Wyszukiwarka
Zaloguj się
...to miejsce nie z tego świata, jak mały sklepik na cichej, staromiejskiej uliczce, z dala od drgającego i wirującego (za swoim ogonem:), pełnego huku centrum miasta. Tam hałas i gwałt, tu kot drzemie, wygrzewając się na słonecznej wystawie i nie otwiera nawet oczu, kiedy zadźwięczy dzwonek nad drzwiami. Tu nie ma pośpiechu, gonitwy, nie robimy nic „na wczoraj”. To miejsce, w którym można znaleźć (oprócz ciszy i spokoju) stare książki, filmy, płyty, ręczne hafty, obrazy, zabawki i Bóg wie co jeszcze - sprzęty, o jakich nie śniło się filozofom (choć Antykwariat jest, w rzeczywistości, domem filozofa). Jest to zatem jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe miejsce w całej „globalnej sieci”. I jest tylko w niej: z założenia nie ma nas na „fejsie”, ani na podobnych tworach, bo cenimy sobie wolność słowa. Nie walczymy też o „pozycjonowanie”, nie robimy żadnych „czarnych piątków”, nie dręczymy „newsletterami”. Cieszymy się za to gawędą z Gośćmi. A dni święte - święcimy. (Jeśli natomiast pojawi się na „fejsie” jakieś przedsięwzięcie, podszywające się pod naszą nazwę, to - będąc z jednej strony oczywiście nieuczciwą próbą wykorzystania naszego niepowtarzalnego charakteru i naszej niepowtarzalnej atmosfery - jest przecież z drugiej strony paradoksalnie najlepszym dowodem naszej wyjątkowości i mistrzostwa: wszak naśladuje się tylko mistrzów:)
Uwaga wszyscy, którym los poskąpił szlachetnej cnoty cierpliwości: Antykwariat to nie skład artykułów pierwszej potrzeby, ani – na szczęście! – ratujących życie, przeto działamy spokojnie, statecznie i z godnością (po prostu chodzi o to, że wysyłkę robimy raz w tygodniu:)
Samolot wielozadaniowy An-2, Orlik Model Kartonowy 1/2011, Nr kat. 075
An-2 pojawił się w świecie kartonowych modeli po raz pierwszy w "Małym Modelarzu", w listopadzie 1959 roku. Występował wówczas jako "radziecki samolot uniwersalny", choć model miał PRL-owskie oznaczenia cywilne. Wycinankę zaprojektował Andrzej Karpiński w skali 1:40. Mały Modelarz, zanim przyjął - jako standard dla samolotów - poniemiecką skalę 1:33 (w takiej bowiem skali rozwijało się przed II wojną światową młodzieżowe modelarstwo paramilitarne w III rzeszy, tzn. oswajające hitlerowską młodzież z bronią i wojną), eksperymentował z różnymi skalami. Była skala 1:24, były modele ze skalą nieokreśloną, była również próba z 40-krotnym pomniejszeniem. Model "Orilka" jest oczywiście w skali uświęconej Mało-Modelarzową tradycją, czyli w skali 1:33. Pierwszy An-2, ten z 1959 roku, miał ok. 40 części, więc dało się zbudować miniaturę w ciągu kilku godzin. Model "Orlika" poraża komputerową drobiazgowością i ma... kilkaset części! Dodatkowo wiele części wymaga zegarmistrzowskiej precyzji i porządnego szkła powiększającego. Ile modeli z "Małych Modelarzy" mógł zbudować mały modelarz dawnej, a ile modeli może zbudować dzisiaj? Odpowiedź jest prosta: dużo wówczas, dzisiaj ani jednego. "Mały Modelarz" uczył modelarstwa i cierpliwości, przygotowywał do wkroczenia w świat "dorosłych modelarzy" i w świat techniki. Nowoczesne wydawnictwa kartonowe natomiast są rozrywką dla fanatyków szczegółów, mistrzów technik modelarskich, na pewno nie są tworzone w celu wprowadzania młodzieży w świat techniki jako takiej. Modelarstwo kartonowe ewoluowało i stało się polem zmagań między fanatykami miniaturyzacji, polem walki o zakasowanie konkurentów-modelarzy. Poczatkującym, młodym modelarzom pozostały albo stare Małe Modelarze, albo... na właśnie - zawsze i wszędzie to samo: smartfon, czyli pusta i nie ucząca niczego jałowa rozrywka, czysta strata czasu. Ojcowie tracą miesiące na drobiazgowe odtwarzanie w miniaturze wnętrza silnika, kabiny, itp., czyli "trzewi", których i tak na koniec, kiedy model jest skończony, nie widać, a syn, jako jedyne ćwiczenie i prace rozwojowe, doskonali ruchy kciuka po ekranie. W czasach prostego "Małego Modelarza" pracownie modelarskie były pełne, a chłopcy chcieli zostać inżynierami. W czasach komputerowych subtelności pracowni modelarskich już prawie nie ma, a chłopcy nie tylko nie wiedzą kim chcą zostać, ale nawet kim są.
