Wyszukiwarka
Zaloguj się
...to miejsce nie z tego świata, jak mały sklepik na cichej, staromiejskiej uliczce, z dala od drgającego i wirującego (za swoim ogonem:), pełnego huku centrum miasta. Tam hałas i gwałt, tu kot drzemie, wygrzewając się na słonecznej wystawie i nie otwiera nawet oczu, kiedy zadźwięczy dzwonek nad drzwiami. Tu nie ma pośpiechu, gonitwy, nie robimy nic „na wczoraj”. To miejsce, w którym można znaleźć (oprócz ciszy i spokoju) stare książki, filmy, płyty, ręczne hafty, obrazy, zabawki i Bóg wie co jeszcze - sprzęty, o jakich nie śniło się filozofom (choć Antykwariat jest, w rzeczywistości, domem filozofa). Jest to zatem jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe miejsce w całej „globalnej sieci”. I jest tylko w niej: z założenia nie ma nas na „fejsie”, ani na podobnych tworach, bo cenimy sobie wolność słowa. Nie walczymy też o „pozycjonowanie”, nie robimy żadnych „czarnych piątków”, nie dręczymy „newsletterami”. Cieszymy się za to gawędą z Gośćmi. A dni święte - święcimy. (Jeśli natomiast pojawi się na „fejsie” jakieś przedsięwzięcie, podszywające się pod naszą nazwę, to - będąc z jednej strony oczywiście nieuczciwą próbą wykorzystania naszego niepowtarzalnego charakteru i naszej niepowtarzalnej atmosfery - jest przecież z drugiej strony paradoksalnie najlepszym dowodem naszej wyjątkowości i mistrzostwa: wszak naśladuje się tylko mistrzów:)
Uwaga wszyscy, którym los poskąpił szlachetnej cnoty cierpliwości: Antykwariat to nie skład artykułów pierwszej potrzeby, ani – na szczęście! – ratujących życie, przeto działamy spokojnie, statecznie i z godnością (po prostu chodzi o to, że wysyłkę robimy raz w tygodniu:)
REX 5000, Wearable Information Accessory
REX 5000 - Wearable Information Accessory, czyli miniaturowa elektronika osobista z ery przed-smartfonowej. Kalendarz, notatnik, zegar, itp. - wszystko w małej, poręcznej formie i w skórzanym etui. Skonstruowany do współpracy z komputerem poprzez gniazdo karty PC lub przez stację dokującą. Absolutny zabytek - wszak każdy, współczesny telefon, nawet zegarek, pełni takie funkcje - ale zabytkowy organizator osobisty ma jedną, zdecydowana przewagę: gwarantuje całkowitą prywatność. Nie łącząc się z internetem i zasilany przez zwykłe, powszechnie dostępne baterie zapewnia absolutną ochronę danych - rzecz, która stała się fikcją w dobie smartfonowej.
Dashiell Hammett, The Big Knockover and Other Stories
Sharp, spare, laconic, the stories that created the private eye.
Janusz Cisek, Oskar Halecki. Historyk - szermierz wolności
Profesor Oskar Halecki (1891–1973) należy do najbardziej cenionych i najczęściej cytowanych historyków polskich poza granicami kraju. Ze względu na postawę antykomunistyczną, obronę idei federacji o antyrosyjskim nastawieniu czy podnoszenie roli Kościoła znalazł się na indeksie władz PRL, jego powojenne prace nie były przed 1989 rokiem publikowane, a wcześniejszych nie wznawiano.
Czerwone Gitary. Na fujarce, płyta winylowa
Płyta z 1970 roku - czwarty longplay zespołu. Zadowoliła krytyków, rozczarowała miłośników. Odszedł Krzysztof Klenczon, do zespołu dołączył multiinstrumentalista Dominik Kuta (który na czas współpracy z Czerwonymi Gitarami przybrał pseudonim Dominik Konrad). Płyta zamyka pięć lat szalonego powodzenia i popularności zespołu, Czerwone Gitary najlepsze mają już za sobą...
Andrzej Pilipiuk, Kroniki Jakuba Wędrowycza
Polski "realizm magiczny". Tak to się wszystko zaczęło: pierwszy tom przygód zmutowanego Pana Samochodzika. Wszak Andrzej Pilipiuk, zanim powołał do życia wiejskiego egzorcystę - Jakuba Wędrowycza - napisał (jako T. Olszakowski) 14 (!) tomów kontynuacji przygód "Pana Tomasza, muzealnika". Dojrzewanie ma jak widać swoje prawa: oto uwolnieni z okowów literatury młodzieżowej detektyw amator i harcerze przeszli metamorfozę i stali się awanturnikami, pijakami, bimbrownikami i kłusownikami (jak w życiu: dzieciństwo mija i trzeba iść do pracy: żegnaj zastępie harcerski, witaj korporacjo).
