Wyszukiwarka
Zaloguj się
...to miejsce nie z tego świata, jak mały sklepik na cichej, staromiejskiej uliczce, z dala od drgającego i wirującego (za swoim ogonem:), pełnego huku centrum miasta. Tam hałas i gwałt, tu kot drzemie, wygrzewając się na słonecznej wystawie i nie otwiera nawet oczu, kiedy zadźwięczy dzwonek nad drzwiami. Tu nie ma pośpiechu, gonitwy, nie robimy nic „na wczoraj”. To miejsce, w którym można znaleźć (oprócz ciszy i spokoju) stare książki, filmy, płyty, ręczne hafty, obrazy, zabawki i Bóg wie co jeszcze - sprzęty, o jakich nie śniło się filozofom (choć Antykwariat jest, w rzeczywistości, domem filozofa). Jest to zatem jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe miejsce w całej „globalnej sieci”. I jest tylko w niej: z założenia nie ma nas na „fejsie”, ani na podobnych tworach, bo cenimy sobie wolność słowa. Nie walczymy też o „pozycjonowanie”, nie robimy żadnych „czarnych piątków”, nie dręczymy „newsletterami”. Cieszymy się za to gawędą z Gośćmi. A dni święte - święcimy. (Jeśli natomiast pojawi się na „fejsie” jakieś przedsięwzięcie, podszywające się pod naszą nazwę, to - będąc z jednej strony oczywiście nieuczciwą próbą wykorzystania naszego niepowtarzalnego charakteru i naszej niepowtarzalnej atmosfery - jest przecież z drugiej strony paradoksalnie najlepszym dowodem naszej wyjątkowości i mistrzostwa: wszak naśladuje się tylko mistrzów:)
Uwaga wszyscy, którym los poskąpił szlachetnej cnoty cierpliwości: Antykwariat to nie skład artykułów pierwszej potrzeby, ani – na szczęście! – ratujących życie, przeto działamy spokojnie, statecznie i z godnością (po prostu chodzi o to, że wysyłkę robimy raz w tygodniu:)
Andrzej Banach, O snach i nowej sztuce
Bogato ilustrowany esej Andrzeja Banacha "O snach i nowej sztuce" - bardzo osobista wycieczka indywidualisty, krytyka i pisarza w świat, który wszyscy dobrze znamy, a o którym tak mało wiemy. Ilustracje nie tylko z "nowej sztuki".
Starsi Panowie Dwaj. 7 dni z Kabaretem Starszych Panów, 7 kaset magnetofonowych
Kiedyś twórczość Starszych Panów bawiła, dziś napawa bezgranicznym smutkiem. Bo co tu można, albo trzeba napisać? Współczesny "odbiorca", zatopiony w odmętach "genderyzmu", pozbawiony elementarnej kultury i wychowania (bo na wszystko ma zaświadczenia od "psychologów", więc nikt go niczego nie uczy, ani nie wychowuje), posługujący się językiem złożonym w zasadzie z kilku słów (z reguły czterech słów, absolwenci szkół wyższych znają aż siedem! naprawdę! aż siedem słów! - zresztą to bez znaczenia, bo i tak wszystkie zapisuje się tak samo: gwiazdkami) nie zrozumie ani jednej piosenki. Nie zrozumie nic. Zresztą piosenki nie mają "bitu" i "basu", tylko mają melodię, więc nie nadają się do słuchania - według współczesnych kryteriów. A za kilka lat tego rodzaju twórczość zostanie i tak zakazana, bo przepełniona jest "językiem nienawiści", językiem "stygmatyzującym" i "wykluczającym", "seksistowskim" i jeszcze jakimś "fobicznym"... . Już durnie z "gazety" (tej przez duże "gie"), której czytanie jeśli jeszcze nie jest, to niebawem będzie obowiązkiem państwowym, na pewno coś odpowiedniego wymyślą i w odpowiednim czasie (np. w rocznicę śmierci któregoś ze Starszych Panów) obwieszczą maluczkim. Smutna podróż w przeszłość, z której nie ma powrotu. Jak to się stało, że świat Starszych Panów został tak szybko zniszczony, że subtelny duch, jakim ożywiana była twórczość Wasowskiego i Przybory, został zgaszony jak świeca? Pozostaje tylko przejmujący żal za normalnym, zwykłym światem, pełnym fantazji i subtelnego humoru... I kto by pomyślał, że twórczość z czasów PRL-u, z czasów zapyziałego, gomułkowkiego komunizmu, stanie się niedościgłym wzorem dla twórców z czasów "wolności", i że cenzura "wolnego świata" będzie chciała ją zamknąć w "grobie pamięci"...
