Wyszukiwarka
Zaloguj się
...to miejsce nie z tego świata, jak mały sklepik na cichej, staromiejskiej uliczce, z dala od drgającego i wirującego (za swoim ogonem:), pełnego huku centrum miasta. Tam hałas i gwałt, tu kot drzemie, wygrzewając się na słonecznej wystawie i nie otwiera nawet oczu, kiedy zadźwięczy dzwonek nad drzwiami. Tu nie ma pośpiechu, gonitwy, nie robimy nic „na wczoraj”. To miejsce, w którym można znaleźć (oprócz ciszy i spokoju) stare książki, filmy, płyty, ręczne hafty, obrazy, zabawki i Bóg wie co jeszcze - sprzęty, o jakich nie śniło się filozofom (choć Antykwariat jest, w rzeczywistości, domem filozofa). Jest to zatem jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe miejsce w całej „globalnej sieci”. I jest tylko w niej: z założenia nie ma nas na „fejsie”, ani na podobnych tworach, bo cenimy sobie wolność słowa. Nie walczymy też o „pozycjonowanie”, nie robimy żadnych „czarnych piątków”, nie dręczymy „newsletterami”. Cieszymy się za to gawędą z Gośćmi. A dni święte - święcimy. (Jeśli natomiast pojawi się na „fejsie” jakieś przedsięwzięcie, podszywające się pod naszą nazwę, to - będąc z jednej strony oczywiście nieuczciwą próbą wykorzystania naszego niepowtarzalnego charakteru i naszej niepowtarzalnej atmosfery - jest przecież z drugiej strony paradoksalnie najlepszym dowodem naszej wyjątkowości i mistrzostwa: wszak naśladuje się tylko mistrzów:)
Uwaga wszyscy, którym los poskąpił szlachetnej cnoty cierpliwości: Antykwariat to nie skład artykułów pierwszej potrzeby, ani – na szczęście! – ratujących życie, przeto działamy spokojnie, statecznie i z godnością (po prostu chodzi o to, że wysyłkę robimy raz w tygodniu:)
Marian Brandys, Moje przygody z historią
Historyczna proza: Królestwo Białorusi, Ostatnia bitwa, Generalia i imponderabilia, Kuraś od nieboszczyków, Z dwóch stron drzwi, Strażnik królewskiego grobu.
Haydn. Cacilien-Messe, Paukenmesse, Kleine Orgelmesse, 2 CD
Haydn. Cacilien-Messe, Paukenmesse - Mass in Time of War, Kleine Orgelmesse. Nagrania z lat sześćdziesiątych w cyfrowej edycji.
Clark Terry, płyta winylowa
Nagranie z 9 kwietnia 1978 roku z Warszawy.
Lights Out, The Jackie McLean Quintet with Donald Byrd and Elmo Hope, płyta CD
Debiut saksofonisty Jackie McLean'a dla Prstige Records z 1956 roku. Jedyna reedycja na CD z 1990 roku.
Hurricane, GPM Nr 17
Nie było komputerów, które mogłyby dać sobie radę z projektowaniem i drukiem modeli, co więcej! nie było... internetu! Były tylko "zwykłe" telefony ("analogowe", z tarczą, czasem z klawiszami, które często nie działały, tzn. były "głuche", nie było sygnału, albo źle łączyły) i była tylko "zwykła" poczta, więc do kontaktu z wydawcą, kiedy nie można było "się dodzwonić", pozostawały tylko zwykłe listy wysyłane bądź do siedziby wydawcy, bądź na skrytkę pocztową. Korespondencja krążyła tygodniami, dodzwonienie się gdzieś graniczyło z cudem, a drukarni było jak na lekarstwo, do tego papier był lichy... I w takich warunkach powstawały i były nie tylko kupowane (w bardzo nielicznych sklepach modelarskich), ale także - co najważniejsze! - sklejane modele, które sprawiały dużo uciechy modelarzom. I były to dobre modele, jak chociażby oferowany Hurricane, który nie tylko został bardzo starannie zaprojektowany i wykreślony (ręcznie!), dobrze wydrukowany, to jeszcze w ciekawy sposób pokonał ówczesne ograniczenia edytorskie przez wydrukowanie oznaczeń na oddzielnej wkładce. Ciekawy model i ciekawe - historyczne już - świadectwo polskiej zaradności i przedsiębiorczości.
