Menu
- COMMODORE 64
- Książki
- Rozkosze ciała
- Literatura zagraniczna
- Audiobooki
- Literatura polska
- Varsaviana
- Filozofia, socjologia, psychologia, religia...
- Kryminał, sensacja, groza,...
- Obcojęzyczne
- Podręczniki i pomoce naukowe
- Świat i przyroda
- Słowniki i encyklopedie
- Sztuka
- Outlet intelektualisty
- Biznes
- Historia
- Militaria
- Literatura dziecięca i młodzieżowa
- Komiksy
- Pocztówki, plakaty
- Płyty winylowe i CD
- Kasety magnetofonowe
- Muzyka DVD
- Filmy
- VHS
- Audio Hi Fi
- Modele, modelarstwo i zabawki
- Elektronika sentymentalna
- Różne sprzęty i zegary
- Grafiki, obrazy, rysunki, numizmaty
- Ręczne hafty i zabawki naturalne
- Zamówienia Specjalne
Nowości
Promocje
Wyszukiwarka
Zaloguj się
Piotr Chmielowiec, Urząd bezpieczeństwa w Brzozowie 1944–1956
0
Opis
Piotr Chmielowiec, Urząd bezpieczeństwa w Brzozowie 1944–1956.
IPN, Rzeszów 2008, stron 414. Okładka twarda. Książka nowa.
Produkty powiązane
Aparat bezpieczeństwa w Polsce. Kadra kierownicza, t. III: 1975–1990
Jak pisze Wydawca: "Trzeci, i zarazem ostatni, tom informatora o kadrze kierowniczej aparatu bezpieczeństwa w Polsce to efekt kilkuletniej pracy kilkudziesięciu historyków i archiwistów Instytutu Pamięci Narodowej. Zespołowi temu, w wyniku żmudnych badań, udało się ustalić obsadę stanowisk kierowniczych w latach 1975–1990 w całym aparacie Służby Bezpieczeństwa, począwszy od ministrów i wiceministrów, poprzez funkcjonariuszy pełniących funkcje kierownicze w centrali MSW i komendach wojewódzkich, aż do zastępców szefów do spraw SB w 329 rejonowych urzędach spraw wewnętrznych. Tą drogą zewidencjonowano ponad 3 tys. funkcjonariuszy. Nasza wiedza o aparacie bezpieczeństwa, o jego funkcjonowaniu, a także o przemianach w Polsce w latach 1989–1990, jest dzięki temu dużo szersza". Imponujące bogactwo kadr i świetlane przykłady poświęcenia dla sprawy. Rzeczywiście, "gruba kreska" musiała być bardzo gruba. Jak powiedział znajomy: nasza "historia" powojenna nie była szyta grubymi nićmi: było coś trwalszego - "gruba kreska" właśnie.
Działania Służby Bezpieczeństwa wobec Organizacji "Ruch"
„Ruch” był największą tajną organizacją antykomunistyczną działającą w okresie rządów Władysława Gomułki. Założycieli łączyły poglądy polityczne: radykalny antykomunizm, wrogi stosunek do ZSRR i głębokie przywiązanie do idei niepodległości. Kilkuletnią działalność organizacji przerwały aresztowania, rozpoczęte 20 czerwca 1970 r., w przeddzień przygotowywanej przez członków „Ruchu” akcji podpalenia Muzeum Lenina w Poroninie.
Kryptonim „Gracze”. Służba Bezpieczeństwa wobec Komitetu Obrony Robotników i Komitetu Samoobrony Społecznej „KOR” (1976–1981)
Tak zaczęło się rozmontowywanie "polski ludowej" i przekształcanie jej w "III rzeczypospolitą". 23 września 1976 r. założono Komitet Obrony Robotników, rok później przekształcony w Komitet Samoobrony Społecznej „KOR”. Jego powstanie zapoczątkowało nowy etap w dziejach opozycji w PRL. Służba Bezpieczeństwa rozpracowywała Komitet w ramach operacji o kryptonimie „Gracze”, wielu członków i współpracowników KOR inwigilowano w ramach odrębnych spraw. Niniejszy tom zawiera wybór z zachowanej dokumentacji, ukazuje zarówno mechanizm działań SB, jak również przypomina różnorodne formy aktywności Komitetu. W toku orwellowskiego modyfikowania historii dzieje KOR-u przeszły należyte poprawnościowe politycznie "oszlifowanie": prosimy zwrócić uwagę chociażby na zdjęcia na okładce...
Kryptonim „Pegaz”. Służba Bezpieczeństwa wobec Towarzystwa Kursów Naukowych 1978–1980
Wydawca: "22 stycznia 1978 r. 54 osoby ze świata kultury i nauki podpisały deklarację założycielską Towarzystwa Kursów Naukowych. Ich celem było rozwijanie niezależnych inicjatyw samokształceniowych i naukowych. Już trzy dni później Służba Bezpieczeństwa wszystkich sygnatariuszy objęła sprawą operacyjnego rozpracowania o kryptonimie „Pegaz”. Jej przebieg opisują publikowane w niniejszym tomie dokumenty. Pokazują one różnorodne metody i formy działań, podejmowanych przez aparat bezpieczeństwa w walce z grupą intelektualistów zaangażowanych w organizację niezależnego kształcenia." Po lekturze znowu powraca pytanie, tak dobrze znane z polskiej historii: jak to się dzieje, że tak wielu z dawnych "bojowników o wolność i prawdę" przeszło na pozycje obrony dawnego porządku? Dlaczego dawniej ponoszone ofiary "w imię prawdy i wolności" stają się uzasadnieniem do zwalczania współczesnych przejawów wolności? (Oczywiście pytania te nie mają sensu wobec osób, które po latach okazały się TW - zresztą wiele z nich wyemigrowało z Polski w latach 80-tych).
