Menu
Wyszukiwarka
Zaloguj się
Maryla Rodowicz. Sing-Sing. Płyta winylowa
0
Opis
Maryla Rodowicz. Sing-Sing. Płyta winylowa.
Maryla ("d... zedrę, ale karierę zrobię") Rodowicz, z zawodu celebrytka estradowa i pieszczoszka PRL-u i PRL-u bis, wielokrotnie odznaczona "za całokształt i wkład"... . Płyta z 1976 roku, z ostatniego roku gierkowskiego "sukcesu", kiedy to kolos na glinianych nogach, czyli "dziesiąta gospodarka świata", zaczął się wywracać (1976 rok to rok pierwszych jawnych wystąpień przeciw rządzącym: Ursus, Radom - to informacja dla socjologów). Na świecie, w muzyce "lekkiej, łatwej i przyjemnej", królowały Abba, Boney M, Queen, a w socjalistycznej ojczyźnie pieśniarka konkurowała z Ireną "Motylem jestem" Jarocką. Wszystko przeszło, minęło, ale Maryla wciąż dźwiga na swych wątłych, kobiecych barkach słodki ciężar nieprzemijającej popularności. Gwiazda nie do zdarcia...
Pronit SX 1422, Pionki 1976. Płyta w stanie niemal dziewiczym, choć oczywiście słowo to użyte do opisu ówczesnej jakości produkcji ma pewien posmak szyderczy, albowiem stan taki był już wyjściowo, by tak rzec, nieco sfatygowany.
Produkty powiązane
Maryla Rodowicz, Święty spokój, płyta winylowa
"Święty spokój", tytuł budzący przeróżne skojarzenia w 1982 roku, w roku wydania płyty - w pierwszym roku stanu wojennego. Tym bardziej, że piosenkarka była "niekwestionowaną gwiazdą estrady" nie tylko PRL-u, ale przede wszystkim "państw socjalistycznych", z ZSRR i NRD na czele (bo każdy z tych "członków wielkiej wspólnoty państw demokracji ludowej" zawsze był "wysuwany na czoło"). Na płycie ciekawostka związana z twórczością W. Młynarskiego: jest piosenka w całości napisana przez niego, łącznie z muzyką.
Maryla Rodowicz. Był sobie król, płyta winylowa
Maryla Rodowicz, "Był sobie król": płyta winylowa z kołysankami i "przebudzankami". Pierwsze wydanie z plakatem, z tekstami piosenek i z... erratą:)
Żółty Anioł, romanse Wertyńskiego i romanse cygańskie śpiewa Mieczysław Święcicki, płyta winylowa
Mieczysław Święcicki, zwany przez miłośników talentu i Piwnicy pod Baranami "Księciem Nastroju", czyli specjalista od piosenek "długich, smutnych i o miłości". Płyta wydana w głębokim PRL-u (stąd wersja monofoniczna), więc ma na okładce słowo niepoprawne politycznie: "cygańskie". Chyba - zgodnie z orwellowskim poprawianiem historii - powinniśmy zamalować je na czarno? Poprawny ideologicznie PRL okazał się niepoprawny politycznie?! Zawiłości dialektyki.
Zagrajcie nam dzisiaj wszystkie srebrne dzwony. Oratorium (fragmenty), płyta winylowa
Muzykę i tekst stworzyli Katarzyna Gartner i Ernest Bryll na zamówienie "Głównego Zarządu Politycznego Wojska Polskiego" w roku 1973 z okazji "XXX rocznicy utworzenia jednostek Ludowego Wojska Polskiego w ZSRR". Powstało dzieło godne zleceniodawcy: socrealistyczne w (pompatycznej) formie i cepeliowskie w treści. Gra i śpiewa Centralny Zespół Artystyczny Wojska Polskiego, czyniąc wykonanie odpowiednio zdeterminowanym ideologicznie, klasowo i sojuszniczo. Na okładce jest laurkowa recenzja stworzona przez Władysława Czubę, więc odsyłamy do niej wszystkich zafascynowanych działalnością artystyczną Ludowego Wojska Polskiego, które nie tylko, że walczyło o socjalizm bronią (jak np. w Czechosłowacji w 1968 roku), to jeszcze włączyło do tych zmagań chór mieszany i orkiestrę w składzie symfonicznym.
Tadeusz Woźniak. Nie zapragną, Wierzę w człowieka, Widziałem, Swoją drogą. Płyta winylowa
Druga płyta Tadeusza Woźniaka, nagrana w 1970 roku. Cztery piosenki: Nie zapragną, Wierzę w człowieka, Widziałem, Swoją drogą. Piosenkarzowi akompaniował "zespół instrumentalny Tomasza Ochalskiego". Nagrania monofoniczne.
Seweryn Krajewski, Strofki na gitarę, Muza SX 2115, płyta winylowa
Teksty Agnieszki Osieckiej, kompozycje i wykonanie Seweryna Krajewskiego, który nie tylko śpiewa, ale i akompaniuje sobie na gitarze i fortepianie.
