Menu
- COMMODORE 64
- Książki
- Literatura zagraniczna
- Audiobooki
- Literatura polska
- Varsaviana
- Filozofia, socjologia, psychologia, religia...
- Kryminał, sensacja, groza,...
- Obcojęzyczne
- Podręczniki i pomoce naukowe
- Świat i przyroda
- Słowniki i encyklopedie
- Sztuka
- Outlet intelektualisty
- Biznes
- Historia
- Militaria
- Literatura dziecięca i młodzieżowa
- Rozkosze ciała
- Komiksy
- Pocztówki, plakaty
- Płyty winylowe i CD
- Kasety magnetofonowe
- Muzyka DVD
- Filmy
- VHS
- Audio Hi Fi
- Modele, modelarstwo i zabawki
- Elektronika sentymentalna
- Różne sprzęty i zegary
- Grafiki, obrazy, rysunki, numizmaty
- Ręczne hafty i zabawki naturalne
- Zamówienia Specjalne
Nowości
Promocje
Wyszukiwarka
Zaloguj się
Joseph Ratzinger, Benedykt XVI. Jezus z Nazaretu
0
Opis
Joseph Ratzinger, Benedykt XVI. Jezus z Nazaretu. Przekład Wiesław Szymona OP.
Joseph Ratzinger, już (i jeszcze) jako Papież, Benedykt XVI, wydał książkę o życiu i nauczaniu 'Jezusa z Nazaretu'. Była to część pierwsza p.t. "Od Chrztu w Jordanie do Przemienienia". Książka nie ma "imprimatur", a za to ma "obwijkę" z logami głównych "patronów medialnych", wśród których z kolei główne pozycje zajmują niemieckie koncerny (wydawana po polsku, niemiecka gazeta codzienna, niemiecki portal internetowy). I nic dziwnego, przecież książkę napisał Papież- Niemiec (skoro Jan Paweł II zawsze był "Papieżem-Polakiem", to chyba Benedykt XVI powinien być nazywany "Papieżem-Niemcem", a ekolog/pacziamamista Franciszek "Papieżem-Argentyńczykiem"?).
Wydawnictwo M, Kraków 2007 (?). Stron 303. Okładka miękka, książka jak nowa.
Produkty powiązane
Kardynał Joseph Ratzinger, Duch liturgii
Książka napisana i wydana jeszcze przed przemianą z kardynała w papieża. Bardzo dokładnie i szczegółowo - historycznie, kulturowo, teologicznie, lingwistycznie o modlitwie, czyli o tych wszystkich sytuacjach, kiedy człowiek w zgromadzeniu (ale i nie tylko ) zwraca się do Stwórcy, kiedy szuka więzi z Bogiem - Ojcem, kiedy sprawuje liturgię Kościoła Jezusa Chrystusa. Ciekawostka: książka bez "imprimatur"...
Elementarz Benedykta XVI Josepha Ratzingera
Podtytuł: "Dla pobożnych, zbuntowanych i szukających prawdy".
Georg Ratzinger, Michael Hesemann, Mój brat Papież
Papież w oczach swego brata i w oczach najbliższych.
Joseph Ratzinger, Wprowadzenie w chrześcijaństwo
Joseph Ratzinger, jak jeszcze nie był Papieżem, a nawet biskupem, napisał książkę, którą wydano po polsku, kiedy był już Papieżem, a my oferujemy w czasie, gdy znowu nie jest Papieżem, bo "dobrowolnie zrzekł się urzędu". Pewnie z powodu tej całej kołomyi zapomniano wydrukować "Imprimatur", no bo z jakiego innego powodu?
Kardynał Joseph Ratzinger. Wiara, prawda, tolerancja
Kardynał Joseph Ratzinger zebrał swoje teksty z wielu lat na temat wiary, prawdy, tolerancji, kultury i nadał im - oprócz tytułu głównego - podtytuł "Chrześcijaństwo a religie świata". Ale co znaczy dzisiaj "chrześcijaństwo"? Czy chrześcijaństwo jest religią, czy też pod tym nazwaniem kryją się dzisiaj różne religie? A może już nie tylko religie, ale różne religie i światopoglądy? Chrześcijaństwo - co oznacza to pojęcie? Kiedyś oznaczało wiarę w Jezusa, a dzisiaj? W czasach, kiedy bogiem staje się "tolerancja" (która została sprowadzona do instytucjonalnego wymuszania akceptacji dla niepospolitych zachowań seksualnych i do nietolerancyjnego gwałtu na pojęciu "norma"), a wiele kościołów protestanckich otwarcie przyznaje, że ich Bóg to jednie metafora, że Boga nie ma? Co znaczy "chrześcijaństwo" w czasach, w których wiara w życie wieczne została zastąpiona zabieganiem o "życie jak najdłuższe"? Czy słowo "chrześcijaństwo" ma jakikolwiek sens, skoro zatracono poczucie herezji? Zaprawdę, spustoszona winnica... Ciekawostka: książkę wydano, kiedy Joseph Ratzinger był już Ojcem Świętym Benedyktem XVI, a mimo to książka nie ma "Imprimatur"... Bardzo ciekawa ciekawostka, czyż nie?
Joseph kardynał Ratzinger, Eucharystia. Bóg blisko nas
Ojciec Święty Benedykt XVI. Zapis kazań i rozważań wygłoszonych przy różnych okazjach, a dotyczące jednego tematu: Eucharystii.
Joseph kardynał Ratzinger, Czas przemian w Europie. Miejsce kościoła i świata
Jaka będzie (jaka może być) Europa po przemianie ZSRR w Rosję, a "bloku państw socjalistycznych" w "państwa europejskie"? Warto poznać wizję "świata po zimnej wojnie" Benedykta XVI-ego. Jak interpretuje zwycięstwo "laicyzmu państwowego" i "państw świeckich" nad "państwami ateistycznymi"? A skoro jedni i drudzy walczyli i walczą z Chrystusem, to jakie to ma znaczenie, jak się nazywają i jak tę walkę uzasadniają? I jakie to ma znaczenie czy są "liberałami" czy "komunistami"? Skoro jedni i drudzy chcą "wygnać Chrystusa" (tak głosił tytuł słynnej książki), to jakie znaczenie mają inne różnice między nimi?
Benedykt XVI, Encyklika Caritas in veritate
Encyklika Caritas in veritate Ojca Świętego Benedykta XVI do biskupów, prezbiterów i diakonów do osób konsekrowanych i wszystkich wiernych świeckich o integralnym rozwoju ludzkim w miłości i prawdzie. Oto cały tytuł.
Ojciec Święty Benedykt XVI, U progu pontyfikatu
"Ojciec Święty Benedykt XVI, U progu pontyfikatu", czyli trzy teksty kardynała Józefa Ratzingera wydane z okazji jego wyboru na Papieża: "Droga krzyżowa w Koloseum", "Homilia wygłoszona podczas pogrzebu Jana Pawła II", "Homilia na rozpoczęcie konklawe". Był Papież, nie ma Papieża, a przecież jest. Czy wydano też zbiór "Na zakończenie pontyfikatu" z okazji "przestania bycia Papieżem"? Jeśli tak, nic o tym nie wiemy. Zresztą dla wielu kardynał Ratzinger jest dalej Papieżem - więc może dlatego nie ma takiego "pożegnalnego" zbioru?