Operacja „Podhale”. Służba Bezpieczeństwa wobec wydarzeń w Czechosłowacji 1968–1970
Wydawca tak opisuje książkę: "W 1968 r. Służba Bezpieczeństwa przeprowadziła jedną z najszerzej zakrojonych operacji w swoich dziejach. Pod kryptonimem „Podhale” kryły się zarówno działania na terenie PRL (przede wszystkim rozpoznanie nastrojów społeczeństwa polskiego i inwigilacja cudzoziemców), jak i czynności wywiadowcze na terytorium Czechosłowacji. Po operacji „Podhale” pozostał obszerny zbiór dokumentów, z którego wybór opublikowano w niniejszym tomie. Materiały te stanowią swoistą kronikę postaw Polaków wobec wydarzeń w CSRS (praska wiosna i interwencja wojsk Układu Warszawskiego), w tym zaskakująco szerokiej akcji sprzeciwu wobec udziału PRL w agresji na naszych południowych sąsiadów."
Operacja „Zorza II”. Służba Bezpieczeństwa i Komitet Wojewódzki PZPR wobec wizyty Jana Pawła II w Trójmieście (czerwiec 1987)
Książki takie jak ta pokazują w sposób niezwykle bolesny jak zbrodniczą organizacją była PZPR i jej szefostwo. Sposobem sprawowania władzy była prowokacja, manipulacja, kłamstwo, zdrada, terror, pogarda wobec ludzi, zwykłych ludzi i zbrodnia. A jedynym celem sprawowania władzy było zachowanie pozycji poza i ponad prawem oraz wyjątkowo uprzywilejowanej pozycji ekonomicznej. Nie zaskakuje traktowanie państwa jako narzędzia służącemu tylko jednej "grupie" społecznej i wykorzystywanie jego instytucji do realizacji zbrodniczych celów tej grupy i do zwykłego bogacenia się. Trudno po lekturze nie mieć wrażenia, że "teorie spiskowe" mają jednak swoje uzasadnienie. System manipulacji i oszustwa, w którym bardzo szybko znalazło swoje miejsce wielu "opozycjonistów". I towarzyszący temu system nieustannego finansowego i materialnego nagradzania za służenie partii. W tym kontekście nie może dziwić nazwanie jednego z głównych zbrodniarzy komunistycznych - Kiszczaka - "człowiekiem honoru". I nie zaskakują honory, jakie świadczono po zgonie sowieckiemu agentowi Jaruzelskiemu. Bezkarność państwowych przestępców i zbrodniarzy. Po lekturze tej książki trudno podważyć opinie, że III Rzeczpospolita powinna być nazwana PRL-bis. "Nasz naród jak lawa" - dzisiaj to opis czy życzenie?
Spętana Akademia. Polska Akademia Nauk w dokumentach władz PRL. Materiały Służby Bezpieczeństwa (1967–1987), tom 1
Tak książkę przedstawia Wydawca: "seria 'Dziennikarze – Twórcy – Naukowcy' podejmuje niezwykle interesujący temat funkcjonowania wymienionych środowisk w systemie totalitarnym."
Temat rzeczywiście niezwykle interesujący: system totalitarny i tworzący go na co dzień zwykli ludzie. I ci, którzy system ten popierali i ci, którzy byli przeciwni komunizmowi, i ci, dla których lata PRL-u były latami sowieckiej okupacji. Cóż, nie wszyscy mogli wyemigrować pod koniec lat sześćdziesiątych: nie każdy mógł, albo chciał, wykorzystać niespodziewaną szansę wyjazdu, jaką stworzyły "wydarzenia marcowe".
Stłamszona nauka? Inwigilacja środowisk akademickich i naukowych przez aparat bezpieczeństwa w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku.
Inwigilacja, represje, szykany, przemoc i przymus bezpieki wobec środowisk akademickich i naukowych w PRL-u. Lektura obowiązkowa dla czujących sentyment do socjalizmu.
Grzegorz Majchrzak, Z dziejów "Tygodnika Solidarność"
W autoreklamie pozują na elity, na autorytety moralne, na bojowników i bojowniczki o wolność, na nieomylnych stróżów wartości najwyższych. Sami namaszczają się na klasę (czy kastę) oświeconą i wybraną... A to przecież zwykli ludzie, czyli błądzący i grzeszni, targani pospolitymi namiętnościami, zdolni do najzwyklejszej podłości i małostkowej nienawiści. Zalęknieni i zagubieni, zawistni i mściwi. Czy zatem może dziwić, że tak wiele i tak wielu z nich okazało się podatnymi na najbardziej haniebne propozycje - czyli propozycje współpracy z bezpieką? Dla maluczkich mieli być jak spiżowe posągi, bogowie z pierwszych stron gazet, a w rzeczywistości ze strachu, z chęci lepszego życia, z zawiści, z pychy, z urażonej ambicji, itd. byli najzwyklejszymi kapusiami i donosicielami. Fundament III rzeczypospolitej (użycie dużej litery byłoby nadużyciem) - ministrowie(!) i funkcjonariusze "wolnej polski", czyli PRL-u bis. Nauczyciele moralności, którzy każą Polakom ciągle za wszystko i wszystkich przepraszać, a sami, bez odrobiny odwagi cywilnej i godności, nawet wobec oczywistych dowodów, kłamią w żywe oczy (jak na rasowych złoczyńców przystało: nie przyznawać się nigdy i do niczego). Niniejsza książka to tylko przyczynek, krótki rzut oka na wierzchołek góry lodowej: na państwo zbudowane na korupcji i złodziejstwie, nepotyzmie i resentymentach (również rasowych - ciekawa uwagi na temat kryterium rasowego właśnie, którym kierował się Mazowiecki tworząc redakcję Tygodnika Solidarność, faworyzując całkiem jawnie "swoich"...). Nie dziwi też walka z IPN prowadzona przez środowiska skupione wokół gazety z czerwonym prostokątem (flagą?) w winiecie.
