Menu
Wyszukiwarka
Zaloguj się
Sława Przybylska. Tbiliso, Noc wie o wszystkim, płyta winylowa
0
Opis
Sława Przybylska. Tbiliso, Noc wie o wszystkim, płyta winylowa.
Polskie Nagrania Pronit 8636/37-SP SP-81. Płyta ma swoje lata, ale całkiem nieźle zniosła upływ czasu. Okładka jest w stanie bardzo dobrym (taka sama okładka służyła firmie Pronit do sprzedawania różnych płyt, różnych wykonawców). Na płycie słychać - co oczywiste - szum i trzaski, takie lekkie "smażenie".
Produkty powiązane
Ballady Bułata Okudżawy, płyta winylowa
"Pierwsza na świecie płyta poświęcona przekładom piosenek Bułata Okudżawy" (tak zachwalała nagrania Agnieszka Osiecka, autorka opisu na okładce). My dodajmy: i ostatnia.
Joanna Rawik. Nie z każdej maki będzie chleb, ..., płyta winylowa
Joanna Rawik śpiewa: "Nie z każdej maki będzie chleb", "Za mało mamy siebie dla siebie", "Nie chodź tą ulicą", "Lilie".
Kalina Jędrusik w "Kabarecie Starszych Panów", winylowa "czwórka"
Uwaga! Polskie Nagrania "Muza" ostrzegają, że tę płytę "należy odtwarzać wyłącznie adapterem z nieuszkodzoną igłą szafirową przeznaczoną do odtwarzania zapisu drobnorowkowego (oznaczoną na ramieniu adaptera kolorem czerwonym) przy nacisku nie większym niż 15 g i z prędkością 45 obr./min." Przypominamy: igła właściwa ma kolor czerwony - igła zielona jest tylko do płyt odtwarzanych z prędkością 78 obr./min. Ale przecież to wie każdy miłośnik zapisu drobnorowkowego (idealnego dla Kaliny Jędrusik).
Młynarski w Ateneum, Recital '86, płyta winylowa
Płyta wydana w 1987 roku była - jak głosiły tytuły ostatnich dwóch piosenek - zapowiedzią, że "Przetrwamy", tylko "Róbmy swoje". W PRL-u wydawało się, że chodzi o walkę z - jak się wtedy mówiło - komuną. Ale, jak zauważył znajomy Antykwariatu (a mamy wielu znajomych), to, co w PRL-u braliśmy za hymn nadziei okazało się, w istocie, w PRL-u bis, groźbą i hymnem tryumfu jednocześnie. Tylko nie nas, ale "Ich". Tak "Oni" jednak przetrwali i wciąż robią swoje! Tylko teraz już nie muszą udawać, że walczą o czyjś inny dobrobyt, niż swój własny. Zresztą jak PRL miał nie przetrwać, nie ewoluować, skoro nawet taki systemowy "piewca wolności" jak Młynarski wylewał strumienie łez nad stalinowskimi ubekami, którzy - po powojennym ludobójstwie polskich elit - umknęli na zachód, tym razem w kostiumach "ofiar prześladowań politycznych". Zwyrodniali mordercy wybrali wygodne życie na zachodzie, a Młynarski Wojciech uznał za stosowne spłodzić melodramatyczne i niewiarygodnie głupie ich "pożegnanie". Takie to są te PRL-owskie "elyty".
Seweryn Krajewski, Strofki na gitarę, Muza SX 2115, płyta winylowa
Teksty Agnieszki Osieckiej, kompozycje i wykonanie Seweryna Krajewskiego, który nie tylko śpiewa, ale i akompaniuje sobie na gitarze i fortepianie.
Amazonki. Motyle, płyta winylowa
"Amazonki" - nazwa, która teraz budzi zgoła niemuzyczne skojarzenia. Ale w 1968 roku była to nazwa dla żeńskiego zespołu wokalnego tak samo dobra jak każda inna. Ich pierwsza płyta z 1969 roku.
Mieczysław Fogg, Piosenki, płyta winylowa
Pierwsza płyta długogrająca wydana przez Fogga po wojnie, w 1955 roku. Siedem piosenek piosenkarza, który nagrał ich - w wyjątkowo długim życiu estradowym - chyba niezliczoną ilość.
