Menu
- COMMODORE 64
- Książki
- Rozkosze ciała
- Literatura zagraniczna
- Audiobooki
- Literatura polska
- Varsaviana
- Filozofia, socjologia, psychologia, religia...
- Kryminał, sensacja, groza,...
- Obcojęzyczne
- Podręczniki i pomoce naukowe
- Świat i przyroda
- Słowniki i encyklopedie
- Sztuka
- Outlet intelektualisty
- Biznes
- Historia
- Militaria
- Literatura dziecięca i młodzieżowa
- Komiksy
- Pocztówki, plakaty
- Płyty winylowe i CD
- Kasety magnetofonowe
- Muzyka DVD
- Filmy
- VHS
- Audio Hi Fi
- Modele, modelarstwo i zabawki
- Elektronika sentymentalna
- Różne sprzęty i zegary
- Grafiki, obrazy, rysunki, numizmaty
- Ręczne hafty i zabawki naturalne
- Zamówienia Specjalne
Nowości
Promocje
Wyszukiwarka
Zaloguj się
Roman Brandstaetter. Jezus z Nazaretu
0
Opis
Roman Brandstaetter. Jezus z Nazaretu. Komplet: cztery tomy. Przedmowa i redakcja Jędrzej Majka. Wstęp "Jak pisałem 'Jezusa z Nazaretu' oraz 'Czy Jezus z Nazaretu był cieślą?' autora.
Wydawnictwo M, Kraków 2012. Okładki twarde, obwoluty, wszyte zakładki. Książki nowe.
Produkty powiązane
Ziemia Święta, Kulturowy przewodnik śladami Jezusa
Niezwykły przewodnik dla turysty - pielgrzyma.
Anselm Grun, Jezus, nauczyciel zbawienia. Ewangelia Św. Mateusza
Znany autor analizuje "ulubioną Ewangelię wczesnego kościoła".
Stary Testament, Historia Zbawienia i Ewangelia Jezusa
Stary Testament, Historia Zbawienia i Ewangelia Jezusa w wydaniu, którego głównym założeniem było przedstawienie historycznego i społecznego tła oraz kontekstu biblijnych zdarzeń. Ilustracje towarzyszą tekstowi i stanowią istotny element całości: mapy, wykresy, plany, zdjęcia, tablice chronologiczne. Teksty Pisma Świętego według wydania Pallottinum, Poznań 1978 i 1980.
Matka Teresa. "Pójdź, bądź moim światłem", prywatne pisma Świętej z Kalkuty
Łaska wiary nie jest biletem do przyjemnego i wygodnego życia. A nawet więcej, znacznie więcej: nie ma zbawienia bez Krzyża. Nie ma zbawienia bez cierpienia i opuszczenia, nie ma zbawienia bez przeżycia słów Psalmu 22 "Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?", wyszeptanych przez Chrystusa przed zgonem. Ekonomiczna religia potoczna buduje obraz wiary jako transakcji: "ja dam swojemu bogu modlitwę, swój czas i swoje pieniądze, a w zamian dostanę powodzenie życiowe - a jak nie, to mnie taki bóg nie interesuje i znajdę sobie takiego boga, który doceni moje poświęcenia". Tak przemienia się Boga Ukrzyżowanego w "boga dobrego samopoczucia" (ks. Piotr Pawlukiewicz). Książka jest świadectwem, że wiara w Chrystusa to nie wiara w długowłosego hipisa nucącego sentymentalne piosenki przy wtórze gitary i fletu, ale że wiara jest walką o Jego naśladowanie - czyli, że prowadzi do ofiary z własnego życia: "jeśli kto chce iść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż i niech mnie naśladuje" (Łk 9, 23). Książka jest też świadectwem świętości, bo "nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich" (J 15, 13).
Biblia to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu
W 1975 roku Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne wydało ten "nowy przekład z języków hebrajskiego i greckiego opracowany przez Komisję Przekładu Pisma Świętego" - było to zakończenie pracy rozpoczętej w 1964 roku, pracy rozpoczętej wydaniem "Czterech Ewangelii" przez to Towarzystwo. Wydanie jest wyjątkowe, bowiem nie zawiera żadnych komentarzy, wyjaśnień, wstępów.
Biblia to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, wyd. kieszonkowe
Biblia to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, wydanie Brytyjskiego i Zagranicznego Towarzystwa Biblijnego, druk angielski z 1975 roku. Wydanie kieszonkowe. Tradycją tych wydań jest całkowity brak komentarzy i wstępów (drukowano jedynie odnośniki).
Giovanni Odasso, Biblia i religie
Dokładnie o tym, co w tytule: jaki stosunek do innych religii wynika z Biblii.
