Menu
Wyszukiwarka
Zaloguj się
Kalina Jędrusik w "Kabarecie Starszych Panów", winylowa "czwórka"
0
Opis
Kalina Jędrusik w "Kabarecie Starszych Panów": Nie odchodź, Zmierzch, Niedużą miłość, Dla ciebie jestem sobą. Zespól instrumentalny J. Wasowskiego.
Polskie Nagrania Muza N 0170. Stan bardzo dobry.
Produkty powiązane
Jeremi Przybora, Przymknięte oko opaczności, Zdążyć z happy endem,Memuarów część I, II i III
Komplet: trzy tomy wspomnień Starszego Pana (Pana A czy Pana B? Nigdy nie możemy sobie przypomnieć).
Ballady Bułata Okudżawy, płyta winylowa
"Pierwsza na świecie płyta poświęcona przekładom piosenek Bułata Okudżawy" (tak zachwalała nagrania Agnieszka Osiecka, autorka opisu na okładce). My dodajmy: i ostatnia.
Joanna Rawik. Nie z każdej maki będzie chleb, ..., płyta winylowa
Joanna Rawik śpiewa: "Nie z każdej maki będzie chleb", "Za mało mamy siebie dla siebie", "Nie chodź tą ulicą", "Lilie".
Bohdan Łazuka, Życzenia dla pań (2), płyta CD
Druga płyta CD Bohdana Łazuki w serii "Polskie Nagrania Remasters" zawiera nagrania z drugiego "longplaya", wydanego w 1967 roku (Muza XL 0407) oraz sześć dodatkowych piosenek z lat 1963 - 1964 (EP N 318, singiel SP 100, LP XL 0372).
Sława Przybylska. Tbiliso, Noc wie o wszystkim, płyta winylowa
Dwa utwory "gwiazdy" PRL-owskiej estrady, radia, filmu i telewizji - Sławy Przybylskiej. Choć na płycie nagrano dwie piosenki, na okładce płyta została opisana jako "syngle play płyta długogrająca drobnorowkowa 45". Bardzo zabawne: "syngle długogrająca".
Młynarski w Ateneum, Recital '86, płyta winylowa
Płyta wydana w 1987 roku była - jak głosiły tytuły ostatnich dwóch piosenek - zapowiedzią, że "Przetrwamy", tylko "Róbmy swoje". W PRL-u wydawało się, że chodzi o walkę z - jak się wtedy mówiło - komuną. Ale, jak zauważył znajomy Antykwariatu (a mamy wielu znajomych), to, co w PRL-u braliśmy za hymn nadziei okazało się, w istocie, w PRL-u bis, groźbą i hymnem tryumfu jednocześnie. Tylko nie nas, ale "Ich". Tak "Oni" jednak przetrwali i wciąż robią swoje! Tylko teraz już nie muszą udawać, że walczą o czyjś inny dobrobyt, niż swój własny. Zresztą jak PRL miał nie przetrwać, nie ewoluować, skoro nawet taki systemowy "piewca wolności" jak Młynarski wylewał strumienie łez nad stalinowskimi ubekami, którzy - po powojennym ludobójstwie polskich elit - umknęli na zachód, tym razem w kostiumach "ofiar prześladowań politycznych". Zwyrodniali mordercy wybrali wygodne życie na zachodzie, a Młynarski Wojciech uznał za stosowne spłodzić melodramatyczne i niewiarygodnie głupie ich "pożegnanie". Takie to są te PRL-owskie "elyty".
Seweryn Krajewski, Strofki na gitarę, Muza SX 2115, płyta winylowa
Teksty Agnieszki Osieckiej, kompozycje i wykonanie Seweryna Krajewskiego, który nie tylko śpiewa, ale i akompaniuje sobie na gitarze i fortepianie.
Amazonki. Motyle, płyta winylowa
"Amazonki" - nazwa, która teraz budzi zgoła niemuzyczne skojarzenia. Ale w 1968 roku była to nazwa dla żeńskiego zespołu wokalnego tak samo dobra jak każda inna. Ich pierwsza płyta z 1969 roku.
Mieczysław Fogg, Piosenki, płyta winylowa
Pierwsza płyta długogrająca wydana przez Fogga po wojnie, w 1955 roku. Siedem piosenek piosenkarza, który nagrał ich - w wyjątkowo długim życiu estradowym - chyba niezliczoną ilość.