Alain Buisine, Casanova
Świat arystokracji i świat klasy rządzącej przed rewolucją francuską: przyjemność fizyczna i korzyść własna jako jedyne zasady. I Casanova jak ryba w wodzie w świecie cielesności tryumfującej. Aż gilotyna zrobiła miejsce dla nowej armii spragnionych uciech. Władza, by mieć jak najwięcej seksu i seks, by mieć jak najwięcej władzy. Zboczenie, wyuzdanie, tajne związki (w książce - masoneria), zdrada, intrygi... Sytej Europy portret niezmienny. Od Kaliguli i Nerona po pijanego "europejskiego szefa komisji". Byłoby smutne, gdyby nie było obrzydliwe. I miliony niewolników - nawóz wygodnego życia "wybrańców" - ofiary jakiejś ideologii, albo "postępu", co to ma za znaczenie zresztą w imię czego Moloch pochłania codziennie nowe ofiary... .
Ten drogi Lwów, kaseta magnetofonowa
Rarytas: Towarzystwo Teatralne Pod Górkę (założone przez Stanisława Górkę) i ich wzruszające wykonania przedwojennych, lwowskich szlagierów (jak się wtedy mówiło). Rzecz wyjątkowa.
Locke, Rozważania dotyczące rozumu ludzkiego, tom I i II
Spójrzmy na wszystko z najprostszego, ekonomicznego punktu widzenia (Lock na pewno pochwaliłby takie zdroworozsądkowe podejście): w obu tomach mamy 1187 stron (jedna strona za ok. 16 groszy). Jeśli dziennie można przeczytać, no powiedzmy, 20 stron (ze zrozumieniem), to lektury starczy na dwa miesiące. Jeśli odliczymy święta, niedziele i dni, kiedy pada się z nóg, to nawet na trzy. A zatem dociekliwy miłośnik liberalizmu i empiryzmu za jedyne trzy złote z groszami dziennie może mieć uciechy na - około - kwartał. Taniocha. Tyle frajdy za takie marne grosze! Pozostaje problem, co zrobić z pozostałą częścią roku, ale rozwiązanie tak postawionej kwestii wykracza poza ramy ekonomii (niestety - również często poza ramy zdrowego rozsądku). Oczywiście, jeśli jednak cena za przyjemności dostarczane przez Locke'a wyda się komuś zbyt wysoka, to polecamy Marksa (3 grosze za stronę), albo Bacona (rekordzista: 1 grosz za stronę, chyba taniej już nie można). Dla tych natomiast, którzy pragną pozostać w krainie luksusowych rozrywek intelektualnych proponujemy Smith'a: 14 groszy za stronę. Swoją drogą zastanawiająca zbieżność cenowa. Może niniejszym zestawieniem rozpoczęliśmy nowy rodzaj - bardzo pouczający - filozoficzno-ekonomicznej analizy porównawczej? Np: Marks (3 grosze) tworzy jedną "szkołę" z Bacon'em (1 grosz). Historia filozofii na nowo pisana?