Pod Budą. Grupa Muzyczna "Pod Budą" Kraków. Płyta winylowa
Pierwsza płyta zespołu, nagrana w 1980 roku. Pierwszy krok ku wielkiej sławie. Krakowskie sentymenty w natarciu.
Marek Grechuta. Muza pomyślności, Głos. Płyta winylowa
Dwie piosenki: "Muza pomyślności" (tekst i muzyka M. Grechuta) i "Głos" (tekst A. Błok, muzyka M. Grechuta). Nagrania z udziałem Teresy Iwaniszewskiej i zespołu "Anawa".
Konieczne wyjaśnienie dla smartfonowców i studentów, zwłaszcza socjologii: "muza" nie znaczy "muzyka", ale "muza" to - w mitologii greckiej - jedna z bogiń opiekujących się jakąś dziedziną sztuki lub nauki.
Kunicka, Orkiestry dęte, płyta winylowa
Trzecia (1970 rok) studyjna płyta Haliny Kunickiej, celebrytki estradowej PRL-u. Kwintesencja estradowej produkcji na dużą orkiestrę i falującą publiczność. Pierwsze, monofoniczne tłoczenie.
Zakopower, Koncertowo, płyta DVD
Zakopower (i egzotyczni goście) do słuchania (i oglądania) na płycie DVD.
Wały Jagiellońskie, Etykieta zastępcza, płyta winylowa
PRL, 1978 rok - koniec "epoki Gierka Edwarda". Ratowanie socjalizmu za pożyczone u kapitalistów pieniądze kończy się fiaskiem. Jeszcze tylko 3 lata, kilka agonalnych drgawek i okaże się, że ostatnią fazą umierającego sowieckiego socjalizmu jest dyktatura wojskowa. Oto jak bawili się (i innych) studenci w tamtych "latach ostatnich".
The Country Family, Clementine, płyta winylowa
Polski zespół The Country Family nagrał w 1978 roku płytę z tradycyjnymi utworami country - wszystkie w wersji oryginalnej, chociaż zostały specjalnie zaadaptowane do potrzeb nagrania. Pod koniec gierkowskiego PRL-u muzyka, która towarzyszyła zdobywaniu Dzikiego Zachodu, zaczęła towarzyszyć oswajaniu i zmiękczaniu "dzikiego wschodu".
Śmietana, Karolak, Bzyk, Guzik. Grube ryby, płyta CD
Jarek Śmietana mógł zagrać wszystko i z każdym, to wiadomo. Tym razem swój kameleonizm muzyczny "ubogacił" politycznie zaangażowaną warstwą tekstową, czym dowiódł, że może grać do śpiewania również o wszystkim. I tak powstała muzyczna wersja michnikowszczyzny. Muzyk słusznie podpisał się "Jarek", bo zaprezentowana na płycie "wypowiedź historyczna" aż żenuje infantylnością i dziecinnym widzeniem historii zanikającego PRL-u i Solidarności. Artykuł z gazety (powołanej przez Kiszczaka na "pierwsze wolne wybory" w 1989 roku) z podkładem muzycznym.
Janusz Kondratowicz i jego piosenki, płyta winylowa
"Janusz Kondratowicz i jego piosenki", czyli PRL-owskie hity. Żelazny repertuar wesel, dancingów, koncertów życzeń i śpiewów przy stole, albo na ulicy, albo wszędzie indziej, gdzie przyszła nieopanowana potrzeba zaśpiewania czegoś natychmiast i głośno...
Sława Przybylska. Tbiliso, Noc wie o wszystkim, płyta winylowa
Dwa utwory "gwiazdy" PRL-owskiej estrady, radia, filmu i telewizji - Sławy Przybylskiej. Choć na płycie nagrano dwie piosenki, na okładce płyta została opisana jako "syngle play płyta długogrająca drobnorowkowa 45". Bardzo zabawne: "syngle długogrająca".
Sława Przybylska. Jeśli chcesz, proszę wstąp, ... . Płyta winylowa
Piosenkarce akompaniuje Zespół Instrumentalny L. Bogdanowicza. Na płycie cztery utwory: "Jeśli chcesz, proszę wstąp", "Więdną, Tsu-Tsu-Dżi", "Białe noce" i "Chica - Helka". Do drugiego utworu tekst napisał Janusz Głowacki, co dowodzi, że żadna praca nie hańbi, zwłaszcza, jak się wie z jakich nut trzeba pieśń wywodzić i jakiego dyrygenta słuchać (a "Głowa" był zawsze biegły w tym kunszcie).