Salon Niezależnych, książka i 2 płyty CD
Michał Tarkowski, jeden z trzech szyderców - pozostali dwaj: Jacek Kleyff (przez dwa "ef") i Janusz Weiss (przez dwa "es") - zredagował, opracował i wydał swoją relację z działalności jednego z najsłynniejszych kabaretów gierkowskiego PRL-u, Salonu Niezależnych. By relacja była kompletna do książki dołączono dwie płyty CD z wynalezionymi po różnych archiwach nagraniami występów. "Trzej panowie" szaleli na scenie, więc bez nagrań nie można mieć wyobrażenia o ich wyczynach, chaotycznie nieobliczalnych, a - przede wszystkim - destrukcyjnych dla głupoty. Nękani i ograniczani przez cenzurę, śledzeni przez ubecję (teraz "ludzi honoru") mieli niewątpliwy wkład w ośmieszanie "ustroju socjalistycznego". Ustrój ustrojem, ale głupota jest wieczna, bo czyż utwór "Telewizja" stracił cokolwiek na bolesnej prawdziwości? Ba, nie tylko nie stracił, ale nawet nabrał nowych, jeszcze boleśniejszych i jeszcze bardziej ponurych znaczeń i sensów. Za Gierka wydawało się, że wszystkiemu winien sowiecki socjalizm, że jak nastanie "wolność", to dobro i mądrość zatryumfują. Sowiecki komunizm podobno skończył się 4 czerwca 1989 roku (jak ogłoszono w... telewizji:) ale homo sovieticus, zmienił tylko ubranko i dalej pleni się w nadętej atmosferze zidiociałej codzienności. A to przecież jeszcze nie koniec historii, jak mniemał całkowicie błędnie (co nie przeszkodziło, że bardzo dochodowo) amerykańsko-japoński mędrek z tytułami uniwersyteckimi i licznymi nagrodami (uroczystości oczywiście transmitowała telewizja i internet). Bo, jeśli przyjąć szekspirowskie przekonanie, że "życie jest snem wariata śnionym nieprzytomnie", że "życie jest to opowieść idioty, pełna wrzasku i wściekłości, nic nie znacząca", pozostaje albo oszaleć, albo ratować się błazenadą. Stańczyk był błaznem. Ale czy błaznem można być wiecznie? Z wiekiem trzej panowie "spoważnieli", czyli znaleźli swoje miejsce w "rzeczywistości", szydercze szaleństwo zastąpił establishmentowy "rozsądek", no i "wiecie, rozumiecie". Jednym słowem kaska, znajomości, układziki, odcinane kupony, ech, szkoda gadać. Błazen przestał błaznować - oczarowany celebrycką sławą przemienił się w pajaca... Chwała Bogu nagrania są baaardzo archiwalne.
Orkiestra Uliczna z Chmielnej, Wspominałem ten dzień, płyta winylowa
Orkiestra z Chmielnej. Jedyna oficjalnie dopuszczona do grania na ulicy warszawska orkiestra podwórkowa. Nawet takie sprawy, jak zakaz grania na ulicach, brała na swoją sfatygowaną głowę przewodnia siła narodu, czyli partia robotniczo-chłopska. I żeby dopełnić barejowskiego absurdu orkiestra grała na ulicy Rutkowskiego, dlatego nazywała się "z Chmielnej", bo kawałek Chmielnej, na której grała, nazywał się Rutkowskiego. Proste. (Wstawka edukacyjna: Rutkowski - był taki bandyta przed II wojną, który na ulicy postrzelił kilka osób, w tym śmiertelnie studenta i policjanta, ale, że należał do partii komunistycznej, więc jaśniał w panteonie sowieckich świętych). Płyta dla zakochanych w Syrenim Grodzie (jak "Stolycę" nazywał Grzesiuk).