Orkiestra Uliczna z Chmielnej, Wspominałem ten dzień, płyta winylowa
Orkiestra z Chmielnej. Jedyna oficjalnie dopuszczona do grania na ulicy warszawska orkiestra podwórkowa. Nawet takie sprawy, jak zakaz grania na ulicach, brała na swoją sfatygowaną głowę przewodnia siła narodu, czyli partia robotniczo-chłopska. I żeby dopełnić barejowskiego absurdu orkiestra grała na ulicy Rutkowskiego, dlatego nazywała się "z Chmielnej", bo kawałek Chmielnej, na której grała, nazywał się Rutkowskiego. Proste. (Wstawka edukacyjna: Rutkowski - był taki bandyta przed II wojną, który na ulicy postrzelił kilka osób, w tym śmiertelnie studenta i policjanta, ale, że należał do partii komunistycznej, więc jaśniał w panteonie sowieckich świętych). Płyta dla zakochanych w Syrenim Grodzie (jak "Stolycę" nazywał Grzesiuk).
Echa Festiwalu Sopockiego 1963, płyta winylowa
"Echa Festiwalu Sopockiego 1963", czyli siedem utworów (tylko, bo to jest "płyta długogrająca", ale według standardów ówczesnych, czyli dziesięciocalowa) wykonywanych wyłącznie przez polskich "artystów estrady". Strona 'a': "Kowbojski twist", "Odejdź smutku" (M. Koterbska), "Taniec weselny". Strona 'b': "Nie pamiętam" (R. Pisarek), "Figlarne skrzypeczki", "Daj mi zachować wspomnienia" (K. Bovery), "Wychodzę za mąż" (B. Rylska). Takie były początki imprezy, która w czasach gierkowskich chciała być konkurencją dla Festiwalu Eurowizji, nawet przez wartość nagród - jacht jako nagroda główna!
Kurylewicz, Muzyka teatralna i telewizyjna, płyta winylowa
Muzyka popularna, użytkowa, z PRL-u. Aż dziw, jakiej jakości bywały "rzeczy popularne" w PRL-u: materialne były liche i tandetne (ot, choćby okładka tej płyty - jej papier), kulturalne bywały zaskakująco dobre, a często wybitne. I to wszystko pomimo i wbrew państwowemu ogłupianiu i okaleczeniu przez cenzurę. Tak się oficjalnie starano, by nie "wylatywano nad poziomy", a tu proszę, zawsze coś wyskoczyło, coś się wyrwało. O dziwo, nie tylko dzięki polityce "wentyli".
Kwartet Jorgi, Life, płyta winylowa
Raz na ludowo - międzynarodowo. I na żywo - nagrania z piwnicy.
Maryla Rodowicz. Był sobie król, płyta winylowa
Maryla Rodowicz, "Był sobie król": płyta winylowa z kołysankami i "przebudzankami". Pierwsze wydanie z plakatem, z tekstami piosenek i z... erratą:)
Salon Niezależnych, książka i 2 płyty CD
Michał Tarkowski, jeden z trzech szyderców - pozostali dwaj: Jacek Kleyff (przez dwa "ef") i Janusz Weiss (przez dwa "es") - zredagował, opracował i wydał swoją relację z działalności jednego z najsłynniejszych kabaretów gierkowskiego PRL-u, Salonu Niezależnych. By relacja była kompletna do książki dołączono dwie płyty CD z wynalezionymi po różnych archiwach nagraniami występów. "Trzej panowie" szaleli na scenie, więc bez nagrań nie można mieć wyobrażenia o ich wyczynach, chaotycznie nieobliczalnych, a - przede wszystkim - destrukcyjnych dla głupoty. Nękani i ograniczani przez cenzurę, śledzeni przez ubecję (teraz "ludzi honoru") mieli niewątpliwy wkład w ośmieszanie "ustroju socjalistycznego". Ustrój ustrojem, ale głupota jest wieczna, bo czyż utwór "Telewizja" stracił cokolwiek na bolesnej prawdziwości? Ba, nie tylko nie stracił, ale nawet nabrał nowych, jeszcze boleśniejszych i jeszcze bardziej ponurych znaczeń i sensów. Za Gierka wydawało się, że wszystkiemu winien sowiecki socjalizm, że jak nastanie "wolność", to dobro i mądrość zatryumfują. Sowiecki komunizm podobno skończył się 4 czerwca 1989 roku (jak ogłoszono w... telewizji:) ale homo sovieticus, zmienił tylko ubranko i dalej pleni się w nadętej atmosferze zidiociałej codzienności. A to przecież jeszcze nie koniec historii, jak mniemał całkowicie błędnie (co nie przeszkodziło, że bardzo dochodowo) amerykańsko-japoński mędrek z tytułami uniwersyteckimi i licznymi nagrodami (uroczystości oczywiście transmitowała telewizja i internet). Bo, jeśli przyjąć szekspirowskie przekonanie, że "życie jest snem wariata śnionym nieprzytomnie", że "życie jest to opowieść idioty, pełna wrzasku i wściekłości, nic nie znacząca", pozostaje albo oszaleć, albo ratować się błazenadą. Stańczyk był błaznem. Ale czy błaznem można być wiecznie? Z wiekiem trzej panowie "spoważnieli", czyli znaleźli swoje miejsce w "rzeczywistości", szydercze szaleństwo zastąpił establishmentowy "rozsądek", no i "wiecie, rozumiecie". Jednym słowem kaska, znajomości, układziki, odcinane kupony, ech, szkoda gadać. Błazen przestał błaznować - oczarowany celebrycką sławą przemienił się w pajaca... Chwała Bogu nagrania są baaardzo archiwalne.