Pamięć i sprawiedliwość, Pismo Instytutu Pamięci Narodowej, 1(15) 2010
Główny temat - emigracja. Ale o czym by nie pisali historycy, to jednego można być pewnym. Jeśli o komunizmie, albo o PRL-u - nic dobrego. No, chyba, że są to komunistyczni, albo sowieccy "funkcjonariusze pionu nauki", albo miłośnicy niemieckich grantów i stypendiów. Polska: stulecia udręki, cierpienia i wykrwawiania narodu - z przerwą na 20 lat między wojnami. Cóż za siła i wola przetrwania. Czy to nie zastanawiające - dlaczego jest naród, którego powinno nie być? Zwłaszcza wobec przewagi i wobec ogromu ciągłych i nieustających "starań" niemiecko-rosyjskich (sowieckich).
Paweł Machcewicz, "Monachijska menażeria". Walka z Radiem Wolna Europa 1950 - 1989
Andrzej Paczkowski: „książka jest świetna, oparta na obfitych źródłach, perfekcyjnie wykorzystanych i zinterpretowanych, nowatorska pod względem faktograficznym, bardzo dobrze i spokojnie napisana (...) wiele fragmentów czyta się prawie jak kryminał. Uderza obiektywizm w przedstawianiu wydarzeń i – przede wszystkim – postaci”.
Piotr Cichoracki, Droga ku anatemie. Wacław Kostek-Biernacki (1884-1957)
Tak o książce pisze Wydawca: "Wacław Kostek-Biernacki był jedną z ważnych osób obozu piłsudczykowskiego. W szerszej świadomości funkcjonuje przede wszystkim jako komendant wojskowego więzienia w Brześciu nad Bugiem, gdzie w 1930 r. zostali osadzeni politycy antysanacyjnej opozycji. Rola wówczas odegrana, łączona niekiedy z kilkoma innymi epizodami jego biografii, powodowała, że zazwyczaj prezentowano go jednowymiarowo jako postać zdecydowanie negatywną, symbol stosowania przemocy przez rodzime środowisko polityczne. Tymczasem należy stwierdzić, że życiorys Kostek-Biernackiego był skomplikowany, a i dramatyczny. Na plan pierwszy wybijają się: działalność w PPS doby rewolucji 1905-1907, wieloletnia służba cywilna na stanowisku wojewody w latach trzydziestych, wreszcie powojenne represje zwieńczone niewykonanym wyrokiem śmierci, orzeczonym w 1953 r."
Jednym słowem: kolejna książka, która - przez tragiczne losy jednostki - pozwala zbliżyć się do dramatu, jakim była historia Polski w XX wieku.
Piotr Lipiński, Towarzysze Niejasnego
Podtytuł: "Kontynuacja książki 'Bolesław Niejasny. Opowieść o Forreście Gumpie polskiego komunizmu'. Dla niektórych to zaskakujące. Jak można oswoić zdradę i zbrodnię? Głupawym 'hi hi hi, nic się nie stało, nie przesadzajmy'. 'PRL był cool'. A właściwie kto to jest ten Forrest Gump, czy jakoś tam? Bolesław Bierut to nie wymyślona literacka postać, ale jak najbardziej rzeczywisty agent sowiecki od 1918 roku, morderca tysięcy polskich patriotów i bohaterów (ile właściwie podpisał wyroków śmierci?). I ciekawe pojęcie: 'polski komunizm'. Kwadratowe koło - przeciwnicy komunizmu zawsze twierdzą, że komunizm był i jest antypolski. Bierut i jego kamaryla? Zdrajcy i degeneraci. Funkcjonariusze zaborcy. Co ma do tego jakiś fikcyjny, amerykański półgłówek? Według niektórych recenzji książka aż się roi od kłamstw i historycznych fałszerstw (i tych dotyczących Polski i świata). Krytycy mówią: bardzo ciekawa książka - orwellowskie tworzenie historii w praktyce. Bez względu jednak na ocenę książki jedna prawda przebije się zawsze: że nawet najgorsi komunistyczni oprawcy, zdrajcy i dewianci spokojnie i w dobrobycie dożywają swoich dni - chyba, że wykończą ich inni komuniści. To już taka bezwzględna ideologia. I jeśli ktoś z nich został zamęczony, zabity przez towarzyszy, to znaczy, że był powód. Stąd ich główny miernik sukcesu życiowego i jednocześnie główny nakaz moralny: nie dać się zabić. Przez swoich. A reszta? Bez znaczenia. Ot, i cała prawda o 'polskim komunizmie'.
Powstanie Warszawskie 1944 w dokumentach z archiwów służb specjalnych
Jeszcze jedna książka o zbrodni niemieckiej i sowieckiej, której celem był Naród Polski (i jego Stolica). Wydawnictwo powstało w wyniku prac polsko-rosyjskiej grupy roboczej (Biuro Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów IPN, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji RP, Federalna Służba Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej). Publikacja prezentuje unikalne dokumenty dotyczące Powstania Warszawskiego 1944 r. i późniejszych losów powstańców. Dokumenty pochodzą z zasobu archiwalnego IPN oraz z Centralnego Archiwum Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. Zostały wytworzone przez służby specjalne III Rzeszy Niemieckiej, „polskie” organy bezpieczeństwa publicznego oraz sowieckie służby specjalne. Są to przede wszystkim meldunki, protokoły przesłuchań, ale także protokoły posiedzeń sądowych w procesach przeciwko zbrodniarzom wojennym odpowiedzialnym za likwidację powstania.