Echa Festiwalu Sopockiego 1963, płyta winylowa
"Echa Festiwalu Sopockiego 1963", czyli siedem utworów (tylko, bo to jest "płyta długogrająca", ale według standardów ówczesnych, czyli dziesięciocalowa) wykonywanych wyłącznie przez polskich "artystów estrady". Strona 'a': "Kowbojski twist", "Odejdź smutku" (M. Koterbska), "Taniec weselny". Strona 'b': "Nie pamiętam" (R. Pisarek), "Figlarne skrzypeczki", "Daj mi zachować wspomnienia" (K. Bovery), "Wychodzę za mąż" (B. Rylska). Takie były początki imprezy, która w czasach gierkowskich chciała być konkurencją dla Festiwalu Eurowizji, nawet przez wartość nagród - jacht jako nagroda główna!
Franek Kimono, Bruce Lee - karate mistrz, płyta winylowa
Parodia i pastisz, żart z muzyki disco, który stał się wielkim przebojem w 1983 roku. Franek Kimono, czyli Piotr Fronczewski.
Marek Grechuta. Anawa, Korowód. Płyta winylowa Supraphon
Ciekawostka - perełka dla kolekcjonera: "Korowód" wydany wspólnie przez "Polskie Nagrania MUZA" i "Supraphon" we współpracy z "Mladym svetem" dla "Gramofonovy Klub". Z PRL-u dla CSRS. Ale Grechuta śpiewa po polsku, nie po czesku, bo jest to kopia płyty wydanej w PRL-u. Okładka też PRL-owska, zastępcza, stosowana w latach największej mizerii ekonomicznej: różne płyty dostawały wówczas tę samą, czyli taką samą, okładkę typu "patchwork". Sądząc po jakości odtwarzania ("lubię szum czarnej płyty";) płyta była tłoczona w PRL-u, a nie w Czechosłowacji. Ale naklejki na płycie po czesku, więc niektóre tytuły sprawiają trochę zabawne wrażenie.
Jacques Brel, Infiniment, 2 płyty CD
40 klasycznych, złotych przebojów, 5 piosenek dotychczas niepublikowanych.
Portrait of Piaf, 25 of Her Greatest Hits, 2 płyty winylowe
Edith Piaf w swoich największych przebojach.
Kurylewicz, Muzyka teatralna i telewizyjna, płyta winylowa
Muzyka popularna, użytkowa, z PRL-u. Aż dziw, jakiej jakości bywały "rzeczy popularne" w PRL-u: materialne były liche i tandetne (ot, choćby okładka tej płyty - jej papier), kulturalne bywały zaskakująco dobre, a często wybitne. I to wszystko pomimo i wbrew państwowemu ogłupianiu i okaleczeniu przez cenzurę. Tak się oficjalnie starano, by nie "wylatywano nad poziomy", a tu proszę, zawsze coś wyskoczyło, coś się wyrwało. O dziwo, nie tylko dzięki polityce "wentyli".
Leszek Długosz, płyta winylowa
Leszek Długosz, pierwsza płyta "krakowskiego śpiewającego poety" z 1980 roku. Winylowy kawałek Piwnicy Pod Baranami.
International Festival Of Light Music Songs Sopot 1963, płyta winylowa
"International Festival Of Light Music Songs Sopot 1963", czyli Tamara Mjansarowa z ZSRR (wszak to "International Festival") śpiewa dwie piosenki: "Niech zawsze będzie słońce" oraz "To nie sen" (wszak to festiwal "of light music songs"). Akompaniuje 'L. Bogdanowicz and his Ensemble'.
Janusz Kondratowicz i jego piosenki, płyta winylowa
"Janusz Kondratowicz i jego piosenki", czyli PRL-owskie hity. Żelazny repertuar wesel, dancingów, koncertów życzeń i śpiewów przy stole, albo na ulicy, albo wszędzie indziej, gdzie przyszła nieopanowana potrzeba zaśpiewania czegoś natychmiast i głośno...
Sława Przybylska. Jeśli chcesz, proszę wstąp, ... . Płyta winylowa
Piosenkarce akompaniuje Zespół Instrumentalny L. Bogdanowicza. Na płycie cztery utwory: "Jeśli chcesz, proszę wstąp", "Więdną, Tsu-Tsu-Dżi", "Białe noce" i "Chica - Helka". Do drugiego utworu tekst napisał Janusz Głowacki, co dowodzi, że żadna praca nie hańbi, zwłaszcza, jak się wie z jakich nut trzeba pieśń wywodzić i jakiego dyrygenta słuchać (a "Głowa" był zawsze biegły w tym kunszcie).
