Wyszukiwarka
Zaloguj się
...to miejsce nie z tego świata, jak mały sklepik na cichej, staromiejskiej uliczce, z dala od drgającego i wirującego (za swoim ogonem:), pełnego huku centrum miasta. Tam hałas i gwałt, tu kot drzemie, wygrzewając się na słonecznej wystawie i nie otwiera nawet oczu, kiedy zadźwięczy dzwonek nad drzwiami. Tu nie ma pośpiechu, gonitwy, nie robimy nic „na wczoraj”. To miejsce, w którym można znaleźć (oprócz ciszy i spokoju) stare książki, filmy, płyty, ręczne hafty, obrazy, zabawki i Bóg wie co jeszcze - sprzęty, o jakich nie śniło się filozofom (choć Antykwariat jest, w rzeczywistości, domem filozofa). Jest to zatem jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe miejsce w całej „globalnej sieci”. I jest tylko w niej: z założenia nie ma nas na „fejsie”, ani na podobnych tworach, bo cenimy sobie wolność słowa. Nie walczymy też o „pozycjonowanie”, nie robimy żadnych „czarnych piątków”, nie dręczymy „newsletterami”. Cieszymy się za to gawędą z Gośćmi. A dni święte - święcimy. (Jeśli natomiast pojawi się na „fejsie” jakieś przedsięwzięcie, podszywające się pod naszą nazwę, to - będąc z jednej strony oczywiście nieuczciwą próbą wykorzystania naszego niepowtarzalnego charakteru i naszej niepowtarzalnej atmosfery - jest przecież z drugiej strony paradoksalnie najlepszym dowodem naszej wyjątkowości i mistrzostwa: wszak naśladuje się tylko mistrzów:)
Uwaga wszyscy, którym los poskąpił szlachetnej cnoty cierpliwości: Antykwariat to nie skład artykułów pierwszej potrzeby, ani – na szczęście! – ratujących życie, przeto działamy spokojnie, statecznie i z godnością (po prostu chodzi o to, że wysyłkę robimy raz w tygodniu:)
Józef Nyka, Tatry Polskie, przewodnik
Ile trzeba było wysiłku, trudu i wiedzy, żeby opisać - krok po kroku - wszystkie szlaki? Historia przeplata się ze wskazówkami dla wędrowców i z opisami przyrodniczymi, a to sprawia, że sama lektura może przenieść każdego czytelnika (obdarzonego nawet przeciętną wyobraźnią) do krainy wspaniałych widoków i mozolnych, ale uwieńczonych wyjątkowymi przeżyciami, wędrówek. Oczywiście najlepiej wędrować - kierując się przewodnikiem - po rzeczywistych szlakach, ale nawet w oddaleniu od Tatr można - oddając się lekturze - przeżyć chwile tęsknot i zachwytów.
Warren Beatty, Faye Dunaway, Bonnie and Clyde, film DVD
Jeszcze jeden dowód, że amerykanie nie mają kultury tylko show-business. Jacy piękni mordercy! Jacy uroczy psychopaci! Jaka cudowna hameryka! Barabasz zawsze zwycięża, może tym razem łatwiej, skoro ma twarz Warren'a Beatty... Film z 1967 roku.
Jan Brzechwa, Sójka
Sójka wykastrowana. Wiersz oryginalny, wydany w 1939 roku, w tomie "Kaczka dziwaczka", został w powojennych edycjach pozbawiony wszystkich kresowych wędrówek Sójki. Autor - Jan Wiktor Brzechwa, "pierwotnie" Lesman, urodzony w podolskiej Żmerynce (!) - tak przerobił bajkę, by dzieci młotkowane edukacyjnie w socrealizmie nie miały bladego pojęcia, że wolne ptaki mogły latać po Polsce gdzie dusza zapragnie, a nie tylko w granicach sowieckiej republiki, nazwanej PRL-em. Sójka powojenna była tak świadoma klasowo i internacjonalistycznie, że przestała odwiedzać okupowane przez Związek Sowiecki polskie tereny za Bugiem, oczywiście omijając również krainę rodzinną poety. Co ciekawe: w powojennej skróconej wersji pozostał... Trzyniec, miejscowość leżąca w granicach Śląska Cieszyńskiego, która w 1938 roku powróciła - co prawda tylko na rok - do Polski. By zatem wiernie oddać pełny rozmach sójkowych peregrynacji zamieszczamy poniżej pierwotny, przedwojenny tekst wiersza (niestety, bez oryginalnych ilustracji Franciszki Themerson):
Raymond Chandler, Trouble is My Business
And other stories: Red Wind, I'll Be Waiting, Goldfish, Guns at Cyrano's.