Sława Przybylska, Związek przyjacielski, ballady Bułata Okudżawy, płyta winylowa
Marzenie gwiazdy big-beatu Karin Stanek, że "chłopiec z gitarą byłby dla mnie parą" było również tęsknotą PRLowskiej inteligencji, ale oczywiście z zachowaniem wszystkich odpowiednich form towarzyskich: dla wyższych sfer tym "chłopcem z gitarą" był rosyjski balladzista, syn Ormianki i Gruzina. Wzorowy internacjonalizm ("internacjonalizm" - tak nazywano za pierwszej, sowieckiej komuny "multikulti").
Skaldowie, Droga ludzi, płyta winylowa
Jedenasty album Skaldów i ich ostatnia płyta przed rozpadnięciem się zespołu. Nagrana na przełomie lat 1978/1979 była propagandowym przygotowaniem do Olimpiady w Moskwie w 1980 roku (jedna z części tryptyku "Znicz olimpijski": pozostałe dwie płyty nagrali Breakout i Budka Suflera). Często uznawana za najgorsza płytę zespołu, nie tyle ze względu na muzykę, ile ze względu na teksty (pod pseudonimem Piotr Trojka ukrywał się najprawdopodobniej Stanisław Cejrowski). Okładkę wymalował Rafał Olbiński (zlecenie na okładkę ważnego, propagandowego produktu dostał student ASP - duża ciekawostka) ze zdjęcia w dowodzie Andrzeja Zielińskiego. Wszystko razem jest kwintesencją ideologicznej komercji dla PRL-owskiej młodzieży z czasów, kiedy sport w krajach socjalistycznych oficjalnie był "amatorski".
Piosenki wojskowe, płyta winylowa "czwórka"
Piosenki wojskowe - bo w tekstach piosenek wspominane jest wojsko. Ale w istocie, choć nagrania są subtelnie wojskowe w treści, to jednak w formie są całkowicie cywilne. Żadnych marszowych rytmów, za to orkiestry nastrojone bardzo tanecznie, zgodnie z modnymi tonami lat sześćdziesiątych XX wieku, czyli cza-cza i podobne latynoamerykańskie oraz "dancingowe" poruszenia.
Orkiestra Uliczna z Chmielnej, Wspominałem ten dzień, płyta winylowa
Orkiestra z Chmielnej. Jedyna oficjalnie dopuszczona do grania na ulicy warszawska orkiestra podwórkowa. Nawet takie sprawy, jak zakaz grania na ulicach, brała na swoją sfatygowaną głowę przewodnia siła narodu, czyli partia robotniczo-chłopska. I żeby dopełnić barejowskiego absurdu orkiestra grała na ulicy Rutkowskiego, dlatego nazywała się "z Chmielnej", bo kawałek Chmielnej, na której grała, nazywał się Rutkowskiego. Proste. (Wstawka edukacyjna: Rutkowski - był taki bandyta przed II wojną, który na ulicy postrzelił kilka osób, w tym śmiertelnie studenta i policjanta, ale, że należał do partii komunistycznej, więc jaśniał w panteonie sowieckich świętych). Płyta dla zakochanych w Syrenim Grodzie (jak "Stolycę" nazywał Grzesiuk).
Od mazura do oberka, płyta winylowa
Specjalność PRL-u: pop na ludowo. CEPELIA muzyczna. Tym razem CEPELIA w mundurze (konkretnie w mundurze wojsk lotniczych).
Mury w Muzeum Raju, P.Gintrowski, J. Kaczmarski, Z. Łapiński, płyta CD
"Po dziesięciu latach znowu razem" - tak pisze wydawca i dodaje informację, że "nagrań dokonano podczas koncertów w Teatrze Dramatycznym w Białymstoku, w dniu 3 listopada 1991 roku." Trzy lata po słynnym "końcu komunizmu" w 1989 roku, trzy lata "wolności", a teksty pełne goryczy i rozczarowania. Brak nadziei, zwątpienie, zniechęcenie w cieniu "murów, które rosną, rosną, rosną...". Jeszcze jedna wersja "miałeś, chamie, złoty róg".
Młynarski w Ateneum, Recital '86, płyta winylowa
Płyta wydana w 1987 roku była - jak głosiły tytuły ostatnich dwóch piosenek - zapowiedzią, że "Przetrwamy", tylko "Róbmy swoje". W PRL-u wydawało się, że chodzi o walkę z - jak się wtedy mówiło - komuną. Ale, jak zauważył znajomy Antykwariatu (a mamy wielu znajomych), to, co w PRL-u braliśmy za hymn nadziei okazało się, w istocie, w PRL-u bis, groźbą i hymnem tryumfu jednocześnie. Tylko nie nas, ale "Ich". Tak "Oni" jednak przetrwali i wciąż robią swoje! Tylko teraz już nie muszą udawać, że walczą o czyjś inny dobrobyt, niż swój własny. Zresztą jak PRL miał nie przetrwać, nie ewoluować, skoro nawet taki systemowy "piewca wolności" jak Młynarski wylewał strumienie łez nad stalinowskimi ubekami, którzy - po powojennym ludobójstwie polskich elit - umknęli na zachód, tym razem w kostiumach "ofiar prześladowań politycznych". Zwyrodniali mordercy wybrali wygodne życie na zachodzie, a Młynarski Wojciech uznał za stosowne spłodzić melodramatyczne i niewiarygodnie głupie ich "pożegnanie". Takie to są te PRL-owskie "elyty".