Irena Santor, Wiązanka piosenek Zygmunta Wiehlera. Płyta winylowa
Cztery przedwojenne szlagiery (jak się wówczas mówiło o przebojach, czyli o hitach): "Ada, to nie wypada", "Biały boston", "Nie kochać w taką noc, to grzech", "Nikt mnie nie rozumie tak jak ty".
Ewa Demarczyk, Live. 2 płyty winylowe
Nagrania legendarnych koncertów w Warszawie. Grudzień 1979 roku. Zapowiadał Piotr Skrzynecki. Koniec PRL-u, koniec komunizmu, co udawał, że wszystko jest "kak u ludiej". Nie minie pół roku jak będą strajki i - raz, dwa - komunizm pokaże swoją szczerą twarz. Twarz sowieckiego generała w ciemnych okularach, który za jedyną zrozumiałą dla siebie formę rządów uznawał stan wojenny (artyści zamilkną na parę lat - i zdawało się, że są przeciwko socjalizmowi, ale okazało się, że jednak "socjalizm - tak, tylko wypaczenia - nie"... ale to już zupełnie inna historia). Ewa Demarczyk - uwielbiana i czczona. Jak ktoś ją nazwał: "czarny anioł PRL-u".
Maciej Kossowski, Z cyganami w świat, płyta winylowa
Płyta autorska w pełni. Cztery piosenki: Z cyganami w świat, Oczy ci zasłonię, Domowe strachy i Nie mówię żegnaj. Maciej Kossowski napisał muzykę, sam zaśpiewał i - jakby tego było mało - sam dyrygował akompaniującym zespołem instrumentalnym.
Maciej Kossowski, Wakacje z blondynką, płyta winylowa
"Czwórka" z 1968 roku: "Wakacje z blondynką", "Kto mi to da", "Uparta dziewczyna", "To Ty Mario". Maciej Kossowski śpiewa wszystko, a dodatkowo komponuje i dyryguje dwie piosenki.
Marta Mirska, Tadeusz Skrzypczak, Zbigniew Kurtycz, Ada Biell, Włodzimierz Kotarba, płyta winylowa L
Marta Mirska, Tadeusz Skrzypczak, Zbigniew Kurtycz, Ada Biell, Włodzimierz Kotarba śpiewają, a przygrywa im Orkiestra Tangowa Piotra Szymanowskiego oraz Orkiestra Taneczna "Błękitny Jazz" R. Damrosza. Na stronie A: "Rozstanie z morzem", "Violetta", "Oczy i usta", "Domingo-Porteno", "Przelotny uśmiech", a na stronie B: "Dzień jak codzień", "Czerwieniał głóg" i "O czym serce śni". Początki PRL-u i muzyka odbiegająca od ludowej, powszechnej i obowiązkowej wówczas stylistyki. Bo oto zamiast kujawiaków, oberków na płycie znajdziemy beguine, slowfox, walc angielski, tango i tango argentyńskie. Powiew nastrojów zza "żelaznej kurtyny".
Aktorzy śpiewają piosenki, płyta winylowa
Cztery perełki (nawet miłośnicy rapu docenią udane rymy). Jakości tekstów, ich dowcipowi i lekkości odpowiada mistrzostwo śpiewających aktorów. Na stronie A: "To się zwykle tak zaczyna" (śpiewa T. Olsza), "Ja się boję sama spać" (A. Janowska), a na stronie B: "Tomasz, skąd ty to masz" (L. Sempoliński) i "Taka mała" (M. Zimińska).
Marek Grechuta. Muza pomyślności, Głos. Płyta winylowa
Dwie piosenki: "Muza pomyślności" (tekst i muzyka M. Grechuta) i "Głos" (tekst A. Błok, muzyka M. Grechuta). Nagrania z udziałem Teresy Iwaniszewskiej i zespołu "Anawa".
Konieczne wyjaśnienie dla smartfonowców i studentów, zwłaszcza socjologii: "muza" nie znaczy "muzyka", ale "muza" to - w mitologii greckiej - jedna z bogiń opiekujących się jakąś dziedziną sztuki lub nauki.
