Wyszukiwarka
Zaloguj się
Stanisław Barańczak, Książki najgorsze
Wszyscy o tej książce piszą, że jest "legendarna", a recenzenci w internecie prześcigają się w pochwałach i zachwytach. Stanisław Barańczak i polska (głównie PRL-owska) grafomania. Pełny tytuł: "Książki najgorsze i parę innych ekscesów krytycznoliterackich 1975-1980 i 1993. Wydanie trzecie, ulepszone".
65,68 zł
Stanisław Barańczak, Książki Najgorsze i parę innych ekscesów krytycznoliterackich
Drugie wydanie szyderczego przewodnika po PRL-owskiej, państwowo kultywowanej grafomanii. Ale grafomania jest wieczna i nieśmiertelna, więc "po upadku komunizmu" (ów "upadek komunizmu" w 1989 roku charakteryzował się tym, że prezydentem został sowiecki generał Jaruzelski) do grafomanii finansowanej i produkowanej przez państwo dołączyła grafomania pozapaństwowa, "wolnorynkowa". Grafomania wiecznie żywa. Tylko - niestety - nie ma już Barańczaka...
47,92 zł
Stanisław Barańczak, Pegaz zdębiał
Podtytuł: "Poezja nonsensu a życie codzienne: wprowadzenie w prywatną teorię gatunków".
Cała kupa uciechy.
66,99 zł
Stanisław Dzięciołowski, Parlament Polski Podziemnej 1939-1945
Tragiczne złudzenie: "Parlament Polski Podziemnej". Wojna trwa, a Polacy toczą chochole, polityczne spory, snują plany i nie chcą przyjąć do wiadomości, że już wszystko zostało ustalone zupełnie gdzie indziej, że sojusznicy, za których interesy i politykę oddały życie miliony Polaków, zdradzili Polskę w sposób tak podły, na jaki zdobyć się mogą tylko "elity" Waszyngtonu i Londynu. Sprzedana Moskwie Polska miała się jedynie wykrwawiać i wykrwawiła się: na frontach i w kraju, w Powstaniu Warszawskim i w beznadziejnej walce - agonii militarnej - trwającej jeszcze długie lata po II wojnie. Ale ciągle miała "parlament". Polski parlamentaryzm: jedno wielkie, trwające już kilka wieków, oszustwo. Teatr "bezpardonowej walki politycznej", a decyzje - jak zawsze - zapadają gdzie indziej: w Moskwie, Berlinie, Londynie, Paryżu, Waszyngtonie, Brukseli. Wieki mijają, ale "sojusznicy" niezmiennie mają jeden cel: robić swoje i zarobić swoje. Z Polską, czy bez Polski. Whatever - jak by powiedział, w przypływie szczerości, nasz najnowszy Wielki Sojusznik. A "Sejm", jak zawsze, powie "tak".
Stanisław Godlewski, Vademecum myśliwego
Wszystko, co trzeba wiedzieć o polowaniu, również od strony formalnej. VI wydanie z 2002 roku. Należy pamiętać, że myśliwy też jest częścią przyrody i jako istota żywa, choć uzbrojona, podlega różnym zagrożeniom zewnętrznym (wszak to walka o życie) i wewnętrznym. Jedno z nich tak opisane jest na stronie 498: "na polowaniu zdarzają się czasem tak silne emocje, że powodują ból wieńcowy (kurcz tętnicy wieńcowej), dlatego wskazane jest (...) [dla takich osób], aby w oczekiwaniu na emocjonujące spotkanie ze zwierzyną zażyły wcześniej środek rozkurczowy (...)". Jaki to środek i czy jest nim to, co nasuwa się - w pierwszym odruchu - na myśl? Odpowiedź kryje się na stronie 498. Na pozostałych 533 stronach wiele innych, równie przydatnych w leśnej głuszy, porad i informacji. Darz Bór!