Mieczysław Fogg, Piosenki, płyta winylowa
Pierwsza płyta długogrająca wydana przez Fogga po wojnie, w 1955 roku. Siedem piosenek piosenkarza, który nagrał ich - w wyjątkowo długim życiu estradowym - chyba niezliczoną ilość.
Marta Mirska, Tadeusz Skrzypczak, Zbigniew Kurtycz, Ada Biell, Włodzimierz Kotarba, płyta winylowa L
Marta Mirska, Tadeusz Skrzypczak, Zbigniew Kurtycz, Ada Biell, Włodzimierz Kotarba śpiewają, a przygrywa im Orkiestra Tangowa Piotra Szymanowskiego oraz Orkiestra Taneczna "Błękitny Jazz" R. Damrosza. Na stronie A: "Rozstanie z morzem", "Violetta", "Oczy i usta", "Domingo-Porteno", "Przelotny uśmiech", a na stronie B: "Dzień jak codzień", "Czerwieniał głóg" i "O czym serce śni". Początki PRL-u i muzyka odbiegająca od ludowej, powszechnej i obowiązkowej wówczas stylistyki. Bo oto zamiast kujawiaków, oberków na płycie znajdziemy beguine, slowfox, walc angielski, tango i tango argentyńskie. Powiew nastrojów zza "żelaznej kurtyny".
Maciej Kossowski, Z cyganami w świat, płyta winylowa
Płyta autorska w pełni. Cztery piosenki: Z cyganami w świat, Oczy ci zasłonię, Domowe strachy i Nie mówię żegnaj. Maciej Kossowski napisał muzykę, sam zaśpiewał i - jakby tego było mało - sam dyrygował akompaniującym zespołem instrumentalnym.
Maciej Kossowski, Wakacje z blondynką, płyta winylowa
"Czwórka" z 1968 roku: "Wakacje z blondynką", "Kto mi to da", "Uparta dziewczyna", "To Ty Mario". Maciej Kossowski śpiewa wszystko, a dodatkowo komponuje i dyryguje dwie piosenki.
Leszek Długosz, płyta winylowa
Leszek Długosz, pierwsza płyta "krakowskiego śpiewającego poety" z 1980 roku. Winylowy kawałek Piwnicy Pod Baranami.
Kwartet Jorgi, Life, płyta winylowa
Raz na ludowo - międzynarodowo. I na żywo - nagrania z piwnicy.
Kurylewicz, Muzyka teatralna i telewizyjna, płyta winylowa
Muzyka popularna, użytkowa, z PRL-u. Aż dziw, jakiej jakości bywały "rzeczy popularne" w PRL-u: materialne były liche i tandetne (ot, choćby okładka tej płyty - jej papier), kulturalne bywały zaskakująco dobre, a często wybitne. I to wszystko pomimo i wbrew państwowemu ogłupianiu i okaleczeniu przez cenzurę. Tak się oficjalnie starano, by nie "wylatywano nad poziomy", a tu proszę, zawsze coś wyskoczyło, coś się wyrwało. O dziwo, nie tylko dzięki polityce "wentyli".
Kiedy Bóg się rodzi..., płyta CD
Muzyka na Boże Narodzenie. Kolędy i pastorałki grają (a niektóre śpiewają): Trebunie-Tutki, Pospieszalscy, Jazgot, New Life'm, Mateusz Pospieszalski, Hania Rybka, Tabasco Club, Lidia Pospieszalska, Mirosław Kowalik. Fragmenty prozą czyta Jerzy Trela. Płyta, którą można słuchać tylko kilka dni w roku, ale może właśnie dlatego warto, a nawet trzeba.
Kalina Jędrusik w "Kabarecie Starszych Panów", winylowa "czwórka"
Uwaga! Polskie Nagrania "Muza" ostrzegają, że tę płytę "należy odtwarzać wyłącznie adapterem z nieuszkodzoną igłą szafirową przeznaczoną do odtwarzania zapisu drobnorowkowego (oznaczoną na ramieniu adaptera kolorem czerwonym) przy nacisku nie większym niż 15 g i z prędkością 45 obr./min." Przypominamy: igła właściwa ma kolor czerwony - igła zielona jest tylko do płyt odtwarzanych z prędkością 78 obr./min. Ale przecież to wie każdy miłośnik zapisu drobnorowkowego (idealnego dla Kaliny Jędrusik).