Maryla Rodowicz, Święty spokój, płyta winylowa
"Święty spokój", tytuł budzący przeróżne skojarzenia w 1982 roku, w roku wydania płyty - w pierwszym roku stanu wojennego. Tym bardziej, że piosenkarka była "niekwestionowaną gwiazdą estrady" nie tylko PRL-u, ale przede wszystkim "państw socjalistycznych", z ZSRR i NRD na czele (bo każdy z tych "członków wielkiej wspólnoty państw demokracji ludowej" zawsze był "wysuwany na czoło"). Na płycie ciekawostka związana z twórczością W. Młynarskiego: jest piosenka w całości napisana przez niego, łącznie z muzyką.
Tango dawniej i dziś, płyta winylowa
Uciecha i uczta dla miłośników PRL-owskiego "wielkiego świata" i PRL-owskiej "kultury wyższej". Przebojowe tanga śpiewają same gwiazdy PRL-owskiej estrady: Irena Santor, Jerzy Połomski, Sława Przybylska, Mieczysław Fogg, Alibabki, Lidia Stanisławska, Halina Kunicka, Wojciech Młynarski, Zdzisława Sośnicka, Ewa Śnieżanka. Doskonała dykcja, muzykalność, wyjątkowe głosy - mistrzostwo wykonawcze w służbie umilenia katastrofy gierkowskiego "sukcesu na kredyt" (płytę wydano w 1979 roku). Zabawa jak na Titanicu: PRL tonął. Za rok strajki zmiotą PZPR-owską Polskę, za dwa lata, w 1981 roku, Gierka internuje generał Jaruzelski. Rozpocznie się era post PRL-u, epoka rządów służb wojskowych, czego inauguracją będzie zorganizowany w 1989 roku przez generała wspomnianych służb - Kiszczaka - "okrągły stół". Powstanie republika magdalenkowa, post PRL-owski frankensteinowski potworek, ale to już inna historia i inna muzyka...
Starsi Panowie Dwaj. 7 dni z Kabaretem Starszych Panów, 7 kaset magnetofonowych
Kiedyś twórczość Starszych Panów bawiła, dziś napawa bezgranicznym smutkiem. Bo co tu można, albo trzeba napisać? Współczesny "odbiorca", zatopiony w odmętach "genderyzmu", pozbawiony elementarnej kultury i wychowania (bo na wszystko ma zaświadczenia od "psychologów", więc nikt go niczego nie uczy, ani nie wychowuje), posługujący się językiem złożonym w zasadzie z kilku słów (z reguły czterech słów, absolwenci szkół wyższych znają aż siedem! naprawdę! aż siedem słów! - zresztą to bez znaczenia, bo i tak wszystkie zapisuje się tak samo: gwiazdkami) nie zrozumie ani jednej piosenki. Nie zrozumie nic. Zresztą piosenki nie mają "bitu" i "basu", tylko mają melodię, więc nie nadają się do słuchania - według współczesnych kryteriów. A za kilka lat tego rodzaju twórczość zostanie i tak zakazana, bo przepełniona jest "językiem nienawiści", językiem "stygmatyzującym" i "wykluczającym", "seksistowskim" i jeszcze jakimś "fobicznym"... . Już durnie z "gazety" (tej przez duże "gie"), której czytanie jeśli jeszcze nie jest, to niebawem będzie obowiązkiem państwowym, na pewno coś odpowiedniego wymyślą i w odpowiednim czasie (np. w rocznicę śmierci któregoś ze Starszych Panów) obwieszczą maluczkim. Smutna podróż w przeszłość, z której nie ma powrotu. Jak to się stało, że świat Starszych Panów został tak szybko zniszczony, że subtelny duch, jakim ożywiana była twórczość Wasowskiego i Przybory, został zgaszony jak świeca? Pozostaje tylko przejmujący żal za normalnym, zwykłym światem, pełnym fantazji i subtelnego humoru... I kto by pomyślał, że twórczość z czasów PRL-u, z czasów zapyziałego, gomułkowkiego komunizmu, stanie się niedościgłym wzorem dla twórców z czasów "wolności", i że cenzura "wolnego świata" będzie chciała ją zamknąć w "grobie pamięci"...