68,72 zł
Stanisław Grzesiuk, Na marginesie życia
Stanisław Grzesiuk "Na marginesie życia" to ostatnia książka z cyklu autobiograficznego. Ostatnia, bo opisane w niej zmagania z gruźlicą autor ostatecznie przegrał.
14,00 zł
Stanisław Grzesiuk, Na marginesie życia
"Twardy zawodnik" (jak sam oceniał swoją postawę w zmaganiach z losem) i jego wydane pośmiertnie wspomnienia o walce z gruźlicą - "pamiątce" po niemieckich obozach. "Margines życia" - doprawdy? Dla współczesnego, pochłoniętego przeżywaniem internetowych namiastek, żyjącego na kredyt (dosłownie, ale i w przenośni "egzystencjalnej") nieuka chronionego przed odpowiedzialnością za cokolwiek stosem psychologicznych zaświadczeń kupionych przez rodziców już w pierwszej klasie szkoły wymagającej coraz mniej, otoczonego kokonem "niewykluczania" i "niestygmatyzacji", zatopionego w "inkluzywnej" wegetacji, półanalfabety sterowanego marketingowo rozpalonymi zwierzęcymi impulsami, spuchniętego od ciągłego tuczenia się kusząco opakowanymi truciznami, tytułowy "margines" jest w istocie nieosiągalnym życiem soczystym i heroicznym ("życiem samym w sobie" - jakby powiedział Witkacy), niewyobrażalnym i niewykonalnym (w swej ludzkiej walce o godność, choć pełnej potknięć, a nawet bolesnych upadków i błędów). Grzesiuk opisuje życie nie "na marginesie", ale życie w samym sercu ludzkiego świata, życie tragiczne, prawdziwe - świat prawdziwy, a nie wegetację wirtualną, nie świat nieistniejącej iluzji, którą smartfonowi zombie obu płci i dowolnego wieku, bezrozumni jak bohaterowie ich gier i jak ich herosi-wydmuszki "social mediów", uważają za świat prawdziwy (dla nich nawet ten prosty tekst okaże się przeszkodą nie do pokonania - tym bardziej, jeśli skończyli socjologię). Literackie pożegnanie Grzesiuka z tym światem to literatura prawdziwa i być może, że tylko ze względu na to, że jest literaturą walki (a nie zestawem żądań, utyskiwań, rytuałów samouwielbienia i pornograficznych albo zboczonych fantazji kopulacyjnych), ale przecież dla dzisiejszej kultury popularnej to i tak prawda w zasadzie nieosiągalna.
Stanisław Grzesiuk, Pięć lat kacetu
Stanisław Grzesiuk, Pięć lat kacetu. Niemiecka precyzja i dokładność w zaplanowanej masowej zbrodni i ludobójstwie a przeciwko niej charakter i humor w obronie człowieczeństwa. Zwłaszcza dzisiaj, kiedy okazuje się, że II wojnę światową prowadzili jacyś "naziści" w obronie Europy przed antysemityzmem polskim, takie książki powinny być lekturą obowiązkową. Zanim prawda zniknie w orwellowskich grobach pamięci...
22,11 zł
Stanisław Hoppe, Słownik języka łowieckiego
Słownik języka łowieckiego: od "Albinizm" do "żywić". O dziwo nie chodzi o dostarczanie pożywienia, ale o "broń słabo bijącą, nie zabijającą zwierzyny jednym strzałem: strzelba świeży albo żywi, kiedy nie od razu zabija [zwierza]."
5,43 zł
Stanisław I. Witkiewicz, W małym dworku
Jeszcze jedna książka, która była lekturą szkolną w PRL. Z rzetelnym wstępem Lecha Sokoła.
4,32 zł
Stanisław Ignacy Witkiewicz, Listy do Bronisława Malinowskiego
Jak w tytule. Sensacja wydawnicza z 1981 roku.