Kabaret Starszych Panów cykl II, płyta winylowa
Płytę nagrano w drugiej połowie czerwca 1964 w studiu Polskich Nagrań, a więc wykonanie piosenek różniło się trochę od nagrań telewizyjnych czy radiowych. Płyta jest w formacie ówczesnych "płyt długogrających HI-FI", czyli według obecnych standardów jest to tzw. "minilongplay", albo inaczej płyta "średniogrająca" (ta dziwna nazwa określa rozmiar, nie jakość artystyczną czy akustyczną zapisu). Płyta nosi podtytuł "Piosenki wybrane", ale równie dobrze mogłaby być nazwaną zbiorem największych przebojów. Zresztą Kabaret Starszych Panów był pod tym względem wyjątkowy: tworzył same przeboje.
Joanna Rawik. Nie z każdej maki będzie chleb, ..., płyta winylowa
Joanna Rawik śpiewa: "Nie z każdej maki będzie chleb", "Za mało mamy siebie dla siebie", "Nie chodź tą ulicą", "Lilie".
Jan Kanty Pawluśkiewicz, Leszek Aleksander Moczulski, Radość miłosierdzia, płyta CD
Patetyczna i głośna (czasem nawet bardzo głośna) akademia na cześć. Podniosły temat ma przysłonić gorzką i wstydliwą prawdę o bezwstydnej wręcz komercjalizacji "Papieża Polaka" (jedyny papież, przy którym wymienia się jego narodowość). Cudowna okazja do zarabiania pieniędzy - kult JP II. Bo oto (jak pisze na okładce wydawca) mamy "utwór zamówiony przez Filharmonię Poznańską z okazji 30.rocznicy wyboru Kardynała Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową". Przeszło setka wykonawców (ich lista, tzn. lista płac, robi wrażenie), kilkudziesięciu sponsorów. Jest bardzo górnie i podniośle. Przesłanie twórców otwierające album też jest ponadczasowe (tzn. można zastąpić podmiot panegiryku dowolnym innym adresatem, nawet Leninem, i będzie równie pięknie i podniośle). The show must go on...
Jacek Kaczmarski, Zbigniew Łapiński, Krzyk, płyta CD
Płyta CD z 1999 roku: pierwsze wydanie cyfrowe płyty nagranej w 1981 roku, tuż przed stanem wojennym i wydanej dopiero (na "czarnej płycie") w 1989 roku. Bolesne świadectwo artystycznych przeczuć tłumionych przez powszechne uniesienia i upojenia naiwnymi złudzeniami i jeszcze bardziej naiwnymi nadziejami. Po PRL-u miało nastąpić Królestwo Prawdy i Wolności. Tymczasem "prezydentem wybranym w pierwszych wolnych wyborach" ("wolnych", bo komuniści mieli z góry zagwarantowane miejsca w Sejmie) nie został nikt inny, tylko generał "ludowego wojska polskiego" W. Jaruzelski, dyktator, który wprowadził stan wojenny! Taka to miała być "wolność" - obelga dla rozumu, uczciwości, zdrowego rozsądku, prawdy i sprawiedliwości już u zarania. PRL przepoczwarzył się w bantustan, w kraj trzeciego świata przeżarty korupcją, złodziejstwem i marnotrawstwem chronionym przez państwowe struktury i prowadzonym do katastrofy przez "polityków", będących na utrzymaniu obcych rządów i wielkich korporacji. Korupcja polityczna - odwieczne przekleństwo Rzeczypospolitej. Etatystyczna kolonia, biedna materialnie, bo zadłużona ponad ludzkie wyobrażenie i biedna duchowo, bo tumaniona najbardziej niewyobrażalnymi idiotyzmami i dewiacjami. PRL miał Kaczmarskiego. Post-PRL nie ma nikogo takiego - czy upadek ducha jest aż tak głęboki, że nawet sztuka jest już bezradna?
