Wyszukiwarka
Zaloguj się
Tangouri Celebre 5, płyta winylowa
Piąta płyta z cyklu nagrań "przebojowych": Cornel Popescu, rumuński aranżer i dyrygent, opracował muzycznie światowe, przebojowe tanga, rozpisał je na swoją orkiestrę i (grając na akordeonie) orkiestrą tą dyrygował. Nagranie z 1979 roku, z czasów, kiedy Rumunia była członkiem "obozu państw demokracji ludowej" i nikomu się nawet nie śniło, że w XXI wieku "realny socjalizm", że totalna, komunistyczna ideologia i dyktatura... ogarnie całą Europę.
Alexandrov Song And Dance Ensemble Of The Soviet Army, The 60th Anniversary Of October Revolution, dwie płyty winylowe
Harmoszka, bałałajka zamiast pepeszy i kufajki, ale to ciągle jednak sowiecki imperializm, chociaż w formie 'serceszczipiaszczijej'. Mundurowe ptaki-nieloty: tzn. wyglądają jak wojskowi, wszyscy w mundurach, ale w rzeczywistości są przebranymi za wojsko cywilnymi "ludowymi artystami", muzykami, śpiewakami i tancerzami (zresztą na bardzo wysokim poziomie profesjonalnym). Płyty wydano z okazji 60 rocznicy zamachu nazwanego "Rewolucją Październikową" (bo była w listopadzie, ale mniejsza), ale od tej wiekopomnej rocznicy zaszły również wiekopomne zmiany, Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich przemienił się w Rosję, zatem i "Zespół Aleksandrowa" po metamorfozie ideowo-światopoglądowej działa nadal (choć po katastrofie lotniczej w całkiem nowym składzie), dostosowując repertuar do nowej mądrości etapu, wykonując np. pieśni religijne. Ostatnimi laty zespół spotkał się z zakazami występów międzynarodowych z powodu wojny ukraińskiej. Oto sprawiedliwość międzynarodowa: "Alexandrov" jest wykluczony, a zespoły ludobójczego i nazistowskiego "państwa położonego tam gdzie chce" występują bez problemów gdzie chcą i wygrywają - bez jeszcze większych problemów - wszystko co chcą.
Face to Face, Benko Dixieland Band, płyta winylowa
Węgierski, ale o światowej sławie i renomie, zespół jazzu tradycyjnego (ich renomę potwierdził nawet w 1987 roku prezydent Ronald Reagan wręczając zespołowi nagrodę za "reprezentowanie amerykańskiego jazzu na najwyższym światowym poziomie"). Piąta studyjna płyta z kilkudziesięciu nagranych od 1957 roku, kiedy powstał zespół. Niezliczona liczba koncertów, występów, nagrań radiowych i telewizyjnych, nagród oraz... muzyków, którzy, współtworzyli z założycielem Sandorem Benko (zmarł w grudniu 2015 roku) tę węgierską potęgę jazzu tradycyjnego. Klasyczna pozycja w płytotece wielbiciela tradycyjnego stylu nowoorleańskiego (choć połowę utworów skomponował lider zespołu oraz jego muzycy).
Linda Ronstadt & The Nelson Riddle Orchestra, What's new. Płyta winylowa
Linda Ronstadt, gwiazda USraelskiego rocka (tzn. "młodzieżowego buntu" wyprodukowanego przez wielkie korporacje muzyczne i wprowadzanego pod presją MTV) ustatkowana. Czyli powrót do wielkich, amerykańskich przebojów pierwszej połowy XX wieku. Nie pierwsza wycieczka rockowego, czy pop-rockowego, wokalisty do krainy sprawdzonych hitów. Najsłynniejsze takie wycieczki wykonali: Rod Stewart, Paul McCartney, Brian Ferry. Naturalne zmęczenie rockiem?
Surprise for monsieur Legrand, płyta winylowa
Siurpryza rzeczywiście! Muzyka M. Legranda nagrana przez 'Stas Namin Group', czyli sowiecki pop/funk/soul/disco. Co więcej: piosenkarze śpiewają po francusku! To się nazywa multikulti! Postępowy zachód mógłby się tylko uczyć. Bo czy ktoś kiedyś słyszał, żeby jakiś zachodni zespół nagrał - w rokowych aranżacjach - jakiś utwór np. Dunajewskiego, a np. Mick Jagger śpiewał po rosyjsku?