17,60 zł
Stanisław Ignacy Witkiewicz, Nowe formy w malarstwie, Szkice estetyczne, Teatr
Pierwszy tom "Pism filozoficznych i estetycznych" Stanisława Ignacego Witkiewicza zawiera: "Nowe formy w malarstwie i wynikające stąd nieporozumienia" z 1919 roku, , "Szkice estetyczne" z 1922 roku, "Teatr" z 1923 roku oraz "Dodatek" z kilkoma artykułami i polemikami. Książka była sensacją wydawniczą w 1974 roku - Witkacy zaczął powoli wyzierać spoza zasłon zaciąganych przez PRL-owską cenzurę (osłabianiu sowieckiego socjalizmu w okresie początkowego Gierka w sferze ducha towarzyszyło osłabianie komunistycznej ascezy przez rozmiękczającą falę uwolnionej z zakazu konsumpcyjnego Coca-Coli, co miało iście groteskowy, witkacowski ton). W PRL-u nie było w zasadzie nic, ale - o dziwo! - istniał teatr, nie tylko jako dziedzina kultury wyższej, ale przede wszystkim jako istotny składnik życia społecznego, więc pisma Witkacego spotkały się z zachłannym odbiorem również - a może przede wszystkim - poza środowiskiem teatralnym. Ciekawa rzecz, że mizerii materialnej PRL-u towarzyszyło rozbudzenie życia intelektualnego (zmarginalizowanego niezależnego i nieoficjalnego, ale czasem również zależnego i oficjalnego), wręcz przeciwnie niż w czasach obecnego zaspokojenia materialnego i postępowego dobrobytu.
38,92 zł
Stanisław Ignacy Witkiewicz, O idealizmie i realizmie... i inne prace filozoficzne
Stanisław Ignacy Witkiewicz, O idealizmie i realizmie. Pojęcia implikowane przez pojęcie istnienia i inne prace filozoficzne. Filozof, dla którego filozofia była "życiem samym w sobie" - życie jako myślenie o życiu. "Myśl w własne wątpia zapuściła szpony i gryzie siebie w swej własnej otchłani, lecz myśl ta czyja? Samo się nie myśli, tak jak grzmi samo i samo się błyska. Punkt się rozprzężył w n-wymiarów przestrzeń i przestrzeń klapła jak przekłuty balon." Klapła definitywnie 17 września 1939 roku...
98,41 zł
Stanisław Ignacy Witkiewicz, O znaczeniu filozofii dla krytyki i inne artykuły polemiczne
W drugim tomie Pism Filozoficznych i Estetycznych Jan Leszczyński zebrał kilkadziesiąt artykułów, w których Stanisław Ignacy Witkiewicz prowadzi niekończącą się walkę o własną wizję kultury i twórczego człowieczeństwa. Żadnych kompromisów. Jaki zresztą może być kompromis z umasowionym zbydlęceniem czy z azjatyckim barbarzyństwem? Witkiewicz nie doczekał telewizji, internetu, ale zdiagnozował ducha, który musiał zrodzić te "środki komunikacji społecznej".
31,87 zł
Stanisław Ignacy Witkiewicz. Pisma filozoficzne i estetyczne. Zagadnienia psychofizyczne
Witkacy, a więc niezgoda jako zadanie i przeznaczenie życiowe, duchowe i intelektualne. Witkacy, a więc krytyka: materializmu, reizmu, Wittgensteina, Whiteheada, Carnapa, Koła Wiedeńskiego (wszystko w książce). Witkacy, a więc "ontologiczny pluralizm" w walce.