Music Of The Bible Old Hebrew Songs, płyta winylowa
Muzyka Biblii - stare pieśni hebrajskie wykonuje kantor Laszlo Sandor. Ciekawe, czy ma "przyjemną osobowość"? Wszak tym, oprócz "dostatecznie mocnego głosu, przyjemnego dla ucha", powinien wyróżniać się kantor w judaizmie.
Biblia Brzeska 1563
Wydanie z 2003 roku, czyli wydanie, które ukazało się 440 lat po pierwszym wydaniu tłumaczenia wykonanego przez polskich protestantów (kalwinów i arian, choć ze względu na spory, walkę i rozejście się tych dwóch nurtów protestantyzmu zwykle mówi się o "Biblii kalwińskiej", gdyż to właśnie kalwini mieli chyba ostatecznie decydujący wpływ na jej treść). Zabytek XVI-wiecznego języka polskiego.
Alfred J. Palla, Sekrety Biblii
Książka dla wszystkich, którzy poszukują wiedzy o Piśmie Świętym. Archeologia, historia, teologia.
Artur Wójtowicz SAC, Bóg Mormonów, Mała Biblioteka Religii
Mała Biblioteka "Uczonych W Piśmie". Artur Wójtowicz SAC jest specjalistą od religii i dziejów mormonów. Czy mormoni są religią chrześcijańską? Czy mormoni rzeczywiście zrezygnowali z wielożeństwa? Jak połączyć przekonanie, że wszyscy ludzie są braćmi z przekonaniem, że czarny kolor skóry jest karą za grzechy? Jak to jest z końcem świata, który był już kilkakrotnie zapowiadany, a według niektórych już faktycznie nastąpił? Jak... Z książkami tej serii jest pewien problem: otóż wszystkie muszą być zgodne z posoborową ideologią (tzn. ideologią Soboru Watykańskiego II: trwa usilna praca, by narzucić przekonanie, że inne sobory są martwą przeszłością, podobnie jak dwa tysiące lat tradycji Kościoła), a zwłaszcza z doktryną o wielości i równoważności religii, muszą dowodzić rzekomej jedności chrześcijaństwa, a przede wszystkim muszą unikać jak ognia tradycyjnego, zgodnego z nauką Jezusa Chrystusa, katolickiego stosunku do pogaństwa, bałwochwalstwa i bluźnierstwa. Ach, jakie nieekumeniczne pojęcia - jak tak można w ogóle pisać o naszych "braciach z ludu bożego"! A już niech Bóg broni przed używaniem słowa "herezja"! Zdecydowany nakaz Jezusa Chrystusa, by jego uczniowie szli "na cały świat i nauczali inne narody" został zastąpiony przez ideologiczne polecenie "nowej ewangelizacji": "idźcie na cały świat i przepraszajcie wszystkie narody". Doktrynalna, sekciarska, posoborowa ideologia rodzi w związku z tym przedziwne, schizofreniczne wręcz postawy badawcze, charakterystyczne dla zideologizowanej "nauki": otóż badacz tak musi manipulować danymi historycznymi i ich interpretacjami (bywa, że wbrew wewnętrznemu przekonaniu i sumieniu - co bardzo smutne), by pasowały do wytycznych obowiązujących na danym etapie posoborowej walki ideologicznej, w tym wypadku do "ekumenicznego" dyktatu "szacunku do innych religii". "Prawda czasu, prawda ekranu" - Miś Ekumeniczny.
Tomasz à Kempis, Naśladowanie Chrystusa
Po „Biblii” najbardziej rozpowszechniona książka świata chrześcijańskiego.
Tomasz a Kempis, O naśladowaniu Chrystusa
Wydanie pogłębione, z zaznaczonymi na marginesach odsyłaczami do Pisma Świętego.
Tomasz a Kempis, Naśladowanie Chrystusa
Można nic w życiu nie przeczytać i można jakoś żyć. Ale, jeśli "jakoś" nie wystarcza, to trzeba tę książkę przeczytać, a nawet więcej: trzeba ją czytać. Bo bez czytania, a nie tylko przeczytania, nie ma co marzyć o sensownym życiu.
Thomas Merton, Aby odnaleźć Boga
Aby odnaleźć Boga. Życie jest poszukiwaniem Boga. Jest drogą, jest podróżą, jest podążaniem za wezwaniem serca, jest wędrówką wzbudzaną tęsknotą za szczęściem, dobrem, prawdą, pokojem. Bóg, czyli wszystko za czym tęskni każda dusza. Nawet tych, którzy przekonują, że ani duszy, ani Boga nie ma. Może nawet ich dręczy taka tęsknota najbardziej? Jak zauważył pewien zaprzyjaźniony czytelnik książka nasuwa jedno zaskakujące spostrzeżenie: tyle myśli o Bogu, a w zasadzie brak myśli o Jezusie...