Jacek Kaczmarski, Live, płyta CD
Powtórzmy opis, jaki zamieściliśmy przy "kasetowym" wydaniu tego koncertu: jak napisał wydawca opublikowane "nagrania stanowią jedyny oficjalny i profesjonalny zapis fonograficzny" koncertów Jacka Kaczmarskiego. I nic dziwnego, bowiem do 1990 roku, czyli do roku, w którym odbył się "profesjonalnie nagrany" występ, po kraju krążyły niezliczone, nieoficjalne nagrania z piosenkami Kaczmarskiego. Kto i ile zarobił na "nieoficjalnym" obchodzeniu zakazów cenzury, na wydawaniu i sprzedawaniu "nieoficjalnych" kaset (rynek wydawanych nielegalnie kaset w PRL-u był - pod względem wartości obrotu - gigantyczny)? W 1990 roku Jacek Kaczmarski powrócił do przepoczwarzającego się PRL-u gdzie czekały na niego tłumy stęsknionych miłośników jego talentu (a może lepiej: talentów). Etykietkowany jako "bard Solidarności" rozpoczął ciężką walkę o zmianę tej zniewalającej, pospolitej, a nieprawdziwej, "definicji artystycznej". Twórca wyjątkowy, zdolny nadać poezji walor niemal przeboju muzyki popularnej, wirtuoz polszczyzny, dzięki poetyckiej wrażliwości wzmożonej muzyczną wyobraźnią dostrzegał już na początku "karnawału Solidarności", w sposób boleśnie profetyczny, że "mury rosną, a łańcuch kołysze się u nóg", mimo histerycznej, "owsiakowej" euforii propagandzistów "odzyskanej po 1989 roku wolności" (ciekawa rzecz, ów obraz murów: wszak w tym samym czasie, kiedy Kaczmarski tworzył swoją wizję muru zniewoleń, jako nieusuwalnej i naturalnej konsekwencji oraz granicy mrzonek, złudzeń i majaków o wolności, Pink Floyd przygnębiał swoim "The Wall", wizją nie mniej pesymistyczną). Nagrany koncert, jako zbiór największych "przebojów" Kaczmarskiego narzuca nieodparte wrażenie pożegnania z twórczością minioną, zbyt jednoznacznie i politycznie rozumianą przez rozpolitykowanych słuchaczy. Kaczmarski, rozpoczął drogę, która mogłaby go zaprowadzić do noblowskiej nagrody - skoro mógł dostać Dylan, to Kaczmarski chyba bardziej na nią zasłużył. Choć - jeśli nagrodę tę przyznano piewczyni stalinizmu Szymborskiej, albo cierpiącej na bełkotliwy słowotok tej, no, no tej, aaa, zresztą wiadomo kogo mamy na myśli, mniejsza z nią, a! Tokarczyk! Nie? Tokarczuk? No dobrze, jak zwał, tak zwał, co za różnica, więc - biorąc pod uwagę grono "laureatów" - może i dobrze, że Kaczmarskiego nie przyozdobiono tym "wieńcem zbutwiałego wawrzynu"? A nawet gdyby mu "przyznano" - czy by przyjął? Czy bunt wobec świata może prowadzić do puszenia się i brylowania na salonach jego władców, do wypinania piersi po ordery, do chylenia czoła (jako usprawiedliwienia dla zginanego karku) by ukryć łysinę pod listkami laurowymi? Niestety, bunt wrażliwości drażnionej światem wiedzie raczej ku jednemu przeznaczeniu... Jacek Kaczmarski zmarł 10 kwietnia 2004 roku, przeżywszy, nad wyraz intensywnie i boleśnie (również dla najbliższych) zaledwie 47 lat.
Irena Santor, Wiązanka piosenek Zygmunta Wiehlera. Płyta winylowa
Cztery przedwojenne szlagiery (jak się wówczas mówiło o przebojach, czyli o hitach): "Ada, to nie wypada", "Biały boston", "Nie kochać w taką noc, to grzech", "Nikt mnie nie rozumie tak jak ty".
Irena Santor, W krainie piosenki, płyta winylowa
Absolutny "biały kruk czarnego krążka", czyli rarytas w zasadzie nie do zdobycia. Drugi album studyjny wydany w 1963 roku w formie wówczas dominującej, czyli 10-calowej płyty gramofonowej. Irena Santor śpiewała polskie i zagraniczne piosenki, które wydawano w następnych latach na różnych składankach (jedna z piosenek - "Niby nic" - zagrała w filmie "Gangsterzy i filantropii"). W 1998 roku piosenki zostały zremasterowane i ponownie wydane przez Polskie Nagrania, a w 2018 roku całość przegrano z oryginalnych taśm i umieszczono w serwisach streamingowych. A więc posiadacz czarnej płyty, pieszcząc ją wzrokiem i dotykiem, może - korzystając z takiego serwisu - cieszyć się dźwiękiem całkowicie pozbawionym jakichkolwiek zakłóceń. Ale czy muzyka z czarnej płyty (zwłaszcza Polskich Nagrań) bez szumów i trzasków może dostarczyć tyle uciechy, ile dostarcza skwierczący jak smażenie na patelni oryginał?
