Menu
- COMMODORE 64
- Książki
- Rozkosze ciała
- Literatura zagraniczna
- Audiobooki
- Literatura polska
- Varsaviana
- Filozofia, socjologia, psychologia, religia...
- Kryminał, sensacja, groza,...
- Obcojęzyczne
- Podręczniki i pomoce naukowe
- Świat i przyroda
- Słowniki i encyklopedie
- Sztuka
- Outlet intelektualisty
- Biznes
- Historia
- Militaria
- Literatura dziecięca i młodzieżowa
- Komiksy
- Pocztówki, plakaty
- Płyty winylowe i CD
- Kasety magnetofonowe
- Muzyka DVD
- Filmy
- VHS
- Audio Hi Fi
- Modele, modelarstwo i zabawki
- Elektronika sentymentalna
- Różne sprzęty i zegary
- Grafiki, obrazy, rysunki, numizmaty
- Ręczne hafty i zabawki naturalne
- Zamówienia Specjalne
Nowości
Promocje
Wyszukiwarka
Zaloguj się
Marek Lasota, Donos na Wojtyłę
0
Opis
Marek Lasota, Donos na Wojtyłę. Karol Wojtyła w teczkach bezpieki. Współpraca Marek Zając, posłowie Ryszard Terlecki. Liczne ilustracje i fotokopie dokumentów.
Wydawnictwo Znak, Kraków 2006. Stron 351. Okładka twarda. Książka nowa.
Produkty powiązane
Letnia szkoła historii najnowszej 2007
Historycy doświadczeni spotkali się z historykami niedoświadczonymi by w wakacje, po roku akademickim poświęconym na dzielenie się wiedzą, podzielić się również doświadczeniem. Coś na kształt kursu mistrzowskiego, próby przekazania mądrości zawodowej. Oczywiście wszystko na kanwie wiedzy historycznej - kilkanaście bardzo ciekawych referatów zebrano w prezentowanej publikacji (spis treści na zdjęciu). Temat oczywisty: współdziałanie sowieckiego komunizmu i niemieckiego faszyzmu w planowej eksterminacji Polaków i planowym niszczeniu kultury polskiej po 1939 roku. W Polsce nie ma wyznawców niemieckiego faszyzmu. Skąd zatem tysiące wyznawców sowieckiego komunizmu? Czy to efekt istnienia PRL-u? Czy gdyby zamiast sowieckiego PRL-u był jakiś niemiecki "PR-coś tam" mielibyśmy teraz odwrócone proporcje? Dlaczego tak wielu obywateli PRL-u przyjęło światopogląd sowiecki? Jak zakończenie orwellowskiego "Roku 1984": długie terroryzowanie i straszenie wsparte prasowaniem mózgu doprowadza wreszcie do wiary, że kłamstwo jest prawdą oraz do uwielbienia i ubóstwienia oprawcy? Dlaczego nie wszyscy pokochali sowiecki PRL i jego "europejską" mutację? Czy to tylko kwestia czasu?
Maria Dębowska, Kościół katolicki na Wołyniu w warunkach okupacji 1939 - 1945
Kościół jako cel solidarnie działających zbrodniarzy, faszystów niemieckich, nacjonalistów ukraińskich, komunistów sowieckich i polskich. Wydawca zapewnia, że zasadniczą bazę źródłową stanowią dokumenty o proweniencji kościelnej. Powstawaniu pracy towarzyszyła więc szeroka kwerenda w archiwach archidiecezjalnych i zbiorach zgromadzeń zakonnych. Autorka skorzystała także z zasobów Centralnego Archiwum Polonii w Orchard Lake w USA i Instytutu Pamięci Narodowej.
Bartłomiej Noszczak, Polityka państwa wobec Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce w okresie internowania prymasa Stefana Wyszyńskiego 1953 - 1956
Długi tytuł wyjaśnia wszystko. Jak sowiecka agentura, która nazwała siebie władzą, wykorzystywała izolację Prymasa do walki z narodem polskim.
Jan Paweł II w Szczecinie
Podtytuł: Meldunki operacyjne Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych z 1987 roku. A tak o książce pisze Wydawca: "W czerwcu 2007 r. minęło dwadzieścia lat od wizyty w Szczecinie Ojca Świętego Jana Pawła II. Jubileusz stał się okazją do wspomnień oraz przyczynkiem do tego, aby wydać materiały źródłowe nawiązujące do pamiętnych dla miasta wydarzeń. Publikowane dokumenty – meldunki operacyjne, które naczelnicy Wydziałów IV i V Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Szczecinie kierowali do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Warszawie – zawierają informacje o sytuacji w relacjach państwo–Kościół na Pomorzu Zachodnim, przygotowaniach, przebiegu i echach papieskiej wizyty."
Jan Paweł II, Dzieje Polski
Każdemu przywołanemu wydarzeniu towarzyszy fragment związanego z nim dokumentu historycznego oraz - jako komentarz - odpowiedni cytat z pism, wystąpień i homilii Jana Pawła II.
Jan Paweł II, Encyklopedia Nauczania Moralnego
Około 300 haseł: od "Aborcja" do "Żal za grzechy" i "Życie - wartość życia". Spisane alfabetycznie.
Jan Paweł II, Encyklopedia Nauczania Społecznego
Od "Agresja" do "Związki zawodowe". Przeszło sto haseł.
Jan Paweł II, Homilie na Boże Narodzenie
Pięknie wydane z adekwatnymi reprodukcjami dzieł sztuki sakralnej. Jest co oglądać.
Jan Paweł II, O życiu. Aborcja, eutanazja, wojna
Odwieczna walka, która toczy się tu, na Ziemi: dobra (życia) ze złem (śmiercią). Dlaczego wciąż tak wielu obdarzonych darem niezwykłym - cudem życia - oddaje swoje zdolności na służbę zła, śmierci? Nie wiedzą co czynią? Jeśli służba złu jest wynikiem niewiedzy niniejsza książka pozwoli rozświetlić jej mroki. Problem w tym, że życie w mroku, choć budzi tęsknotę za światłem, może budzić też lęk. Wszak wyjście z jaskini musi być boleśnie oślepiające. A lęk może być silniejszy od naturalnej i wrodzonej tęsknoty każdego bijącego serca...
Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość
Jan Paweł II, ogłoszony "świętym", o nieświętym świecie przełomu tysiącleci. Świat nie jest święty, ale dlaczego "świętym" został Karol Wojtyła? No, wiadomo, bo Polak! Ale dlaczego jeszcze? Czy dlatego, że "ekumenicznie" wprowadzając do Kościoła herezje i bezbożność, walczył (z zapałem inkwizytora) jedynie z tradycją katolicką? Czy dlatego może, że nie wiedział (bo jeśli wiedział, to akceptował!) o pleniących się w Kościele grzechach wołających o pomstę do nieba? A może dlatego, że przez ostatnie lata życia był najprawdopodobniej jedynie parawanem dla "posoborowych reformatorów" walczących z wiarą prawdziwą? Słynne zdanie z pierwszej "pielgrzymki do ojczyzny": "niech zstąpi duch Twój i odmieni oblicze ziemi, tej ziemi" budzi - w kontekście przemian, które zaszły w kościele i w Polsce w następnych latach - obawę o to, jakiego "ducha" wzywał Wojtyła. Bo jeśli po owocach mamy poznawać to czy boskiemu działaniu można przypisać plagę rozwodów, powszechne życie w grzechu, mordowanie dzieci w majestacie prawa państwowego, zapaść demograficzną, powszechne wśród hierarchów bezbożne i obrzydliwe praktyki, wulgarność i powszechne zdziczenie obyczajów pospolitych, kierowanie wszystkich wysiłków jedynie na zapewnienie materialnego dobrobytu, nieczystość jako zabawę, itd. Czyj to zatem "duch" zstąpił na "tę ziemię" na wezwanie Karola Wojtyły? Duch Boży?! Wolne żarty! Książka napisana "stylem Wojtyły", czyli w sposób całkiem przeciwny zaleceniu Pana Naszego Jezusa Chrystusa, by nasza "mowa była tak - tak, nie - nie, bo wszystko, co ponad to od złego pochodzi". Język Wojtyły to gwara filozoficzna pełna wieloznaczności i rozmywająca każdą kwestię, nużąca i jakże daleka od języka Ewangelii. Jan Paweł II: niespełniony filozof, aktor, poeta... . Ale w Polsce, dla wielu, bardziej święty od Boga. Wszak wielu, czcząc i celebrując Wojtyłę, zdaje się w tym kulcie widzieć spełnienie wszystkich nakazów katechizmu.
Jan Paweł II, Pielgrzymki do Ojczyzny. Przemówienia, homilie.
Pielgrzymki z lat: 1979, 1983, 1987, 1991, 1995, 1997, 1999, 2002.
Encykliki Ojca Świętego Jana Pawła II
Redemptor Hominis, Dives in Misericordia, Laborem Exercens, Slavorum Apostoli, Dominum et Vivificantem, Redemptoris Mater, Sollicitudo Rei Socials, Redemptoris Missio, Centesimus Annus, Veritatis Splendor, Evangelium Vitae, Ut Unum Sint, Fides et Ratio, Ecclesia de Eucharystia.
Encykliki Ojca Świętego Jana Pawła II kompletne wydanie w 30. rocznicę ogłoszenia pierwszej encykliki
Kompletne wydanie w 30. rocznicę ogłoszenia pierwszej encykliki Redemptor Hominis. Oprócz niej tom zawiera zatem: Dives in Misericordia, Laborem Exercens, Slavorum Apostoli, Dominum et Vivificantem, Redemptoris Mater, Sollicitudo Rei Socials, Redemptoris Missio, Centesimus Annus, Veritatis Splendor, Evangelium Vitae, Ut Unum Sint, Fides et Ratio, Ecclesia de Eucharystia.
Maciej Zięba OP, Epoka Jana Pawła II. Zrozumieć niezwykły pontyfikat.
Tytuł jest mylący: nie chodzi o zrozumienie, ale o laurkę.
Operacja „Zorza II”. Służba Bezpieczeństwa i Komitet Wojewódzki PZPR wobec wizyty Jana Pawła II w Trójmieście (czerwiec 1987)
Książki takie jak ta pokazują w sposób niezwykle bolesny jak zbrodniczą organizacją była PZPR i jej szefostwo. Sposobem sprawowania władzy była prowokacja, manipulacja, kłamstwo, zdrada, terror, pogarda wobec ludzi, zwykłych ludzi i zbrodnia. A jedynym celem sprawowania władzy było zachowanie pozycji poza i ponad prawem oraz wyjątkowo uprzywilejowanej pozycji ekonomicznej. Nie zaskakuje traktowanie państwa jako narzędzia służącemu tylko jednej "grupie" społecznej i wykorzystywanie jego instytucji do realizacji zbrodniczych celów tej grupy i do zwykłego bogacenia się. Trudno po lekturze nie mieć wrażenia, że "teorie spiskowe" mają jednak swoje uzasadnienie. System manipulacji i oszustwa, w którym bardzo szybko znalazło swoje miejsce wielu "opozycjonistów". I towarzyszący temu system nieustannego finansowego i materialnego nagradzania za służenie partii. W tym kontekście nie może dziwić nazwanie jednego z głównych zbrodniarzy komunistycznych - Kiszczaka - "człowiekiem honoru". I nie zaskakują honory, jakie świadczono po zgonie sowieckiemu agentowi Jaruzelskiemu. Bezkarność państwowych przestępców i zbrodniarzy. Po lekturze tej książki trudno podważyć opinie, że III Rzeczpospolita powinna być nazwana PRL-bis. "Nasz naród jak lawa" - dzisiaj to opis czy życzenie?
Aparat represji wobec księdza Jerzego Popiełuszki 1982 - 1984, tom I
Publikacja zawiera 130 dokumentów archiwalnych. Są to protokoły przesłuchań świadków, protokoły przesłuchań podejrzanych, notatki informacyjne powstałe w czasie śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Wojewódzką w Warszawie przeciwko ks. Jerzemu Popiełuszce.
Ich uzupełnienie stanowią dokumenty wytworzone przez Urząd ds. Wyznań, notatki służbowe funkcjonariuszy SB, plany czynności operacyjno-śledczych oraz doniesienia tajnych współpracowników SB wykorzystywane przez komunistyczne służby specjalne do inwigilacji kapelana „Solidarności”. W tomie zamieszczono ponadto tzw. informacje dzienne MSW, pozwalające na odtworzenie nastrojów panujących wśród Polaków od momentu podania do publicznej wiadomości informacji o zaginięciu ks. Jerzego Popiełuszki aż do czasu jego pogrzebu.