Roman Brandstaetter. Jezus z Nazaretu
Książka, która, choć jest dziełem literackim, spełnia wszystkie kryteria, by umieścić ją obok traktatów teologicznych, medytacji religijnych, mistycznych rozważań, ba! nawet objawień prywatnych, czy obok rozpraw filozoficznych i etycznych, albo dzieł historycznych.
Bóg jest wszędzie.
Paweł Lisicki, Czy Jezus jest Bogiem?
Zły ma jedną odpowiedź na pytanie postawione w tytule: nie był. Chwała Bogu wiemy, że Zły jest królem kłamstwa, więc wniosek jest oczywisty, by mu nie wierzyć. A mimo to, przez dwa tysiące lat zwiódł niezliczone rzesze nieszczęśników. Sprawa nie jest błaha - wszak chodzi o ostateczne sprawy każdego człowieka: o śmierć i życie wieczne z Bogiem lub tam, gdzie jest "tylko płacz i zgrzytanie zębów". Książka jest wstrząsającą relacją z kłamstw, które mają oderwać człowieka od Boga. Tym bardziej wstrząsającą, że przeciw Bogu stają też "ludzie wykształceni", "profesorowie". A przecież "komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą" (Łk 12, 48) i "kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza (Mt 18, 6) oraz „do każdego, kto przyzna się do mnie przed ludźmi, przyznam się i ja przed moim Ojcem, który jest w niebie; a każdego, kto mnie się wyprze przed ludźmi, wyprę się i ja przed moim Ojcem, który jest w niebie”
(Mt 10, 32–33). No tak, ale jak się nie wierzy, że Jezus jest Bogiem, to i nie uwierzy się w jego słowa. Uwierzy się w byle co i byle komu, ale nie Bogu. Czy jest większy ból dla Ojca niż niewdzięczność dzieci? Czy jest większa tragedia niż zbrodnia popełniana przez dzieci na kochającym Ojcu? To bardzo wygodne: liczyć na miłosierdzie i zaprzeczać Bożej sprawiedliwości. Tymczasem miłosierdzie bez sprawiedliwości, bez kary i zadośćuczynienia za zło popełnione i bez nagrody za dobro, staje się karykaturą porządku rządzącego światem, jest chaosem zamiast kosmosu, jest piekłem samowoli i bezkarności - jest największym oszustwem Złego. Nic zatem dziwnego, że najzacieklej walczą z chrześcijaństwem (oprócz "religii walczących") religie socjalistyczne: brunatna, czerwona, zielona - faszyzm, komunizm, pogański naturalizm. Zły obiecuje, że - bez Boga-Jezusa - człowieka czeka tylko szczęście i wolność - tak samo obiecywał w Raju. Ot, tyle warte jego obietnice.
Jezus jest moim Panem. Ewangelizacja na Barce
Biskupi, księża, zakonnicy, wierni o życiu bogobojnym. Zapis konferencji z pierwszego roku "Ewangelizacji na Barce". Był rok 2013 / 2014. A więc książka z czasów, kiedy Kościół nie bał się Ciała Chrystusa, wody święconej, a biskupi nie nakazywali wiernym by "szanowali mieszkańców Sodomy i Gomory".
Anselm Grun, Jezus, nauczyciel zbawienia. Ewangelia Św. Mateusza
Znany autor analizuje "ulubioną Ewangelię wczesnego kościoła".
Don Colbert, Co mógł jadać Jezus? Biblijna recepta na długowieczność
Tytuł - majstersztyk: zestawienie Jezusa (należy się domyślać, że autor ma na myśli Pana Naszego Jezusa Chrystusa - wszak na okładce reprodukcja "Ostatniej Wieczerzy" Leonarda da Vinci) z "receptą na długowieczność" rozumianą nie tylko jako długie i dostatnie życie tu, na Ziemi (co już budzi silne poczucie absurdu i bezsensu, a nawet świadczy o kompletnej bezmyślności i niestosowności tytułowego zestawienia), ale nadto postrzeganą jako efekt modnej pod koniec XX wieku "zdrowej diety". I do tego obraz Leonarda jako ilustracja zdrowej wyżerki, niegroźnej cholesterolowo biesiady! Palce lizać! Tak, zaiste, mają uszy, a nie słyszą, mają rozum, a go nie używają, bo jakby słuchali i rozumowali, to pojęliby, że "nie to, co wchodzi do ust, czyni człowieka nieczystym, ale co z ust wychodzi, to go czyni nieczystym". Całość jest symbolicznym i niezwykle wymownym obrazem zanikającej cywilizacji: atrofia transcendencji i degeneracja duchowości, która skarlała do do pogańskiego służenia bieżącemu, materialnemu i fizycznemu zadowoleniu. I tę pustkę duchową ma zapełnić "zdrowe odżywianie"?! "Nie nasyci się oko patrzeniem, ani ucho napełni słuchaniem". Pokarmem duszy nie są kalorie, a ćwiczeniem duchowym nie jest indeks glikemiczny, wbrew temu, co głoszą kapłani urzędowo obowiązującej religii "zdrówka" i zakonu "prawidłowej pracy jelit" - nawet "hamerykańscy".
Ziemia Święta, Kulturowy przewodnik śladami Jezusa
Niezwykły przewodnik dla turysty - pielgrzyma.
Stary Testament, Historia Zbawienia i Ewangelia Jezusa
Stary Testament, Historia Zbawienia i Ewangelia Jezusa w wydaniu, którego głównym założeniem było przedstawienie historycznego i społecznego tła oraz kontekstu biblijnych zdarzeń. Ilustracje towarzyszą tekstowi i stanowią istotny element całości: mapy, wykresy, plany, zdjęcia, tablice chronologiczne. Teksty Pisma Świętego według wydania Pallottinum, Poznań 1978 i 1980.
Tomasz à Kempis, Naśladowanie Chrystusa
Po „Biblii” najbardziej rozpowszechniona książka świata chrześcijańskiego.
Tomasz a Kempis, O naśladowaniu Chrystusa
Wydanie pogłębione, z zaznaczonymi na marginesach odsyłaczami do Pisma Świętego.
Tomasz a Kempis, Naśladowanie Chrystusa
Można nic w życiu nie przeczytać i można jakoś żyć. Ale, jeśli "jakoś" nie wystarcza, to trzeba tę książkę przeczytać, a nawet więcej: trzeba ją czytać. Bo bez czytania, a nie tylko przeczytania, nie ma co marzyć o sensownym życiu.
Jan Paweł II, Encyklopedia Nauczania Moralnego
Około 300 haseł: od "Aborcja" do "Żal za grzechy" i "Życie - wartość życia". Spisane alfabetycznie.
Jan Paweł II, Encyklopedia Nauczania Społecznego
Od "Agresja" do "Związki zawodowe". Przeszło sto haseł.
Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość
Jan Paweł II, ogłoszony "świętym", o nieświętym świecie przełomu tysiącleci. Świat nie jest święty, ale dlaczego "świętym" został Karol Wojtyła? No, wiadomo, bo Polak! Ale dlaczego jeszcze? Czy dlatego, że "ekumenicznie" wprowadzając do Kościoła herezje i bezbożność, walczył (z zapałem inkwizytora) jedynie z tradycją katolicką? Czy dlatego może, że nie wiedział (bo jeśli wiedział, to akceptował!) o pleniących się w Kościele grzechach wołających o pomstę do nieba? A może dlatego, że przez ostatnie lata życia był najprawdopodobniej jedynie parawanem dla "posoborowych reformatorów" walczących z wiarą prawdziwą? Słynne zdanie z pierwszej "pielgrzymki do ojczyzny": "niech zstąpi duch Twój i odmieni oblicze ziemi, tej ziemi" budzi - w kontekście przemian, które zaszły w kościele i w Polsce w następnych latach - obawę o to, jakiego "ducha" wzywał Wojtyła. Bo jeśli po owocach mamy poznawać to czy boskiemu działaniu można przypisać plagę rozwodów, powszechne życie w grzechu, mordowanie dzieci w majestacie prawa państwowego, zapaść demograficzną, powszechne wśród hierarchów bezbożne i obrzydliwe praktyki, wulgarność i powszechne zdziczenie obyczajów pospolitych, kierowanie wszystkich wysiłków jedynie na zapewnienie materialnego dobrobytu, nieczystość jako zabawę, itd. Czyj to zatem "duch" zstąpił na "tę ziemię" na wezwanie Karola Wojtyły? Duch Boży?! Wolne żarty! Książka napisana "stylem Wojtyły", czyli w sposób całkiem przeciwny zaleceniu Pana Naszego Jezusa Chrystusa, by nasza "mowa była tak - tak, nie - nie, bo wszystko, co ponad to od złego pochodzi". Język Wojtyły to gwara filozoficzna pełna wieloznaczności i rozmywająca każdą kwestię, nużąca i jakże daleka od języka Ewangelii. Jan Paweł II: niespełniony filozof, aktor, poeta... . Ale w Polsce, dla wielu, bardziej święty od Boga. Wszak wielu, czcząc i celebrując Wojtyłę, zdaje się w tym kulcie widzieć spełnienie wszystkich nakazów katechizmu.
Jan Paweł II, Homilie na Boże Narodzenie
Pięknie wydane z adekwatnymi reprodukcjami dzieł sztuki sakralnej. Jest co oglądać.
Jan Paweł II, O życiu. Aborcja, eutanazja, wojna
Odwieczna walka, która toczy się tu, na Ziemi: dobra (życia) ze złem (śmiercią). Dlaczego wciąż tak wielu obdarzonych darem niezwykłym - cudem życia - oddaje swoje zdolności na służbę zła, śmierci? Nie wiedzą co czynią? Jeśli służba złu jest wynikiem niewiedzy niniejsza książka pozwoli rozświetlić jej mroki. Problem w tym, że życie w mroku, choć budzi tęsknotę za światłem, może budzić też lęk. Wszak wyjście z jaskini musi być boleśnie oślepiające. A lęk może być silniejszy od naturalnej i wrodzonej tęsknoty każdego bijącego serca...
Jan Paweł II, Pielgrzymki do Ojczyzny. Przemówienia, homilie.
Pielgrzymki z lat: 1979, 1983, 1987, 1991, 1995, 1997, 1999, 2002.
Encykliki Ojca Świętego Jana Pawła II
Redemptor Hominis, Dives in Misericordia, Laborem Exercens, Slavorum Apostoli, Dominum et Vivificantem, Redemptoris Mater, Sollicitudo Rei Socials, Redemptoris Missio, Centesimus Annus, Veritatis Splendor, Evangelium Vitae, Ut Unum Sint, Fides et Ratio, Ecclesia de Eucharystia.
Janusz Poniewierski, Gesty Jana Pawła II
Próba odczytania znaczeń i sensów tego, co robił, a nie tego, co mówił, Jan Paweł II. Mniemanologia stosowana - wersja apologetyczna.
Maciej Zięba OP, Epoka Jana Pawła II. Zrozumieć niezwykły pontyfikat.
Tytuł jest mylący: nie chodzi o zrozumienie, ale o laurkę.
Cuda. Z archiwum Procesu Beatyfikacyjnego Jana Pawła II. Książka z filmem DVD "Cud"
Święty. Dlaczego? Może największym cudem była kanonizacja JPII? Zwłaszcza na tle świętych męczenników, którzy cierpieli prześladowania, tortury i oddawali życie za wiarę. Wszak "Jan Paweł Wielki" głosił mi.in., że w każdej religii były "ziarna prawdy", co w istocie było zanegowaniem sensu ofiary męczenników. Dlaczego bronili się przed oddaniem czci bożkom pogańskim? Wystarczyło, na żądanie cesarskich urzędników, zapalić kadzidełko rzymskim bożkom (wszak w tych kultach też, jak we wszystkich innych, musiały być "ziarna prawdy") i po sprawie, można było wrócić do swojej religii. Jacy fanatyczni, nietolerancyjni fundamentaliści byli ci pierwsi chrześcijanie! Może trzeba za to przeprosić wszystkich pogan? Może to było powodem "świętości" JPII - to przepraszanie "w imieniu kościoła" wszystkich i za wszystko? Bo najważniejsze, by było braterstwo: by było miło i żeby był święty spokój. Taki święty od świętego spokoju?
Encykliki Ojca Świętego Jana Pawła II kompletne wydanie w 30. rocznicę ogłoszenia pierwszej encykliki
Kompletne wydanie w 30. rocznicę ogłoszenia pierwszej encykliki Redemptor Hominis. Oprócz niej tom zawiera zatem: Dives in Misericordia, Laborem Exercens, Slavorum Apostoli, Dominum et Vivificantem, Redemptoris Mater, Sollicitudo Rei Socials, Redemptoris Missio, Centesimus Annus, Veritatis Splendor, Evangelium Vitae, Ut Unum Sint, Fides et Ratio, Ecclesia de Eucharystia.
Wanda Półtawska, Beskidzkie rekolekcje
Podtytuł: "Dzieje przyjaźni księdza Karola Wojtyły z rodziną Półtawskich". Szukanie sensu, prawdy i dobra, czyli szukanie Boga w świecie "bez Boga", tj. zniszczonym przez niemieckie bestialstwo wojny i w życiu, które doświadczyło piekła niemieckich obozów koncentracyjnych i dewastacji komunistycznej.
Benedykt XVI, Myśli na każdy dzień
Cytaty zaczerpnięte z różnych tekstów i wypowiedzi "Papieża Emeryta" (ale pochodzące z czasów jeszcze przed-emerytalnych) i przypisane do każdego dnia roku. Książka bez imprimatur. No właśnie, dlaczego? Przecież chyba nie ze względu na "niekatechetyczność" owych myśli? Czy może dlatego, że się nie chciało o to starać? Ciekawa rzecz z tym odwracaniem się od tradycji, z tym zanikaniem imprimatur w części XXI-wiecznych religijnych publikacji i wydawnictw. Część Kościoła uznała, że istotą wiary jest tej wiary "nowoczesność" (?), czyli ufa bardziej jakiejś "reformie" (jakiej? czyjej? której?) niż własnej tradycji. Czy dziwne, zatem, że ta część Kościoła - usuwając swoją tradycję - sama również zanika?