Irena Santor, Piosenki stare jak świat. Płyta winylowa, pierwsze wydanie
Było ich dwoje: "Połomski Jerzy - idol młodzieży" oraz ulubienica partyjnych dygnitarzy, gwiazda "muzyki lekkiej, łatwej i przyjemnej", celebrytka PRL-u i jego estradowy towar eksportowy dla Polonii - Irena Santor. Po latach wyśpiewywania socrealistycznych walczyków i podobnych utworów spełniających uciechę "masom pracującym miast i wsi" sięgnęła po przedwojenne "szlagiery", które - jak napisał nijaki E.B. na okładce płyty - "po długich latach zapomnienia przeżywają swój renesans". "Długie lata zapomnienia"! Doprawdy, co za tupet! Prawie 30 lat krwawej okupacji niemieckiej i sowieckiej, planowa eksterminacja milionów Polaków, zabór Kresów, bezwzględne niszczenie polskiej kultury i zastępowanie jej zdegenerowaną ideologią bezkarnego bandytyzmu, unicestwianie księgozbiorów, planowe i systematyczne rozkradanie i niszczenie dóbr polskiego dziedzictwa narodowego, niszczenie wiary, religii i Kościoła polskiego,... . Zaiste: "lata zapomnienia"! Nic, tylko śpiewać "Ach, jak przyjemnie"! I żeby było jeszcze przyjemniej, a słuchacze żeby jednak, wśród nostalgicznych wzruszeń, nie zatracili poczucia rzeczywistości, to oczywiście trzeba oddać należny hołd talentom "naszych wschodnich przyjaciół", co pieśniarka uczyniła wykonując ze stosownym, internacjonalistycznym zaangażowaniem piosenkę Dunajewskiego "Serce". Wiadomo, "tam serce twoje, gdzie twój skarb".
Kabaret Starszych Panów cykl II, płyta winylowa
Płytę nagrano w drugiej połowie czerwca 1964 w studiu Polskich Nagrań, a więc wykonanie piosenek różniło się trochę od nagrań telewizyjnych czy radiowych. Płyta jest w formacie ówczesnych "płyt długogrających HI-FI", czyli według obecnych standardów jest to tzw. "minilongplay", albo inaczej płyta "średniogrająca" (ta dziwna nazwa określa rozmiar, nie jakość artystyczną czy akustyczną zapisu). Płyta nosi podtytuł "Piosenki wybrane", ale równie dobrze mogłaby być nazwaną zbiorem największych przebojów. Zresztą Kabaret Starszych Panów był pod tym względem wyjątkowy: tworzył same przeboje.
basia london warsaw new york, płyta winylowa
Druga płyta Basi Trzetrzelewskiej i jej największy sukces. W klasyfikacji pisma Billboard najlepsza płyta roku 1990 w gatunku "jazz współczesny". Artystka wyjątkowa również ze względów, by tak rzec, patriotycznych: zdobywając sławę na świecie zawsze znalazła sposób, by zaznaczyć swoje polskie pochodzenie. Co prawda przez wiele lat lansowano propagandowo mądrość, że "Polskość to nienormalność", ale - chwała Bogu - większość "robi swoje": przecież nie można się przejmować wszystkim, co wygadują niemieccy politycy. Płyta winylowa - polskie wydanie z 1990 roku.
Kunicka, Orkiestry dęte, płyta winylowa
Trzecia (1970 rok) studyjna płyta Haliny Kunickiej, celebrytki estradowej PRL-u. Kwintesencja estradowej produkcji na dużą orkiestrę i falującą publiczność. Pierwsze, monofoniczne tłoczenie.
Piosenki wojskowe, płyta winylowa "czwórka"
Piosenki wojskowe - bo w tekstach piosenek wspominane jest wojsko. Ale w istocie, choć nagrania są subtelnie wojskowe w treści, to jednak w formie są całkowicie cywilne. Żadnych marszowych rytmów, za to orkiestry nastrojone bardzo tanecznie, zgodnie z modnymi tonami lat sześćdziesiątych XX wieku, czyli cza-cza i podobne latynoamerykańskie oraz "dancingowe" poruszenia.