Bolesław Prus. Faraon, tom I i II
Klejone wydanie (a było tych wydań kilkadziesiąt), tym razem z 1982 roku, czyli z początku "stanu wojennego". Jakość wydania odpowiada zatem indolencji ekonomicznej socjalizmu w ogóle, a socjalizmu generalskiego w szczególe (nie tylko zła jakość wykonania, ale i wyjątkowo liche materiały). Wydanie więc fatalne technicznie, ale silne mocą literacką oraz graficzną oprawą, bowiem rysunkami przyozdobił tę historyczno-sensacyjno-polityczną fantazję Jan Marcin Szancer.
Sting, If On A Winter's Night, płyta CD
Wspomnienie po "Dziadku Mrozie" i "Śnieżynce", czyli płyta dla wszystkich, którzy z Bożego Narodzenia chcą zrobić święta czegoś innego, na przykład zimy, byłe tylko nie świętować Narodzin Zbawiciela. Wszystko szło postępowo dobrze w latach, kiedy zimy były piękne, rozświetlone skrzącym się śniegiem, ale jak skończył się dziarski mróz i nastały lata szaro-czarnej, przygnębiającej "pomroczności deszczowej", to wszystko się nieco skomplikowało. A miało być tak pięknie! Może po prostu Bóg nie chce brać udziału w tej całej hecy? Tak czy inaczej, trochę trzeba się nagimnastykować, zwłaszcza nad tym, by pozbawić muzykę religijną Bożych odniesień, ale Sting to bardzo sprawny muzyk, więc się stara jak może. Bóg z nim. Tak nam się jakoś przypomniał słynny napis na murze: "Bóg umarł. Nietzsche", pod którym był dopisek: "Nietzsche umarł. Bóg".
Władysław Smoleński, Ostatni rok Sejmu Wielkiego
Piękny, artystyczny reprint słynnego działa, wydanego w Krakowie w 1897 roku nakładem Księgarni G. Gebethnera i Spółki.
Ojciec Święty Benedykt XVI, U progu pontyfikatu
"Ojciec Święty Benedykt XVI, U progu pontyfikatu", czyli trzy teksty kardynała Józefa Ratzingera wydane z okazji jego wyboru na Papieża: "Droga krzyżowa w Koloseum", "Homilia wygłoszona podczas pogrzebu Jana Pawła II", "Homilia na rozpoczęcie konklawe". Był Papież, nie ma Papieża, a przecież jest. Czy wydano też zbiór "Na zakończenie pontyfikatu" z okazji "przestania bycia Papieżem"? Jeśli tak, nic o tym nie wiemy. Zresztą dla wielu kardynał Ratzinger jest dalej Papieżem - więc może dlatego nie ma takiego "pożegnalnego" zbioru?
C. S. Lewis, Cztery miłości
Jedno słowo "miłość", a tak naprawdę cztery "miłości": przywiązanie, przyjaźń, miłość erotyczna i Caritas. Całe bogactwo ludzkiego życia, piękno ducha i sens istnienia.
Tomasz P. Terlikowski, Summa przeciw lewakom
Podtytuł: "na frontach wojny cywilizacji". Czy rzeczywiście te wszystkie rzeczy dzieją się na świecie? Czy to możliwe? I czy to możliwe, że autorowi przestało już to przeszkadzać, ba! nawet zaczęło się podobać? Z jakiego powodu, albo za co taka zmiana? Pieniądze? Kariera? Strach? Pośród tych wszystkich pytań jedno jest pewne: niesmak.
Batman, Hush Returns
Hush is back and he's not alone...
Francuski samolot myśliwski Dewoitine D.510, skala 1:33, Modele Kartonowego Fana, nr 2 maj 2007
Pierwszy francuski samolot myśliwski, który przekroczył prędkość 400 km/h. Model bardzo ładnie wydrukowany - druk bardzo dobrze imituje rzeczywiste poszycie samolotu.
Koszyk
34,92 zł