Wyszukiwarka
Zaloguj się
Friedrich Katscher, Fizyka popularna
Podtytuł: "Zarys współczesnej fizyki w świetle najnowszych badań". Wydała Wiedza Powszechna, która specjalizowała się w wydawaniu interesujących książek popularno-naukowych.
FRONDA Pismo poświęcone, nr 43 (2007)
"Chleba naszego powszedniego" - taki jest tytuł numeru wypisany na okładce, na czerwonym transparencie niesionym przez demonstrantów. Całe pismo poświęcone jest bowiem... lewicy. A w zasadzie nawet zostało lewicy oddane, udostępnione, gdyż zaproszono do nieskrępowanego wypowiedzenia się czym jest lewica i lewicowość jej intelektualnych przedstawicieli, jej autorytety ideologiczne i moralne. Albo godny podziwu szacunek dla przeciwnika ideologicznego (wszak "Fronda" uchodzi za twardą prawicę), albo realizacja przysłowia: "jeśli chcesz kogoś skompromitować - pozwól mu mówić".
Fryderyk Nietzsche, Antychryst
Zanim utrata zmysłów stała się zupełnie oczywista Nietzsche napisał kilka książek, które zamiast świadczyć o jego osuwaniu się w szaleństwo, uwiodły miliony "brodzących w ciemności" "intelektualistów". Zło, jakiemu dała pożywkę chora i obłąkana pisanina Nietzschego jest tragicznie wymierne - "po owocach go poznacie": dziesiątki milionów ludzkich istnień i piekło na ziemi totalitarnych ideologii.
15,00 zł
Fryderyk Nietzsche, Poza dobrem i złem
Niemieckie mędrkowanie w pełnym rozkwicie: pretensjonalne, napuszone, pompatyczne, megalomańskie, kabotyńskie, nadęte, mętne. I głupie, po prostu głupie. Jeśli filozofia jest umiłowaniem mądrości, poszukiwaniem obiektywnej prawdy, piękna i dobra, to dla FN filozofia jest umiłowaniem jego własnych "mądrości", jest właśnie mędrkowaniem, którego istota zawiera się w sztubackim epatowaniem przekorą: dobro nazwiemy złem, ignorancję nazwiemy wiedzą (FN jest nieprawdopodobnym ignorantem, zresztą jak większość jego niemieckich kolegów po fachu, którzy wiedzę o filozofii czerpali z propagandowych broszur oświeceniowych, a średniowiecze poznali z inwektyw Lutra), występek nazwiemy cnotą. Ach! Jakie to mądre! W sam raz na "rozmowy o życiu i śmierci" na portalu internetowym. Tam za mądrość uchodzi pisanie, że "zbrodnia popłaca", że "dla każdego dobro jest czym innym", itp. dyrdymały. Jak słaba jest ta dziecinna filozofia okazuje się w chwili, kiedy jakaś krzywda zostanie wyrządzona "filozofowi stojącemu poza dobrem i złem": wtedy nagle okazuje się, że gwałt zadany "filozofowi" jest jednak złem i to takim, które wymaga "ukarania z całą bezwzględnością prawa". Bulgoczą w gardłach napuszone dyskusje o wielkich problemach, ale kiedy pijany bandyta (kobieta, albo mężczyzna) skatuje po nocy takiego mądralę stojącego "poza dobrem i złem", wtedy nagle okazuje się, że prawo powinno ścigać "bandytę", a nie nagradzać go za jego "lekceważenie dla drobnomieszczańskich norm moralnych". Filozof, który wypisuje apoteozy zła jest albo głupcem, albo skończonym cynikiem-karierowiczem, albo szaleńcem. FN szybko ujawnił prawdziwe - to trzecie - źródło swojej "twórczości". Nieszczęście polega na tym, że to, co syfilityk FN napisał przed popadnięciem w całkowity obłęd jest uznawane za twór zdrowego umysłu. Doprawdy: czy dopiero delirium odbierające mowę powoduje, że w szaleńcu dostrzega się szaleńca?
Fryderyk Nietzsche, Tako rzecze Zaratustra
Matko, znowu?! Jeszcze jedna? Tym razem już podtytuł zdradza, z jakim "dziełem" mamy do czynienia: oto "książka dla wszystkich i dla nikogo". W środku podobne niedorzeczności. Pretensjonalne, kabotyńskie i megalomańskie dyrdymały dla miłośników bezsensownych dywagacji (wyjaśnienie dla socjologów: zdanie bez sensu, to zdanie, którego nie sposób pojąć, choć sprawia wrażenie poprawnego, np. "wszystkie rzeczy białe są czarne", albo "jest niskim mężczyzną bardzo wysokiego wzrostu", czy też "socjologia jest nauką", itp.). Mknący ku jawnemu szaleństwu niemiecki niespełniony pisarz pławi się w autoadoracji. Przekleństwo niespełnionych geniuszy: niespełnieni pisarze zatruwają miliony zagubionych dusz i wiodą je na zatracenie - oczywiście w imię rozwoju duchowego, niespełnieni prawnicy gwałcąc prawo wiodą miliony na zgubę w cierpieniach (Robespierre, Lenin,...) - oczywiście w imię zaprowadzenia rządów prawa, niespełnieni filozofowie budują najbardziej mordercze i tyrańskie systemy społeczne (Marks, Pol Pot) - oczywiście w imię wyzwolenia ludzkości i budowy królestwa wolności... . Bełkot szaleńców, za który miliony zapłacą cierpieniem i śmiercią.
