Wyszukiwarka
Zaloguj się
...to miejsce nie z tego świata, jak mały sklepik na cichej, staromiejskiej uliczce, z dala od drgającego i wirującego (za swoim ogonem:), pełnego huku centrum miasta. Tam hałas i gwałt, tu kot drzemie, wygrzewając się na słonecznej wystawie i nie otwiera nawet oczu, kiedy zadźwięczy dzwonek nad drzwiami. Tu nie ma pośpiechu, gonitwy, nie robimy nic „na wczoraj”. To miejsce, w którym można znaleźć (oprócz ciszy i spokoju) stare książki, filmy, płyty, ręczne hafty, obrazy, zabawki i Bóg wie co jeszcze - sprzęty, o jakich nie śniło się filozofom (choć Antykwariat jest, w rzeczywistości, domem filozofa). Jest to zatem jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe miejsce w całej „globalnej sieci”. I jest tylko w niej: z założenia nie ma nas na „fejsie”, ani na podobnych tworach, bo cenimy sobie wolność słowa. Nie walczymy też o „pozycjonowanie”, nie robimy żadnych „czarnych piątków”, nie dręczymy „newsletterami”. Cieszymy się za to gawędą z Gośćmi. A dni święte - święcimy. (Jeśli natomiast pojawi się na „fejsie” jakieś przedsięwzięcie, podszywające się pod naszą nazwę, to - będąc z jednej strony oczywiście nieuczciwą próbą wykorzystania naszego niepowtarzalnego charakteru i naszej niepowtarzalnej atmosfery - jest przecież z drugiej strony paradoksalnie najlepszym dowodem naszej wyjątkowości i mistrzostwa: wszak naśladuje się tylko mistrzów:)
Uwaga wszyscy, którym los poskąpił szlachetnej cnoty cierpliwości: Antykwariat to nie skład artykułów pierwszej potrzeby, ani – na szczęście! – ratujących życie, przeto działamy spokojnie, statecznie i z godnością (po prostu chodzi o to, że wysyłkę robimy raz w tygodniu:)
Jan Kanty Pawluśkiewicz, Leszek Aleksander Moczulski, Radość miłosierdzia, płyta CD
Patetyczna i głośna (czasem nawet bardzo głośna) akademia na cześć. Podniosły temat ma przysłonić gorzką i wstydliwą prawdę o bezwstydnej wręcz komercjalizacji "Papieża Polaka" (jedyny papież, przy którym wymienia się jego narodowość). Cudowna okazja do zarabiania pieniędzy - kult JP II. Bo oto (jak pisze na okładce wydawca) mamy "utwór zamówiony przez Filharmonię Poznańską z okazji 30.rocznicy wyboru Kardynała Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową". Przeszło setka wykonawców (ich lista, tzn. lista płac, robi wrażenie), kilkudziesięciu sponsorów. Jest bardzo górnie i podniośle. Przesłanie twórców otwierające album też jest ponadczasowe (tzn. można zastąpić podmiot panegiryku dowolnym innym adresatem, nawet Leninem, i będzie równie pięknie i podniośle). The show must go on...
Frederico Garcia Lorca, Publiczność, Sztuka bez tytułu
Pośmiertnie wydane utwory teatralne Garcii Lorki: Publiczność i Sztuka bez tytułu.
La purpura de la rosa, The first opera in the New World, 2 płyty CD
"La purpura de la rosa" - biały kruk hiszpańskiej muzyki barokowej, a jednocześnie muzyki z "Nowego Świata", bo jest to pierwsza opera z Ameryki Południowej. Libretto Pedro Calderon de la Barca (szaleństwo fantazji i poezji hiszpańskiego baroku), muzyka Tomas de Torrejon de la Velasco (nieprawdopodobne połączenie dwóch światów muzycznych: hiszpańskiego i południowoamerykańskiego). Nagrania dokonano wykorzystując rękopis z 1701 roku przechowywany w Peruwiańskiej Bibliotece Narodowej w Limie. Na pierwszej płycie nagrano "Miłość Venus i Adonisa", na płycie drugiej "Zemstę Marsa". Skarb dla miłośników muzycznego baroku.