Czy wiara ma sens? Na pytania młodych odpowiada Bp Grzegorz Ryś
Książka wydana w roku 2014, w szczycie "posoborowej" propagandy sukcesu. Ekumenizm ideologiczny, czyli zamiast wzywania do posłuszeństwa woli Bożej i zamiast walki o zbawienie dusz rojenia, że "wszyscy ludzie będą braćmi", a zamiast walki z grzechem działalność "społecznie użyteczna". Zadowolony z siebie i z życia celebryta religijny przekonuje, że wiara ma sens, bo dzięki niej żyje się nam lepiej. Ludzie są życzliwi, troszczą się o naturę, lepiej się czują i mogą się realizować, a przed nami tylko świetlana przyszłość, bo jest "pokolenie JP II". "Wiara" jako dodatek do wygodnego życia. W ekumenicznej nowomowie unika się się spraw nieprzyjemnych, więc kulturalny hierarcha nie wspomina o zaparciu się siebie, o wzięciu krzyża i naśladowaniu Jezusa Chrystusa - o jedynej drodze zbawienia, jedynym celu życia na tym świecie. Fundamentalizm posoborowy zakazuje zatem nie tylko "nawracania" ale i wzywania, by z grzechem "walczyć aż do krwi", bo, co prawda, Chrystus nakazał, by grzeszące oko wyłupać, ale przecież każdy wie, że nie należy rozumieć tego dosłownie, a poza tym wszyscy jesteśmy tylko ludźmi (jakiegoś "jednego boga"). I oczywiście nie należy wspominać o śmierci, która przyjdzie jak złodziej i o tym, że oprócz Nieba czeka też Piekło. Że prócz miłosierdzia jest też Boża sprawiedliwość, a Bóg - jako sędzia sprawiedliwy - za dobro nagrodzi, ale za zło ukarze. Nie, ludzie kulturalni w XXI wieku nie straszą przecież takimi "średniowiecznymi zabobonami". I pysznił się posoborowy fundamentalizm, kwitła religijna cepelia, aż nagle bach, babę w piach. Nagle przerwało się pasmo sukcesów nowoewangelizacyjnych, a "kulturalny dyskurs" zabrzmiał jak cymbał brzmiący. Rząd ogłosił epidemię, sparaliżował państwo, a posoborowi księża gorliwie przyjęli na siebie rolę wolontariuszy państwowego systemu sanitarnego i ze strachu nie tylko przegonili ludzi z kościołów (!), ale zakazali im używania święconej wody i ogłosili, że Ciało Pańskie może zarażać. Zapomnieli o "nie lękajcie się", zapomnieli, że mają być sprzeciwem wobec świata i zajęli się kowidowymi strachami, tak, jakby do tej pory nie było groźniejszych chorób. Każdego miesiąca przybywały dziesiątki tysięcy (!) ludzi zmarłych na inne choroby, a których się nie leczyło, bo rząd uznał, że jest tylko jedna choroba - kowid, a zastraszeni księża nawet o innych chorobach i chorych nie wspominali modląc się do szczepionki "przeciwko groźnemu wirusowi". Oto wiara posoborowych celebrytów w działaniu. W godzinie próby okazali jej prawdziwy sens: STRACH. Strach o życie doczesne. A zatem czy wiara, która jest strachem ma sens? Albo Dobra Nowina, albo strach o utratę majątku, zdrowia, życia. Nie ma "trzeciej drogi". Jest albo droga z Chrystusem, albo przeciw Bogu. "Potem mówił do wszystkich: «Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z Mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie? Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w swojej chwale oraz w chwale Ojca i świętych aniołów." (Łk 9, 23-27). Ciekawe, czy Bp Grzegorz Ryś umie pogodzić te słowa ze szczepionką robioną z zabitych dzieci i jak będzie w tej sytuacji przekonywał "pokolenie JP II", które wyszło na ulice krzycząc wulgarne obelgi w obronie "prawa do aborcji", że nie należy mordować nienarodzonych. Pewnie napisze nową książkę. Może teraz dostrzeże nadzieję w pacziamamie? "Nowa ewangelizacja" nie powiedziała przecież jeszcze ostatniego słowa... Tak oto Kościół który był i jest wojujący, cierpiący i tryumfujący, a który miał stać się - według ideologii ekumenizmu - jedynie pielgrzymujący, gdy przyszła godzina próby, czyli czas, który z woli Bożej ma "ujawniać zamysły serc wielu", stanął w prawdzie. I okazało się, że posoborowa część Kościoła, tak elokwentna i celebrycka, w praktyce nawet nie jest "pielgrzymująca". Jest "bojąca" i "czmychająca ze świątyń". "Po owocach poznacie ich". (Mt. 7, 15-20). "Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości." (Mt. 23, 27-28)
Ojciec Święty Benedykt XVI. Encyklika Spe Salvi
Rzecz tę roku Pańskiego 2007 drukiem ogłosił Joseph Aloisius Ratzinger, jeszcze na pełnym etacie jako Benedykt XVI, czyli sześć lat przed przejściem na emeryturę papieską. Encyklika jest "O nadziei chrześcijańskiej", którą to nadzieję wiązał wówczas Kościół z wiarą w życie wieczne, z modlitwą, z cierpieniem, z Sądem Ostatecznym i z Maryją - "gwiazdą nadziei". Kościół nauczał o rzeczywistości nadprzyrodzonej. Bóg dopuszcza doświadczenia na ludzi, by stanęli w prawdzie i by wyszły na jaw zamysły ich serc. Ogłoszenie pandemii w 2020 roku było takim doświadczeniem. Oto Kościół stanął w prawdzie i okazało się, jak wielu nadzieję pokłada nie w nauczaniu Jezusa Chrystusa, ale w rzeczywistości "bardzo przyrodzonej": w "maseczkach", w zakazie wody święconej, w "szczepionkach" (z ludzi nienarodzonych), w "dystansie", w "higienicznej Komunii Świętej", czyli na rękę albo nawet przez telewizor/komputer. Struchlałe serca stworzyły nową sektę - kowidian: "posoborowa reforma" okazała swoją prawdziwą moc. Oto zamiast "nie lękajcie się" ujawniła się wiara ulepiona ze strachu o utratę doczesności, chrześcijaństwo bez cierpienia, bez Krzyża. Jak boleśnie brzmią wobec tego strachu - okazanego w godzinę próby przez część Kościoła - zamieszczone na końcu Encykliki dwa ewangeliczne wezwania: "Odwagi! Jam zwyciężył świat!" (J 16,33) i "Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka" (J 14,27). Na szczęście nie wszyscy ludzie Kościoła przemienili się w funkcjonariuszy państwowej służby sanitarnej, tylko stanęli przed Bogiem z odkrytymi twarzami, pokropieni wodą święconą, z Komunią Świętą udzielaną i przyjmowaną w jedyny godny sposób. Tak, czas próby jest zawsze czasem oczyszczenia. Oby - wszak trzeba mieć... nadzieję.