Sting, Nothing Like The Sun, dwie płyty winylowe
Do totalnego Nowego Wspaniałego Świata, globalnego świata poprawności politycznej, prowadzi wiele dróg. To droga poprawności muzycznej. Globalny produkt globalnego koncernu. Płytę wydano w zasadzie wszędzie. Nawet w zdychającym PRL-u (dwie płyty winylowe wydane na licencji A&M Records przez Polskie Nagrania, ale czy rzeczywiście zrobione w PRL-u? Przecież Muza robiła okładki nie z kartonu, tylko z jakiegoś wiotkiego papieru kredowego). Płyty wydano na całym świecie i na całym świecie, we wszystkich stacjach i programach, przez 24 godziny na dobę, puszczano i wyświetlano Stinga. Sting był dosłownie wszędzie - nawet opowiadano sobie żart, że jak otwiera się lodówkę, to w środku Sting. Była to konsekwentnie realizowana kampania koncernu, by uczynić ze Stinga globalnego celebrytę, globalny autorytet we wszystkich sprawach. Muzyka wciskana wszędzie i przez cały czas miała być wehikułem do wyniesienia Stinga na tron wyroczni światopoglądowej, a nawet duchowej. Już nie tylko krytykowanie Stinga (który zaczynał karierę jako część wykreowanego przez korporację buntu w "Police"), ale brak zachwytów, oznaczały dyskwalifikacją i napiętnowanie - nie tylko estetyczne, czy muzyczne, ale moralne! - każdego, kto nie określał się jako zagorzały fan pieśniarza. Ogromne przedsięwzięcie muzyczne, producenckie i marketingowe, nachalność i brak umiaru w ciągłym odtwarzaniu nagrań, miały zbudować globalnego świętego dla globalnej wiary we wszystko. Muzyka najlepiej się nadaje do tworzenia takich bożków. Bo idol znaczy bożek. Winylowy bożek. „Wielka muzyka, będąc wielką i będąc muzyką, nie może nie zachwycać nas, a więc zachwyca”.
Kunicka, dwanaście godzin z życia kobiety. Płyta winylowa
Kuriozum z PRL-u: popowy "concept album" z 1978 roku. Autorzy i wykonawcy byli twardym jądrem "socjalistycznego przemysłu rozrywkowego". Sycili się niezwykłą sławą, popularnością, a przede wszystkim - co rażąco i zdecydowanie wyróżniało ich spośród "ludu pracującego miast i wsi" - wszelkimi materialnymi pieszczotami, jakie mógł zaoferować gasnący w oczach Gierek, a także jakie oferowała im zagranica, zarówno "demoludyczna" jak i "zgniłozachodnia". Jednym słowem sukces artystyczny, "celebrycki" (by użyć współczesnej miary) i materialny był ich środowiskiem naturalnym. To dlaczego płyta, zamiast budzić optymizm, budzi "nastroje defetystyczne", jak w PRL-u określano brak "zachwytu nad patosem czasów" (by zacytować Piszczyka)? Może dlatego, że życie, które ograniczone jest tylko do materialnego tu i teraz, nawet pełnego luksusu, do przytłaczjącej doczesności, nawet pełnej aktywności, musi wreszcie okazać swoją jałową pustkę, kruchość i ulotność? Nie samym chlebem człowiek żyje, nawet jeśli ten chleb jest chlebem specjalnie dla niego wypieczonym z najlepszej mąki, jest podany w pałacu, na porcelanowym talerzu, w czasie sutej biesiady w towarzystwie miłych przyjaciół. Z wiekiem, z przybywającymi latami życia, widać coraz bardziej ułudę takiego "ziemskiego raju". Bo raj na ziemi jest tylko oszustwem, a odkrycie prawdy o oczywistym kłamstwie, o upudrowanym fałszu szczęśliwości doczesnej, o tym, że "padół łez i rozpaczy" to nie "ciemnogrodzkie i średniowieczne głupoty", bywa bardzo bolesne. Albo wyzwalające - wtedy to jest pierwszy krok ku mądrości. Zaczyna się odkrywanie, że jedyna mądrość to "mądrość przedwieczna". "Czas ucieka, wieczność czeka" - to wiedziały nasze baki. Współczesne kobiety, wyzwolone przez hochsztaplerów postępu, ograniczyły swoją mądrość do uciekającego czasu. Ba! nawet nie całego, tylko do tego czasu kruszyny, do 12 godzin zaledwie! Wieczności nie ma. Zamykanie oczu na wieczność jest jak dziecięce zamykanie oczu, by "zniknąć" niemiłą rzecz czy sytuację. Płyta doskonale może przypomnieć o czekającej wieczności. Ale tylko może. Warunek: pokora. Niestety, filozofia aktywizmu i sukcesu, bycie "człowiekiem sukcesu", szkołą pokory nie jest. A zatem służę uprzejmie - zestaw obowiązkowy: na deser, po uczcie rozkoszy ziemskich, gwarantowane gorycz i zgorzknienie. Nasz klient, nasz pan.
Luciano Pavarotti in concert, 2 płyty winylowe
Płyty zachowane w stanie niemal dziewiczym, bo najprawdopodobniej nie były w ogóle odtwarzane. Okładka również zachowała wszystkie cechy okładki leżakowanej w pokojowych warunkach. Płyty zostały wydane przez Polskie Nagrania MUZA na licencji, ale - o dziwo! - próbowano dorównać standardom zachodnim, więc okładkę wydrukowano na kartonie, a nie na wiotkim papierze kredowym, co było standardem okładek PRL-owskich. W sumie doskonale zachowane winyle. Pavarotti - Kiepura końca XX wieku dla globalnego świata.
Koszyk
13,31 zł