Wyszukiwarka
Zaloguj się
...to miejsce nie z tego świata, jak mały sklepik na cichej, staromiejskiej uliczce, z dala od drgającego i wirującego (za swoim ogonem:), pełnego huku centrum miasta. Tam hałas i gwałt, tu kot drzemie, wygrzewając się na słonecznej wystawie i nie otwiera nawet oczu, kiedy zadźwięczy dzwonek nad drzwiami. Tu nie ma pośpiechu, gonitwy, nie robimy nic „na wczoraj”. To miejsce, w którym można znaleźć (oprócz ciszy i spokoju) stare książki, filmy, płyty, ręczne hafty, obrazy, zabawki i Bóg wie co jeszcze - sprzęty, o jakich nie śniło się filozofom (choć Antykwariat jest, w rzeczywistości, domem filozofa). Jest to zatem jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe miejsce w całej „globalnej sieci”. I jest tylko w niej: z założenia nie ma nas na „fejsie”, ani na podobnych tworach, bo cenimy sobie wolność słowa. Nie walczymy też o „pozycjonowanie”, nie robimy żadnych „czarnych piątków”, nie dręczymy „newsletterami”. Cieszymy się za to gawędą z Gośćmi. A dni święte - święcimy. (Jeśli natomiast pojawi się na „fejsie” jakieś przedsięwzięcie, podszywające się pod naszą nazwę, to - będąc z jednej strony oczywiście nieuczciwą próbą wykorzystania naszego niepowtarzalnego charakteru i naszej niepowtarzalnej atmosfery - jest przecież z drugiej strony paradoksalnie najlepszym dowodem naszej wyjątkowości i mistrzostwa: wszak naśladuje się tylko mistrzów:)
Uwaga wszyscy, którym los poskąpił szlachetnej cnoty cierpliwości: Antykwariat to nie skład artykułów pierwszej potrzeby, ani – na szczęście! – ratujących życie, przeto działamy spokojnie, statecznie i z godnością (po prostu chodzi o to, że wysyłkę robimy raz w tygodniu:)
Jan Pietrzak, Jak obaliłem komunę
W PRL-u komuniści najbardziej obawiali się nie prawdy, ale śmieszności. Najpoważniejsze sankcje przewidziano i najbardziej prześladowano - jak mówiono - "szydzenie z ustroju". Oczywiście można było uprawiać satyrę, ale "socjalistyczną w treści": napiętnowano więc "imperialistów", "urzędników - biurokratów", "bumelantów" itd. Ale sprawa była bardzo delikatna: jak śmiać się z "biurokratów urzędników" nie wiążąc ich wyśmiewanych wad z systemem, który ich utrzymywał? Oto pułapka państwa totalnego: skoro państwo kontroluje wszystko, to jak ustrzec się od konkluzji, że nie tylko wszystkie osiągnięcia, ale również wszystkie porażki i katastrofy, nawet te najdrobniejsze, codzienne, zawdzięcza się bezpośrednio "ustrojowi", czyli systemowi. W tej sytuacji zwykły "kawał" stawał się działaniem antypaństwowym. A satyra z istoty swojej dostrzega tylko niedoskonałości, a więc z konieczności "podważa ustrój". Zatem nawet ta koncesjonowana przez państwo, chcąc nie chcąc, naruszała monolit władzy totalnej. Pułapka sowieckiej cenzury: zakazać całkowicie nie można, śmiać się tylko z "imperialistów" nie można, trzeba więc na coś pozwolić, a to coś będzie jak wirus: wcześniej czy później namnoży się i zaatakuje ustrój. Tytuł książki jest zatem prawdziwy: każda satyra w komunizmie osłabia komunę, a satyra otwarcie antykomunistyczna końca PRL-u była jak pchnięcie kostek domina poustawianych przez poprzedników - satyryków, nawet najbardziej prawomyślnych. Tak było od początku komunizmu (łagry dla "szutników") i tak było w latach jego transformacji (nienawiść do Reagana nie za "perszingi", ale za jego