Maryla Rodowicz, Święty spokój, płyta winylowa
"Święty spokój", tytuł budzący przeróżne skojarzenia w 1982 roku, w roku wydania płyty - w pierwszym roku stanu wojennego. Tym bardziej, że piosenkarka była "niekwestionowaną gwiazdą estrady" nie tylko PRL-u, ale przede wszystkim "państw socjalistycznych", z ZSRR i NRD na czele (bo każdy z tych "członków wielkiej wspólnoty państw demokracji ludowej" zawsze był "wysuwany na czoło"). Na płycie ciekawostka związana z twórczością W. Młynarskiego: jest piosenka w całości napisana przez niego, łącznie z muzyką.
Marek Grechuta. Anawa, Korowód. Płyta winylowa Supraphon
Ciekawostka - perełka dla kolekcjonera: "Korowód" wydany wspólnie przez "Polskie Nagrania MUZA" i "Supraphon" we współpracy z "Mladym svetem" dla "Gramofonovy Klub". Z PRL-u dla CSRS. Ale Grechuta śpiewa po polsku, nie po czesku, bo jest to kopia płyty wydanej w PRL-u. Okładka też PRL-owska, zastępcza, stosowana w latach największej mizerii ekonomicznej: różne płyty dostawały wówczas tę samą, czyli taką samą, okładkę typu "patchwork". Sądząc po jakości odtwarzania ("lubię szum czarnej płyty";) płyta była tłoczona w PRL-u, a nie w Czechosłowacji. Ale naklejki na płycie po czesku, więc niektóre tytuły sprawiają trochę zabawne wrażenie.
Janusz Kondratowicz i jego piosenki, płyta winylowa
"Janusz Kondratowicz i jego piosenki", czyli PRL-owskie hity. Żelazny repertuar wesel, dancingów, koncertów życzeń i śpiewów przy stole, albo na ulicy, albo wszędzie indziej, gdzie przyszła nieopanowana potrzeba zaśpiewania czegoś natychmiast i głośno...
Andrzej Dąbrowski, Zielono mi, płyta winylowa
Pierwsza płyta Andrzeja Dąbrowskiego, z 1970 roku.
Leszek Długosz, płyta winylowa
Leszek Długosz, pierwsza płyta "krakowskiego śpiewającego poety" z 1980 roku. Winylowy kawałek Piwnicy Pod Baranami.
Marek Grechuta. Muza pomyślności, Głos. Płyta winylowa
Dwie piosenki: "Muza pomyślności" (tekst i muzyka M. Grechuta) i "Głos" (tekst A. Błok, muzyka M. Grechuta). Nagrania z udziałem Teresy Iwaniszewskiej i zespołu "Anawa".
Konieczne wyjaśnienie dla smartfonowców i studentów, zwłaszcza socjologii: "muza" nie znaczy "muzyka", ale "muza" to - w mitologii greckiej - jedna z bogiń opiekujących się jakąś dziedziną sztuki lub nauki.
Sława Przybylska. Jeśli chcesz, proszę wstąp, ... . Płyta winylowa
Piosenkarce akompaniuje Zespół Instrumentalny L. Bogdanowicza. Na płycie cztery utwory: "Jeśli chcesz, proszę wstąp", "Więdną, Tsu-Tsu-Dżi", "Białe noce" i "Chica - Helka". Do drugiego utworu tekst napisał Janusz Głowacki, co dowodzi, że żadna praca nie hańbi, zwłaszcza, jak się wie z jakich nut trzeba pieśń wywodzić i jakiego dyrygenta słuchać (a "Głowa" był zawsze biegły w tym kunszcie).
