Wyszukiwarka
Zaloguj się
...to miejsce nie z tego świata, jak mały sklepik na cichej, staromiejskiej uliczce, z dala od drgającego i wirującego (za swoim ogonem:), pełnego huku centrum miasta. Tam hałas i gwałt, tu kot drzemie, wygrzewając się na słonecznej wystawie i nie otwiera nawet oczu, kiedy zadźwięczy dzwonek nad drzwiami. Tu nie ma pośpiechu, gonitwy, nie robimy nic „na wczoraj”. To miejsce, w którym można znaleźć (oprócz ciszy i spokoju) stare książki, filmy, płyty, ręczne hafty, obrazy, zabawki i Bóg wie co jeszcze - sprzęty, o jakich nie śniło się filozofom (choć Antykwariat jest, w rzeczywistości, domem filozofa). Jest to zatem jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe miejsce w całej „globalnej sieci”. I jest tylko w niej: z założenia nie ma nas na „fejsie”, ani na podobnych tworach, bo cenimy sobie wolność słowa. Nie walczymy też o „pozycjonowanie”, nie robimy żadnych „czarnych piątków”, nie dręczymy „newsletterami”. Cieszymy się za to gawędą z Gośćmi. A dni święte - święcimy. (Jeśli natomiast pojawi się na „fejsie” jakieś przedsięwzięcie, podszywające się pod naszą nazwę, to - będąc z jednej strony oczywiście nieuczciwą próbą wykorzystania naszego niepowtarzalnego charakteru i naszej niepowtarzalnej atmosfery - jest przecież z drugiej strony paradoksalnie najlepszym dowodem naszej wyjątkowości i mistrzostwa: wszak naśladuje się tylko mistrzów:)
Uwaga wszyscy, którym los poskąpił szlachetnej cnoty cierpliwości: Antykwariat to nie skład artykułów pierwszej potrzeby, ani – na szczęście! – ratujących życie, przeto działamy spokojnie, statecznie i z godnością (po prostu chodzi o to, że wysyłkę robimy raz w tygodniu:)
"S-Bahn" railway station & "S-Bahn" railway bridge, Faller H0 119 & Faller H0 551
Element konieczny pejzażu niemieckiej metropolii, czyli stacja i wiadukt "S-Bahn". Skala H0. "S-Bahn" railway station - Faller H0 119 i "S-Bahn" railway bridge - Faller H0 551. W pierwszym pudełku 238 plastikowych części w 10 kolorach, przezroczyste okna oraz papierowe maski z drukowanymi zasłonami, a w drugim 143 plastikowe części w 6 kolorach, przezroczyste okna i również papierowe maski z drukowanymi zasłonami. W obu pudełkach oczywiście szczegółowe instrukcje.
ks. Robert Skrzypczak, Chrześcijanin na rozdrożu
Ksiądz Robert Skrzypczak opisuje z bolesną dokładnością XX-wieczny kryzys kościoła i Kościoła, po czym znajduje wytłumaczenie godne apologetów socjalizmu. Oto, gdy socjalizm sowiecki, a z nim PRL, rozsypywał się gospodarczo, militarnie i społecznie jego klęskę tłumaczono "wypaczeniami", a więc dowodzono, że socjalizm jest dobry, i że się sprawdził w teorii, i że teoretycznie jest ideałem, niestety w realizacji tego światłego ideału pojawiają się czasem "wypaczenia" i to te "wypaczenia" sprawiły, że socjalizm był tylko jeszcze jedną tyranią, dyktaturą uspołeczniającą nędzę, ból i cierpienie. Raj na ziemi (dla wybranych) był piekłem (dla reszty), ale to nie wina teorii, tylko błędnej praktyki i knowań wrogów socjalizmu... i tak dalej w tym duchu. Podobnie i ksiądz Skrzypczak - "nie widzi słonia w menażerii" i z uporem przekonuje, że Sobór Watykański II był zbawieniem dla kościoła/Kościoła. A, że na skutek narzucania wiernym soborowych, "reformacyjnych" unowocześnień "po Kościele rozszedł się smród szatana", to nie wina porzucenia Tradycji Kościoła Katolickiego, ale wina "wypaczeń" w realizacji postępowych, soborowych idei. Soboru będziemy bronić jak socjalizmu i skutek będzie ten sam: odwrócenie się od rzeczywistości. A jeśli tą rzeczywistością jest Bóg, to katastrofalny efekt takiego odwrócenia i buntu jest tym bardziej pewny. "Mają oczy, a nie widzą...". Skoro nie widział tego ks. Skrzypczak w 2011 roku, to może wreszcie przejrzał w 2021? Może spostrzegł, że posoborowy kościół/Kościół, który zgodnie z doktryną "ekumenizmu" zaparł się bycia Kościołem walczącym, cierpiącym i tryumfującym, by - "nie wadząc nikomu" - ogłosić się "kościołem pielgrzymującym", stał się na koniec "kościołem bojącym"? W trosce o dobrostan doczesny przestraszył się święconej wody, Ciała Pańskiego i wiernych i wreszcie zastąpił wezwanie Jezusa Chrystusa wezwaniem służb sanitarnych: "przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy... zaszczepieni jesteście". Tylko komu i po co potrzebna jest jeszcze jedna organizacja powtarzająca w duchu ślepego posłuszeństwa urzędowe komunikaty i nakazy? Odpowiedź: poganom, którzy dla spokojnego i dostatniego życia potrzebują trochę "zaczynić, by uchronić się przed lichem" i "by było zdrówko, bo zdrówko najważniejsze". Tylko, że "Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje, to i żąć będzie: kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze zagładę; kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne". (List do Galatów, 6,8)
Paul Hindemith, Kammermusiken nos. 1-7, 2 x CD
Gra Concerto Amsterdam - słynne nagranie z 1968 roku. Awangarda, która jest klasyką.