Prywaciarze 1945-89 (Agnieszka Knyt, Alicja Wancerz-Gluza - redakcja)
Prywaciarze, czyli praca w PRL-u na swoim, na własne ryzyko i na własne konto, czyli "prywatna inicjatywa", czyli to, co w ustroju niosącym wolność człowiekowi było gnębione z całą mocą aparatu państwowego (oczywiście w ramach wyzwalania człowieka). Skoro "byt określa świadomość" (jedna z prawd objawionych sowieckiego systemu państwowego), to świadomość robotniczą (klasa robotnicza to "klasa hegemon" wskazana przez żelazne prawa dziejów do wyłącznego zapanowania na świecie na koniec historii) może mieć, rzecz jasna, tylko robotnik (choć jako jednostka ma tę świadomość niekolektywną, więc w zasadzie pozbawioną pełni doskonałości). Klasa robotnicza - jako kolektywny byt wyższego rzędu - ma tę zwycięską świadomość w stopniu absolutnym i doskonałym. A jeśli ktoś (nie daj Boże - chciałoby się napisać, ale Boga uznano za nieistniejącego) należał (przez pochodzenie bądź przynależność) do innej klasy, należał tym samym do klasy skazanej "przez historię" na wymarcie. Ot i cała filozofia. A zatem każdy normalny człowiek, który chciał sam zadbać o swoje życie był siłą rzeczy "elementem antysocjalistycznym" w sensie ekonomicznym (baza) oraz w sensie ideologicznym (nadbudowa). I skazany był (oczywiście przez nieubłagane, obiektywne prawa historii, a nie przez ludzi, skądże znowu!) na eliminację naturalną (wymarcie) lub przyspieszoną (więzienia, obozy pracy, zabicie). A, że to prawda, a nie majaczenia jakiegoś szaleńca, można się dowodnie przekonać - wystarczy wziąć oferowaną książkę do ręki. Co ciekawe, ale i oczywiste, że rządzący PRL-em "najlepsi przedstawiciele klasy robotniczej" swój świat wypełniali dobrami stworzonymi nie przez swoją "klasę robotniczą", ale pieniądzmi i rzeczami pochodzącymi ze "zgniłego kapitalistycznego zachodu" (jak nazywano kraje, w których nie panował ustrój sowiecki).
Rafał A. Ziemkiewicz, Czas wrzeszczących staruszków
Wyprawa do republiki bananowej pustoszonej przez wojnę domową. Jaki to kraj? Dla ułatwienia dodajmy, że walczą PO i PiS.
Rafał A. Ziemkiewicz, Michnikowszczyzna. Zapis choroby
Analiza działań wyznawców sowieckiego komunizmu w Polsce po 1989 roku. Ich PRL-owska tradycja i ich gazetowy "organ" - ich guru, ich kult jednostki, ich wiara, ich nienawiść i ich manipulacje i kłamstwa. Książka tak prawdziwa i demaskatorska, że nic dziwnego, iż jej "bohaterowie" domagali się, by - w imię wolności słowa rzecz jasna - była zakazana. Oto jak komunistyczna, PRL-owska mafia, mając absolutną władzę nad materią zawłaszczonego państwa (czego doskonałym przykładem jest istnienie prywatnej gazety tylko dzięki przejmowaniu środków z budżetu państwa), dąży do wyłącznej władzy dusz. Jak twórczo połączyć tradycje zdrady komunistycznej z nienasyconą żądzą rozkoszy czysto przyziemnych, materialnych i chorobliwą potrzebą uwielbienia, czci. Obrzydliwość - w rozumieniu Starego Testamentu (by przywołać tradycję, która powinna być bliska większości "bohaterów" książki). Totalitaryzm i komunizm w szatkach demokracji i wolności. Jednym słowem "gie-wu".
Letnia szkoła historii najnowszej 2007
Historycy doświadczeni spotkali się z historykami niedoświadczonymi by w wakacje, po roku akademickim poświęconym na dzielenie się wiedzą, podzielić się również doświadczeniem. Coś na kształt kursu mistrzowskiego, próby przekazania mądrości zawodowej. Oczywiście wszystko na kanwie wiedzy historycznej - kilkanaście bardzo ciekawych referatów zebrano w prezentowanej publikacji (spis treści na zdjęciu). Temat oczywisty: współdziałanie sowieckiego komunizmu i niemieckiego faszyzmu w planowej eksterminacji Polaków i planowym niszczeniu kultury polskiej po 1939 roku. W Polsce nie ma wyznawców niemieckiego faszyzmu. Skąd zatem tysiące wyznawców sowieckiego komunizmu? Czy to efekt istnienia PRL-u? Czy gdyby zamiast sowieckiego PRL-u był jakiś niemiecki "PR-coś tam" mielibyśmy teraz odwrócone proporcje? Dlaczego tak wielu obywateli PRL-u przyjęło światopogląd sowiecki? Jak zakończenie orwellowskiego "Roku 1984": długie terroryzowanie i straszenie wsparte prasowaniem mózgu doprowadza wreszcie do wiary, że kłamstwo jest prawdą oraz do uwielbienia i ubóstwienia oprawcy? Dlaczego nie wszyscy pokochali sowiecki PRL i jego "europejską" mutację? Czy to tylko kwestia czasu?
Jolanta Hajdasz, Szczekaczka czyli Rozgłośnia Polska Radia Wolna Europa, DVD Radio Wolna Europa - pożegnanie rozgłośni.
Jan Nowak Jeziorański i kilkuset współpracowników, którzy przez 44 lata tworzyli jeden z najważniejszych ośrodków walki z komunizmem w PRL. Rozgłośnia - legenda.
Ryszard Bugajski, Jak powstało "Przesłuchanie"
Jak w tytule. Reżyser opowiada o historii i okolicznościach powstania filmu.