Mission: impossible, film DVD
Starcie mocarstw - więc oczywiście trupy, szpiedzy - więc oczywiście zdrada. Normalka, to przecież film akcji. Ale jedna scena przeszła do historii kina: zwis z sufitu na szelkach do kompa.
A. Szklarski, Tomek u źródeł Amazonki, wyd. I masowe
Jest to trzecie wydanie powieści, ale pierwsze wydanie kieszonkowe, czyli - jak to nazwał wydawca - "masowe". Nazwa jest o tyle ciekawa, że w PRL-u w zasadzie wszystkie wydania były "masowe". Wszak nakłady książek wynosiły tysiące, dziesiątki tysięcy, a nawet setki (!) tysięcy egzemplarzy. I nie dotyczy to tylko pism ideologów zbrodniczego ustroju, ale i "normalne" książki były drukowane "masowo" (np. wszystkie tomy z serii "Tomków" wydawano w setkach tysięcy egzemplarzy!). Pojawienie się wydań kieszonkowych było świadectwem, że i do PRL-u dotarła moda na 'pocket booki', 'paperbacki' - książki wydane najmniejszym kosztem, na lichym papierze, w papierowych okładkach, bez ilustracji, które sprzedawano przede wszystkim na dworcach, lotniskach itp. jako lekturę mającą skrócić czas podróży, a więc jako produkty jednorazowego użytku. Zostawiane w wagonach, samolotach, taksówkach, hotelach, wyrzucane do koszy, szły szybko na przemiał. Tak było w kapitalizmie, ale socjalizm twórczo przystosował oszczędnościowy pomysł edytorski, więc choć książki wydawano na gorszym (jeszcze gorszym) papierze, w lichych okładkach i klejono (nie szyto - klejono również oszczędnie, co sprawiało ich rozsypywanie się już w czasie pierwszej lektury), to te PRL-owskie wydania z reguły były po prostu zminiaturyzowanymi wersjami wydań normalnych. Na zachodzie książka oryginalna miała twarde okładki, obwolutę, szycie, dobry papier, ilustracje, itp., a jej kieszonkowe wydanie było pozbawione wszystkich tych edytorskich atrakcji, natomiast w PRL-u kieszonkowy egzemplarz był po prostu zminiaturyzowanym oryginałem, ale jeszcze gorszej jakości niż pierwowzór. Podobnie "Tomek u źródeł Amazonki" jest pozbawioną kolorów miniaturą wydania normalnego, z lekkimi tylko zmianami wewnątrz, wymuszonymi charakterem książki kieszonkowej (np. wklejki przeniesione do wnętrza jako ilustracje). Kieszonkowy Tomek - taki model w skali 1:2 książki prawdziwej.
Alvin Nason, Robert L. Dehaan, Świat biologii
Encyklopedia wiedzy wszelkiej o świecie biologii.
Buntownik bez powodu, film DVD
James Dean i Natalie Wood grali i nie wiadomo już teraz, czy grali tak, jak zachowywali się młodzi ludzie, czy młodzi ludzie zachowywali się tak, jak Dean i Wood grali. Tak czy inaczej, na świat zawitała "młodzież". Amerykańska młodzież. Polska młodzież miała zgoła inne problemy i rozterki (pomijając brak możliwości obejrzenia filmu). Film ma tragiczną pointę: w materiałach dodatkowych wywiad z James'em Dean'em, w którym aktor przestrzega młodzież przed niebezpieczną jazdą samochodem... .
Jimmy Page, Outrider, płyta CD
Jimmy Page bez litości dla fanów. Odcinania kuponów ciąg dalszy i - dodajemy, że w tym rodzaju nagrań - jedyny, bo OUTRIDER jest jedyną próbą solową gitarzysty. Na płycie są też pierwsze nagrania z synem zapitego na śmierć perkusisty "cepów". "Sztuczna inteligencja" twierdzi co prawda, że w polskim języku nie nazywa się inaczej zespołu, jak tylko "Led Zeppelin", ale to jest "sztuczna inteligencja", która ma tyle wspólnego z inteligencją, co sztuczne kwiaty z prawdziwymi. W zasadzie każdy zespół (czyli "kapela") miał swoje "spolszczenie", by tak rzec, więc mówiło się "stonsi", były "parple", "juraje", "dorsi", itd., więc byli też "cepelini", albo "cepy". A wracając do płyty: chyba jedynym wartym wspomnienia osiągnięciem gitarzysty jest udział w nagraniach Chrisa Farlowa, ale też już mocno zużytego wokalnie. Całość można podsumować odpowiedzią na pytanie, czy brak tej płyty (czyli gdyby tej płyty w ogóle nie nagrano) stanowiłby zauważalny brak w historii muzyki - czy brak ten byłby niepowetowaną szkodą, stratą dla rocka? W sumie obiekt do kolekcji fanatyków zbierających wszystko, co wiąże się z Led Zeppelin. Dla pozostałych przykre pożegnanie (jeszcze jedno!) z legendą.
Koszyk
29,00 zł
19,04 zł