Irena Santor, W krainie piosenki, płyta winylowa
Absolutny "biały kruk czarnego krążka", czyli rarytas w zasadzie nie do zdobycia. Drugi album studyjny wydany w 1963 roku w formie wówczas dominującej, czyli 10-calowej płyty gramofonowej. Irena Santor śpiewała polskie i zagraniczne piosenki, które wydawano w następnych latach na różnych składankach (jedna z piosenek - "Niby nic" - zagrała w filmie "Gangsterzy i filantropii"). W 1998 roku piosenki zostały zremasterowane i ponownie wydane przez Polskie Nagrania, a w 2018 roku całość przegrano z oryginalnych taśm i umieszczono w serwisach streamingowych. A więc posiadacz czarnej płyty, pieszcząc ją wzrokiem i dotykiem, może - korzystając z takiego serwisu - cieszyć się dźwiękiem całkowicie pozbawionym jakichkolwiek zakłóceń. Ale czy muzyka z czarnej płyty (zwłaszcza Polskich Nagrań) bez szumów i trzasków może dostarczyć tyle uciechy, ile dostarcza skwierczący jak smażenie na patelni oryginał?
Mury w Muzeum Raju, P.Gintrowski, J. Kaczmarski, Z. Łapiński, płyta CD
"Po dziesięciu latach znowu razem" - tak pisze wydawca i dodaje informację, że "nagrań dokonano podczas koncertów w Teatrze Dramatycznym w Białymstoku, w dniu 3 listopada 1991 roku." Trzy lata po słynnym "końcu komunizmu" w 1989 roku, trzy lata "wolności", a teksty pełne goryczy i rozczarowania. Brak nadziei, zwątpienie, zniechęcenie w cieniu "murów, które rosną, rosną, rosną...". Jeszcze jedna wersja "miałeś, chamie, złoty róg".
Kwartet Jorgi, Life, płyta winylowa
Raz na ludowo - międzynarodowo. I na żywo - nagrania z piwnicy.
Kiedy Bóg się rodzi..., płyta CD
Muzyka na Boże Narodzenie. Kolędy i pastorałki grają (a niektóre śpiewają): Trebunie-Tutki, Pospieszalscy, Jazgot, New Life'm, Mateusz Pospieszalski, Hania Rybka, Tabasco Club, Lidia Pospieszalska, Mirosław Kowalik. Fragmenty prozą czyta Jerzy Trela. Płyta, którą można słuchać tylko kilka dni w roku, ale może właśnie dlatego warto, a nawet trzeba.
Maryla Rodowicz. Sing-Sing. Płyta winylowa
Maryla ("d... zedrę, ale karierę zrobię") Rodowicz, z zawodu celebrytka estradowa i pieszczoszka PRL-u i PRL-u bis, wielokrotnie odznaczona "za całokształt i wkład"... . Płyta z 1976 roku, z ostatniego roku gierkowskiego "sukcesu", kiedy to kolos na glinianych nogach, czyli "dziesiąta gospodarka świata", zaczął się wywracać (1976 rok to rok pierwszych jawnych wystąpień przeciw rządzącym: Ursus, Radom - to informacja dla socjologów). Na świecie, w muzyce "lekkiej, łatwej i przyjemnej", królowały Abba, Boney M, Queen, a w socjalistycznej ojczyźnie pieśniarka konkurowała z Ireną "Motylem jestem" Jarocką. Wszystko przeszło, minęło, ale Maryla wciąż dźwiga na swych wątłych, kobiecych barkach słodki ciężar nieprzemijającej popularności. Gwiazda nie do zdarcia...
Kabaret Starszych Panów cykl III, płyta winylowa
Płyta (trzecia długogrająca) zamykająca "gomułkowski", siermiężny, ale urzekający, nadrealny okres Kabaretu. Wydana w 1967 roku, czyli rok po tym, jak Starsi Panowie zakończyli swoją działalność telewizyjną. Nie był to jednak finis, który coronat opus, bowiem były jeszcze próby powrotu do legendarnej przeszłości, ale wszystkie próby wskrzeszenia występów Starszych Panów okazały się rozczarowującym i smutnym niespełnieniem tęsknot widzów, z najbardziej chyba żenującymi produkcjami z czasów kolorowej i rozrzutnej gierkowskiej (tzn. szczepańskiej) TVP. Bogactwo, przepych i brak umiaru ówczesnej telewizji odebrały czar, wdzięk i poezję nawet Starszym Panom. Cóż, sami tego chcieli - Volenti non fit iniuria (ale niesmak pozostał).