Tamiya Model Magazine International, Issue 82 Oct/Nov 2000
"Tamiya Model Magazine International" z ostatnich miesięcy 2000 roku. Oprócz relacji ze światowego życia modelarskiego (nowe modele, akcesoria, książki, ogłoszenia, reklamy itd.) w numerze relacje z budowy (waloryzacja, dioramy, itd.): pojazdów M26 i M1A1 Ward LaFrance, czołgu Leopard 2A5, okrętu Ohsumi, samochodu 1948 Chevrolet Woody oraz motocykli Honda Monkey.
Jack Teagarden, płyta winylowa
Zbiór nagrań z lat 1928 - 1957. Puzonista Jack Teagarden, jeden ze "starej gwardii jazzowej", na NRD-owskiej, licencyjnej płycie (licencja RCA).
Michael Mettler, Króliki miniaturowe
Króliki miniaturowe, czyli domowa, żywa maskotka, która wygląda tak, jakby była wyjęta żywcem z filmów Disney'a. Książka jest szczegółowym i przystępnym poradnikiem. Dzięki niej dziecko może hodować "żywego pluszaka", który tym góruje nad psem, że nie trzeba go wyprowadzać kilka razy dziennie (bez względu na pogodę, chęci i możliwości), a meble - mimo to - potrafi ogryzać tak samo, jak każdy szczeniak.
WW I French Infantry, 1/72 scale, HaT 7003
48 miniaturowych żołnierzy francuskich z I wojny światowej francuskiej wytwórni HaT. Dokładni i naturalni jak żywi (choć w rzeczywistości niewielu było żywych, a zgoła niewielu przeżyło).
Lucy Maud Montgomery, Rilla ze Złotego Brzegu
Książka ukazała się w 1977 roku w serii "Klasyka młodych". I nic dziwnego, bo jest to literatura dobra i pouczająca. Ale trwa walka z tradycją. "Przeszłości ślad dłoń nasza zmiata". Gdyby ta książka została napisana współcześnie zostałaby przez "postępową" cenzurę zdyskwalifikowałaby za "język nienawiści", za "brak inkluzywności", za "stygmatyzujące role społeczne", za "wykluczające i nietolerancyjne podejście do płci i preferencji seksualnych", za "uprzedzenia religijne", za "brak ekologicznej i prozwierzęcej świadomości", itd. "Takie będą rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie". I "po owocach ich poznacie". Oto owoce "postępowego, tolerancyjnego, inkluzywnego, wolnego od uprzedzeń religijnych" chowu: chorobliwie egoistyczni, samolubni młodzi ludzie bojący się jak ognia jakiejkolwiek odpowiedzialności, których jedyną troską jest dostarczanie sobie rozrywek i przyjemności za wszelką cenę, nawet za cenę zdrowia i depresja, która staje się chorobą epidemiczną już w szkołach podstawowych. Oto owoce "tolerancyjnego, wolnego od religijnych pęt" chowu. Tymczasem okazuje się, że w środowiskach kierujących się tradycyjnie pojmowanymi wartościami religijnymi młodzi ludzie nie cierpią na utratę sensu życia, zdolni są pokonywać nawet największe przeszkody i trudności, odnajdują radość i sens w życiu rodzinnym i w wychowywaniu dzieci (o dziwo nie ma w tych środowiskach problemów z "dzietnością"), a jednocześnie - budując szczęśliwe życie rodzinne - wykazują niezwykłą aktywność społeczną. Jednym słowem troska o własną rodzinę nie odcina ich od świata, ale daje im siły do polepszania - w miarę możliwości - tego świata. To wszystko wynika z badań socjologicznych i trzeba być doprawdy socjologiem, by nie dostrzec błogosławieństw wynikających z życia "po bożemu". Socjologowie sami robią badania, z których wynika, że systemowo wmuszana ideologia "postępu" niszczy rodzinę i jest bezpośrednią przyczyną destrukcji osobowości, chorobliwej infantylizacji, wzrostu agresji społecznej i karykaturalnego wręcz przerostu postaw roszczeniowych, a jednocześnie - ci sami socjologowie - są w awangardzie tej dyktatury "postępu i tolerancji". A może to nie głupota i ślepota, tylko celowe działanie? W wypadku socjologów zachodzi pewnie i jedno i drugie, bo jak powiedział kiedyś Jan Kaczmarek, otwierając cykl skeczy "Z socjologią na ty": "znałem kiedyś socjologa - pracowało toto jako popychle".
Koszyk
34,92 zł