96,48 zł
Stanisław Jerzy Lec, Myśli nieuczesane
Autor: "Dlaczego piszę te krótkie fraszki? Bo słów mi brak!" Baron Stanisław Jerzy de Tusch-Letz, wojujący (dosłownie) komunista (pochodzenia oczywistego, jak widać), zdrajca, karierowicz, agent. Haniebny życiorys i plugawe czyny, jak np. wyprodukowanie pierwszego, polskojęzycznego wiersza sławiącego Stalina i to już w 1939 roku (słów jakoś mu wówczas nie zabrakło)! A w powszechnej opinii błyskotliwy intelektualista i mądry autor. W toczącej się kiedyś dyskusji o związku plugawego charakteru z geniuszem artystycznym, gdzie Lec posłużył jako jeden z mocniejszych przykładów na związek piękna ze złem, ktoś słusznie zauważył - kończąc tym samym bezsensowne dywagacje - że nigdy się nie dowiemy tego, ilu było twórców nie tylko mądrych, ale i dobrych, a tym samym bezbronnych wobec działań podobnych Lecowi kanalii bez skrupułów i bez sumienia. Rzeczywiście: ilu lepszych i mądrzejszych zostało wyeliminowanych (śmierć publiczna, ale przecież częściej fizyczna) przez tych, którzy "zwyciężając" głosili jednocześnie kłamstwo o tym, że "byli najlepsi" literacko (muzycznie, filmowo, itd.)? Nigdy się nie dowiemy ilu ludzi wybitnych, dobrych i mądrych zostało zgładzonych przez komunistycznych zbrodniarzy "w walce o lepsze jutro" (rzec jasna swoje i swojego gangu). Prezentację Leca otwierał aforyzm kokieteryjny, zamknie aforyzm, który zdaje się być idealnie opisującym sytuację autora i całej komunistycznej kamaryli: "W piekle diabeł jest postacią pozytywną".
8,80 zł
Stanisław Jerzy Lec, Myśli nieuczesane 1957
Baron Stanisław Jerzy de Tusch-Letz, wojujący (dosłownie) komunista (pochodzenia oczywistego, jak widać), zdrajca, karierowicz, agent. Haniebny życiorys i plugawe czyny, jak np. wyprodukowanie pierwszego, polskojęzycznego wiersza sławiącego Stalina i to już w 1939 roku! A w powszechnej opinii błyskotliwy intelektualista i mądry autor. W toczącej się kiedyś dyskusji o związku plugawego charakteru z geniuszem artystycznym, gdzie Lec posłużył jako jeden z mocniejszych przykładów na związek piękna ze złem, ktoś słusznie zauważył - kończąc tym samym bezsensowne dywagacje - że nigdy się nie dowiemy tego, ilu było twórców nie tylko mądrych, ale i dobrych, a tym samym bezbronnych wobec działań podobnych Lecowi kanalii bez skrupułów i bez sumienia. Rzeczywiście: ilu lepszych i mądrzejszych zostało wyeliminowanych (śmierć publiczna, ale przecież częściej fizyczna) przez tych, którzy "zwyciężając" głosili jednocześnie kłamstwo o tym, że "byli najlepsi" literacko (muzycznie, filmowo, itd.)? Nigdy się nie dowiemy ilu ludzi wybitnych, dobrych i mądrych zostało zgładzonych przez komunistycznych zbrodniarzy "w walce o lepsze jutro" (rzec jasna swoje i swojego gangu). Prezentujemy pierwszy, wydany w PRL-u zbiór aforyzmów, z których jeden zdaje się być idealnie opisującym sytuację autora i całej komunistycznej kamaryli: "W piekle diabeł jest postacią pozytywną" (str. 26).
96,59 zł
Stanisław Kaczmarczyk, Badania marketingowe. Metody i techniki
Jak uzyskać wiedzę niezbędną w biznesie.