Pod Budą. Grupa Muzyczna "Pod Budą" Kraków. Płyta winylowa
Pierwsza płyta zespołu, nagrana w 1980 roku. Pierwszy krok ku wielkiej sławie. Krakowskie sentymenty w natarciu.
Skaldowie, Droga ludzi, płyta winylowa
Jedenasty album Skaldów i ich ostatnia płyta przed rozpadnięciem się zespołu. Nagrana na przełomie lat 1978/1979 była propagandowym przygotowaniem do Olimpiady w Moskwie w 1980 roku (jedna z części tryptyku "Znicz olimpijski": pozostałe dwie płyty nagrali Breakout i Budka Suflera). Często uznawana za najgorsza płytę zespołu, nie tyle ze względu na muzykę, ile ze względu na teksty (pod pseudonimem Piotr Trojka ukrywał się najprawdopodobniej Stanisław Cejrowski). Okładkę wymalował Rafał Olbiński (zlecenie na okładkę ważnego, propagandowego produktu dostał student ASP - duża ciekawostka) ze zdjęcia w dowodzie Andrzeja Zielińskiego. Wszystko razem jest kwintesencją ideologicznej komercji dla PRL-owskiej młodzieży z czasów, kiedy sport w krajach socjalistycznych oficjalnie był "amatorski".
Irena Santor, Wiązanka piosenek Zygmunta Wiehlera. Płyta winylowa
Cztery przedwojenne szlagiery (jak się wówczas mówiło o przebojach, czyli o hitach): "Ada, to nie wypada", "Biały boston", "Nie kochać w taką noc, to grzech", "Nikt mnie nie rozumie tak jak ty".
Marta Mirska, Tadeusz Skrzypczak, Zbigniew Kurtycz, Ada Biell, Włodzimierz Kotarba, płyta winylowa L
Marta Mirska, Tadeusz Skrzypczak, Zbigniew Kurtycz, Ada Biell, Włodzimierz Kotarba śpiewają, a przygrywa im Orkiestra Tangowa Piotra Szymanowskiego oraz Orkiestra Taneczna "Błękitny Jazz" R. Damrosza. Na stronie A: "Rozstanie z morzem", "Violetta", "Oczy i usta", "Domingo-Porteno", "Przelotny uśmiech", a na stronie B: "Dzień jak codzień", "Czerwieniał głóg" i "O czym serce śni". Początki PRL-u i muzyka odbiegająca od ludowej, powszechnej i obowiązkowej wówczas stylistyki. Bo oto zamiast kujawiaków, oberków na płycie znajdziemy beguine, slowfox, walc angielski, tango i tango argentyńskie. Powiew nastrojów zza "żelaznej kurtyny".
Tadeusz Woźniak. Nie zapragną, Wierzę w człowieka, Widziałem, Swoją drogą. Płyta winylowa
Druga płyta Tadeusza Woźniaka, nagrana w 1970 roku. Cztery piosenki: Nie zapragną, Wierzę w człowieka, Widziałem, Swoją drogą. Piosenkarzowi akompaniował "zespół instrumentalny Tomasza Ochalskiego". Nagrania monofoniczne.
Maciej Kossowski, Z cyganami w świat, płyta winylowa
Płyta autorska w pełni. Cztery piosenki: Z cyganami w świat, Oczy ci zasłonię, Domowe strachy i Nie mówię żegnaj. Maciej Kossowski napisał muzykę, sam zaśpiewał i - jakby tego było mało - sam dyrygował akompaniującym zespołem instrumentalnym.
Maciej Kossowski, Wakacje z blondynką, płyta winylowa
"Czwórka" z 1968 roku: "Wakacje z blondynką", "Kto mi to da", "Uparta dziewczyna", "To Ty Mario". Maciej Kossowski śpiewa wszystko, a dodatkowo komponuje i dyryguje dwie piosenki.
Aktorzy śpiewają piosenki, płyta winylowa
Cztery perełki (nawet miłośnicy rapu docenią udane rymy). Jakości tekstów, ich dowcipowi i lekkości odpowiada mistrzostwo śpiewających aktorów. Na stronie A: "To się zwykle tak zaczyna" (śpiewa T. Olsza), "Ja się boję sama spać" (A. Janowska), a na stronie B: "Tomasz, skąd ty to masz" (L. Sempoliński) i "Taka mała" (M. Zimińska).
