespoły ludobójczego i nazistowskiego "państwa położonego tam gdzie chce" występują bez problemów gdzie chcą i wygrywają - bez jeszcze większych problemów - wszystko co chcą.
Koszyk