Ernest Gellner, Słowa i rzeczy, czyli nie pozbawiona analizy krytyka filozofii lingwistycznej
Tytuł i podtytuł mówią prawie wszystko (by dowiedzieć się zupełnie wszystkiego trzeba już przeczytać całą książkę, nie tylko tytuł i podtytuł). Przedmową opatrzył Bertrand Russell (który robił to - tzn. pisał przedmowy - niemal zawodowo).
Avro Vulcan, skala 1:144, Latające Fortece nr 6
Avro Vulcan: pionierski bombowiec brytyjski w układzie delta, który miał przenosić bomby atomowe, ale - właśnie ze względu na rozmiary skrzydeł - szybko stał się łatwym celem dla rozwijającej się nowoczesnej, rakietowej broni przeciwlotniczej i przeszedł do służby "konwencjonalnej". Model przedstawia jedyny zachowany i latający samolot.
Bloch MB.210, Latające Fortece nr 25
Bloch MB.210, model samolotu z 1938 roku w skali 1:144 i zeszyt nr 25 serii Latające Fortece.
Kryptonim „Pegaz”. Służba Bezpieczeństwa wobec Towarzystwa Kursów Naukowych 1978–1980
Wydawca: "22 stycznia 1978 r. 54 osoby ze świata kultury i nauki podpisały deklarację założycielską Towarzystwa Kursów Naukowych. Ich celem było rozwijanie niezależnych inicjatyw samokształceniowych i naukowych. Już trzy dni później Służba Bezpieczeństwa wszystkich sygnatariuszy objęła sprawą operacyjnego rozpracowania o kryptonimie „Pegaz”. Jej przebieg opisują publikowane w niniejszym tomie dokumenty. Pokazują one różnorodne metody i formy działań, podejmowanych przez aparat bezpieczeństwa w walce z grupą intelektualistów zaangażowanych w organizację niezależnego kształcenia." Po lekturze znowu powraca pytanie, tak dobrze znane z polskiej historii: jak to się dzieje, że tak wielu z dawnych "bojowników o wolność i prawdę" przeszło na pozycje obrony dawnego porządku? Dlaczego dawniej ponoszone ofiary "w imię prawdy i wolności" stają się uzasadnieniem do zwalczania współczesnych przejawów wolności? (Oczywiście pytania te nie mają sensu wobec osób, które po latach okazały się TW - zresztą wiele z nich wyemigrowało z Polski w latach 80-tych).
Journey, 3 Original Album Classics. Departure, Escape, Frontiers. 3 płyty CD
Trzy płyty amerykańskiego zespołu Journey, nagrane w latach 1980, 1981 i z 1983. Hit internetowy iTunes "Don't Stop Believin'" otwiera druga płytę oraz ją zamyka (jako bonus w wersji koncertowej).
Kraków wg M. Meriana, kopia widoku z Civitates z 1638 roku, akwaforta
Widok Krakowa z XVII wieku - piękne dzieło szwajcarskiego mistrza Matthausa Meriana (choć Niemcy też się do niego przyznają, ale oni przyznają się chyba do wszystkiego). Wieki mijają, a miasto niemal takie samo, tylko nie ma już murów - więc można zobaczyć, jak wyglądało miasto, zanim otoczyły je Planty. Czy na Kazimierzu wprawne oko dostrzeże wśród kościołów Synagogę Starą? Tak, tę, która zbudowali Żydzi czescy, jacy uciekli z Czech po pogromie w praskim w 1389 roku (kolejny dowód na "antysemityzm" Polaków - nie tylko pozwolili na zbudowanie synagogi, ale po II wojnie światowej odbudowali ją, wyłącznie za państwowe pieniądze, w jej najświetniejszym, renesansowym kształcie... ach, ten polski antysemityzm, nie dość, że przyjęli wygnańców z całej Europy, nie dość, że przez wieki gościli, to jeszcze troszczą się o pamiątki przeszłości...).
Koszyk