Tango dawniej i dziś, płyta winylowa
Uciecha i uczta dla miłośników PRL-owskiego "wielkiego świata" i PRL-owskiej "kultury wyższej". Przebojowe tanga śpiewają same gwiazdy PRL-owskiej estrady: Irena Santor, Jerzy Połomski, Sława Przybylska, Mieczysław Fogg, Alibabki, Lidia Stanisławska, Halina Kunicka, Wojciech Młynarski, Zdzisława Sośnicka, Ewa Śnieżanka. Doskonała dykcja, muzykalność, wyjątkowe głosy - mistrzostwo wykonawcze w służbie umilenia katastrofy gierkowskiego "sukcesu na kredyt" (płytę wydano w 1979 roku). Zabawa jak na Titanicu: PRL tonął. Za rok strajki zmiotą PZPR-owską Polskę, za dwa lata, w 1981 roku, Gierka internuje generał Jaruzelski. Rozpocznie się era post PRL-u, epoka rządów służb wojskowych, czego inauguracją będzie zorganizowany w 1989 roku przez generała wspomnianych służb - Kiszczaka - "okrągły stół". Powstanie republika magdalenkowa, post PRL-owski frankensteinowski potworek, ale to już inna historia i inna muzyka...
Pieśni Bułata Okudżawy, płyta winylowa
Ukochany przez PRL-owską inteligencję sentymentalny rosyjski balladzista w oryginalnych nagraniach z lat 1960-1975. Samotny pieśniarz, więc nic dziwnego, że nagrania są monofoniczne.
basia london warsaw new york, płyta winylowa
Druga płyta Basi Trzetrzelewskiej i jej największy sukces. W klasyfikacji pisma Billboard najlepsza płyta roku 1990 w gatunku "jazz współczesny". Artystka wyjątkowa również ze względów, by tak rzec, patriotycznych: zdobywając sławę na świecie zawsze znalazła sposób, by zaznaczyć swoje polskie pochodzenie. Co prawda przez wiele lat lansowano propagandowo mądrość, że "Polskość to nienormalność", ale - chwała Bogu - większość "robi swoje": przecież nie można się przejmować wszystkim, co wygadują niemieccy politycy. Płyta winylowa - polskie wydanie z 1990 roku.
Bohdan Łazuka, Życzenia dla pań (2), płyta CD
Druga płyta CD Bohdana Łazuki w serii "Polskie Nagrania Remasters" zawiera nagrania z drugiego "longplaya", wydanego w 1967 roku (Muza XL 0407) oraz sześć dodatkowych piosenek z lat 1963 - 1964 (EP N 318, singiel SP 100, LP XL 0372).
Kunicka, Orkiestry dęte, płyta winylowa
Trzecia (1970 rok) studyjna płyta Haliny Kunickiej, celebrytki estradowej PRL-u. Kwintesencja estradowej produkcji na dużą orkiestrę i falującą publiczność. Pierwsze, monofoniczne tłoczenie.
Sława Przybylska, Związek przyjacielski, ballady Bułata Okudżawy, płyta winylowa
Marzenie gwiazdy big-beatu Karin Stanek, że "chłopiec z gitarą byłby dla mnie parą" było również tęsknotą PRLowskiej inteligencji, ale oczywiście z zachowaniem wszystkich odpowiednich form towarzyskich: dla wyższych sfer tym "chłopcem z gitarą" był rosyjski balladzista, syn Ormianki i Gruzina. Wzorowy internacjonalizm ("internacjonalizm" - tak nazywano za pierwszej, sowieckiej komuny "multikulti").
Piosenki wojskowe, płyta winylowa "czwórka"
Piosenki wojskowe - bo w tekstach piosenek wspominane jest wojsko. Ale w istocie, choć nagrania są subtelnie wojskowe w treści, to jednak w formie są całkowicie cywilne. Żadnych marszowych rytmów, za to orkiestry nastrojone bardzo tanecznie, zgodnie z modnymi tonami lat sześćdziesiątych XX wieku, czyli cza-cza i podobne latynoamerykańskie oraz "dancingowe" poruszenia.
Od mazura do oberka, płyta winylowa
Specjalność PRL-u: pop na ludowo. CEPELIA muzyczna. Tym razem CEPELIA w mundurze (konkretnie w mundurze wojsk lotniczych).