Thomas Merton, Aby odnaleźć Boga. Antologia
"Kto ma Boga, temu sam Bóg wystarcza". A jeśli nie ma, to czy braki uzupełni albo wypełni Merton? W jakim stopniu Dobra Nowina jest "niekompletna"? W jakim stopniu potrzebuje "uzupełnienia" z buddyzmu, z Freuda i z tysięcy innych idei, ruchów, nurtów przewalających się po świecie? A może jednak jest kompletna? Może jednak Chrystus powiedział wszystko, co miał powiedzieć, nauczył wszystkiego, co miał nauczyć i zamiast tracić czas na czytanie różnych bardzo ciekawych i bardzo ważnych rzeczy wystarczy otworzyć Biblię? Kto z poszukujących Boga przeczytał całą Biblię? Kto z poszukujących Boga sięga po Biblię codziennie? Kto z poszukujących Boga szuka Boga w Biblii? Kto ucieka się do Biblii w chwilach, gdy gubi sens życia? Kto z czytających Mertona przeczytał całą Biblię? Czy można być zakochanym w Mertonie bardziej niż w Zbawicielu? "Kto nie ma w nienawiści...".
Joseph kardynał Ratzinger, Eucharystia. Bóg blisko nas
Ojciec Święty Benedykt XVI. Zapis kazań i rozważań wygłoszonych przy różnych okazjach, a dotyczące jednego tematu: Eucharystii.
Anselm Grun OSB, Doświadczyć Boga całym sobą
Doświadczyć Boga całym sobą, czyli jak poczuć i czuć Jego obecność. Dla poszukujących duchowych uniesień (kontemplacja, medytacja, mistycyzm), które można zdobyć i praktykować w codzienności.
Objawienia bł. Anny Katarzyny Emmerich
Trzy pięknie wydane tomy: Pasja, Życie Najświętszej Maryi Panny, Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Pierwszy tom inspirował twórców słynnego filmu "Pasja".
Pasja według objawień bł. Anny Katarzyny Emmerich
Pasja według objawień bł. Anny Katarzyny Emmerich - edycja specjalna. Opracowanie przygotowane i wydane w przededniu kanonizacji Jana Pawła II. Słynne prywatne objawienie - przejmująca wizja najważniejszych chwil ludzkości.
Zenon Ziółkowski, Całun Turyński
Podtytuł: Milczący świadek męki, śmierci i zmartwychwstania. A w książce chyba wszystko, co można napisać i co można wiedzieć o Całunie: o jego historii, o jego znaczeniu i o wszystkich próbach i sprawdzianach, którym był poddawany. Co ważne: książka z imprimatur.
Grecko-polski Nowy Testament. Wydanie interlinearne z kodami gramatycznymi
Rzecz fundamentalna dla słuchających Słowa Bożego. Grecko-polski Nowy Testament - wydanie interlinearne z kodami gramatycznym, czyli przekład, którego głównym celem jest oddanie sensu oryginału poprzez możliwie najdokładniejsze wydobycie znaczeń wyrazów, z pozostawieniem składni i piękna języka na drugim planie. O dziwo, pomimo dążenia do ścisłej dosłowności przekład polski okazuje się całkiem zgrabny (czego nie da się osiągnąć w innych językach, w których podobieństwo morfologiczne i syntaktyczne do greki nie jest tak silne jak w przypadku języka polskiego).
Paweł Lisicki, Czy Jezus jest Bogiem?
Zły ma jedną odpowiedź na pytanie postawione w tytule: nie był. Chwała Bogu wiemy, że Zły jest królem kłamstwa, więc wniosek jest oczywisty, by mu nie wierzyć. A mimo to, przez dwa tysiące lat zwiódł niezliczone rzesze nieszczęśników. Sprawa nie jest błaha - wszak chodzi o ostateczne sprawy każdego człowieka: o śmierć i życie wieczne z Bogiem lub tam, gdzie jest "tylko płacz i zgrzytanie zębów". Książka jest wstrząsającą relacją z kłamstw, które mają oderwać człowieka od Boga. Tym bardziej wstrząsającą, że przeciw Bogu stają też "ludzie wykształceni", "profesorowie". A przecież "komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą" (Łk 12, 48) i "kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza (Mt 18, 6) oraz „do każdego, kto przyzna się do mnie przed ludźmi, przyznam się i ja przed moim Ojcem, który jest w niebie; a każdego, kto mnie się wyprze przed ludźmi, wyprę się i ja przed moim Ojcem, który jest w niebie”
(Mt 10, 32–33). No tak, ale jak się nie wierzy, że Jezus jest Bogiem, to i nie uwierzy się w jego słowa. Uwierzy się w byle co i byle komu, ale nie Bogu. Czy jest większy ból dla Ojca niż niewdzięczność dzieci? Czy jest większa tragedia niż zbrodnia popełniana przez dzieci na kochającym Ojcu? To bardzo wygodne: liczyć na miłosierdzie i zaprzeczać Bożej sprawiedliwości. Tymczasem miłosierdzie bez sprawiedliwości, bez kary i zadośćuczynienia za zło popełnione i bez nagrody za dobro, staje się karykaturą porządku rządzącego światem, jest chaosem zamiast kosmosu, jest piekłem samowoli i bezkarności - jest największym oszustwem Złego. Nic zatem dziwnego, że najzacieklej walczą z chrześcijaństwem (oprócz "religii walczących") religie socjalistyczne: brunatna, czerwona, zielona - faszyzm, komunizm, pogański naturalizm. Zły obiecuje, że - bez Boga-Jezusa - człowieka czeka tylko szczęście i wolność - tak samo obiecywał w Raju. Ot, tyle warte jego obietnice.