Rena Rolska śpiewa. Płyta winylowa "czwórka"
"Czwórka", czyli - według profesjonalnej nomenklatury - płyta 7", 45 RPM, EP. Oczywiście nagranie jest mono. Cztery piosenki: "Nie wolno mi", "Dziś jest kto inny", "Pocałuj mnie choć jeden raz" i "Zwykła rzecz", czyli: slow-rock, duina, twist i slow fox - jednym słowem prawdziwa uciecha dla miłośników tańców z ubiegłego wieku. Choć "slow-rock" powinien przerzucić mosty między pokoleniami rockmanów: dziadkowie i wnuki połączeni rytmem podskoków. Muzyka to jedno, ale okładka stanowi prawdziwe wyzwanie. Na osiołku wdzięczy się jakaś PRL-owska pin-up (nie jest to pieśniarka Rena Rolska), odziana w modny wówczas kostium plażowy bikini, a osiołek nosi słomkowy kapelusz. Nowy kierunek w sztuce PRL: socsurrealizm zamiast socrealizmu.
Kunicka, dwanaście godzin z życia kobiety. Płyta winylowa
Kuriozum z PRL-u: popowy "concept album" z 1978 roku. Autorzy i wykonawcy byli twardym jądrem "socjalistycznego przemysłu rozrywkowego". Sycili się niezwykłą sławą, popularnością, a przede wszystkim - co rażąco i zdecydowanie wyróżniało ich spośród "ludu pracującego miast i wsi" - wszelkimi materialnymi pieszczotami, jakie mógł zaoferować gasnący w oczach Gierek, a także jakie oferowała im zagranica, zarówno "demoludyczna" jak i "zgniłozachodnia". Jednym słowem sukces artystyczny, "celebrycki" (by użyć współczesnej miary) i materialny był ich środowiskiem naturalnym. To dlaczego płyta, zamiast budzić optymizm, budzi "nastroje defetystyczne", jak w PRL-u określano brak "zachwytu nad patosem czasów" (by zacytować Piszczyka)? Może dlatego, że życie, które ograniczone jest tylko do materialnego tu i teraz, nawet pełnego luksusu, do przytłaczjącej doczesności, nawet pełnej aktywności, musi wreszcie okazać swoją jałową pustkę, kruchość i ulotność? Nie samym chlebem człowiek żyje, nawet jeśli ten chleb jest chlebem specjalnie dla niego wypieczonym z najlepszej mąki, jest podany w pałacu, na porcelanowym talerzu, w czasie sutej biesiady w towarzystwie miłych przyjaciół. Z wiekiem, z przybywającymi latami życia, widać coraz bardziej ułudę takiego "ziemskiego raju". Bo raj na ziemi jest tylko oszustwem, a odkrycie prawdy o oczywistym kłamstwie, o upudrowanym fałszu szczęśliwości doczesnej, o tym, że "padół łez i rozpaczy" to nie "ciemnogrodzkie i średniowieczne głupoty", bywa bardzo bolesne. Albo wyzwalające - wtedy to jest pierwszy krok ku mądrości. Zaczyna się odkrywanie, że jedyna mądrość to "mądrość przedwieczna". "Czas ucieka, wieczność czeka" - to wiedziały nasze baki. Współczesne kobiety, wyzwolone przez hochsztaplerów postępu, ograniczyły swoją mądrość do uciekającego czasu. Ba! nawet nie całego, tylko do tego czasu kruszyny, do 12 godzin zaledwie! Wieczności nie ma. Zamykanie oczu na wieczność jest jak dziecięce zamykanie oczu, by "zniknąć" niemiłą rzecz czy sytuację. Płyta doskonale może przypomnieć o czekającej wieczności. Ale tylko może. Warunek: pokora. Niestety, filozofia aktywizmu i sukcesu, bycie "człowiekiem sukcesu", szkołą pokory nie jest. A zatem służę uprzejmie - zestaw obowiązkowy: na deser, po uczcie rozkoszy ziemskich, gwarantowane gorycz i zgorzknienie. Nasz klient, nasz pan.
Koszyk