Czy wiara ma sens? Na pytania młodych odpowiada Bp Grzegorz Ryś
Książka wydana w roku 2014, w szczycie "posoborowej" propagandy sukcesu. Ekumenizm ideologiczny, czyli zamiast wzywania do posłuszeństwa woli Bożej i zamiast walki o zbawienie dusz rojenia, że "wszyscy ludzie będą braćmi", a zamiast walki z grzechem działalność "społecznie użyteczna". Zadowolony z siebie i z życia celebryta religijny przekonuje, że wiara ma sens, bo dzięki niej żyje się nam lepiej. Ludzie są życzliwi, troszczą się o naturę, lepiej się czują i mogą się realizować, a przed nami tylko świetlana przyszłość, bo jest "pokolenie JP II". "Wiara" jako dodatek do wygodnego życia. W ekumenicznej nowomowie unika się się spraw nieprzyjemnych, więc kulturalny hierarcha nie wspomina o zaparciu się siebie, o wzięciu krzyża i naśladowaniu Jezusa Chrystusa - o jedynej drodze zbawienia, jedynym celu życia na tym świecie. Fundamentalizm posoborowy zakazuje zatem nie tylko "nawracania" ale i wzywania, by z grzechem "walczyć aż do krwi", bo, co prawda, Chrystus nakazał, by grzeszące oko wyłupać, ale przecież każdy wie, że nie należy rozumieć tego dosłownie, a poza tym wszyscy jesteśmy tylko ludźmi (jakiegoś "jednego boga"). I oczywiście nie należy wspominać o śmierci, która przyjdzie jak złodziej i o tym, że oprócz Nieba czeka też Piekło. Że prócz miłosierdzia jest też Boża sprawiedliwość, a Bóg - jako sędzia sprawiedliwy - za dobro nagrodzi, ale za zło ukarze. Nie, ludzie kulturalni w XXI wieku nie straszą przecież takimi "średniowiecznymi zabobonami". I pysznił się posoborowy fundamentalizm, kwitła religijna cepelia, aż nagle bach, babę w piach. Nagle przerwało się pasmo sukcesów nowoewangelizacyjnych, a "kulturalny dyskurs" zabrzmiał jak cymbał brzmiący. Rząd ogłosił epidemię, sparaliżował państwo, a posoborowi księża gorliwie przyjęli na siebie rolę wolontariuszy państwowego systemu sanitarnego i ze strachu nie tylko przegonili ludzi z kościołów (!), ale zakazali im używania święconej wody i ogłosili, że Ciało Pańskie może zarażać. Zapomnieli o "nie lękajcie się", zapomnieli, że mają być sprzeciwem wobec świata i zajęli się kowidowymi strachami, tak, jakby do tej pory nie było groźniejszych chorób. Każdego miesiąca przybywały dziesiątki tysięcy (!) ludzi zmarłych na inne choroby, a których się nie leczyło, bo rząd uznał, że jest tylko jedna choroba - kowid, a zastraszeni księża nawet o innych chorobach i chorych nie wspominali modląc się do szczepionki "przeciwko groźnemu wirusowi". Oto wiara posoborowych celebrytów w działaniu. W godzinie próby okazali jej prawdziwy sens: STRACH. Strach o życie doczesne. A zatem czy wiara, która jest strachem ma sens? Albo Dobra Nowina, albo strach o utratę majątku, zdrowia, życia. Nie ma "trzeciej drogi". Jest albo droga z Chrystusem, albo przeciw Bogu. "Potem mówił do wszystkich: «Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z Mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie? Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w swojej chwale oraz w chwale Ojca i świętych aniołów." (Łk 9, 23-27). Ciekawe, czy Bp Grzegorz Ryś umie pogodzić te słowa ze szczepionką robioną z zabitych dzieci i jak będzie w tej sytuacji przekonywał "pokolenie JP II", które wyszło na ulice krzycząc wulgarne obelgi w obronie "prawa do aborcji", że nie należy mordować nienarodzonych. Pewnie napisze nową książkę. Może teraz dostrzeże nadzieję w pacziamamie? "Nowa ewangelizacja" nie powiedziała przecież jeszcze ostatniego słowa... Tak oto Kościół który był i jest wojujący, cierpiący i tryumfujący, a który miał stać się - według ideologii ekumenizmu - jedynie pielgrzymujący, gdy przyszła godzina próby, czyli czas, który z woli Bożej ma "ujawniać zamysły serc wielu", stanął w prawdzie. I okazało się, że posoborowa część Kościoła, tak elokwentna i celebrycka, w praktyce nawet nie jest "pielgrzymująca". Jest "bojąca" i "czmychająca ze świątyń". "Po owocach poznacie ich". (Mt. 7, 15-20). "Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości." (Mt. 23, 27-28)
Włodzimierz Zatorski OSB, Komentarz do Reguły św. Benedykta
Benedyktyn wyjaśnia sens życia według reguły swojego Mistrza. Droga duchowa, na którą wejść może każdy - nie tylko mnich - kto szczerze poszukuje prawdziwego szczęścia.
Ojciec Święty Benedykt XVI. Encyklika Spe Salvi
Rzecz tę roku Pańskiego 2007 drukiem ogłosił Joseph Aloisius Ratzinger, jeszcze na pełnym etacie jako Benedykt XVI, czyli sześć lat przed przejściem na emeryturę papieską. Encyklika jest "O nadziei chrześcijańskiej", którą to nadzieję wiązał wówczas Kościół z wiarą w życie wieczne, z modlitwą, z cierpieniem, z Sądem Ostatecznym i z Maryją - "gwiazdą nadziei". Kościół nauczał o rzeczywistości nadprzyrodzonej. Bóg dopuszcza doświadczenia na ludzi, by stanęli w prawdzie i by wyszły na jaw zamysły ich serc. Ogłoszenie pandemii w 2020 roku było takim doświadczeniem. Oto Kościół stanął w prawdzie i okazało się, jak wielu nadzieję pokłada nie w nauczaniu Jezusa Chrystusa, ale w rzeczywistości "bardzo przyrodzonej": w "maseczkach", w zakazie wody święconej, w "szczepionkach" (z ludzi nienarodzonych), w "dystansie", w "higienicznej Komunii Świętej", czyli na rękę albo nawet przez telewizor/komputer. Struchlałe serca stworzyły nową sektę - kowidian: "posoborowa reforma" okazała swoją prawdziwą moc. Oto zamiast "nie lękajcie się" ujawniła się wiara ulepiona ze strachu o utratę doczesności, chrześcijaństwo bez cierpienia, bez Krzyża. Jak boleśnie brzmią wobec tego strachu - okazanego w godzinę próby przez część Kościoła - zamieszczone na końcu Encykliki dwa ewangeliczne wezwania: "Odwagi! Jam zwyciężył świat!" (J 16,33) i "Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka" (J 14,27). Na szczęście nie wszyscy ludzie Kościoła przemienili się w funkcjonariuszy państwowej służby sanitarnej, tylko stanęli przed Bogiem z odkrytymi twarzami, pokropieni wodą święconą, z Komunią Świętą udzielaną i przyjmowaną w jedyny godny sposób. Tak, czas próby jest zawsze czasem oczyszczenia. Oby - wszak trzeba mieć... nadzieję.