bp Grzegorz Ryś, Skandal miłosierdzia
Sprawa jest ważna, więc wydawca na okładce pisze, że trzeba ją "wykrzyczeć". "Wykrzyczeć sprawę", a najlepiej "całemu światu". Gazetowe, powtarzane bezmyślnie i przy lada okazji, sformułowanie, które ma dowodzić, że ktoś ma rację w jakiejś sprawie. Sprawę "trzeba wykrzyczeć" i dowód zamknięty. Jakże to dalekie od nakazu, by być "cichym i pokornego serca". Ale książkę (jeszcze jedną?! co za witalność literacka!) napisał bp Grzegorz Ryś, który ma swoją wizję nauczania chrześcijańskiego. Skoro - jak twierdzi - "wszyscy ludzie wierzą w jednego boga" również nauka o miłosierdziu musi być dopasowana do takiej wiary. A zatem miłosierdzie - wg tej religii równości wszystkich religii - jest bezwarunkowe, przebaczenie i nawrócenie nie stawia warunków. Szczery żal za grzechy jest zbędny, wystarczy uznać swoją niedoskonałość. Miłosierdzie jest darmowe. Wygląda na to, że z dwóch łotrów obaj, i ten żałujący za grzechy i ten bluźniący pychą, "jeszcze dziś będą w niebie"?! A zatem hulaj dusza, piekła nie ma. I śmiało, bo "ile razy rezygnujemy z własnej wolności, tyle razy oddalamy się od Boga" (jak przekonuje bp Ryś na str.72). Ciekawa interpretacja wezwania do zaparcia się siebie. I co zrobić w tej sytuacji z "bądź wola Twoja, jako w Niebie tak i na Ziemi"? I jak rozumieć wyznanie św. Pawła z "Listu do Galatów": "Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego" (Ga 2,20). Czyżby też oddalił się od Boga? Uczony w Piśmie bp Ryś, celebryta ekumenizmu, pisze nowy katechizm? Pamiętajmy zatem, że "nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie!", wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie" (Mt 7,21). "Rzekł znowu do swoich uczniów: «Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych. Uważajcie na siebie!" (Łk 17,1). Książka, rzecz jasna, bez Imprimatur.
Benedykt XVI, Wybór myśli
Wybór krótkich cytatów z tekstów, które wygłosił, bądź opublikował Benedykt XVI w pierwszym roku swojego pontyfikatu (kwiecień 2005 - marzec 2006). Książeczka jest spolszczeniem włoskiego wydawnictwa.
Lolek. Dzieciństwo i młodość Karola Wojtyły. Film DVD
O "Lolku", młodym Karolu Wojtyle, opowiadają jego najbliżsi. Jan Paweł II - jedyny Papież, przy imieniu którego wspomina się jego narodowość. Mówi się: Papież-Polak. A dlaczego nikt nie mówi "Papież-Niemiec", albo "Papież-Argentyńczyk"? Czy narodowość ma znaczenie dla chrześcijanina? "Skoro jeden mówi: ja jestem Pawła, a drugi: ja jestem Apollosa, to czyż nie postępujecie tylko po ludzku?" (Św. Paweł, 1 Kor. 3,4)
Drogi Krzyżowe w Koloseum z Janem Pawłem II
Rozważania i teksty modlitw z Wielkich Piątków: 20 kwietnia 1984, 22 marca 1991, 21 kwietnia 2000, 18 kwietnia 2003 - Jan Paweł II. Wielki Piątek 29 marca 2002: rozważania przygotowane przez czternastu świeckich dziennikarzy, kobiet i mężczyzn, akredytowanych przy biurze prasowym Stolicy Apostolskiej. Wielki Piątek 9 kwietnia 2004 rozważania i teksty modlitw przygotował O. Andre Louf, trapista. Rozważania i teksty modlitw z Wielkiego Piątku 25 marca 2005: kard. Joseph Ratzinger.
Renato Farina, Tajemnica Matki Teresy
Okładka "aż się ugina" od podtytułów: "Odpowiedź na kłamstwa o ateizmie Błogosławionej z Kalkuty", "Prawdziwa historia 'duchowej nocy'", "100 rocznica urodzin". Jedna z najsłynniejszych postaci XX wieku i jedna z najsłynniejszych "dziennikarskich sensacji" na temat Matki Teresy, która to "sensacja" jest - według autora książki - w istocie tylko kłamstwem o niewierze w Boga "drobnej ciałem, ale wielkiej duchem" zakonnicy.
Ewa K. Czaczkowska, Siostra Faustyna Biografia Świętej
Miłosierdzie Boże: posoborowo oddzielone ideologicznie od Bożej Sprawiedliwości przemieniło się w herezję Bożej pobłażliwości, ślepej i wybaczającej wszystko, wszystkim i zawsze. Posoborowi ideolodzy negują prawdę wiary katolickiej, że Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza, a za zło karze i zastępują ją infantylną dyrektywą polityczną o "tolerancji". A przecież miłosierdzie jest możliwe tylko wtedy, kiedy połączone jest ze sprawiedliwością. Bez sprawiedliwości, ślepe na sprawiedliwość, przemienia się w utwierdzanie niesprawiedliwości, tym samym przemienia się w okrucieństwo. Czy biografia św. Faustyny oraz opisanie początków Kultu Bożego Miłosierdzia da odpowiedź na pytanie jak i dlaczego doszło do powszechnego dziś bluźnierstwa, że oto Bóg jest ślepy na zło i ślepy na łamanie swoich przykazań? A nawet więcej! Według posoborowej sekty Bogu jest wszystko jedno, jak żyją ludzie, co robią i kim są, byleby tylko nie byli katolikami wiernymi Jezusowi Chrystusowi i tradycji Kościoła. Wobec chroniących depozyt wiary posoborowa sekta nie tylko nie głosi sprawiedliwości, ale i miłosierdzia-tolerancji. Doprawdy, czy zaprzedani słudzy Złego mogliby mówić i robić coś więcej?