James Martin SJ. Być sobą to być świętym. Rozmyślania wokół pism Thomasa Mertona i świętych Kościoła
W Ewangelii według świętego Mateusza (Mt 22,35-40) znajdujemy takie słowa: "Jeden z faryzeuszów, uczony w Prawie, zapytał Jezusa, wystawiając Go na próbę: „Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?”
On mu odpowiedział: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie.
Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy”.
W prezentowanej książce wezwanie do świętości rozumiane jest jako "poznanie naszego 'prawdziwego ja' (...) i kształtowanie naszej prawdziwej jaźni", czyli "jeśli chcemy osiągnąć świętość musimy być sobą".
Ostateczną sprawą człowieka jest śmierć i Sąd Boży, po którym czeka nas życie wieczne - albo piekło, albo niebo. Na Sądzie Bożym nie zostaniemy rozliczeni z troski "o bycie sobą", tylko z troski o bliźniego. Z miłości bliźniego, jako z przejawu miłości Boga. Gdzie tu miejsce na 'miłość siebie'? Ojciec Pio powiedział: "szatan ma imię 'ja'". A Tomasz a Kempis wskazywał jedyną drogę uświęcenia: naśladowanie Chrystusa. James Martin, nowoczesny jezuita, zaleca "kształtowanie naszej prawdziwej jaźni"... Czy dziwi zatem, że książka jest bez imprimatur?
Pseudo-Dionizy Areopagita, Pisma teologiczne
Pseudo-Dionizy Areopagita, "Pisma teologiczne", czyli: "Hierarchia niebiańska", "Hierarchia kościelna", "Imiona Boskie", "Teologia mistyczna" oraz "Listy". Jako komentarz nasunęły nam się takie słowa Tomasza a Kempis: "Na cóż ci rozprawiać o Trójcy Świętej, jeśli brak ci pokory (...)? Bez wątpienia to nie wzniosłe rozmowy czynią człowieka prawym i świętym, lecz życie cnotliwe czyni go miłym Bogu. Wolę odczuwać skruchę, niż znać jej definicję.(...) Każdy człowiek z natury pragnie zdobyć jak największą wiedzę, lecz cóż warta jest nauka bez bojaźni Bożej? Pokorny wieśniak, który służy Bogu, jest bez wątpienia lepszy od pełnego pychy filozofa, co zaniedbując siebie, śledzi bieg gwiazd. Kto dobrze zna siebie - gardzi sobą, i nie ma upodobania w ludzkich pochwałach. Choćbym posiadł wszelką wiedzę, ale nie miał miłości, na cóż mi się to przyda przed Bogiem, który osądzi mnie z moich uczynków. Powściągnij zbyt żywe pragnienie wiedzy, znajdziesz tam tylko wielkie rozproszenie i wielkie złudzenie. (...) Wielość słów nie pokrzepia duszy, lecz święte życie orzeźwia ducha (...). Jeśli ci się zdaje, że dużo wiesz i dość dobrze rozumiesz, pamiętaj przecież, że to niewiele wobec tego, o czym nie wiesz. (...) Iluż gubi na świecie próżna nauka i zaniedbywanie służby Bożej... A ponieważ wolą być wielcy, niż pokorni, znikczemnieli w swych myślach (Rz 1,21). W dniu sądu nie spytają cię z pewnością, co czytałeś, ale co uczyniłeś (...)." Tak nam się nasunęło...
Religie świata. Tablice porównawcze
Religie świata, obecne i minione, przedstawione w formie adekwatnej do wrażliwości percepcyjnej współczesnego konsumenta wiedzy internetowej i komiksów, czyli ilustracje i rysunki w roli głównej.