Selection of Frank Sinatra, dwie płyty CD
Nagrania radiowe, koncertowe i studyjne z lat 1940 - 1945. Same przeboje - bo czy Sinatra śpiewał coś innego, niż same przeboje (i czy nie były to w większości wciąż te same przeboje)? Pierwszy piosenkarz, który stał się idolem młodzieżowym, bożyszczem otaczanym kultem przez histeryczne wielbicielki. PRL też miał swojego Sinatrę - wszak się mówiło: "Połomski Jerzy idolem młodzieży". Ale były i różnice: Sinatra stał się pierwowzorem Johnny'ego Fontane z Ojca Chrzestnego (co było zresztą przyczyną konfliktu pieśniarza z Mario Puzo), a Połomski nie pojawił się w żadnym kryminale, nawet w epizodzie z Borewiczem.
Enrico Caruso, Nagrania z lat 1906-1914, Hungaroton LPX 11910, płyta winylowa
Enrico Caruso był pierwszym tenorem, który zaczął nagrywać swój śpiew na płytach gramofonowych na początku XX wieku. Oferowana płyta winylowa została wydana przez Hungaroton w 1977 roku. Jest rocznicową edycją zawierającą archiwalne, historyczne kreacje "Króla Tenorów", również te, które uwiecznił przed swoją przejściową niedyspozycją w latach 1908-1909. Można więc porównać przemianę, jakiej uległ głos śpiewaka. Na płycie arie między innymi z Trubadura, Cyganerii, Łucji z Lammermooru, Aidy, Toski, a Caruso towarzyszą: Marcella Sembrich (sopran), Gina Severina (mezzosopran), Francesco Daddi (tenor), Antonio Scotti (baryton), Marcel Journet (bas), Johanna Gadski (sopran), Louise Homer (alt), Ernestina Schumann-Heink (mezzosopran) i Tita Ruffo (baryton).
Tony Scott, The Traditional Jazz Studio, Boomerang, płyta winylowa
Jeden z dowodów na wszechstronne, można też dodać, że "wszechświatowe" zainteresowania muzyczne multiinstrumentalisty jazzowego Tony'ego Scott'a. Jazzman lubił przekraczać muzyczne granice, również w sensie dosłownym, co zaowocowało wędrówką do Czechosłowacji i nagraniami łączącymi tradycyjnie-jazzowo wschód z zachodem.
Maurice Andre, Trompettissimo, płyta winylowa
Maurice Andre, wirtuoz trąbki barokowej, tym razem w jazzujących opracowaniach (trąbka, organy, kontrabas, perkusja) przebojów muzyki klasycznej.
Intensywny kurs języka francuskiego, 12 kaset magnetofonowych
Intensywny kurs języka francuskiego "Parlez avec nous, c'est facile". 12 kaset magnetofonowych.
Ford Thunderbird SC, skala 1:25, Revell 7320
Model z 1989 roku (dla większego realizmu można będzie gotowej miniaturze przymocować żółte tablice:) Kiedyś zaczęliśmy go robić, ale jakoś nam przeszło, więc niektóre części są odcięte i pomalowane (niektóre, bo nie wszystkie, a np. torebka z szybami, światłami itp. nie została nawet rozcięta). Oczywiście jeśli komuś nie spodoba się kunszt modelarski sprzed ćwierć wieku, zawsze można wszystko zrobić lepiej - tym bardziej nie ma problemu z idealnym zbudowaniem modelu, że główne części nie zostały wycięte i pomalowane. A najważniejsze, że model jest kompletny, niczego nie brakuje - są wszystkie części (choć niektóre - jak się rzekło - odcięte od ramek, a niektóre nawet pomalowane, czy sklejone, np. silnik: zdjęcia pokazują wszystko dokładnie).
Koszyk
54,10 zł
34,19 zł
32,88 zł
19,08 zł