Irena Santor, Piosenki stare jak świat. Płyta winylowa, pierwsze wydanie
Było ich dwoje: "Połomski Jerzy - idol młodzieży" oraz ulubienica partyjnych dygnitarzy, gwiazda "muzyki lekkiej, łatwej i przyjemnej", celebrytka PRL-u i jego estradowy towar eksportowy dla Polonii - Irena Santor. Po latach wyśpiewywania socrealistycznych walczyków i podobnych utworów spełniających uciechę "masom pracującym miast i wsi" sięgnęła po przedwojenne "szlagiery", które - jak napisał nijaki E.B. na okładce płyty - "po długich latach zapomnienia przeżywają swój renesans". "Długie lata zapomnienia"! Doprawdy, co za tupet! Prawie 30 lat krwawej okupacji niemieckiej i sowieckiej, planowa eksterminacja milionów Polaków, zabór Kresów, bezwzględne niszczenie polskiej kultury i zastępowanie jej zdegenerowaną ideologią bezkarnego bandytyzmu, unicestwianie księgozbiorów, planowe i systematyczne rozkradanie i niszczenie dóbr polskiego dziedzictwa narodowego, niszczenie wiary, religii i Kościoła polskiego,... . Zaiste: "lata zapomnienia"! Nic, tylko śpiewać "Ach, jak przyjemnie"! I żeby było jeszcze przyjemniej, a słuchacze żeby jednak, wśród nostalgicznych wzruszeń, nie zatracili poczucia rzeczywistości, to oczywiście trzeba oddać należny hołd talentom "naszych wschodnich przyjaciół", co pieśniarka uczyniła wykonując ze stosownym, internacjonalistycznym zaangażowaniem piosenkę Dunajewskiego "Serce". Wiadomo, "tam serce twoje, gdzie twój skarb".
International Festival Of Light Music Songs Sopot 1963, płyta winylowa
"International Festival Of Light Music Songs Sopot 1963", czyli Tamara Mjansarowa z ZSRR (wszak to "International Festival") śpiewa dwie piosenki: "Niech zawsze będzie słońce" oraz "To nie sen" (wszak to festiwal "of light music songs"). Akompaniuje 'L. Bogdanowicz and his Ensemble'.
Franek Kimono, Bruce Lee - karate mistrz, płyta winylowa
Parodia i pastisz, żart z muzyki disco, który stał się wielkim przebojem w 1983 roku. Franek Kimono, czyli Piotr Fronczewski.
Ewa Demarczyk, Live. 2 płyty winylowe
Nagrania legendarnych koncertów w Warszawie. Grudzień 1979 roku. Zapowiadał Piotr Skrzynecki. Koniec PRL-u, koniec komunizmu, co udawał, że wszystko jest "kak u ludiej". Nie minie pół roku jak będą strajki i - raz, dwa - komunizm pokaże swoją szczerą twarz. Twarz sowieckiego generała w ciemnych okularach, który za jedyną zrozumiałą dla siebie formę rządów uznawał stan wojenny (artyści zamilkną na parę lat - i zdawało się, że są przeciwko socjalizmowi, ale okazało się, że jednak "socjalizm - tak, tylko wypaczenia - nie"... ale to już zupełnie inna historia). Ewa Demarczyk - uwielbiana i czczona. Jak ktoś ją nazwał: "czarny anioł PRL-u".
Czerwone Gitary śpiewają kolędy, płyta winylowa
Czerwone Gitary śpiewają kolędy, ale oprócz nich śpiewają też swój wielki przebój "Dzień jeden w roku". Jest to nagranie z 1967 roku, a więc jeszcze z Krzysztofem Klenczonem w składzie, grającym na gitarze i śpiewającym w chórkach. Następna wersja tego utworu ukaże się na LP "Dzień jeden w roku", wydanym w roku 1976, i będzie inaczej, bardziej popowo, zaaranżowana i wykonana.
Celtycki Krzyż. Pieśni dawnych Celtów, Zespół Alba J&P, płyta CD
Paweł "Argyll" Lipnicki, z pomocą przyjaciół, daje wyraz swojej miłości do kultury szkocko-celtyckiej i swoim tęsknotom religijnym.
Bohdan Łazuka, Życzenia dla pań (2), płyta CD
Druga płyta CD Bohdana Łazuki w serii "Polskie Nagrania Remasters" zawiera nagrania z drugiego "longplaya", wydanego w 1967 roku (Muza XL 0407) oraz sześć dodatkowych piosenek z lat 1963 - 1964 (EP N 318, singiel SP 100, LP XL 0372).
Basia, It's That Girl Again - Special Edition CD + DVD
Basia Trzetrzelewska na swojej czwartej płycie (wydanie, oprócz płyty CD, zawiera płytę DVD).
basia london warsaw new york, płyta winylowa
Druga płyta Basi Trzetrzelewskiej i jej największy sukces. W klasyfikacji pisma Billboard najlepsza płyta roku 1990 w gatunku "jazz współczesny". Artystka wyjątkowa również ze względów, by tak rzec, patriotycznych: zdobywając sławę na świecie zawsze znalazła sposób, by zaznaczyć swoje polskie pochodzenie. Co prawda przez wiele lat lansowano propagandowo mądrość, że "Polskość to nienormalność", ale - chwała Bogu - większość "robi swoje": przecież nie można się przejmować wszystkim, co wygadują niemieccy politycy. Płyta winylowa - polskie wydanie z 1990 roku.
Ballady Bułata Okudżawy, płyta winylowa
"Pierwsza na świecie płyta poświęcona przekładom piosenek Bułata Okudżawy" (tak zachwalała nagrania Agnieszka Osiecka, autorka opisu na okładce). My dodajmy: i ostatnia.