Rolf Decot, Mała historia reformacji w Niemczech
Niemiecka wersja chrześcijaństwa - wiara Germanów, którym duma nie pozwala podlegać Rzymowi. Książka opisuje jak i dlaczego Niemcy stworzyli w XVI wieku swoją "heretycką religię". Niemiecki autor - zgodnie z tytułem - przedstawia "małą historię", czyli relacjonuje w zasadzie jedynie początki, powstanie protestantyzmu: autor nie bada losów protestantyzmu niemieckiego w wiekach późniejszych, ani jego rozkładu i zaniku w wieku XX i XXI.
Bernhard Haring, Moralność jest dla ludzi
Tytuł jest wspaniały: "Moralność jest dla ludzi". A dla kogo była? Dla sosen szumiących na gór szczycie? Dla "pieseczków i koteczków"? Dla "lwa ryczącego i patrzącego kogo pożreć"? Książka jest owocem "posoborowej odnowy", czyli - jak głosi podtytuł - zawarta jest w książce "etyka chrześcijańskiego personalizmu". Egzystencjalizm, personalizm i na okrasę "chrześcijaństwo". Tak rodziła się w Kościele "nowa tradycja": "stara etyka" była zła, bo "była oparta na sztywnych zasadach formalizmu i legalizmu". No to wreszcie będzie nowa, nowoczesna, i będzie dobra, bo nie będzie "oparta na sztywnych zasadach", tylko "będzie zgodna ze współczesną koncepcją człowieka jako osoby obdarzonej wolnością i godnością" (cytat sugeruje, że Bóg - dając przykazania - nie dostrzegał "wolności i godności człowieka", ale mniejsza z tym, na szczęście są na świecie nowocześni, światli filozofowie). A nie można by tak od razu: raz a dobrze, czyli w ogóle bez zasad, nawet "niesztywnych"? Po co "Nie będziesz miał...", itd. i po co "nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię", i po co "bądź miłościw mnie grzesznemu". Nowoczesnemu, wolnemu człowiekowi, niech wystarczy jedna zasada, jedno przykazanie: "róbta co chceta!". I wolność rządzi, kurde!
Jezus jest moim Panem. Ewangelizacja na Barce
Biskupi, księża, zakonnicy, wierni o życiu bogobojnym. Zapis konferencji z pierwszego roku "Ewangelizacji na Barce". Był rok 2013 / 2014. A więc książka z czasów, kiedy Kościół nie bał się Ciała Chrystusa, wody święconej, a biskupi nie nakazywali wiernym by "szanowali mieszkańców Sodomy i Gomory".
Modlitewnik Ojca Leona Knabita
Modlitewnik, to modlitewnik. A zatem jest zakładka, a oprócz tego są rozważania Ojca Leona na cały rok liturgiczny, nawiązujące do dobranego na każdy dzień cytatu z Ewangelii. W drugiej części modlitewnika Ojciec Leon snuje rozważania w związku z przypadającymi w ciągu roku wspomnieniami, świętami i uroczystościami. W części trzeciej Ojciec Leon zawarł wybór z tradycyjnych modlitw: modlitwy codzienne, modlitwy okolicznościowe, "modlitwy świętych i nieświętych". W tej części zawarte są też litanie, Koronka i Różaniec. A na zakończenie wydawcy umieścili rozmowę z Ojcem Leonem, a w zasadzie rozmowę - laurkę, bo książkę wydano z okazji osiemdziesięciu lat Ojca Leona i pięćdziesięciu sześciu lat jego kapłaństwa.
Don Colbert, Co mógł jadać Jezus? Biblijna recepta na długowieczność
Tytuł - majstersztyk: zestawienie Jezusa (należy się domyślać, że autor ma na myśli Pana Naszego Jezusa Chrystusa - wszak na okładce reprodukcja "Ostatniej Wieczerzy" Leonarda da Vinci) z "receptą na długowieczność" rozumianą nie tylko jako długie i dostatnie życie tu, na Ziemi (co już budzi silne poczucie absurdu i bezsensu, a nawet świadczy o kompletnej bezmyślności i niestosowności tytułowego zestawienia), ale nadto postrzeganą jako efekt modnej pod koniec XX wieku "zdrowej diety". I do tego obraz Leonarda jako ilustracja zdrowej wyżerki, niegroźnej cholesterolowo biesiady! Palce lizać! Tak, zaiste, mają uszy, a nie słyszą, mają rozum, a go nie używają, bo jakby słuchali i rozumowali, to pojęliby, że "nie to, co wchodzi do ust, czyni człowieka nieczystym, ale co z ust wychodzi, to go czyni nieczystym". Całość jest symbolicznym i niezwykle wymownym obrazem zanikającej cywilizacji: atrofia transcendencji i degeneracja duchowości, która skarlała do do pogańskiego służenia bieżącemu, materialnemu i fizycznemu zadowoleniu. I tę pustkę duchową ma zapełnić "zdrowe odżywianie"?! "Nie nasyci się oko patrzeniem, ani ucho napełni słuchaniem". Pokarmem duszy nie są kalorie, a ćwiczeniem duchowym nie jest indeks glikemiczny, wbrew temu, co głoszą kapłani urzędowo obowiązującej religii "zdrówka" i zakonu "prawidłowej pracy jelit" - nawet "hamerykańscy".