nieustanne drwiny i żarty z sowietów, albo represje policyjne i sądowe za "wyszydzanie Komorowskiego Bronisława, syna Zygmunta i Jadwigi", represje zgodne z duchem, prawem i praktyką odziedziczonymi po PRL-u). Ba, nawet wydawnictwa podziemne w stanie wojennym bardzo niechętnie przyjmowały do druku aktualne utwory satyryczne, mając świadomość, że kara za takie publikacje będzie o wiele bardziej dotkliwa niż za druki "poważne": jedyne ukazujące się przez lata pismo satyryczne stanu wojennego, "Jaruzela", swoje perypetie z regularnym drukiem zawdzięczało nie "bezpiece", ale właśnie "ostrożności" wydawnictw podziemnych. Jednym słowem satyra w komunizmie to nie żarty - to bardzo poważna sprawa. Choć czasem budząca śmiech, ale tylko czasem - jak w książce Pietrzaka: rzeczy śmieszne i wesołe, które, po przekroczeniu pewnej granicy, przestawały być śmieszne, a stawały zupełnie już nieśmiesznymi świadectwami ludzkiej słabości, głupoty, strachu, podłości i zdrady. Taki był PRL - zbudowany na strachu, zbrodni i przemocy "najweselszy barak w obozie".
Rolling Stones Scorsese W blasku świateł, płyta DVD
Młodzieżowi buntownicy na stare lata występują w roli piesków salonowych możnych tego świata. Koncert uświetnił swoją obecnością i bełkotliwą zapowiedzią o walce z klimatem Wiluś "Cygaro" Clinton. W orszaku prezydenckim łaskawie przywitała muzyków żona Wilusia Pierwsza Dama Korupcji oraz - obnoszony jak małpka na ramieniu - Kwaśniewski ("był prezydentem Polski" - jak go zatytułował Clinton). Stonsi zestarzeli się, zostali milionerami (oczywiście z pogardą i obrzydzeniem wobec pieniędzy), a jednak wciąż chcą być postrzegani jako niewyżyci, zbuntowani chłopcy, w czym miała pomóc realizacja Scorsesego. Skoro scena mała i koncert raczej statyczny (mimo drgawek i machania rękami wokalisty), to kamery cały czas muszą być w ruchu. Oto zadanie dla mistrza reżyserii i montażu: jak statyczną rzeczywistość przerobić na dynamiczną i pełną życia ułudę. I udało się - dla podkreślenia roli reżysera jego nazwisko połączono w tytule z nazwą zespołu. "Piąty Stones", tym razem najważniejszy. I szafa gra. Kasa, misiu, kasa...
Małgorzata i Wojciech Nowiccy, Uzdrowienie finansów
Książka ma podtytuły: "Boża ekonomia", "Jak z Bożą pomocą wyjść z długów" i "Wskazówki oraz 50 prawdziwych historii Polaków". I wszystko prawda: książka jest ekonomiczna, a więc przedstawia podstawowe prawa oraz narzędzia do zarządzania finansami oraz zawiera przystępną analizę pułapki zadłużenia konsumpcyjnego. Uczy jednocześnie postawy codziennego, powszedniego zaufania Bogu - wszak w środku modlitwy codziennej do Boga kieruje się prośbę o chleb powszedni. I ma ogromny walor praktyczny: pokazuje jak właśnie z Bożą pomocą można - stosując ekonomiczne narzędzia finansowe - wyjść z długów, czyli w istocie wyzwolić się, przestać być niewolnikiem wmówionych potrzeb i pragnień. Boża, ekonomiczna droga do wolności, do życia własnym życiem.
Caravan. If i could do it all over again i'd do it all over you. Płyta CD
Caravan - brytyjski zespół rocka progresywnego, który istniał krótko, ale zostawił po sobie doskonałą muzykę. Płyta z 1970 roku (wydanie na CD z 2001 roku) z czterema dodatkowymi utworami (trzy opublikowano po raz pierwszy). Wyjątkowe połączenie rockowej gitary, jazzujących organów i wyrafinowanej perkusji.