Filip Gańczak, Filmowcy w matni bezpieki
Celebryci komunizmu. Tajemnice ich życia w uścisku (lub czułych objęciach) policji politycznej PRL-u
ks. Tadeusz Isakowicz - Zaleski, Księża wobec bezpieki
PRL, SB, UB i Kościół krakowski.
Jan Józef Lipski, KOR
W dzisiejszych czasach, kiedy okazuje się, że wolność zawdzięczamy tym, którzy w komunizmie, za PRL-u, najbardziej z wolnością walczyli, a obrońcami demokracji są ci, którzy jedyny rodzaj demokracji, jaki uznawali i „wprowadzali” była „demokracja ludowa”, zwana też „socjalistyczną”, warto przypomnieć sobie i tych, którzy, przynajmniej oficjalnie, dążyli do zmiany/reformy "ustroju sprawiedliwości społecznej", a nawet tych, którzy - o zgrozo! - dążyli do obalenia PRL-owskiego komunizmu. Założycielami KOR-u byli (rozdział III): Jerzy Andrzejewski, Stanisław Barańczak, Ludwik Cohn, Jacek Kuroń, Edward Lipiński, Jan Józef Lipski, Antoni Macierewicz, Piotr Naimski, Antoni Pajdak, Józef Rybicki, Aniela Steinsbergowa, Adam Szczypiorski, ks. Jan Zieja, Wojciech Ziembiński. Za to byli prześladowani, bici, więzieni. Paradoks historii: prześladowali ich „towarzysze”, którzy teraz najgłośniej bronią „wolności zdobytej w 1989 roku”, opływający w dostatki, broniący swego dobrobytu celebryci „III Rzeczypospolitej” - godna jej resortowa elita i jej dzieci: agenci tajnych służb i wywiadu, działacze partyjni, kapusie, dziennikarze-donosiciele, … A wielu z tych, którzy zaczynali w KOR-ze, przeszło na druga stronę, wykorzystując swoja przeszłość jako „wieczny immunitet” – cóż, „tak się toczy ten światek”.
Oni odmówili bezpiece. Biuletyn IPN nr 7 (102) lipiec 2009, dodatek DVD spektakl "Inka 1946"
Oni odmówili bezpiece... zastanawiająco cienka książka. Tak niewielu? A zresztą: jak śmieli! Jak śmieli odmówić współpracy z resortem kierowanym przez "człowieka honoru"?! Cóż, odmawiali właśnie i dlatego, że dla nich tow. Kiszczak nie był żadnym - jak dla dziennikarza A. Michnika - "człowiekiem honoru", ale po prostu był "zdrajcą", "sowieckim aparatczykiem", "zbrodniarzem z podstawowym wykształceniem", a odmowa była właśnie kwestią honoru i elementarnym obowiązkiem wobec Boga, wobec Polski i wobec historii. Ale tego gazetowi apologeci "socjalistycznego PRL-u" nigdy nie zrozumieją. Bo kiedy Judasz zrozumiał, co uczynił "oddalił się, poszedł i powiesił się" (Mt. 27,3-5).
Janusz Szpotański, Towarzysz Szmaciak
"Towarzysz Szmaciak", chyba najważniejsze dzieło pisarza, nosi proroczy podtytuł: "Wszystko dobre, co się dobrze kończy". I rzeczywiście, towarzysz Szmaciak i jego kamaryla mają się doskonale. PZPR-owska "elyta" uwłaszczona na majątku narodowym, napasiona zagrabionymi miliardami z FOZZ i z "prywatyzacji", przepłacona moskiewskim złotem, wymodelowana według "najlepszych europejskich wzorów" celebryci się, puszy i nadyma, stroszy piórka, mądrzy i poucza, tokuje i gdacze, a ich dzieci wystrugane z telewizyjnych reklam, odziedziczywszy po rodzicach pustkę i ciemność, dostają małpiego rozumu od nadmiaru "śniegu" i innych niezbędników celebryckich, o czym z ekscytacją donoszą "media", transmitując wjazd córeczki-zombi "mercem" do przejścia podziemnego, jazdę pod prąd i na bani redaktora-zaprawki oraz inne subtelne rozrywki i rozkosze "awangardy postępu". Tak im się dobrze skończyło. Towarzysz Szmaciak, który plótł androny o "wyższości socjalizmu nad kapitalizmem" jest teraz prezesem banku, albo jakiejś spółki akcyjnej, towarzyszka prokurator Szmaciakowa, która niszczyła ludzi w imię "socjalistycznej sprawiedliwości" grzmi teraz o wyższości "specjalnej kasty" nad zwykłymi ludźmi i broni "praworządności" (i ubeckich emerytur), redaktor Szmaciakiewicz, który nie cofał się przed wydrukowaniem żadnego kłamstwa i tworzył peany na cześć "Związku Radzieckiego" broni teraz "konstytucji" podpisanej przez prezydenta-byłego kolegę partyjnego, towarzysza Kwachciaka, towarzysz reżyser... itd, itd, itd.... Tak im się dobrze skończyło... I wciąż kończy. Co gorsza: końca tego kończenia nie widać, a "Szpota", niestety, już nie ma.