Zarys Dziejów Literatury Polskiej
Klasyczny podręcznik. Wydany w PRL-u, a więc oczywiście spełniający wymogi socjalistycznej/sowieckiej ideologii, propagandy i cenzury. Obowiązkowa pozycja nie tylko dla polonistów, ale również w PRL-owskiej inteligenckiej bibliotece domowej. No, ale to były czasy, kiedy telewizor, jeśli już był w domu, to był wielkości dzisiejszej mikrofalówki i trzeba było czymś zapełnić puste ściany. Dzisiaj telewizor jest ołtarzem głównym w świątyni "o-patrzności czegokolwiek" (od "o-patrzenia" jako ciągłego i bezmyślnego patrzenia na cokolwiek - ołtarze mniejsze, "polowe" by tak rzec, to smartfony i tablety) i wypchnął bibliotekę do krainy "było, minęło". Podręcznik, mimo swoich ideologicznych deformacji, jest jednak wciąż ciekawym dokumentem teorii literatury.
Clark Terry, płyta winylowa
Nagranie z 9 kwietnia 1978 roku z Warszawy.
Krzyżowcy - The Knights XIth Century Crusade, skala 1:72, Italeri No 6009
Krzyżowcy - rycerze z XI wieku, którzy bronili Europy przed muzułmanami ("najlepszą obroną jest atak"). Jak to dziwnie brzmi w dziesięć wieków później, w XXI wieku. Wszystko się zmieniło i współcześnie "najświatlejsi" przekonują, że najlepszą formą obrony Europy przed muzułmanami jest... przejście na islam. W związku z tym pewnie niebawem figurki, takie jak te, zostaną wycofane z rynku, bo zostaną uznane za "zabawki nienawiści" (jak jest "mowa nienawiści", to dlaczego nie można tak nazwać zabawek?). A więc korzystajmy, póki czas (oprócz "zabawek nienawiści" najprawdopodobniej zostaną zakazane i "przedmioty nienawiści", np. nóż, zapałki, itp).
Enrico Caruso, Nagrania z lat 1906-1914, Hungaroton LPX 11910, płyta winylowa
Enrico Caruso był pierwszym tenorem, który zaczął nagrywać swój śpiew na płytach gramofonowych na początku XX wieku. Oferowana płyta winylowa została wydana przez Hungaroton w 1977 roku. Jest rocznicową edycją zawierającą archiwalne, historyczne kreacje "Króla Tenorów", również te, które uwiecznił przed swoją przejściową niedyspozycją w latach 1908-1909. Można więc porównać przemianę, jakiej uległ głos śpiewaka. Na płycie arie między innymi z Trubadura, Cyganerii, Łucji z Lammermooru, Aidy, Toski, a Caruso towarzyszą: Marcella Sembrich (sopran), Gina Severina (mezzosopran), Francesco Daddi (tenor), Antonio Scotti (baryton), Marcel Journet (bas), Johanna Gadski (sopran), Louise Homer (alt), Ernestina Schumann-Heink (mezzosopran) i Tita Ruffo (baryton).
Zbiornikowiec Jahre Viking, JSC Nr katalog 405, 2 2012
Wydawca informuje na okładce (w dwóch językach), że jest to "największy statek świata". Równie wyjątkowa, jak wymiary tego pływającego giganta, jest jego historia. Burzliwa, nawet tragiczna i patriotyczna (w czasie wojny w Zatoce Perskiej zginęli przy nim Polacy, a ostatnim jego kapitanem był Polak, kpt. ż. w. Wiktor Bąk). Wymiary nie tylko statku, ale również modelu są imponujące. Przy jego długości (prawie 120 cm w skali 1:400!) "Santa Maria" Kolumba wygląda jak łupinka (ok. 7 cm długości w tej samej skali!), a szerokość modelu zbiornikowca (około 20 cm) jest większa niż rozpiętość, czy długość "Jumbo jeta" (w skali 1:400 Boeing 747 ma przecież zaledwie 18x15 cm!).
S. Michalkiewicz, Logika wystarczy
Zdrowy rozsądek i uporządkowane myślenie, jako droga do zrozumienia prawdy o rzeczach, zjawiskach i ludziach.
Koszyk
54,10 zł
34,19 zł
32,88 zł
19,08 zł