Anselm Grun, Eucharystia. Przemiana i zjednoczenie
Anselm Grun, schizmatyk - jeden z piewców posoborowej schizmy w kościele katolickim i guru posoborowej sekty, terroryzującej od przeszło pół wieku wiernych. Autor - jak Koziołek Matołek, który "po calutkim szukał świecie tego, co jest całkiem blisko" - też podróżuje "szeroką i wygodną drogą", z kim się da i dokąd się da (byle tylko nie do zbawienia duszy i byle nie z Ojcami Kościoła!). Za przewodników - jako człowiek nowoczesny - obiera sobie psychologów. Przez grzeczność wspomina nawet czasem Jezusa Chrystusa, ale delikatnie i tak, by nie psuć przyjemnego nastroju biesiady. Ostatecznie msza to przecież taka grupa terapeutyczna. Wszak w życiu mamy tyle kłopotów i problemów. Musimy gdzieś "podładować akumulatory". Uprawiana przez schizmatyków "uczta", "biesiada terapeutyczna", ma zastąpić Ofiarę Mszy Świętej - Mszę Wszechczasów. A dlaczego? Bo podobno tak nakazuje "miłosierdzie" - byśmy sobie miło poucztowali. Ważny też jest wystrój "sali biesiadnej" - stół pośrodku, a naokoło dobrzy ludzie, którzy się sympatycznie do siebie uśmiechają. A jak im przyjdzie ochota, to niech sobie nawet potańczą (tak, w kościele! Mogą "wzbogacić eucharystię medytacyjnym tańcem" - s.55)!. I ważne, żeby dekoracje były też takie jakieś budujące: coś odpowiedniego dla osób troszczących się o "rozwój duchowy", jakieś duchowe figurki, oczywiście z całego świata. Może budda? Albo paciamama? Mogą też pobełkotać "w duchu", niby "jak Apostołowie w Dniu Zesłania Ducha Świętego". A, że Apostołowie nie bełkotali bez sensu, tylko po zesłaniu Ducha Świętego jak najbardziej z sensem i zrozumiale głosili w różnych językach Dobrą Nowinę, to tym schizmatycy posoborowi się nie przejmują. Niech sobie "wierni" pobełkoczą i myślą, że tak przemawia przez nich duch (że przemawia jakiś "duch" to pewne, tak jak pewne jest, że to nie Duch Święty, który - będąc Osobą Trójcy Świętej - nie pozbawia ludzi rozumu). Byle było miło i sympatycznie. Bo chodzi o nasze zdrowie, bo przecież "najważniejsze jest zdrówko". Ekumeniczna nowomowa w psychologicznym sosie. Grun, osoba duchowna nie zdaje sobie sprawy, że Kościół i Msza to nie jest intelektualna zabawa, tylko sprawa wieczności, sprawa życia i śmierci: życia z Bogiem lub śmierci - potępienia? Nie zdaje sobie sprawy, że niszcząc Mszę uderza w powszechność Kościoła, tym samym w Samego Zbawiciela, w Jego Ofiarę? Nie zdaje sobie sprawy, że centralne miejsce w życiu Chrystusa zajmuje męka, a w życiu człowieka krzyż, czego nieustannym wspomnieniem i obrzędem jest Msza Święta? Nie zdaje sobie sprawy, że głosi herezje, bałwochwalstwo, bluźnierstwo, propaguje pogańskie obrzędy i zaleca bezczeszczenie świątyni? "Napisane jest: 'Mój dom będzie domem modlitwy', a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców' " (Łk 19, 45-48). A zbójca to nie dobroczyńca - to niszczyciel. Choć przedstawia się jako pełen troski nauczyciel to jest przecież "wilkiem w owczej skórze". Niszczyciel z premedytacją uderzający w Kościół Katolicki. Wszak "katolicki" znaczy "powszechny": na całym świecie, o tej samej porze dnia i nocy, w tym samym języku składana jest Ofiara i głoszona jest taka sama nauka. Czy dziwne, że "bramy piekielne" nie ustają w wysiłku, by tę powszechność zniszczyć? By zastąpić ją "kościołami narodowymi", czyli kościołem chaosu z "mszą nowego porządku", wszędzie inną, zależną od chwilowych nastrojów, emocji, pełną - zamiast nauki o Zbawieniu - bełkotu i histerii? Bez krzyża, cierpienia, ofiary, czyli bez Jezusa. Kościół katolicki, Kościół wierny tradycji jest Kościołem walczącym na Ziemi w obronie nauki Pana naszego Jezusa Chrystusa. Stąd też główne uderzenie przeciwnika wiary prawdziwej skierowane jest przeciwko Kościołowi powszechnemu, czyli Katolickiemu. Posoborowi schizmatycy, modernistyczni sekciarze wymagają, by dwa tysiące lat tradycji i nauczania zostało odrzucone, zapomniane i potępione - wszystkie sobory mają być zapomniane. Ma zostać tylko "ekumeniczny watykański drugi". Kościół ma zatem przestać być katolicki - a to oznacza, że go po prostu ma nie być. Czy szatan mógłby chcieć czegoś więcej?
Jan Kanty Pawluśkiewicz, Leszek Aleksander Moczulski, Radość miłosierdzia, płyta CD
Patetyczna i głośna (czasem nawet bardzo głośna) akademia na cześć. Podniosły temat ma przysłonić gorzką i wstydliwą prawdę o bezwstydnej wręcz komercjalizacji "Papieża Polaka" (jedyny papież, przy którym wymienia się jego narodowość). Cudowna okazja do zarabiania pieniędzy - kult JP II. Bo oto (jak pisze na okładce wydawca) mamy "utwór zamówiony przez Filharmonię Poznańską z okazji 30.rocznicy wyboru Kardynała Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową". Przeszło setka wykonawców (ich lista, tzn. lista płac, robi wrażenie), kilkudziesięciu sponsorów. Jest bardzo górnie i podniośle. Przesłanie twórców otwierające album też jest ponadczasowe (tzn. można zastąpić podmiot panegiryku dowolnym innym adresatem, nawet Leninem, i będzie równie pięknie i podniośle). The show must go on...
Vittorio Possenti, Rewolucja ducha. Doktryna społeczna Kościoła widziana oczyma kard. Karola Wojtyły
Posoborowa sekta Młodszych Braci w Wierze i wywiad z jej przyszłym przywódcą duchowym na temat dlaczego "kościół nowego adwentu" zastąpił katolicką naukę o zbawieniu nauką o "prymacie osoby", czyli dlaczego zastąpił głoszenie Ewangelii "zainteresowaniem osobą ludzką i jej rozwojem". Klasyczna pozycja nowomowy ekumenicznej.
ks. Józef Tischner, Nieszczęsny dar wolności
Ksiądz celebryta, salonowy lew gazetowego chrześcijaństwa w klasycznych, napuszonych dywagacjach. Ekumeniczna nowomowa pełna troski o "wolność" i o "przyszłość", w której głównym zagrożeniem dla postępu będzie oczywiście... wiara katolicka. Przestrzeganie przykazań - tych dziesięciu i tych kościelnych - oto, zdaniem autora, fundamentalizm zagrażający budowniczym raju na ziemi. Zamiast "średniowiecznych zabobonów", czyli modlitwy, postu, jałmużny i pełnego pokory pełnienia obowiązków stanu gazetowy katecheta zaleca "nową ewangelizację", czyli egzegezy artykułów z "gazety Adasia", kult Maxa Schelera, katechezy z fenomenologii, nabożeństwa do marksistowskiej szkoły frankfurckiej, itp. Cóż, jak na księdza całkiem nieźle... .„Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi”(Mt 5, 13-16).