Babsztyl, Szykuj się bracie, płyta winylowa
O muzyce zespołu na okładce płyty pisze Korneliusz Pacuda (znany jako "Pask..." , a zresztą, jak go tam kto zwał, tak go zwał, to nie należy do rzeczy), okrzyknięty "polskim papieżem muzyki country" (a jednak nie mogliśmy się powstrzymać, no, ale to już należy do rzeczy). Country znad Wisły. Skoro mamy nad Wisłą "sushi" to dlaczego ma nie być "country"? Rok wydania 1981/1982 (wtedy nie było sushi, ale wtedy nic nie było, a country, proszę, jednak tak), był to paskudny czas, kwintesencja PRL-u, więc nic dziwnego, że i country raczej w duchu "Knockin' on Heaven's Door" (zresztą cytowane w jednym utworze), niż w duchu skocznego kadryla z Lucky Lucka.
Andrzej Dąbrowski, Zielono mi, płyta winylowa
Pierwsza płyta Andrzeja Dąbrowskiego, z 1970 roku.
Amazonki. Motyle, płyta winylowa
"Amazonki" - nazwa, która teraz budzi zgoła niemuzyczne skojarzenia. Ale w 1968 roku była to nazwa dla żeńskiego zespołu wokalnego tak samo dobra jak każda inna. Ich pierwsza płyta z 1969 roku.
Aktorzy śpiewają piosenki, płyta winylowa
Cztery perełki (nawet miłośnicy rapu docenią udane rymy). Jakości tekstów, ich dowcipowi i lekkości odpowiada mistrzostwo śpiewających aktorów. Na stronie A: "To się zwykle tak zaczyna" (śpiewa T. Olsza), "Ja się boję sama spać" (A. Janowska), a na stronie B: "Tomasz, skąd ty to masz" (L. Sempoliński) i "Taka mała" (M. Zimińska).
Kunicka, dwanaście godzin z życia kobiety. Płyta winylowa
Kuriozum z PRL-u: popowy "concept album" z 1978 roku. Autorzy i wykonawcy byli twardym jądrem "socjalistycznego przemysłu rozrywkowego". Sycili się niezwykłą sławą, popularnością, a przede wszystkim - co rażąco i zdecydowanie wyróżniało ich spośród "ludu pracującego miast i wsi" - wszelkimi materialnymi pieszczotami, jakie mógł zaoferować gasnący w oczach Gierek, a także jakie oferowała im zagranica, zarówno "demoludyczna" jak i "zgniłozachodnia". Jednym słowem sukces artystyczny, "celebrycki" (by użyć współczesnej miary) i materialny był ich środowiskiem naturalnym. To dlaczego płyta, zamiast budzić optymizm, budzi "nastroje defetystyczne", jak w PRL-u określano brak "zachwytu nad patosem czasów" (by zacytować Piszczyka)? Może dlatego, że życie, które ograniczone jest tylko do materialnego tu i teraz, nawet pełnego luksusu, do przytłaczjącej doczesności, nawet pełnej aktywności, musi wreszcie okazać swoją jałową pustkę, kruchość i ulotność? Nie samym chlebem człowiek żyje, nawet jeśli ten chleb jest chlebem specjalnie dla niego wypieczonym z najlepszej mąki, jest podany w pałacu, na porcelanowym talerzu, w czasie sutej biesiady w towarzystwie miłych przyjaciół. Z wiekiem, z przybywającymi latami życia, widać coraz bardziej ułudę takiego "ziemskiego raju". Bo raj na ziemi jest tylko oszustwem, a odkrycie prawdy o oczywistym kłamstwie, o upudrowanym fałszu szczęśliwości doczesnej, o tym, że "padół łez i rozpaczy" to nie "ciemnogrodzkie i średniowieczne głupoty", bywa bardzo bolesne. Albo wyzwalające - wtedy to jest pierwszy krok ku mądrości. Zaczyna się odkrywanie, że jedyna mądrość to "mądrość przedwieczna". "Czas ucieka, wieczność czeka" - to wiedziały nasze baki. Współczesne kobiety, wyzwolone przez hochsztaplerów postępu, ograniczyły swoją mądrość do uciekającego czasu. Ba! nawet nie całego, tylko do tego czasu kruszyny, do 12 godzin zaledwie! Wieczności nie ma. Zamykanie oczu na wieczność jest jak dziecięce zamykanie oczu, by "zniknąć" niemiłą rzecz czy sytuację. Płyta doskonale może przypomnieć o czekającej wieczności. Ale tylko może. Warunek: pokora. Niestety, filozofia aktywizmu i sukcesu, bycie "człowiekiem sukcesu", szkołą pokory nie jest. A zatem służę uprzejmie - zestaw obowiązkowy: na deser, po uczcie rozkoszy ziemskich, gwarantowane gorycz i zgorzknienie. Nasz klient, nasz pan.
Koszyk