5,33 zł
Stanisław Klimaszewski MIC, Bóg i wiara w przykładach i anegdotach
Słowa świętych, a obok cytaty z heretyków, bluźnierców, pogan, a nawet dewiantów. Coś jak szyderczy "Złoty łańcuch" św. Tomasza, bo upleciony zgodnie z "nakazami współczesności": by dostosować rzeczywistość nadprzyrodzoną do świata. Coraz słabiej brzmi u wyznawców posoborowej nauki, że "królestwo Moje nie z tego świata" - "Jam zwyciężył świat". W imię "ekumenizmu" zakrywana jest prawda, że "świat, to przestrzeń publiczna wroga Bogu". Książka może sprawić wrażenie chaotycznej zbieraniny, której jedynym celem jest uzasadnienie modernistycznego przymusu, by uznawać wszystkie poglądy religijne za równoważne (oczywiście z wyjątkiem tradycji katolickiej, która ma być zakazana). Każdy pogląd jest dopuszczalny, nie ma prawdy, nie ma fałszu. A zatem: co jest? Wygląda tak, jakby główną troską "kościoła nowego adwentu" było wykręcenie się od obowiązków, jakie nałożył na swych uczniów Jezus Chrystus. Oto bowiem ogromny wysiłek wkłada posoborowy Kościół w to, aby zapoznać i zakryć przed wiernymi Boże nakazy, które wymagają od nich jednoznacznego oddzielania prawdy od fałszu i wytrwałego służenia prawdzie - bezwzględnie i do końca ("niech mowa wasza będzie: Tak, tak; nie, nie", "Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie"). Hierarchowie, którzy przyjęli posoborową doktrynę, jak kapłani oskarżani przez Jezusa Chrystusa, odwracają się od niego (czym innym jest stanięcie placami do tabernakulum?) i, aby zakryć swoje przejście na stronę "świata", zmuszają wiernych, by ci nabrali przekonania, że w zasadzie powinni, jeśli nie wstydzić się swej wiary, to przynajmniej "taktownie" zachować ją jako sprawę czysto prywatną - prywatne "uczucie". Tylko co począć z nakazem Zbawiciela, by jego uczniowie nawracali "błądzących w ciemności": pogan, żydów, heretyków,... ("Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody")? Oto religijny ewenement w dziejach świata: posoborowa religia, która uczy, że inne religie są równie dobre, a nawet czasem lepsze! Tylko po co komu taka religia? Jaki sens ma religia, która sama siebie neguje? A sprawa nie jest błaha, bo tu nie chodzi o te, czy inne poglądy, tylko o to - jak to ujął O. Bonawentura - "czy się będzie zbawionym, czy potępionym". Co prawda nowoczesna religia, ustami "kapłanów nowej ewangelizacji i miłosierdzia" naucza, że nikt nie będzie potępiony, bo "piekła nie ma", ale chyba roztropniej przyjąć jednak naukę, którą Kościół głosił przez dwa tysiące lat i przypomnieć słowa Syna Bożego, że "tego, kto się mnie wyprze przed ludźmi, i ja się wyprę przed moim Ojcem, który jest w niebie", szczególnie zwracając uwagę piewców "ekumenicznego" dogmatu o wszechogarniającym i bezwarunkowym miłosierdziu na następujące zaraz potem słowa Zbawiciela: "Nie sądźcie, że przyszedłem przynieść pokój na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem i córkę z jej matką, a synową z teściową. I nieprzyjaciółmi człowieka będą jego domownicy. Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godny. I kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godny. Kto nie bierze swego krzyża i nie idzie za mną, nie jest mnie godny. Kto znajdzie swoje życie, straci je, a kto straci swoje życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, mnie przyjmuje, a kto mnie przyjmuje, przyjmuje tego, który mnie posłał." (Mat.10:32-42). Zaiste: to nie jest sprawa "poglądów" i "wolności sumienia" - tu chodzi o życie. Życie wieczne. Z Bogiem lub w potępieniu.
Stanisław Lem, Bajki robotów
Dawno, dawno temu ... kiedy w szkołach uczono czytania, pisania i liczenia ta książka była lekturą (klasa VI). Ale w związku z tym, że Lem nie opisuje życia seksualnego robotów, uznano ją za nieodpowiednią, deprawującą, dla dzieci i młodzieży (ministerstwo szkolnictwa podobno pracuje nad takim przerabianiem tradycyjnych lektur, by nadawały się dla milusińskich: będą dopisywane soczyste sceny erotyczne, oczywiście poprawne politycznie, w ramach walki z homofobią).
5,67 zł
Koszyk
34,92 zł