Stefan Kisielewski, Romans Zimowy
Stefan Kisielewski, ukryty przed PRL-owską cenzurą pod pseudonimem Tomasz Staliński, popełnił (bo inaczej chyba nie można tego nazwać) powieść - socrealistyczny produkcyjniak z wątkiem romansowym. Wydał to pisarstwo Instytut Literacki w Paryżu. Dzisiaj powieść ma w zasadzie jedynie walor poznawczy dla poszukujących odpowiedzi na pytanie czym było i jak wyglądało życie w PRL-u i jakie problemy codzienne gnębiły warszawską "inteligencję techniczną" oraz co doskwierało socjalistycznemu przemysłowi ciężkiemu. Walor literacki blednie wobec waloru poznawczego - historycznego. A nawet i to "świadectwo historyczne" jest bardzo specyficznym, bardzo indywidualnym raportem z życia w "socjalistycznej stolicy", w końcu rządów towarzysza Władysława Gomułki (dla przyjaciół - sowieckich agentów - "towarzysza Wiesława"). Sama książka - jako przedmiot - też jest świadectwem historycznym: choć była kopią wydania "paryskiej Kultury" miała akcept - chyba już jeden z ostatnich! - "cenzury" (A-74/271) i była sprzedawana w "normalnej" księgarni (na dowód paragon na 5000 złotych - tyle kosztowała na przełomie lat 1989/1990).
Wojciech Sumliński, Z mocy bezprawia
Zapyziały, postsowiecki kraik, w którym bezkarna mafia (tradycyjna, tzn. bandyci, ale i nowa, gospodarcza i polityczna) nie cofnie się przed żadną zbrodnią w obronie swoich zyskownych podłości... "Trzecia Rzeczpospolita", czyli PRL-bis, tumaniony i hipnotyzowany sinym światłem ogłupiarek telewizyjnych... Tłumy nadętych i agresywnych chamów (dwupłciowe tłumy, czy - według jakiegoś zidiocenia - wielopłciowe) nie wiedzących, że miały złoty róg... Zda się, że jedyne, co pozostaje, to uciec jak najdalej, a tymczasem "nasz naród jak lawa...". "Zstąpmy do głębi" z Wojciechem Sumlińskim. To jego "droga z piekła do piekła".
Wojciech Sumliński, Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego
Jedna z najsłynniejszych książek o związku świata przestępczego ze światem polityki. Jakoś tak wychodzi, że to jeden świat. PRL-bis, zwany "trzecią Rzeczpospolitą". I co? I nic...
Polskie dzieci na tułaczych szlakach 1939 - 1950
Praca zbiorowa dokumentująca zbrodnie na Narodzie Polskim - tym razem na polskich dzieciach - jakie przez kilkadziesiąt lat popełniali niemieccy zbrodniarze i współdziałający z nimi w planowej zbrodni eksterminacji Polaków, sowieccy i polscy komuniści. Niewyobrażalne cierpienie z jednej strony i wołająca o pomstę do nieba bezkarność zbrodniarzy i ich ideowych spadkobierców, cieszących się dobrobytem i spokojnym życiem w niemczech, PRL-u czy tzw. III Rzeczypospolitej.
Polska - Ukraina: trudne pytania, tom 11
Polska - Ukraina: trudne pytania, tom 11, zawierający "materiały XII międzynarodowego seminarium historycznego "Stosunki polsko-ukraińskie w latach II wojny światowej, Toruń, 11-12 października 2006 roku". Cztery tematy, z których każdy opracowany jest w dwugłosie: przez badacza polskiego i przez badacza ukraińskiego. Każdemu opracowaniu towarzyszy dyskusja, a całość zamykają "Uzgodnienia i rozbieżności", których jest sporo, bowiem historycy szukają obiektywnego spojrzenia na sprawy, których obiektywnie ująć - bez ciężkiej pracy - się nie da (Ukraińcy i Polacy w niemieckich formacjach policyjnych, działalność OUN i UPA w latach 1944 - 1947, akcja "Wisła"). Wojna, Niemcy i Sowieci, i setki tysięcy zwykłych ludzi skazanych na życie i śmierć w piekle. Instytut Pamięci Narodowej i jego trud w poszukiwaniu oczyszczającej i wyzwalającej prawdy. Jeszcze jeden dowód na to, że każdy, kto mówi o konieczności ograniczania lub zlikwidowania IPN jest po prostu agentem lub/i zdrajcą. A może nie, może jest tylko zwykłym idiotą?
Piotr Gontarczyk, Najnowsze kłopoty z historią
Piotra Gontarczyka nienawidzi pewna gazeta, która z walcząc z "mową nienawiści" i w imię "szeroko pojętej tolerancji" wszystkimi metodami (również wykorzystując swoje wpływy polityczne i "niezależne sądy") dąży do wyeliminowania wszystkich, których jej zakompleksiony redaktor generalny uzna za swoich wrogów. Historia współczesna jest doskonałym polem tej walki. Oto z jednej strony beneficjenci niemieckiej i sowieckiej okupacji Polski, którzy obchodzą w 2018 roku "stulecie niepodległości Polski", a z drugiej strony ofiary września 1939 roku, dla których rozpoczęta wówczas okupacja niemiecka i sowiecka, znosząca niepodległość Polski, w zasadzie nie skończyła się do dzisiaj, przybiera jedynie różne formy, odpowiednie do "ducha czasu". Dwie skrajne wizje polskiej historii - gdzie między tymi biegunami mieści pisarstwo Piotra Gontarczyka? Sądząc z reakcji wspomnianej gazety, dla której zdrajcy, konfidenci, donosiciele, mordercy i kolaboranci są "ludźmi honoru" Gontarczyk popełnia najgorszą ze zbrodni: myślozbrodnię. Gontarczyk bowiem, podejmując próbę nazywania rzeczy i ludzi po imieniu, jawne przeciwstawia się zasadom "nowomowy",a pan tego świata, pan kłamstwa, jest panem mściwym, nie toleruje nie tylko prawdy, ale i samego jej poszukiwania. I nic dziwnego - wszak nas, ludzi, wyzwolić może tylko prawda. Tak, prawda nas wyzwoli, ale pod jednym warunkiem. Jakim? Zapraszamy do źródła: J8:30-32.