Irena Santor, W krainie piosenki, płyta winylowa
Absolutny "biały kruk czarnego krążka", czyli rarytas w zasadzie nie do zdobycia. Drugi album studyjny wydany w 1963 roku w formie wówczas dominującej, czyli 10-calowej płyty gramofonowej. Irena Santor śpiewała polskie i zagraniczne piosenki, które wydawano w następnych latach na różnych składankach (jedna z piosenek - "Niby nic" - zagrała w filmie "Gangsterzy i filantropii"). W 1998 roku piosenki zostały zremasterowane i ponownie wydane przez Polskie Nagrania, a w 2018 roku całość przegrano z oryginalnych taśm i umieszczono w serwisach streamingowych. A więc posiadacz czarnej płyty, pieszcząc ją wzrokiem i dotykiem, może - korzystając z takiego serwisu - cieszyć się dźwiękiem całkowicie pozbawionym jakichkolwiek zakłóceń. Ale czy muzyka z czarnej płyty (zwłaszcza Polskich Nagrań) bez szumów i trzasków może dostarczyć tyle uciechy, ile dostarcza skwierczący jak smażenie na patelni oryginał?
Maryla Rodowicz. Sing-Sing. Płyta winylowa
Maryla ("d... zedrę, ale karierę zrobię") Rodowicz, z zawodu celebrytka estradowa i pieszczoszka PRL-u i PRL-u bis, wielokrotnie odznaczona "za całokształt i wkład"... . Płyta z 1976 roku, z ostatniego roku gierkowskiego "sukcesu", kiedy to kolos na glinianych nogach, czyli "dziesiąta gospodarka świata", zaczął się wywracać (1976 rok to rok pierwszych jawnych wystąpień przeciw rządzącym: Ursus, Radom - to informacja dla socjologów). Na świecie, w muzyce "lekkiej, łatwej i przyjemnej", królowały Abba, Boney M, Queen, a w socjalistycznej ojczyźnie pieśniarka konkurowała z Ireną "Motylem jestem" Jarocką. Wszystko przeszło, minęło, ale Maryla wciąż dźwiga na swych wątłych, kobiecych barkach słodki ciężar nieprzemijającej popularności. Gwiazda nie do zdarcia...
Rena Rolska śpiewa. Płyta winylowa "czwórka"
"Czwórka", czyli - według profesjonalnej nomenklatury - płyta 7", 45 RPM, EP. Oczywiście nagranie jest mono. Cztery piosenki: "Nie wolno mi", "Dziś jest kto inny", "Pocałuj mnie choć jeden raz" i "Zwykła rzecz", czyli: slow-rock, duina, twist i slow fox - jednym słowem prawdziwa uciecha dla miłośników tańców z ubiegłego wieku. Choć "slow-rock" powinien przerzucić mosty między pokoleniami rockmanów: dziadkowie i wnuki połączeni rytmem podskoków. Muzyka to jedno, ale okładka stanowi prawdziwe wyzwanie. Na osiołku wdzięczy się jakaś PRL-owska pin-up (nie jest to pieśniarka Rena Rolska), odziana w modny wówczas kostium plażowy bikini, a osiołek nosi słomkowy kapelusz. Nowy kierunek w sztuce PRL: socsurrealizm zamiast socrealizmu.
Sofia Rotaru, Monologue of Love, płyta winylowa
Ale się porobiło! Jeszcze kilka lat temu piosenkarka była symbolem postsowieckiej "jedności w wielości": zwano ją "artystką trzech narodów". Za swoją uznawali ją Mołdawianie, Ukraińcy, Rosjanie (a śpiewała nie tylko w tych językach, ale również po rumuńsku, słowacku, bułgarsku, niemiecku i angielsku!). Na potwierdzenie internacjonalistycznych osiągnięć wokalnych w 1986 roku nadano jej – jako pierwszej kobiecie – tytuł "Ludowego Artysty ZSRR", a w 2002 roku, w prezencie ma na 55 urodziny, były prezydent Ukrainy Leonid Kuczma i niezmiennie aktualny prezydent Rosji Władimir Putin przyznali jej: pierwszy - tytuł "Bohatera Ukrainy" "za wybitne zasługi w sferze sztuki", a drugi - rosyjski Order Honoru "za wielki wkład w rozwój sztuki estradowej i wzmacnianie rosyjsko-ukraińskich więzi kulturowych" (pierś piosenkarki zdobią zresztą też inne ordery, co pewnie nieco utrudnia estradowe popisy w pełnej gali, ale przecież nie z takimi obciążeniami dawali sobie radę sowieccy "ludowi artyści"). Ordery od Kuczmy i Putina zostały, ale "wzmocnione więzi" - jak widać - diabli wzięli. Może poszło o to, że pieśniarka nie mogła się zdecydować, ku któremu skłonić serce? Może tu skrywa się odpowiedź na dręczące pytanie: jak do tego doszło, skąd ta wojna i o co? Mołdawska Kleopatra?