Grzegorz Ryś, Bogaci Jego ubóstwem
Niezmordowany w pisarstwie i w występach publicznych Grzegorz Ryś (bez dodatku "bp", a książka bez "imprimatur", więc można założyć, że publikacja zawiera "cywilne" dywagacje autora) w swoim klasycznym stylu ekumenicznej nowomowy rozważa kwestię ubóstwa. Filozofowie wiedzą, że najlepiej takie problemy, podobnie jak i temat ascezy, rozważa się w miłym towarzystwie, w czasie sympatycznej biesiady. Na stronie 41 znajdujemy jednak przypomnienie dawnej, tradycyjnej nauki Kościoła: "To jest nauka o tak zwanym superflua: jeśli mamy coś ponad godziwy stan posiadania, to nie jest nasze. Gdy się tym dzielimy, dzielimy się więc ze sprawiedliwości, a nie z jałmużny, a nie z miłosierdzia. O jałmużnie czy miłosierdziu możemy mówić tylko wtedy, gdy się dzielimy tym, czego nie mamy, gdy dajemy, choć sami cierpimy biedę". No właśnie: w roku 2014 jeszcze coś z tradycji warte było przypomnienia...
bp Grzegorz Ryś, Pierwsze jest pierwsze
bp Grzegorz Ryś w kolejnej odsłonie ewangelicznej nowomowy. Już sam tytuł poraża głębią: jest absolutnie prawdziwy - jak każda tautologia. Tylko nic z niej - jak to z tautologii - nie wynika. Coś jakby elitarna, XXI-wieczna, wersja "koń, jaki jest, każdy widzi". Grzegorz Ryś powtarza ciągle, że Bóg nas kocha. Ale, nie wspomina - pewnie przez delikatność - że ta miłość jest wymagająca, że Bóg oczekuje od nas nawrócenia, odwrócenia się od grzechu, zaparcia się siebie i wzięcia krzyża. I, że jeśli grzechu nie porzucimy, to jednocześnie odrzucimy Jego Miłość. Że oprócz Bożej Miłości istnieje również Boża Sprawiedliwość, a czym ona jest, o tym poucza tradycja Kościoła. Niestety, tradycyjna nauka Kościoła zdaje się kłócić z religią dobrego samopoczucia, którą lansuje hierarcha. Czy bp Ryś czytał "Dzienniczek" św. Faustyny? Że Bóg mnie kocha - to oczywiste, ale czy ja kocham Boga? Kocham, to znaczy czy przestrzegam jego przykazań? Nie to, czy odczuwam rozkoszne, "mistyczne uniesienia", ale czy w codziennym życiu przestrzegam jego przykazań? Zbawienie nie jest automatyczne i bezwarunkowe. To zależy tylko od nas, od naszej woli i rozumu, czy czeka nas życie wieczne, czy wieczne potępienie. Z dwóch łotrów tylko jeden trafi z Jezusem Chrystusem do raju. Ale w towarzystwie kulturalnych ludzi o takich rzeczach - jak piekło - się nie wspomina. Jak w domu powieszonego nie mówi się o sznurze, tak w domu idących na zatracenie nie wspomina się o grzechu. Chrześcijaństwo bez krzyża. Taka ma być religia kościoła ekumeniczno-ekologicznego. Nowa ewangelizacja z nową "ewangelią". Wygodna, sympatyczna i szeroka jest droga, która prowadzi do zatracania i większość tą drogą kroczy, a raczej mknie, "posuwa suvami". W pogańskim świecie bożkowie są czczeni, bo mają służyć do polepszenia życia: do pomnożenia majątku, do życia w zdrowiu i dobrym samopoczuciu. Chrześcijanin natomiast ma naśladować Chrystusa, a więc służyć Bogu i służyć ludziom, bo to jest istota miłości chrześcijańskiej. Chrześcijanin żyje nie po to, aby mu służono, ale po to, aby on - w posłuszeństwie nakazom Bożym - służył swoimi talentami innym. A więc nie tylko głodnych karmił i przyodziewał nagich, ale i po to, by wątpiącym dobrze radził, strapionych pocieszał, nieumiejętnych pouczał, a grzeszących upominał. Nie zwodził oszukanym miłosierdziem, ale okazał im miłość prawdziwą, miłość Chrystusową poprzez troskę o zbawienie ich dusz. Bo nikt, kto nie wyrzeknie się grzechu, zbawienia nie dostąpi. Miłosierdzie Boże każdemu daje szansę, ale tak niewielu z tej szansy skorzysta. Może przez zwodzących na manowce nauczycieli?
Benedykt XVI, Wybór myśli
Wybór krótkich cytatów z tekstów, które wygłosił, bądź opublikował Benedykt XVI w pierwszym roku swojego pontyfikatu (kwiecień 2005 - marzec 2006). Książeczka jest spolszczeniem włoskiego wydawnictwa.
Drogi Krzyżowe w Koloseum z Janem Pawłem II
Rozważania i teksty modlitw z Wielkich Piątków: 20 kwietnia 1984, 22 marca 1991, 21 kwietnia 2000, 18 kwietnia 2003 - Jan Paweł II. Wielki Piątek 29 marca 2002: rozważania przygotowane przez czternastu świeckich dziennikarzy, kobiet i mężczyzn, akredytowanych przy biurze prasowym Stolicy Apostolskiej. Wielki Piątek 9 kwietnia 2004 rozważania i teksty modlitw przygotował O. Andre Louf, trapista. Rozważania i teksty modlitw z Wielkiego Piątku 25 marca 2005: kard. Joseph Ratzinger.
Renato Farina, Tajemnica Matki Teresy
Okładka "aż się ugina" od podtytułów: "Odpowiedź na kłamstwa o ateizmie Błogosławionej z Kalkuty", "Prawdziwa historia 'duchowej nocy'", "100 rocznica urodzin". Jedna z najsłynniejszych postaci XX wieku i jedna z najsłynniejszych "dziennikarskich sensacji" na temat Matki Teresy, która to "sensacja" jest - według autora książki - w istocie tylko kłamstwem o niewierze w Boga "drobnej ciałem, ale wielkiej duchem" zakonnicy.