Polacy-Ukraińcy trudna przeszłość, Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej nr 7-8 (116-117) 2010
Polacy-Ukraińcy i ich "trudna przeszłość" to temat lipcowo-sierpniowego Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej z 2010 roku. Do książki dołączona płyta DVD z filmem "Było sobie miasteczko". Kresy Rzeczypospolitej i historia zwieńczona XX-wiecznym ludobójstwem niemiecko-sowiecko-ukraińskim na ludności polskiej. Koniec historii?
T. Bór-Komorowski, Armia podziemna
Generał Tadeusz Bór Komorowski opowiada historię wyjątkową: historię armii państwa, które - choć zdradzane przez sojuszników - nie podpisało nigdy kapitulacji i nigdy nie uznawało siebie za pokonane - choć było przegrane. Byt w historii nowożytnej niespotykany: Państwo Podziemne, Polska przegrana i wymazana z map, a jednak istniejąca realnie. Jak pisze autor we wstępie: "Walka Polski Podziemnej o wolność Kraju - zawsze trzeba o tym pamiętać - była wysiłkiem całego Narodu, wynikiem jego gotowości do bezgranicznych ofiar dla Ojczyzny. Bohaterem książki jest nieprzejrzany zastęp bezimiennych bojowników, którzy żyli dla Sprawy i ginęli bez gestów i skargi, bez nadziei nawet, aby historia przekazała ich pamięć przyszłym pokoleniom." Dramatowi przegranej wojny towarzyszyła bowiem tragedia lat powojennych - sowiecki eksterminacja resztek ocalałej z zagłady elity. Zbrodniarze po-wojenni zażywają spokoju dostatnich emerytur (w kraju i poza jego granicami) chronieni przez dzieci, które wyspecjalizowawszy się w tropieniu "polskiego antysemityzmu", robią wszystko, by właśnie zatrzeć pamięć o ofiarach swoich rodziców - PRL-owskich ubeków i prokuratorów. Oto polska historia w swoim bolesnym rozdarciu: Państwo Podziemne, ostoja tradycji i godności Narodu i "państwo oficjalne" - "szaflik zaprzaństwa i zdrady" (by zacytować wieszcza).
Kryptonim "Wasale". Służba Bezpieczeństwa wobec Studenckich Komitetów Solidarności 1977-1980
Po zabójstwie Stanisława Pyjasa zaczęły powstawać Studenckie Komitety Solidarności. Młodzi ludzie, którzy mieli dość PRL-u po sercu i młodzi ludzie, którzy wykonywali służbowe zadania. Tak wykuwały się kadry III Rzeczypospolitej. Idealiści, konfidenci, karierowicze, a nawet tacy, którzy zaplatali się dla towarzystwa (PRL był ponury jak noc listopadowa, więc dla towarzystwa wiele się robiło - zawsze jakaś rozrywka; a teraz przynajmniej ma się znajomości albo możliwości). Ich studenckie lata.
Kryptonim "Ośmiornica". Służba Bezpieczeństwa wobec Rzeszowskiego Oddziału Solidarności Walczącej 1982-1990
"Solidarność Walcząca" Kornela Morawieckiego - nie wiadomo, komu przeszkadzała bardziej: ubecji czy Wałęsie. W niniejszej książce zapis walki SB z rzeszowskim Oddziałem Solidarności Walczącej. Ciekawe, czy powstanie kiedyś książka o walce Wałęsy z różnymi nurtami solidarnościowymi?
Pilot wojenny 2(5) 2000
Pilot wojenny, numer drugi z drugiego roku wydawania tego miesięcznika. W numerze m.in. Orliński na Mosquito, amerykańscy lotnicy w AK, lotniczy atak na konnicę sowiecką, koniec ery dwupłatowców...
Pamiętniki Józefa Becka
Pierwsze wydanie z 1955 roku. Wspomnienia ostatniego, sanacyjnego ministra spraw zagranicznych skompilowane i przemielone przez stalinowską propagandę. Niewiarygodnie kłamliwą, pełną przerażającej nienawiści i podłą przedmowę oraz równe im wartością komentarze, będące kwintesencją propagandy, ideologii i historiografii sowieckiej/stalinowskiej napisał Stefan Arski. "Polski komunista", stalinowiec-zdrajca, o dziwo żydowskiego pochodzenia (prawdziwe nazwisko: Artur Salman). Książka jest bardziej świadectwem sowieckiej okupacji Polski i sowieckiej propagandy niż świadectwem dwudziestu lat wolnej Polski.
Niezłomni. Nigdy przeciw Bogu. Komunistyczna bezpieka wobec biskupów polskich
Pierwszy tom z serii, która ma opiewać życie i walkę ludzi niezłomnych wobec komunizmu. Na początek wybrano czterech hierarchów i pierwsze lata po wydaniu książki pokazały, jak bardzo był to nieszczęśliwy wybór. Oto bowiem w roku 2007, w roku wydania książki kard. Henryk Gulbinowicz otwierał listę "niezłomnych, wiernych Bogu i Ojczyźnie", a już w roku 2020 oskarżony o homoseksualne molestowanie kleryków i nieletnich oraz o kilkunastoletnią współpracę z SB odszedł ze świata w niesławie... . "Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach. Lecz mówię wam, przyjaciołom moim: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic więcej uczynić nie mogą. Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: Tego się bójcie!"(Ewangelia wg św. Łukasz, 12: 2-5). Kto jak kto, ale kardynał powinien chyba wierzyć w słowa Zbawiciela. Cóż, jak widać Kościół posoborowy ma w walce na froncie ekumenicznym inne priorytety niż przekazywanie depozytu wiary.