Eva Demarczyk (Poland), płyta winylowa
Biały kruk czarnego (czerwonego?) krążka. Bardzo skomplikowana sytuacja: jest to sowiecka płyta eksportowa nagrana, w ramach usług eksportowych, ale tym razem PRL-owskich. To znaczy: Ewa Demarczyk (na płycie jako 'Eva') wyjechała do Moskwy i nagrała z sowieckim zespołem instrumentalnym kilka piosenek, po czym wróciła do PRL-u, a jej śladem przysłano płyty. Był to w zasadzie kolejny przejaw wyjątkowego zjawiska ekonomicznego, znanego tylko w gospodarce socjalistycznej typu sowieckiego, a zwanego "eksportem wewnętrznym". Coś jest eksportowane, ale w istocie nie opuszcza granic - w tym wypadku granic imperium sowieckiego, którego częścią była wszak PRL. Ale rzecz najważniejsza, bo dotycząca samej istoty nagrań, dotyczy charakteru produkcji artystycznej. Płyta nie jest jakąś repetą wykonań znanych z Polskich Nagrań, ale jest całkowicie nowym programem artystycznym. Po pierwsze pieśniarce towarzyszy "ruski" zespół instrumentalny i jego granie ma zdecydowanie specyficzny charakter (co kryje się pod tymi słowami stanie się jasne po przesłuchaniu płyty). Po drugie pieśniarka śpiewa po rosyjsku, nie tylko po polsku: swoje polskie "przeboje" śpiewa w rosyjskim tłumaczeniu, po polsku natomiast śpiewa rosyjską poezję. Rarytas prawdziwy dla miłośników "Czarnego Anioła" (jak zwykli nazywać Demarczyk jej wielbiciele). Nawet, jeśli byli (czy są) nie-miłośnikami "czerwonej zarazy" (jak nazwał sowietów Józef Szczepański 'Ziutek' - bohater Polski Walczącej).
I. Dunajewski, Pieśni, 2 płyty winylowe
I. Dunajewski i jego wiekopomne, socjalistyczne w treści i internacjonalistyczne w formie "Pieśni". Literka "I" na okładce to pierwsza litera imienia tego - opromienionego internacjonalistyczną sławą - twórcy "jazzu sowieckiego". Nie będzie chyba zaskoczeniem, kiedy ujawnimy, że ukryte pod inicjałem imię to Izaak. Tak, kompozytor był, jak przystało na piewcę najbardziej zbrodniczego systemu w dziejach ludzkości, pochodzenia z "narodu prawniczego" (nie nasze, zasłyszeliśmy). Twarde jądro komunizmu i jego postępowej sztuki. Dwukrotnie odznaczony Nagrodą Stalinowską. Na płytach wszystkie jego przeboje partyjno-narodowe i filmowe, poczynając od "Pieśni o ojczyźnie", w "której tak wolno dyszy cziełowiek", poprzez "Pieśń entuzjastów", która z kolei mogłaby być hymnem wszystkich współczesnych aktywistów (ot, internacjonalistyczna ponadczasowość sztuki zaangażowanej), aż po ukochane w PRL-u "Serce", którego zapamiętałą i namiętną wykonawczynią była "pierwsza dama polskiej piosenki" (jak widać nie tylko polskiej) Irena Wiśniewska, po mężu Santor. Płyty, oprócz walorów estetycznych" mają niebagatelny walor obronno-ochronny: jakby co, to płyty mogą być lepszym zabezpieczeniem w sytuacji konfrontacji osobistej niż "plecak ewakuacyjny". Wystarczy "wylegitymować się" komu będzie trzeba perłą płytoteki domowej, a nie tylko dobytek, ale może nawet zdrowie i życie zostaną wyniesione z zawieruchy, na jaką z wytęsknieniem zdają się czekać "sternicy nawy państwowej", nieustraszone, mocarstwowe orły-sokoły taktyki wdeptywania w ziemię (wszyscy mają MBA z odpowiedniego "collegium" w zakresie sztuki wojny). Dla nich też jest kilka marszowych utworów, szczególnie zdaje się służyć budowaniu militarnego entuzjazmu naszych wybitnych przywódców państwowych "Marsz wiesiełych rebiat". Dunajewski: wiecznie żywy piewca postępowej, "walczącej demokracji". Od Stalina do ...