Jan Wierusz Kowalski, Poczet papieży
Jan Wierusz Kowalski, benedyktyn, mieszkający w Tyńcu od 1937 roku. Materialista i komunista. W 1952 opuścił zakon, w 1959 opuścił stan kapłański. Od roku 1953 był agentem Departamentu V Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. W latach 60-tych został pracownikiem Urzędu do spraw Wyznań. Propagator (a może i nie tylko?) Soboru Watykańskiego II (może ta informacja da trochę do myślenia sekciarzom z sekty uwielbienia II-go watykańskiego?). W latach 70-tych i 80-tych pracował w Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk (habilitował się w 1975 roku). Od 1978 roku pracownik Departamentu IV MSW. Służbę zakończył w 1985 roku w stopniu majora. Zmarł w 2000 roku. Przynajmniej wystąpił ze stanu kapłańskiego. A ilu kapłanów, ba, autorytetów moralnych, nie stać na taką "uczciwość"? Książka jest typowym przykładem propagandy komunistycznej: "świadomy klasowo" (i resortowo) "historyk" manipuluje faktami i ocenami, które zawsze podawane są jako obiektywne oczywistości, a w rzeczywistości są ideologicznymi aksjomatami z komunistycznego, partyjnego elementarza "frontu walki ideologicznej". "Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca (...) prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa." (Jan.8:44)
Medal 100-lecie obecności Matki Zbawiciela Redemptoris Mater
Medal 100-lecie obecności Matki Zbawiciela Redemptoris Mater. Informacje ze strony Mennica Polska: Emitent - Parafia Najświętszego Zbawiciela, Warszawa. Metal, tombak srebrzony i oksydowany. Średnica mm 70. Nakład szt. 500. Data emisji: 2009 rok. Projektant: Magdalena Dobrucka. Awers: z lewej wizerunek kościoła, na krawędzi u góry półkolem napis: 100 LECIE OBECNOŚCI MATKI ZBAWICIELA. Z prawej strony daty: 8 XII 1909 / 8 XII 2009. Rewers: z lewej wizerunek Matki Boskiej, z prawej napis: REDEMPTORIS MATER. U góry półkolem przy krawędzi napis: WZÓR NADZIEJI KTÓRA ZAWIEŚĆ NIE MOŻE.
Medal 100 lat Kościoła Zbawiciela
Medal 100 lat Kościoła Zbawiciela 2000. Awers: widok Kościoła Zbawiciela; z lewej: 100 LAT KOŚCIOŁA ZBAWICIELA, z prawej: WARSZAWA 1900-2000. Rewers: popiersie Papieża błogosławiącego (?) Matkę Bożą z Dzieciątkiem: z lewej: 90 LAT OBRAZU MATKI ZBAWICIELA, na dole: UKORONOWANY 13.06.1999 PRZEZ JANA PAWŁA II. Medal projektu T. Pastuszki-Kowalskiej. 69.8 mm, 143.86 g.
Dekalog. Przemówienia Jana Pawła II z objazdu Polski w czerwcu 1991 roku, 3 płyty CD
"Papież-Polak" dla wielu rodaków największy święty Kościoła, bo po pierwsze "nasz ci on", a po drugie wiadomo - kremówki. A, że jego słowa i czyny sprzeciwiały się często nauczaniu Jezusa Chrystusa i tradycji Kościoła, to co z tego? Przecież on wielki jest, bo po pierwsze nasz ci on, a po drugie - kremówki. I tak dookoła Wojtek. Tak pojmują katolicyzm zakochani w Wojtyle Karolu. Tymczasem dla wielu katolików ten niespełniony aktor i literat, który przyjął na siebie rolę papieża, utwierdził proces odłączania się od Kościoła ekumenicznej sekty posoborowej. Podróżując po świecie niszczył świadomie powszechny i apostolski charakter Kościoła poprzez podporządkowywanie się i schlebianie lokalnym tradycjom, a poprzez uczynienie z uczuć i emocji osnowy swych występów mącił racjonalny charakter wiary, co na potrzeby marketingu religijnego nazwano "nową ewangelizacją". Dobitnym świadectwem tej nowej - de facto - religii są prezentowane nagrania. "Niech wasza mowa będzie tak-tak, nie-nie. A co nadto jest..." (Mt 5,37). A no właśnie. Aż nadto tego jest: trzy płyty występów oratorskich "papieża Polaka". Kwintesencja posoborowej nowomowy. "Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami” (Mt 7, 15). [Fałszywych proroków] poznacie po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce” (Mt 7, 15-17). Jakie - po 30 latach - są owoce "nauczania Papieża-Polaka"? Jak wygląda Kościół na początku XXI wieku - "ekumeniczna wspólnota pielgrzymująca"? Dokąd dopielgrzymowali słuchacze nowomowy ekumenicznej? Dokąd zawędrowała posoborowa sekta ekumeniczna, która otwarcie wyparła się katolickiej wiary? Oto owoce: chaos doktrynalny, walka z tradycją, deptanie Ofiary Chrystusa i wyparcie się Jego nauczania, zastąpienie nadprzyrodzonego powołania człowieka naturalistyczną, doczesną ideologią globalnego szczęścia doczesnego, porzucenie działania ku Chwale Bożej na rzecz budowania doczesnego "braterstwa", praktykowanie i promocja grzechów, a szczególnie tych wołających o pomstę do nieba - przeciwnych naturze, pochwała herezji, masowe apostazje, zanik powołań, celebracja zabobonów i oddawanie hołdów innym religiom i bożkom, bluźnierstwa, bałwochwalstwo i bezczeszczenie świątyń, plaga "rozwodów" kościelnych, rzeź nienarodzonych, eugeniczna selekcja "wadliwych płodów", powszechna i porażająca nieznajomość podstawowych prawd wiary i elementarnego katechizmu, współpraca hierarchii z wielkimi korporacjami we wmuszaniu wiernym niebezpiecznych dla ciała i ducha "produktów" tych korporacji,... Litości! Kto ma czas, niech słucha. Natomiast wiernym Kościoła Katolickiego, pozostającym przy Jego nauczaniu i tradycji, niniejsze wydawnictwo stworzy niewątpliwie doskonałą okazję do modlitwy o nawrócenie błądzących - tym bardziej, że do takiej modlitwy nie jest konieczne wysłuchanie nagranych przemówień.