Luciano Pavarotti in concert, 2 płyty winylowe
Płyty zachowane w stanie niemal dziewiczym, bo najprawdopodobniej nie były w ogóle odtwarzane. Okładka również zachowała wszystkie cechy okładki leżakowanej w pokojowych warunkach. Płyty zostały wydane przez Polskie Nagrania MUZA na licencji, ale - o dziwo! - próbowano dorównać standardom zachodnim, więc okładkę wydrukowano na kartonie, a nie na wiotkim papierze kredowym, co było standardem okładek PRL-owskich. W sumie doskonale zachowane winyle. Pavarotti - Kiepura końca XX wieku dla globalnego świata.
Michael D. Hutt, Thomas W. Speh, Zarządzanie marketingiem
Podtytuł: strategia rynku dóbr i usług przemysłowych.
Starsi Panowie Dwaj. 7 dni z Kabaretem Starszych Panów, 7 kaset magnetofonowych
Kiedyś twórczość Starszych Panów bawiła, dziś napawa bezgranicznym smutkiem. Bo co tu można, albo trzeba napisać? Współczesny "odbiorca", zatopiony w odmętach "genderyzmu", pozbawiony elementarnej kultury i wychowania (bo na wszystko ma zaświadczenia od "psychologów", więc nikt go niczego nie uczy, ani nie wychowuje), posługujący się językiem złożonym w zasadzie z kilku słów (z reguły czterech słów, absolwenci szkół wyższych znają aż siedem! naprawdę! aż siedem słów! - zresztą to bez znaczenia, bo i tak wszystkie zapisuje się tak samo: gwiazdkami) nie zrozumie ani jednej piosenki. Nie zrozumie nic. Zresztą piosenki nie mają "bitu" i "basu", tylko mają melodię, więc nie nadają się do słuchania - według współczesnych kryteriów. A za kilka lat tego rodzaju twórczość zostanie i tak zakazana, bo przepełniona jest "językiem nienawiści", językiem "stygmatyzującym" i "wykluczającym", "seksistowskim" i jeszcze jakimś "fobicznym"... . Już durnie z "gazety" (tej przez duże "gie"), której czytanie jeśli jeszcze nie jest, to niebawem będzie obowiązkiem państwowym, na pewno coś odpowiedniego wymyślą i w odpowiednim czasie (np. w rocznicę śmierci któregoś ze Starszych Panów) obwieszczą maluczkim. Smutna podróż w przeszłość, z której nie ma powrotu. Jak to się stało, że świat Starszych Panów został tak szybko zniszczony, że subtelny duch, jakim ożywiana była twórczość Wasowskiego i Przybory, został zgaszony jak świeca? Pozostaje tylko przejmujący żal za normalnym, zwykłym światem, pełnym fantazji i subtelnego humoru... I kto by pomyślał, że twórczość z czasów PRL-u, z czasów zapyziałego, gomułkowkiego komunizmu, stanie się niedościgłym wzorem dla twórców z czasów "wolności", i że cenzura "wolnego świata" będzie chciała ją zamknąć w "grobie pamięci"...
Kraków wg M. Meriana, kopia widoku z Civitates z 1638 roku, akwaforta
Widok Krakowa z XVII wieku - piękne dzieło szwajcarskiego mistrza Matthausa Meriana (choć Niemcy też się do niego przyznają, ale oni przyznają się chyba do wszystkiego). Wieki mijają, a miasto niemal takie samo, tylko nie ma już murów - więc można zobaczyć, jak wyglądało miasto, zanim otoczyły je Planty. Czy na Kazimierzu wprawne oko dostrzeże wśród kościołów Synagogę Starą? Tak, tę, która zbudowali Żydzi czescy, jacy uciekli z Czech po pogromie w praskim w 1389 roku (kolejny dowód na "antysemityzm" Polaków - nie tylko pozwolili na zbudowanie synagogi, ale po II wojnie światowej odbudowali ją, wyłącznie za państwowe pieniądze, w jej najświetniejszym, renesansowym kształcie... ach, ten polski antysemityzm, nie dość, że przyjęli wygnańców z całej Europy, nie dość, że przez wieki gościli, to jeszcze troszczą się o pamiątki przeszłości...).
IL-2M Flying Tank, Scale 1:72, Toko No 132, model plastikowy
Sowiecki samolot z II wojny światowej, a skoro sowiecki, więc nic o nim nie wiadomo na pewno. Podobno najliczniej produkowany samolot wojskowy. I chyba najczęściej zestrzeliwany. Propaganda czyniła z niego "latający czołg", dla niezależnych historyków (również rosyjskich) był jeszcze jedną "latającą trumną Stalina". Propaganda głosiła, że niemieccy żołnierze nazwali go "czarna śmiercią", co było jeszcze jednym kłamstwem rozpowszechnianym przez sowietów - mistrzów dezinformacji. Tak czy inaczej - jest to samolot legenda (bez znaczenia, czy dumna, czy czarna).
Bach. Johannes-Passion BWV 245, Ausschnitte. Płyta winylowa
Wybór arii, chorałów i recytatywów z Pasji wg Św. Jana. Nagranie z 1975 roku, wydane w 1977.
Grecja, Polecane przez Thomasa Cooka
Grecja w wymiarze kieszonkowym. Mały, ale obfity w wiedzę przewodnik. Trasy ciekawych wycieczek.
Koszyk
29,00 zł
19,04 zł