Kunicka, dwanaście godzin z życia kobiety. Płyta winylowa
Kuriozum z PRL-u: popowy "concept album" z 1978 roku. Autorzy i wykonawcy byli twardym jądrem "socjalistycznego przemysłu rozrywkowego". Sycili się niezwykłą sławą, popularnością, a przede wszystkim - co rażąco i zdecydowanie wyróżniało ich spośród "ludu pracującego miast i wsi" - wszelkimi materialnymi pieszczotami, jakie mógł zaoferować gasnący w oczach Gierek, a także jakie oferowała im zagranica, zarówno "demoludyczna" jak i "zgniłozachodnia". Jednym słowem sukces artystyczny, "celebrycki" (by użyć współczesnej miary) i materialny był ich środowiskiem naturalnym. To dlaczego płyta, zamiast budzić optymizm, budzi "nastroje defetystyczne", jak w PRL-u określano brak "zachwytu nad patosem czasów" (by zacytować Piszczyka)? Może dlatego, że życie, które ograniczone jest tylko do materialnego tu i teraz, nawet pełnego luksusu, do przytłaczjącej doczesności, nawet pełnej aktywności, musi wreszcie okazać swoją jałową pustkę, kruchość i ulotność? Nie samym chlebem człowiek żyje, nawet jeśli ten chleb jest chlebem specjalnie dla niego wypieczonym z najlepszej mąki, jest podany w pałacu, na porcelanowym talerzu, w czasie sutej biesiady w towarzystwie miłych przyjaciół. Z wiekiem, z przybywającymi latami życia, widać coraz bardziej ułudę takiego "ziemskiego raju". Bo raj na ziemi jest tylko oszustwem, a odkrycie prawdy o oczywistym kłamstwie, o upudrowanym fałszu szczęśliwości doczesnej, o tym, że "padół łez i rozpaczy" to nie "ciemnogrodzkie i średniowieczne głupoty", bywa bardzo bolesne. Albo wyzwalające - wtedy to jest pierwszy krok ku mądrości. Zaczyna się odkrywanie, że jedyna mądrość to "mądrość przedwieczna". "Czas ucieka, wieczność czeka" - to wiedziały nasze baki. Współczesne kobiety, wyzwolone przez hochsztaplerów postępu, ograniczyły swoją mądrość do uciekającego czasu. Ba! nawet nie całego, tylko do tego czasu kruszyny, do 12 godzin zaledwie! Wieczności nie ma. Zamykanie oczu na wieczność jest jak dziecięce zamykanie oczu, by "zniknąć" niemiłą rzecz czy sytuację. Płyta doskonale może przypomnieć o czekającej wieczności. Ale tylko może. Warunek: pokora. Niestety, filozofia aktywizmu i sukcesu, bycie "człowiekiem sukcesu", szkołą pokory nie jest. A zatem służę uprzejmie - zestaw obowiązkowy: na deser, po uczcie rozkoszy ziemskich, gwarantowane gorycz i zgorzknienie. Nasz klient, nasz pan.
Alexandrov Song And Dance Ensemble Of The Soviet Army, The 60th Anniversary Of October Revolution, dwie płyty winylowe
Harmoszka, bałałajka zamiast pepeszy i kufajki, ale to ciągle jednak sowiecki imperializm, chociaż w formie 'serceszczipiaszczijej'. Mundurowe ptaki-nieloty: tzn. wyglądają jak wojskowi, wszyscy w mundurach, ale w rzeczywistości są przebranymi za wojsko cywilnymi "ludowymi artystami", muzykami, śpiewakami i tancerzami (zresztą na bardzo wysokim poziomie profesjonalnym). Płyty wydano z okazji 60 rocznicy zamachu nazwanego "Rewolucją Październikową" (bo była w listopadzie, ale mniejsza), ale od tej wiekopomnej rocznicy zaszły również wiekopomne zmiany, Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich przemienił się w Rosję, zatem i "Zespół Aleksandrowa" po metamorfozie ideowo-światopoglądowej działa nadal (choć po katastrofie lotniczej w całkiem nowym składzie), dostosowując repertuar do nowej mądrości etapu, wykonując np. pieśni religijne. Ostatnimi laty zespół spotkał się z zakazami występów międzynarodowych z powodu wojny ukraińskiej. Oto sprawiedliwość międzynarodowa: "Alexandrov" jest wykluczony, a zespoły ludobójczego i nazistowskiego "państwa położonego tam gdzie chce" występują bez problemów gdzie chcą i wygrywają - bez jeszcze większych problemów - wszystko co chcą.
Koszyk