Granados, Goyescas. Alicia de Larrocha, dwie płyty winylowe
Hiszpański Chopin (tylko późniejszy) w klasycznym wykonaniu. Jeszcze jedno świadectwo na wyjątkowy wkład Niemców w kulturę europejską. Wszak komu jak komu, ale Niemcom bardzo zależy na Europie - dla niej gotowi są na każdą ofiarę. W tym wypadku zatopili kompozytora torpedując statek, na którym płynął.
Amadeusz, kaseta VHS
Przebój filmowy z 1984 roku, którego popularności towarzyszył zachwyt krytyków: "dominator oscarowy" (8 Oscarów!) oraz zdobywca 26 innych nagród! Kwintesencja kina: bujda na resorach, ale jak opowiedziana, jak pokazana! No i muzyka klasyczna, która - dzięki temu filmowi - uzyskała (na kilka lat co prawda, ale to i tak całkiem nieźle) "przywilej" muzyki popularnej.
marklin 140 Years, Complete Program 1999 / 2000 E
Katalog wydany z okazji 140-lecia firmy. Wydanie jubileuszowe, a więc całkowicie niestandardowe. Książka wykracza swoim rozmiarem i zakresem poza tradycyjny katalog: prawie 1,5 kg wagi i 475 stron! Jest to wyjątkowa publikacja, godna wspaniałej rocznicy. Jubilat postarał się o zaprezentowanie nie tylko wszystkich swoich możliwości twórczych, ale również poszerzył wydawnictwo o niezliczoną liczbę porad, wskazówek oraz koncepcji konstrukcyjnych makiet i torowisk. Bezcenna kopalnia wiedzy. Rzecz niezbędna dla budujących kolejowy świat w miniaturze.
Gloster G.40 Pioneer, samolot doświadczalny, Orlik 9/2005, nr. kat. 021, model kartonowy, skala 1:33
Pierwszy brytyjski samolot odrzutowy - model z makietą silnika. Do wycinanki wydawca dołączył czarno-biały plakat.
14,95 zł
Paweł Jasienica, Rzeczpospolita Obojga Narodów
Historia potęgi i wolności, które dzisiaj, dla współczesnych, skarłowaciałych "obywateli Europy", zszarzałych urzędników i zestresowanych "kredytobiorców", spędzających życie na wegetacji przed monitorem, zdają się być bajką. Był taki naród i takie państwo, gdzie wolność ceniono ponad życie i gdzie wolni i równi obywatele mówili do siebie "panie bracie". Kraj bez "diuków", "hrabiów", "vicehrabiów" i czegoś tam jeszcze. Każdy, kto nosił szablę przy boku był u siebie panem, "sobiepanem". "Szlachcic na zagrodzie...". Ale nad czym tu dumać, było, minęło. I kiedy wolność zaczęła kundleć w samowolę, a szlachectwo rakowacieć w jaśniepaństwo zabrakło siły, by stawić czoła otępiałym Germanom i zdziczałym Azjatom. Bo czymże jest dla nich wolność, jak nie pogardy godnym znakiem bożego dziecięctwa? Germanie i Azjaci, Europa i Azja, Zachód i Wschód - kultury, w których wolność pojmowana jest w istocie jako oznaka słabości. Nie może być inaczej, gdyż dla nich "wolność" oznacza "rozumne podporządkowanie się konieczności": czyli albo władzy absolutnej, w której król przestaje być pomazańcem, a staje się bogiem, albo wszechmocnemu, absolutnemu (pruskiemu) państwu, które nadworna filozofia każe czcić jako emanację absolutu. A zatem jeszcze jedna książka, która próbuje opisać i zrozumieć rzecz, której w istocie ani objąć, ani pojąć niepodobna. Ale jak napisana! Warta przeczytania dla języka i dla wysiłku uczynionego w próbie uchwycenia nieuchwytnego.
Koszyk