Joseph Ratzinger, Benedykt XVI. Jezus z Nazaretu
Joseph Ratzinger, już (i jeszcze) jako Papież, Benedykt XVI, wydał książkę o życiu i nauczaniu 'Jezusa z Nazaretu'. Była to część pierwsza p.t. "Od Chrztu w Jordanie do Przemienienia". Książka nie ma "imprimatur", a za to ma "obwijkę" z logami głównych "patronów medialnych", wśród których z kolei główne pozycje zajmują niemieckie koncerny (wydawana po polsku, niemiecka gazeta codzienna, niemiecki portal internetowy). I nic dziwnego, przecież książkę napisał Papież-Niemiec (skoro Jan Paweł II zawsze był "Papieżem-Polakiem", to chyba Benedykt XVI powinien być nazywany "Papieżem-Niemcem", a ekolog/pacziamamista Franciszek "Papieżem-Argentyńczykiem"?).
Ważne jak katechizm Księdza Twardowskiego myśli o życzeniach Pana Jezusa
Zbiór cytatów z Ewangelii z komentarzami, posoborowymi w formie i "ekumenicznymi" w treści. Komentuje ksiądz, który "nie przyszedł nawracać" (jak sam pisał o sobie w znanym wierszu). Ciekawe zatem, co mówił gdy posypywał głowy wiernych popiołem w Środę Popielcową? Czy - zgodnie ze swoim przekonaniem - zastępował wezwanie do nawrócenia sugestią, by się nie nawracać? Tylko co? Żyć bez nawrócenia, ale z przekonaniem, że dzięki "miłosierdziu" sprawa jest załatwiona? A drugie popielcowe wezwanie by "wierzyć w Ewangelię" też ulegało ekumenicznej modyfikacji? Można tak przypuszczać, skoro tytuł niniejszej książki nauczanie i nakazy Zbawiciela nazywa "życzeniami Pana Jezusa". Cytaty z Ewangelii są życzeniami? No, skoro tak, to oczywiście, że polecenie Pana Naszego Jezusa Chrystusa "idźcie i nauczajcie wszystkie narody" autor pojmuje nie jako nakaz ewangelizacyjny, nie jako polecenie, by nawracać odwróconych od Boga, tylko jako życzenie... dobrej drogi, miłej wędrówki z Bogiem (s.82)! Wszak "nie przyszedł nawracać". Ekumeniczna nowomowa w służbie świętego, ale spokoju. Religia dla tych, którzy wstydzą się wiary? A przecież tu chodzi o rzecz najważniejszą: nie o uczucia i spokój, nie o poetyczne rozmarzenie, tylko o sprawy ostateczne człowieka. Czyli - jak to ujmował tradycyjny katechizm - życie, śmierć, sąd Boży i niebo, albo piekło. Chodzi o wieczność z Bogiem lub bez Boga. Czy dalej nawracanie nie ma sensu? jeśli zatem ksiądz "nie przyszedł nawracać", to po co przyszedł? O czym chce rozmawiać? O "polityce"? Co chce robić? Oglądać telewizję? Co z drugim najważniejszym przykazaniem, po miłości Boga, czyli z miłością bliźniego, czyli z troską o jego dobro, a więc z troską o zbawienie jego duszy? Ksiądz ma ważniejsze sprawy na głowie niż nawracanie i wzywanie do pokuty? Jak widać posoborowy ksiądz ma: poklepywanie po ramieniu i pocieszanie, że nie ważne, co się robi, bo i tak wszyscy jesteśmy zbawieni. "Róbta co chceta, do nieba wszyscy pójdzieta". Hulaj dusza, piekła nie ma. Tak mówił Chrystus? Czyżby nadchodził czas napisania Ewangelii na nowo, "ekumenicznie", przez "uczonych w Piśmie"? Najpierw "nowy katechizm", a że nie zgadza się on z tradycją i dwoma tysiącami lat nauki Kościoła, więc tym gorzej dla tradycji? Pycha poprzedza upadek, a srebrniki palą w kieszeni - tak, Judasz się powiesił, a nie został świętym. A nawet on mógł się nawrócić, tylko nie chciał, nie widział potrzeby. "Nie przyszedłem pana nawracać" - dlaczego?