Niestrudzony pielgrzym miłości, 104 podróże papieża Jana Pawła II
Propagandowa agitka nowej, "światowej religii". Album, w którym zdjęciom towarzyszą streszczenia politycznych przemówień (polityczny wymiar "homilii" najlepiej podkreślało ich częste przerywanie oklaskami) wygłaszanych w ewangelicznej nowomowie. Jan Paweł II - wielu Polakom zastąpił Boga, a "opowieść o kremówkach" wyrosła ponad przypowieści ewangeliczne. Dlaczego został świętym i to w trybie ekspresowym? Bo był Polakiem, przed którym cały świat padł na kolana z podziwu i z uwielbienia - takie jest powszechne przekonanie, a jakakolwiek próba nawet lekkiej krytyki "Papieża Polaka" (ciekawe, że w Polsce przy żadnym innym papieżu nie wymienia się jego narodowości) jest aktem samobójczym. Tymczasem, jeśli JP II jest świętym, to świętym nie może być np. święty Andrzej Bobola. Wszak jeśli posoborowi ideolodzy mają rację, to cała historia Kościoła okazuje się jedną wielką pomyłką: dwa tysiące lat błędów w liturgii i w wierze. Niezliczone zastępy świętych i męczenników, których "krew była nasieniem wiary", którzy znosili niewyobrażalne kaźnie za głoszenie swej wiary i oddawali w męczarniach życie za głoszenie nauczania Jezusa Chrystusa i odprawianie Mszy Wszechczasów okazały się - według nauk posoborowych - rzeszami religijnych fanatyków, którzy cierpieli i ginęli bez sensu: wystarczyło przecież tylko zapalić kadzidełko przed jakimś bożkiem, oddać pokłon jakiemuś idolowi, wspólnie odprawić modły w pogańskiej, czy heretyckiej świątyni i zakwitło by "królestwo miłości". Oto "nowa ewangelizacja". Dlaczego zatem ani Jezus Chrystus, ani Apostołowie nie modlili się w pogańskich świątyniach? Czyżby nie pojęli chrześcijaństwa? Dlaczego Apostołowie obalali idole zamiast modlić się przed nimi? Nie rozumieli ekumenizmu chrześcijańskiego? Dlaczego Jezus Chrystus i Apostołowie nie przepraszali wszystkich za wszystko, a szczególnie żydów za swoją wiarę? Dlaczego nie całowali z szacunkiem pogańskich "świętych ksiąg"? Nawet Jan Chrzciciel straszliwie się mylił: przecież każde małżeństwo można "unieważnić" (w imię "miłości"). Przez dwa tysiące lat celem chrześcijaństwa była walka o zbawienie dusz, a papieże byli stróżami depozytu wiary. Posoborowi papieże uznali, że są nie strażnikami tradycji, ale twórcami nowego kultu, z nową liturgią, obrzędami i nowymi prawdami wiary. "Przeszłości ślad dłoń nasza zmiata...". Zamiast być znakiem sprzeciwu stali się celebrytami tego świata, stali się ikonami pop kultury. W zabiegach o poklask tłumu wyznawcy posoborowej ideologii poczęli głosić i wspierać herezje, oddawać się bluźnierstwom i bałwochwalstwu. To "odwrócenie się do ludzi" odbyło się nawet symbolicznie, w "nowej mszy", przez stanięcie plecami do Boga (zresztą kto tam wierzy, że w tabernakulum jest Bóg? - "opłatek" przecież można wziąć na rękę). Kościół, według soborowych reformatorów, przestał być Kościołem walczącym, cierpiącym i tryumfującym, a stał się budowniczym, wespół z możnymi tego świata, "nowej cywilizacji - cywilizacji miłości". "Trzeba walczyć o demokrację, tolerancją i różnorodność" (rzecz jasna postulat tolerancji i różnorodności obejmuje wszystko, z wyjątkiem tradycji Kościoła). I o ten "nowy, wspaniały świat" trzeba walczyć całkiem ziemskimi środkami. Zanegowano nadprzyrodzony charakter religii sprowadzając ją do ideologii "solidaryzmu społecznego". Zamiast wezwania do pokuty posoborowa sekta głosi nakaz dążenia do spokojnego dobrobytu. Dobro, które ma zwalczać zło, to już nie modlitwa, post i jałmużna, to nie uczynki miłosierne wobec duszy i ciała, tylko "miłość" rozumiana tak, jak rozumie ją nastolatek, czyli jako popęd, jako sentyment, jako uczucie (podjęta przez Benedykta XVI próba przypomnienia przynajmniej pewnego zarysu nauki Kościoła o miłości przeminęła "jak sen jaki złoty"). Świat nie chciał dotychczas słuchać nauki Kościoła, więc posoborowi ideolodzy kościelni postanowili, że skoro ludzie nie żyją tak, jak naucza Kościół, to Kościół powinien nauczać tak, jak żyją ludzie. Skoro pijak nie przestaje pić i nie słucha przestróg trzeźwego, to niech trzeźwy też zacznie pić - w ramach walki z pijaństwem. Niech abstynent uczy się abstynencji od pijaka i niech go naśladuje, a na pewno zwalczy pijaństwo. Zgodnie z takim tokiem myślenia wywrócono nauczanie kościoła do góry nogami: cisi i pokorni mają uczyć się pokory i ćwiczyć w tej cnocie od pysznego i próżnego świata, cnotę czystości najlepiej posiąść przez naśladowanie wyuzdania, rozwiązłości i zboczeń światowych, wstrzemięźliwość hartuje się najlepiej poprzez dogadzanie swoim impulsom i instynktom, a człowiek myślący, homo sapiens, "obraz i podobieństwo Boże", najbardziej potwierdza swoją rozumność rezygnując z rozumu i woli na rzecz nieopanowanych niczym uczuć i emocji. Hulaj dusza, grzechu i piekła nie ma, a Bóg jest miłosierny, więc wszystko wybaczy. Oto nowa religia tej "cywilizacji miłości": "róbta co chceta, tylko chodźta (czasem) do kościoła (wszystko jedno jakiego)". Ba, ale po co? Wszak nowa "religia człowieka i miłości" nie potrzebuje świątyń: "kochać się" można przecież wszędzie. Tylko skoro jest tak pięknie, to dlaczego już słychać tętent Czterech Jeźdźców Apokalipsy? Na ostatnich zdjęciach w książce widać starca z pustymi oczami, zgarbionego na tronie. Kto - i jak długo - skrywał się za "Papieżem Polakiem" wykorzystując, jako zasłonę i tarczę, jego "publiczny wizerunek pielgrzyma miłości"? Wielki szyderca - pan tego świata? Modernizm puszy się i pyszni, ale wszystko do czasu, bowiem powiedziane jest, że "pośle Syn człowieczy Anioły swoje, a zbiorą z królestwa jego wszystkie pogorszenia i te, którzy czynią nieprawość i wrzucą je w piec ognisty; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Tedy sprawiedliwi świecić będą jako słońce w królestwie Ojca ich. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha." (Mat.13, 41-43)
Ważne jak katechizm Księdza Twardowskiego myśli o życzeniach Pana Jezusa