Niezależne, podziemne druki ulotne i czasopisma 1978 - 1990 (pakiet)
Niezależne, "podziemne" druki ulotne i czasopisma z lat 1978 - 1990 (pakiet). Bolesne świadectwo "kłamstwa założycielskiego wolnej Polski". Oto autentyczne dokumenty, niepodważalne dowody na to, jak bardzo "upadek komunizmu" był zmanipulowaną, ubecką operacją. Trzeba było upływu czasu, by móc dostrzec skrytą za bieżącymi, gorącymi wówczas zdarzeniami bolesną prawdę, by prawda wyszła na jaw, by "wyszło na jaw kto szczuł i co było grane" (J. Kleyff "Telewizja"). Oto "bohaterowie walki o wolność" po latach okazali swoje prawdziwe oblicze: agenci, karierowicze, donosiciele, manipulatorzy... . W skład demaskatorskiego pakietu wchodzą również prawdziwe rarytasy, jak np. ulotki Solidarności z 13 grudnia 1981 roku informujące o wprowadzeniu stanu wojennego. Pakiet tworzą pisma: Bratniak Pismo Młodych (11, 12 1978), Głos (nr 7 z 31.03.81 i nr 8 z 30.05.1981), Wiadomości dnia (7.12.1981), pisma NZS-u z czasów strajku w grudniu 1981 roku, Wiadomości (numer z 15.12.1981!), Syrenka (08.05.1981), Opornik (08.05.1981), Przetrwanie (29.01.1981, 05.02.1981), Tygodnik Wojenny (numery marzec - czerwiec 1982), Tygodnik Mazowsze Solidarność (numery z marca 1982 roku), Wola, Tu i Teraz, Robotnik, CDN, Przegięcie Pały, Biuletyn Narodowego Odrodzenia Polski, Świt Niepodległości KPN, CIA Serwis Informacyjny, Refleksy, CDN, Vacat, KOS (numery z 1985), PWA (lata 1986-1990). Autentyczne świadectwa historyczne narodzin PRL-bis, "europejskiej republiki kartoflanej" (podchwycona z internetu gorzka modyfikacja "republiki bananowej").
Cegiełki na Pomoc Bliźniemu , Solidarność 1981
Jeden z przejawów społecznej samopomocy i spontanicznej solidarności po wprowadzeniu stanu wojennego: cegiełki "Pomoc Bliźniemu", wydawane przez Solidarność w 1982 roku. Każda kosztowała 100 zł. A skoro nasze cegiełki mają numery od 004126 do 004131, to można założyć, że na "pomoc bliźniemu" zebrano co najmniej 413 100 zł. Ile z tych pieniędzy rzeczywiście trafiło do zwalnianych z pracy, do internowanych i do ich rodzin? Wówczas wielu sądziło, że Solidarność jest absolutnym przeciwieństwem upadku moralnego PRL-u i komunistów, że Solidarność to samo dobro i uczciwość. "Jasna strona mocy". Że Solidarność to absolutne i ostateczne odrzucenia zła i kłamstwa. O, naiwności ludzi uczciwych! Zawsze się dziwią, kiedy się dowiedzą, że "jasna strona mocy" jest jeszcze jednym sprytnym oszustwem "ciemnej strony". I zawsze się na to nabierają - jak Animki (v. "Kto wrobił królika Rogera").
Gdzie słońce wschodzi..., płyta winylowa i ulotki
Ślady historii najnowszej: płyta (a na niej "akademia na cześć" - przemówienia i jeszcze bardziej pompatyczna "część artystyczna") oraz drobne druki (przypadkowe przykłady z niezliczonej liczby ulotnych druków, które miały ułatwić przejście z PRLU-u do PRL-u bis). Dla oficjalnej propagandy świadectwa odzyskiwania "wolności", dla niezależnych historyków ślady wielkiej manipulacji. Główni aktorzy "historycznych przemian" okazali się agentami bezpieki lub wywiadu wojskowego (zagadka: kto, z uwiecznionych na okładce nie był agentem?), a "kremówkowy Papież Polak"... ech, szkoda słów na przypominanie "nauki" namiestnika Jezusa Chrystusa, który uznał, że najlepiej wypełni nauki Zbawiciela oddając hołdy różnym zabobonom, fałszywym religiom i ich bożkom i demonom, który stręczył Polsce włączenie do IV Rzeszy zamiast bronić jej niezależności jako Królestwa Maryi, który zamiast nawracać "naród zagubiony" ujrzał w nim przewodników dla Kościoła - "starszych braci w wierze", personalista, który zastąpił cel nadprzyrodzony życia, czyli zbawienie duszy, celem bardzo ziemskim, tj. "zadowoleniem osoby ludzkiej", który... (ile razy zresztą można powtarzać to samo - zainteresowanych odsyłamy do opisów innych, sprzedawanych przez Antykwariat książek związanych z K. Wojtyłą).
Almanach Humanistyczny ...bez zgody i wiedzy... 1-2/'84
"Almanach Humanistyczny ...bez zgody i wiedzy..." ukazywał się "pod ziemią" przez kilka ostatnich lat PRL-u. Pismo było redagowane przez "lewicę laicką", czyli "reformatorów" socjalizmu, w istocie spadkobierców i potomków stalinowców oraz PRL-owskich komunistów żydowskiego pochodzenia, wrogo nastawionych do podziemia nawiązującego do polskich tradycji patriotycznych. Autorzy po 1989 roku w większości z "podziemia" przeszli na salony i zaczęli robić kariery w PRL-u bis, utrwalając jego post-komunistyczny charakter. Spis treści pozwala badaczom historii PRL-u (jak zawsze w takich wypadkach) stwierdzić, jak bardzo to "podziemie" było infiltrowane przez służbę bezpieczeństwa (znowu ta sama zabawa: prosimy wskazać kto z autorów nie był tajnym współpracownikiem służby bezpieczeństwa i nie miał stalinowskiej, haniebnej przeszłości?).
Koszyk