Tomasz a Kempis, O naśladowaniu Chrystusa
Choć jest to przekład nowoczesny i odbiega od doskonałego, przedwojennego przekładu Ks. Aleksandra Jełowickiego CR, to przecież przeczytanie tej jednej książki jest dobrem wyjątkowym i przyniesie ogrom korzyści duchowych i intelektualnych, korzyści, o jakich autorzy zdecydowanej większość książek obiecujących "rozwój duchowy" nawet nie mają co marzyć. Lektura tej jednej książki nigdy i dla nikogo nie będzie czasem straconym, jak to bywa - z reguły - z czasem poświęconym na lekturę literatury psychologicznej. Może dlatego, że celem tej książki nie jest schlebianie czytelnikowi i rozczulanie się nad jego "traumami", tylko postawienie go w prawdzie: wszak "tylko prawda was wyzwoli" (uwaga dla socjologów i filozofów: prawda istnieje obiektywnie, nie jest to chwilowy nakaz ideologiczny związany z "aktualnie obowiązującą mądrością etapu" i ogłoszony w codziennej gazecie; to w gazecie też jest na "p" - propaganda - ale ona z prawdą nie ma nic wspólnego).
Ja jestem Żyd z "Wesela". Napisał Roman Brandstaetter
Jak w tytule - o życiu prawdziwym, ukrytym za wizją Wyspiańskiego. Niezwykłe świadectwo geniuszu poety, który codzienność przemienił w sztukę (teatralną) i w Sztukę (genialną). Jako dodatek schlebiający współczesnej wrażliwości: skoro jest to opowieść o ludziach prawdziwych, to muszą być i zdjęcia. Któż nie jest ciekaw jak wyglądała Rachel?
Roman Brandstaetter, Księga modlitw
Modlitwy własne i tłumaczone. Żyd nawrócony jako poeta religijny. Tom wierszy wydany w 2010 roku jako część "Dzieł zebranych", a więc okraszony należnymi, bełkotliwymi, ekumenicznymi wstępami, obowiązkowymi panegirykami na cześć "jedynego, słusznego soboru".
Jacob Neusner, Rabin rozmawia z Jezusem
Tytuł to oczywiste oszustwo. Komercyjna sztuczka. Rabin rozmawia sam ze sobą. Wszak gdyby naprawdę rozmawiał z Jezusem Chrystusem (znamienne jest, że 'Chrystus' w tytule nie występuje), to stanąłby przed wyborem, przed jakim stanęli mieszkańcy Jerozolimy dwa tysiące lat temu: albo musiałaby uznać Jezusa z Nazaretu za Syna Bożego, za Mesjasza, za Chrystusa i powiedzieć za św. Tomaszem "Pan mój i Bóg mój", albo krzyczeć za większością: "ukrzyżuj Go! ukrzyżuj Go!" i rozpocząć bezwzględne zwalczanie uczniów Jezusa Chrystusa (ostatnie zdania książki pokazują chyba jasno, jaki jest wybór autora). Innej możliwości nie ma, nawet gdyby wszyscy posoborowi ekumeniści w ramach wypierania się wiary prawdziwej i zakłamywania nauki Jezusa Chrystusa wznosili modły do "boga międzyreligijnego dialogu", całowali "święte księgi" innych religii, klękali przed pogańskimi bożkami i bratali się z heretykami, to prawda jest taka sama dzisiaj jak była dwa tysiące lat temu. Jest się albo z Bogiem, w Trójcy Jedynym, albo przeciw niemu. A ten wybór to nie jest dylemat kawiarnianego dialogu, tylko rozstrzygnięcie sprawy ostatecznej: albo wybór życia wiecznego z Bogiem w Niebie, albo wybór potępienia na wieki.