Zbiór cytatów z Ewangelii z komentarzami, posoborowymi w formie i "ekumenicznymi" w treści. Komentuje ksiądz, który "nie przyszedł nawracać" (jak sam pisał o sobie w znanym wierszu). Ciekawe zatem, co mówił gdy posypywał głowy wiernych popiołem w Środę Popielcową? Czy - zgodnie ze swoim przekonaniem - zastępował wezwanie do nawrócenia sugestią, by się nie nawracać? Tylko co? Żyć bez nawrócenia, ale z przekonaniem, że dzięki "miłosierdziu" sprawa jest załatwiona? A drugie popielcowe wezwanie by "wierzyć w Ewangelię" też ulegało ekumenicznej modyfikacji? Można tak przypuszczać, skoro tytuł niniejszej książki nauczanie i nakazy Zbawiciela nazywa "życzeniami Pana Jezusa". Cytaty z Ewangelii są życzeniami? No, skoro tak, to oczywiście, że polecenie Pana Naszego Jezusa Chrystusa "idźcie i nauczajcie wszystkie narody" autor pojmuje nie jako nakaz ewangelizacyjny, nie jako polecenie, by nawracać odwróconych od Boga, tylko jako życzenie... dobrej drogi, miłej wędrówki z Bogiem (s.82)! Wszak "nie przyszedł nawracać". Ekumeniczna nowomowa w służbie świętego, ale spokoju. Religia dla tych, którzy wstydzą się wiary? A przecież tu chodzi o rzecz najważniejszą: nie o uczucia i spokój, nie o poetyczne rozmarzenie, tylko o sprawy ostateczne człowieka. Czyli - jak to ujmował tradycyjny katechizm - życie, śmierć, sąd Boży i niebo, albo piekło. Chodzi o wieczność z Bogiem lub bez Boga. Czy dalej nawracanie nie ma sensu? jeśli zatem ksiądz "nie przyszedł nawracać", to po co przyszedł? O czym chce rozmawiać? O "polityce"? Co chce robić? Oglądać telewizję? Co z drugim najważniejszym przykazaniem, po miłości Boga, czyli z miłością bliźniego, czyli z troską o jego dobro, a więc z troską o zbawienie jego duszy? Ksiądz ma ważniejsze sprawy na głowie niż nawracanie i wzywanie do pokuty? Jak widać posoborowy ksiądz ma: poklepywanie po ramieniu i pocieszanie, że nie ważne, co się robi, bo i tak wszyscy jesteśmy zbawieni. "Róbta co chceta, do nieba wszyscy pójdzieta". Hulaj dusza, piekła nie ma. Tak mówił Chrystus? Czyżby nadchodził czas napisania Ewangelii na nowo, "ekumenicznie", przez "uczonych w Piśmie"? Najpierw "nowy katechizm", a że nie zgadza się on z tradycją i dwoma tysiącami lat nauki Kościoła, więc tym gorzej dla tradycji? Pycha poprzedza upadek, a srebrniki palą w kieszeni - tak, Judasz się powiesił, a nie został świętym. A nawet on mógł się nawrócić, tylko nie chciał, nie widział potrzeby. "Nie przyszedłem pana nawracać" - dlaczego?
Tomasz a Kempis, O naśladowaniu Chrystusa
Choć jest to przekład nowoczesny i odbiega od doskonałego, przedwojennego przekładu Ks. Aleksandra Jełowickiego CR, to przecież przeczytanie tej jednej książki jest dobrem wyjątkowym i przyniesie ogrom korzyści duchowych i intelektualnych, korzyści, o jakich autorzy zdecydowanej większość książek obiecujących "rozwój duchowy" nawet nie mają co marzyć. Lektura tej jednej książki nigdy i dla nikogo nie będzie czasem straconym, jak to bywa - z reguły - z czasem poświęconym na lekturę literatury psychologicznej. Może dlatego, że celem tej książki nie jest schlebianie czytelnikowi i rozczulanie się nad jego "traumami", tylko postawienie go w prawdzie: wszak "tylko prawda was wyzwoli" (uwaga dla socjologów i filozofów: prawda istnieje obiektywnie, nie jest to chwilowy nakaz ideologiczny związany z "aktualnie obowiązującą mądrością etapu" i ogłoszony w codziennej gazecie; to w gazecie też jest na "p" - propaganda - ale ona z prawdą nie ma nic wspólnego).
Jacob Neusner, Rabin rozmawia z Jezusem
Tytuł to oczywiste oszustwo. Komercyjna sztuczka. Rabin rozmawia sam ze sobą. Wszak gdyby naprawdę rozmawiał z Jezusem Chrystusem (znamienne jest, że 'Chrystus' w tytule nie występuje), to stanąłby przed wyborem, przed jakim stanęli mieszkańcy Jerozolimy dwa tysiące lat temu: albo musiałaby uznać Jezusa z Nazaretu za Syna Bożego, za Mesjasza, za Chrystusa i powiedzieć za św. Tomaszem "Pan mój i Bóg mój", albo krzyczeć za większością: "ukrzyżuj Go! ukrzyżuj Go!" i rozpocząć bezwzględne zwalczanie uczniów Jezusa Chrystusa (ostatnie zdania książki pokazują chyba jasno, jaki jest wybór autora). Innej możliwości nie ma, nawet gdyby wszyscy posoborowi ekumeniści w ramach wypierania się wiary prawdziwej i zakłamywania nauki Jezusa Chrystusa wznosili modły do "boga międzyreligijnego dialogu", całowali "święte księgi" innych religii, klękali przed pogańskimi bożkami i bratali się z heretykami, to prawda jest taka sama dzisiaj jak była dwa tysiące lat temu. Jest się albo z Bogiem, w Trójcy Jedynym, albo przeciw niemu. A ten wybór to nie jest dylemat kawiarnianego dialogu, tylko rozstrzygnięcie sprawy ostatecznej: albo wybór życia wiecznego z Bogiem w Niebie, albo wybór potępienia na wieki.
Co powinieneś wiedzieć o Biblii, Jezusie, Ziemi Świętej
Pięknie, kolorowo i starannie wydawane książki "Wydawnictwa Jedność", choć sprzedawane w księgarniach nominalnie katolickich, są - jak przystało na wydawnictwo niemieckie - potężnym orężem w walce o protestantyzację nauki i obrzędów Kościoła Świętego. Trzy tomy, które rzekomo mają przekazać prawdę o Biblii, Jezusie i Ziemi Świętej są w istocie wykładem apostazji, narzucanej odgórnie przez posoborową sektę ekumenistów, a nazywanej przewrotnie "kościołem nowego adwentu". Niezliczone, kolorowe ilustracje, cytaty z Pisma Świętego, mają tylko jeden cel: zmusić do przyjęcia heretyckiej religijności, mają przekonać, że bluźniercze i bałwochwalcze kulty, gusła, zabobony są równoprawnymi postawami religijnymi, współgrającymi i współpracującymi z nauką Jezusa Chrystusa o zbawieniu. Trzy tomy są w zasadzie niczym innym, jak tylko barwnym, kolorowym i zgodnym ze współczesną modą dydaktyczną nauczania przez oglądanie raczej, a nie przez rozumne czytanie, rozwinięciem herezji napiętnowanych w Encyklice "Pascendi Dominici Gregis". Jeśli - jak nauczają ideolodzy ekumenizmu - nie ma znaczenia w co się wierzy, byle tylko w coś wierzyć, to powstaje pytanie po co w ogóle zawracać sobie głowę jakimiś publicznymi obrzędami? Niech każdy "wchodzi w relację" ze swoim "bogiem" jak mu się podoba, jak mu wygodnie, gdzie chce i kiedy chce. Po co w ogóle kapłani? Po co marnować wolny czas w niedzielę na jakieś "spotkanie ekumeniczne" z obcymi ludźmi (tym bardziej, że jeszcze mogą zarazić jakimś paskudztwem)? Po co studiować nauki świętych, skoro można obejrzeć kolorowe obrazki? A książki mienią się kolorami jak tęcza: jak paciorki za które tubylcy oddawali sprytnym kolonizatorom swoje dziedzictwo.