Gdzie słońce wschodzi..., płyta winylowa i ulotki
Ślady historii najnowszej: płyta (a na niej "akademia na cześć" - przemówienia i jeszcze bardziej pompatyczna "część artystyczna") oraz drobne druki (przypadkowe przykłady z niezliczonej liczby ulotnych druków, które miały ułatwić przejście z PRLU-u do PRL-u bis). Dla oficjalnej propagandy świadectwa odzyskiwania "wolności", dla niezależnych historyków ślady wielkiej manipulacji. Główni aktorzy "historycznych przemian" okazali się agentami bezpieki lub wywiadu wojskowego (zagadka: kto, z uwiecznionych na okładce nie był agentem?), a "kremówkowy Papież Polak"... ech, szkoda słów na przypominanie "nauki" namiestnika Jezusa Chrystusa, który uznał, że najlepiej wypełni nauki Zbawiciela oddając hołdy różnym zabobonom, fałszywym religiom i ich bożkom i demonom, który stręczył Polsce włączenie do IV Rzeszy zamiast bronić jej niezależności jako Królestwa Maryi, który zamiast nawracać "naród zagubiony" ujrzał w nim przewodników dla Kościoła - "starszych braci w wierze", personalista, który zastąpił cel nadprzyrodzony życia, czyli zbawienie duszy, celem bardzo ziemskim, tj. "zadowoleniem osoby ludzkiej", który... (ile razy zresztą można powtarzać to samo - zainteresowanych odsyłamy do opisów innych, sprzedawanych przez Antykwariat książek związanych z K. Wojtyłą).
Leon Knabit OSB, O radości
Kawiarniana pogaducha (książka jest zapisem rozmowy z Wojciechem Bonowiczem) z czarującym guru-celebrytą sekty posoborowych ekumenistów. Sekta ta, popadająca w coraz większą schizmę z Kościołem Katolickim, bazując jednakże - przynajmniej językowo - na wierze katolickiej (w książce są elementy katolickie), lansuje jednak "dostosowaną do wymogów współczesności" nową religię człowieka i ubóstwienia doczesności. Światem ludzkim, celem ludzkich zabiegów, ma być to, co naturalne, przyrodzone, świat nadprzyrodzony natomiast ma być dodatkiem, uzupełnieniem i wzmocnieniem całkiem potocznych starań o dobre, miłe i przyjemne życie w "powszechnym braterstwie". Temu ma służyć religia. Religia ma przemienić się w pociechę psychologiczną. Ciekawe, że postępowi ekumeniści, przyznający się do katolicyzmu, z uporem maniaka lansują teorię "dostosowania Kościoła do świata" jako... panaceum na chaos i bezsens tego świata! Czyli świat zwija się w chaotycznym danse macabre, bałagan i bezsens osiągają coraz wyższy poziom, a Kościół, który przez dwa tysiące lat w swojej stałej i niezmiennej prawdzie, w bezkompromisowym głoszeniu niezmiennej Dobrej Nowiny, widział jedyny ratunek dla ogłupiałej ludzkości drgającej w konwulsyjnych skurczach ma teraz, "w imię postępu", sam zastąpić swój katolicki porządek posoborowym nieporządkiem! Zamiast jednej Ofiary i jednego uświęconego języka i jednej nauki Kościoła Katolickiego cały wachlarz posoborowych "form uczestnictwa i sprawowania uczty eucharystycznej", poplątanie języków i nieskończona mnogość indywidualnych interpretacji, doktryn, nauczań, wystąpień, etc. Zaprawdę: zamiast panaceum wychodzi pacaneum. Jak można w ogóle nie dostrzegać, że dodawanie do istniejącego bałaganu następnego bałaganu i chaosu (ekumenicznego i synodalnego rzecz jasna) jest jak dolewanie oliwy do ognia? A może o to chodzi - powiedzą niektórzy... . Kto szuka prawdziwej, czystej wiary katolickiej, prawdziwej, niezmiennej nauki Kościoła, "Mądrości Przedwiecznej", kto chce poznać prawdę głoszonego i przechowywanego przezeń depozytu wiary, temu lepiej sięgnąć po mądrość prawdziwą, nauki głoszone przez niezliczonych świętych przedsoborowych oraz po Magisterium Kościoła (chociażby encykliki przesoborowyuch papieży) oraz po Różaniec. Kto natomiast przywiązany jest do gazetowo-telewizyjnej rzeczywistości i w kreowanym tam świecie znajduje swoje miejsce niech nie łudzi się, że w czas kryzysu pouczenia Mnicha-Celebryty sprowadzą nań tytułową "radość". Lektura niewątpliwie sprawi przyjemność zadowolonym z siebie "kulturalnym ludziom wykształconym", czerpiącym w czasie prosperity radość z naturalnych, popularnych i powszechnych aktywności oraz rzeczy. Natomiast w czasie trwogi prawdziwej książka - poprzez swój naturalizm - nie przyda się raczej na nic.