Co powinieneś wiedzieć o Biblii, Jezusie, Ziemi Świętej
Pięknie, kolorowo i starannie wydawane książki "Wydawnictwa Jedność", choć sprzedawane w księgarniach nominalnie katolickich, są - jak przystało na wydawnictwo niemieckie - potężnym orężem w walce o protestantyzację nauki i obrzędów Kościoła Świętego. Trzy tomy, które rzekomo mają przekazać prawdę o Biblii, Jezusie i Ziemi Świętej są w istocie wykładem apostazji, narzucanej odgórnie przez posoborową sektę ekumenistów, a nazywanej przewrotnie "kościołem nowego adwentu". Niezliczone, kolorowe ilustracje, cytaty z Pisma Świętego, mają tylko jeden cel: zmusić do przyjęcia heretyckiej religijności, mają przekonać, że bluźniercze i bałwochwalcze kulty, gusła, zabobony są równoprawnymi postawami religijnymi, współgrającymi i współpracującymi z nauką Jezusa Chrystusa o zbawieniu. Trzy tomy są w zasadzie niczym innym, jak tylko barwnym, kolorowym i zgodnym ze współczesną modą dydaktyczną nauczania przez oglądanie raczej, a nie przez rozumne czytanie, rozwinięciem herezji napiętnowanych w Encyklice "Pascendi Dominici Gregis". Jeśli - jak nauczają ideolodzy ekumenizmu - nie ma znaczenia w co się wierzy, byle tylko w coś wierzyć, to powstaje pytanie po co w ogóle zawracać sobie głowę jakimiś publicznymi obrzędami? Niech każdy "wchodzi w relację" ze swoim "bogiem" jak mu się podoba, jak mu wygodnie, gdzie chce i kiedy chce. Po co w ogóle kapłani? Po co marnować wolny czas w niedzielę na jakieś "spotkanie ekumeniczne" z obcymi ludźmi (tym bardziej, że jeszcze mogą zarazić jakimś paskudztwem)? Po co studiować nauki świętych, skoro można obejrzeć kolorowe obrazki? A książki mienią się kolorami jak tęcza: jak paciorki za które tubylcy oddawali sprytnym kolonizatorom swoje dziedzictwo.
Victor Loupan, Alain Noel, Śledztwo w sprawie śmierci Jezusa
Jeszcze jedna książka z serii publikacji mających przemieniać katolicyzm w jakąś wersję protestantyzmu. Już nawet tytuł jest kłamstwem. Autorzy bowiem nie przeprowadzają żadnego śledztwa, dowodzą jedynie z góry założonej tezy. Realizacją ideologiczne zadanie - zgodnie z nakazami posoborowej sekty ekumenicznej. Jednym z dogmatów tej sekty jest uwielbienie dla "starszych braci w wierze" (bo są oni samym dobrem doskonałym i wszystko co zrobili, robią, albo zrobią wymaga zdecydowanej adoracji). Taki jest obowiązek "młodszych braci w wierze", którzy nie tylko muszą adorować "tych starszych", ale muszą również przepraszać (tu już wszystkich, nie tylko "tych starszych") za wszystko zło na ziemi od zarania świata. Jednym słowem - co bez ogródek autorzy piszą już we wstępie, ujawniając założony cel dowodowy swojej pracy - Jezusa nie zabili żydzi (czy Żydzi). Dowody zdaniem "niezależnych badaczy" są dwa: po pierwsze tak każe na całą sprawę patrzeć Sobór Soborów, tj. Św. Sobór Drugi Watykański, a po drugie nie zrobili tego również dlatego, że... "Jezus był Żydem". Uniesieni tym odkryciem autorzy, gorliwi i oddani pracownicy frontu ideologicznego, pionu historycznego, dowodzą, że Jezusa zabili wszyscy pozostali (tak dosłownie piszą!), wbrew "starszym braciom w wierze". Inteligentny czytelnik, który chwyta w lot nakazy "mądrości etapu", szybko dojdzie zatem do wniosku, że oprawcami są Rzymianie, a skoro Rzym, to "papiści". Jednym słowem wyznawcy rzymskiego katolicyzmu powinni wreszcie uderzyć się w piersi i posypawszy głowy popiołem przeprosić (jak należy uniżenie przepraszać wszystkich za wszystko nauczał mistrz przeprosin - Papież Polak) za to, że zabili Jezusa i, że próbowali tą zbrodnią obarczyć nieskalanych zawsze i wszędzie "starszych braci w wierze". Takie koszałki opałki - jeszcze jeden przygnębiający dowód na to, jak bardzo nauka, a szczególnie "nauki społeczne", uzależnione są od poleceń ideologicznych i od "źródeł finansowania". A swoją drogą, czy nie prościej byłoby, gdyby posoborowi sekciarze ekumeniczni po prostu poprzechodzili sobie na judaizm czy islam? Mogliby wtedy celebrować - ku swej uciesze i uciesze koalicjantów ideologicznych - nie tylko "tydzień islamu", czy "tydzień judaizmu", ale przecież cały "rok judaizmu", czy "rok islamu". Ciekawe, czy wówczas obchodziliby "tydzień katolicyzmu"? "Sadzę, że wątpię" (by zacytować Wiecha).
Roman Brandstaetter, Księgi Starego Przymierza
Poezja "Starego Testamentu" w przekładzie Starszego Brata W Wierze, który przeszedł do zgromadzenia Młodszych Braci W Wierze.
Koszyk