Victor Loupan, Alain Noel, Śledztwo w sprawie śmierci Jezusa
Jeszcze jedna książka z serii publikacji mających przemieniać katolicyzm w jakąś wersję protestantyzmu. Już nawet tytuł jest kłamstwem. Autorzy bowiem nie przeprowadzają żadnego śledztwa, dowodzą jedynie z góry założonej tezy. Realizacją ideologiczne zadanie - zgodnie z nakazami posoborowej sekty ekumenicznej. Jednym z dogmatów tej sekty jest uwielbienie dla "starszych braci w wierze" (bo są oni samym dobrem doskonałym i wszystko co zrobili, robią, albo zrobią wymaga zdecydowanej adoracji). Taki jest obowiązek "młodszych braci w wierze", którzy nie tylko muszą adorować "tych starszych", ale muszą również przepraszać (tu już wszystkich, nie tylko "tych starszych") za wszystko zło na ziemi od zarania świata. Jednym słowem - co bez ogródek autorzy piszą już we wstępie, ujawniając założony cel dowodowy swojej pracy - Jezusa nie zabili żydzi (czy Żydzi). Dowody zdaniem "niezależnych badaczy" są dwa: po pierwsze tak każe na całą sprawę patrzeć Sobór Soborów, tj. Św. Sobór Drugi Watykański, a po drugie nie zrobili tego również dlatego, że... "Jezus był Żydem". Uniesieni tym odkryciem autorzy, gorliwi i oddani pracownicy frontu ideologicznego, pionu historycznego, dowodzą, że Jezusa zabili wszyscy pozostali (tak dosłownie piszą!), wbrew "starszym braciom w wierze". Inteligentny czytelnik, który chwyta w lot nakazy "mądrości etapu", szybko dojdzie zatem do wniosku, że oprawcami są Rzymianie, a skoro Rzym, to "papiści". Jednym słowem wyznawcy rzymskiego katolicyzmu powinni wreszcie uderzyć się w piersi i posypawszy głowy popiołem przeprosić (jak należy uniżenie przepraszać wszystkich za wszystko nauczał mistrz przeprosin - Papież Polak) za to, że zabili Jezusa i, że próbowali tą zbrodnią obarczyć nieskalanych zawsze i wszędzie "starszych braci w wierze". Takie koszałki opałki - jeszcze jeden przygnębiający dowód na to, jak bardzo nauka, a szczególnie "nauki społeczne", uzależnione są od poleceń ideologicznych i od "źródeł finansowania". A swoją drogą, czy nie prościej byłoby, gdyby posoborowi sekciarze ekumeniczni po prostu poprzechodzili sobie na judaizm czy islam? Mogliby wtedy celebrować - ku swej uciesze i uciesze koalicjantów ideologicznych - nie tylko "tydzień islamu", czy "tydzień judaizmu", ale przecież cały "rok judaizmu", czy "rok islamu". Ciekawe, czy wówczas obchodziliby "tydzień katolicyzmu"? "Sadzę, że wątpię" (by zacytować Wiecha).
Jan Wierusz Kowalski, Poczet papieży
Jan Wierusz Kowalski, benedyktyn, mieszkający w Tyńcu od 1937 roku. Materialista i komunista. W 1952 opuścił zakon, w 1959 opuścił stan kapłański. Od roku 1953 był agentem Departamentu V Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. W latach 60-tych został pracownikiem Urzędu do spraw Wyznań. Propagator (a może i nie tylko?) Soboru Watykańskiego II (może ta informacja da trochę do myślenia sekciarzom z sekty uwielbienia II-go watykańskiego?). W latach 70-tych i 80-tych pracował w Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk (habilitował się w 1975 roku). Od 1978 roku pracownik Departamentu IV MSW. Służbę zakończył w 1985 roku w stopniu majora. Zmarł w 2000 roku. Przynajmniej wystąpił ze stanu kapłańskiego. A ilu kapłanów, ba, autorytetów moralnych, nie stać na taką "uczciwość"? Książka jest typowym przykładem propagandy komunistycznej: "świadomy klasowo" (i resortowo) "historyk" manipuluje faktami i ocenami, które zawsze podawane są jako obiektywne oczywistości, a w rzeczywistości są ideologicznymi aksjomatami z komunistycznego, partyjnego elementarza "frontu walki ideologicznej". "Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca (...) prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa." (Jan.8:44)
Katechizm Kościoła Katolickiego, II wydanie poprawione
Już tytuł wprowadza w błąd, a potem jest jeszcze lepiej. Prezentowany "Katechizm" to w istocie Katechizm Kościoła Posoborowego - Sekty Ekumenicznej "Młodszych Braci W Wierze". Kościół Katolicki uczy od dwóch tysięcy lat, że "ostatecznymi sprawami człowieka są: śmierć, Sąd Boży i Niebo albo piekło". Posoborowy Katechizm Sekty Ekumenicznej przekonuje natomiast - we właściwej sobie bełkotliwej nowomowie ekumenicznej - że celem życia jest... "szczęście osoby ludzkiej". Nadprzyrodzone powołanie człowieka zastąpiono staraniem o dobrostan doczesny. Nasza mowa miała być "tak tak, nie nie". Prezentowany "Katechizm" zastąpił nakaz prostoty i jasności rozwlekłymi wywodami typu "w zasadzie tak, ale też i nie, a w ogóle, to...". Przeszło 700 stron takich pokrętnych wyjaśnień, a cel jest jeden: protestantyzacja katolicyzmu. Nie miejsce tu na dokładną, krytyczna analizę sprzedawanego "Katechizmu" - osoby zainteresowane tematem znajdą taką analizę np. w książce "Czy nowy Katechizm jest katolicki" (autorzy: Ks. Michel Simoulin, Ks. Alain Lorans, Ks. Philippe Marcille, Te Deum, Warszawa 2003). A osoby poszukujące prawdziwej nauki katolickiej znajdą taką bez trudu w prawdziwie katolickich katechizmach, jak np. św. Alfonsa Liguoriego, kard. Gasparriego, św. Piusa V, św. Piusa X, Katechizmie Apologetycznym Ks. Gadowskiego, katechizmie wg. Summy Teologicznej o. Tomasza Pegues'a OP, katechizmie Katolickim Dziecka Polskiego, itd., itd. - "szukajcie a znajdziecie".
Koszyk
Nowości
13,31 zł