O. Leon Knabit OSB, Nie samą pracą żyje człowiek
Zapis rekolekcji adwentowych z początku XXI wieku. Sędziwy mnich w roli religijnego celebryty, doskonale dopasowującego się do oczekiwań współczesnego, zmaterializowanego i zlaicyzowanego świata, a więc spełniający gorliwie rolę kapłana sekty ekumenicznej. Z wiarą katolicką mają dywagacje benedyktyna mało wspólnego, natomiast są doskonałym przykładem nowomowy posoborowej, której głównym celem jest protestantyzacja nauki Kościoła Katolickiego. Aż dziw bierze, że ten obdarzony niewątpliwym czarem osobistym mnich zapomniał prawie wszystko, czego był uczony za młodu i całkowicie jawnie unika przekazywania podstawowych prawd wiary, zastępując nawet elementarne nauki katechizmu własnymi, boleśnie publicystycznymi opiniami. Zapomniał, a może...? Tak czy inaczej, zawarte w książce elementy nauki katolickiej zestawione z ekumenicznymi z ducha komunałami i przypadkowymi cytatami biblijnymi czynią całe dziełko chaotycznym i smutnym przykładem pomieszania posoborowego. Zamiast z dumą przekazać bogactwo dwóch tysięcy lat nauki Kościoła Katolickiego (a jest z czego wybierać, bo o pracy mówili chyba wszyscy święci) sekta ekumeniczna odwraca się od tradycji i chce sprawiać wrażenie, że przed "drugim watykańskim" nie było nic, a jeśli nawet coś było, to "dla współczesnego człowieka" nie ma wartości, co jest oczywistym obłędem. Świat nadprzyrodzony wyparował, albo został sprowadzony do obrzędowego ornamentu świata doczesnego. Naturalizm zdaje się być jedyną "religią oświeconych". Gazetowe psychologizowanie i fantazjowanie społeczno-polityczne mają zagubionym duszom współczesnym zastąpić "mądrość przedwieczną"? Publicystyczne utyskiwania nad wadami mają zastąpić naukę o grzechach, a więc niestety również - co o wile bardziej dewastujące - o cnotach? Zamiast zachęty do heroicznego "naśladowania Chrystusa" jakieś banalne pocieszenia o tym, że "Chrystus każdego kocha", co jest rozumiane jako bezwarunkowa akceptacja każdego takim, jaki jest, oczywiście razem z jego wszystkim "wadami" (pojęcie grzechu wyparowało z tej "religii dobrego samopoczucia"). Zamiast tradycji Kościoła jakieś mgliste odwoływanie się do... "starszych braci z Izraela". Zamiast, zamiast, zamiast. Wszystko jest "zamiast". Zamiast zatem trawić czas na śledzenie "katolicko-podobnych" refleksji O. Leona należy działać po katolicku, czyli kierować się rozumem: a mówi on, że wiarę poznaje się przez czytanie katechizmu i poznawanie tradycji katolickiej (modlitwa, sakramenty, pokuta, uczynki miłosierdzia, itd.- bez nich oczywiście nie ma wiary, ale nie o nie chodzi w tym kontekście) a nie przez towarzyskie pogaduchy o wszystkim, nawet jeśli gawędzi mnich-celebryta (a może właśnie pomimo?).
Projekt Jonasz, Adam Szustak OP, 2 płyty CD
Przecież to wszystko jest takie proste: przecież nie nazwiemy chemikiem kogoś, kto od czasu do czasu robi zakupy w sklepie chemicznym. Nie jest chemikiem ktoś, kto używa proszków, itp. Może i zna wszystkie sprzedawane proszki, pasty do zębów, szampony, itd., może je wykorzystuje, ale nie ma żadnej wiedzy chemicznej. Chemik natomiast ma wiedzę: wie wszystko o chemicznych właściwościach, składach, procesach, reakcjach. Podobnie z katolikiem: żeby być katolikiem nie wystarczy "chodzić do kościoła", ba! nie wystarczy nawet przystępować do komunii. Żeby być katolikiem trzeba przyjąć rozumem i uwierzyć we wszystko, co Bóg nam objawił, czego Pan Nasz Jezus Chrystus nauczał, a Kościół zachowuje i podaje do wierzenia. Wybieranie sobie z tej Wiary Świętej pewnych, odpowiadających fragmentów, niektórych tylko prawd i nauk, a odrzucanie i ignorowanie w życiu innych, tych wszystkich, które z jakiegoś powodu uznaje się za "nieżyciowe, bo czasy się zmieniły" jest czystym albo bluźnierstwem, albo herezją, albo pogaństwem (może wszystkim naraz). Taki "wierzący" w coś oczywiście wierzy, bo każdy w coś wierzy, ale nie jest to na pewno wiara katolicka. Taka wiara ma oczywiście swoich "kapłanów", bo każda religia ma kapłanów, ale nie są to kapłani katoliccy. Jednym z najbardziej znanych youtuberów parareligijnych, właśnie takich patoreligijnych celebrytów i showmanów jest Szustak Adam, występujący publicznie jako OP. Słuchacz poszukujący prawdy katolickiej będzie zawiedziony i zwiedziony, a nawet zażenowany ignorancją i tupetem A. Szustaka, ale słuchacz poszukujący guru do zakochania będzie urzeczony. Oto kwintesencja "nowej ewangelizacji", kwintesencja zabobonu głoszonego przez propagandzistów schizmy ekumenicznej: w centrum nauczania człowiek (w tym wypadku sam mistrz ceremonii autoadoracji Szustak Adam), dla którego Bóg, Pismo Święte i nauczanie Kościoła stanowią jedynie tło autoprezentacji. Wybiórcze żonglowanie cytatami z całkowitym pominięciem tradycji i nauczania Kościoła, które zastępuje się swoimi "przemyśleniami" (z naciskiem na "swoimi") - oto recepta na powodzenie tej zgubnej nauki. Religia schizmy posoborowej to religia o ograniczonych horyzontach. Zamiast świata nadprzyrodzonego, nadnaturalnego i nieskończoności proponuje swoim wyznawcom jedynie świat przyrodzony, naturalny, nadzieję nie życia wiecznego, ale nadzieję życia doczesnego wygodnego, spokojnego i zdrowego, czego bolesnym przykładem było zaangażowanie się hierarchów kościoła nowego adwentu jako funkcjonariuszy państwowych służb sanitarnych w czasie jedynej choroby, zwanej "Katarem 19". Jak na mistrza ceremonii samouwielbienia przystało Szustak Adam stanął w pierwszym szeregu akwizytorów produktów koncernów farmaceutycznych, bo wiadomo, że "zdrówko najważniejsze". Ojciec Pio powiadał, że szatan ma na imię "Ja" - zawsze odrzucenie Bożego porządku polega na zastąpieniu Boga swoim "Ja". Szatan już w Raju przekonywał i przekonał, że Bóg jest do niczego nie potrzebny, że człowiek sam da sobie radę ze wszystkim. "Na pewno nie umrzecie". Że takie porzucenie służby Bogu i zastąpienie pokory gniewnym żądaniem i oczekiwaniem "samorealizacji" i "spełnienia", że taka detronizacja Boga, jest efektem szatańskiej pychy o tym wiedział kiedyś każdy katolik. Dzisiaj, dzięki "posoborowemu nauczaniu" takich parareligijnych celebrytów jak Szustak Adam, każdy zagubiony grzesznik znajduje swoje miejsce w tłumie zamaszyście i ze śpiewem na ustach (najlepiej, żeby to była "Barka") maszerującym szeroką i wygodną drogą do... nie, nie, piekła nie ma (według postępowego, anty-Chrystusowego nauczania) więc dokąd? Nicość - tak się nazywa nieistnienie? I rzecz ostatnia: cena za ten parareligijny show podana jest w złotówkach, bo program nie przyjmuje innej waluty niż złotówki, ale założyliśmy, że podana kwota chyba najbardziej oddaje wartość trzydziestu srebrników.
Koszyk