Fryderyk Nietzsche, Wola mocy
Fryderyk Nietzsche: niespełniony niemiecki literat, napuszony megaloman i kabotyn, ignorant, w istocie obłąkany nieszczęśnik, szaleniec, który - zanim całkowicie stracił rozum - napisał kilka książek, dzięki czemu został uznany za filozofa przez tych, którzy za szczyt mądrości uznają obnoszenie się z buntem przeciw Bogu i przypisywanie sobie cech nadludzkich z tego tylko powodu, że publicznie się głosi, że „Boga nie ma”. Otwarte gardzenie „podludźmi”, czyli wyznawcami Chrystusa, nie jest niczym odkrywczym, wszak od zarania Chrześcijanie byli traktowani już to jako bluźniercy, już to jako głupcy, co w obu przypadkach wystarczało za usprawiedliwienie do ich prześladowań i martyrologii. Nietzsche dostarczył wszystkim walczącym z Chrystusem, wszystkim wyznawcom rasizmu doskonałych argumentów filozoficznych, które - złączone z darwinizmem społecznym i materializmem - zaowocowały największymi zbrodniami w dziejach ludzkości. Świat „nadludzi”, świat „nowego człowieka”, to świat ideologicznie, teoretycznie bez Boga, ale praktycznie świat absolutyzacji i deifikacji kasty wybranych, świat „ludzi-bogów”, co oznacza świat niewolnictwa i obozów koncentracyjnych, świat, w którym życie ludzi nie należących do kasty „nadludzi” mniej jest warte od istnienia rzeczy materialnych, roślin i zwierząt. „Nadczłowiek” uniesiony samouwielbieniem i pychą, przepełniony pogardą dla „nieosób”, dla „miernot”, chce zająć miejsce Boga, więc stawia się „poza dobrem i złem”, „przewartościowuje wartości” i… kończy w całkowitym szaleństwie. Ale tego efektu swoich majaczeń obłąkany „nadczłowiek” już nie jest w stanie pojąć, zdany na łaskę i niełaskę pielęgniarzy. Spowity w kaftan bezpieczeństwa, z pieluchą między nogami „nadczłowiek” dobrnął do granic „woli mocy”. A żyje tylko dzięki temu, że „podludzie” widzą jednak mimo wszystko w jego istnieniu wartość. Co za odwieczny, tragiczny paradoks: wszyscy piewcy "nadczłowieczeństwa" zawsze siebie postrzegają jako tych wybranych, jako stojących ponad prawem naturalnym, jako tych decydujących o życiu i śmierci innych, którym odbierają człowieczeństwo, by móc twierdzić, że nie popełniają zbrodni gwałcąc ich i mordując wedle swych nieposkromionych żądz. "Nadludzie" chwalą zbrodnię, dopóki ich nie dotknie, chwalą przemoc, póki jej nie doświadczą, chwalą gwałt, póki ich nie spodli. A w chwili kiedy zło zwróci się przeciw nim samym, kiedy "nadczłowieczeństwo" okaże swoją nicość (a dane im będzie zachować resztki rozumu) przywołają, błagając o zmiłowanie, wszystkie wartości i prawa, którymi jeszcze przed chwilą gardzili, i które - jako "nadludzie" - z upodobaniem deptali. Szatan natomiast, który posługiwał się pysznymi "nadludźmi" jak marionetkami, porzuci ich z pogardą: "i cała historia kończy się tragicznie - ten, który niedawno sądził, że o czymś tam decyduje, spoczywa sobie w drewnianej skrzynce, a otoczenie, zdając sobie sprawę, że z leżącego żadnego pożytku mieć już nie będzie, spala go w specjalnym piecu" (jak to zgrabnie podsumował Woland). No patrzcie państwo: był "nadczłowiek", nie ma "nadczłowieka", a to ci historia... . Niestety, został jad, który zabił jego duszę, zostały jego książki. Iluż jeszcze nieszczęśników te obłąkane myśli zatrują, przywiodą do zguby?
Fryderyk Nietzsche, Z genealogii moralności
Jak się filozofuje młotem, to nic dziwnego, że filozofia wychodzi prosta jak drut. Czyli: Boga nie ma, choć jest nim Fryderyk Nietzsche, nadczłowiek, stojący poza dobrem i złem. Tym nadczłowiekiem mianował się - przed popadnięciem w całkowite szaleństwo - pełen resentymentów syfilityk. Zaiste: awans godnay nadludzkiej woli ducha. Autor tak bardzo nienawidzi chrześcijaństwa, że nawet kiedy, dla poparcia swoich przemyśleń, cytuje Jezusa Chrystusa, to - jeśli nie przypisuje sobie jego słów - okrasza je zaiste wyjątkowo małostkowym komentarzem pisząc: "jak powiedziano". Bóg - nadczłowiek ma jak widać również wielkiego ducha. Żenująca, kabotyńska manifestacja.
18,57 zł
Fryderyk Nietzsche, Zmierzch Bożyszcz
Myśli w chaosie. Filozofia nie-mocy. Szaleństwo wychodzi na światło dzienne.
10,00 zł
Fryderyk Nietzsche, Zmierzch Bożyszcz
Myśli w chaosie. Filozofia nie-mocy. Szaleństwo wychodzi na światło dzienne.
36,90 zł
Fryderyk Nietzsche, Zmierzch bożyszcz czyli jak się filozofuje młotem
Myśli w chaosie. Filozofia nie-mocy. Szaleństwo wychodzi na światło dzienne.. Tym razem w nowym tłumaczeniu Grzegorza Słowińskiego.
27,72 zł
G. Berkeley, Dzienniki filozoficzne
„Dzienniki” te stanowią jedno z najważniejszych świadectw o brytyjskim empiryzmie.
18,00 zł
G. Marcel, Być i mieć
Wędrówka przez filozoficzny świat rozpaczy, która wiedzie ku budującej filozofii nadziei.
14,99 zł
G. Trela, Chmury i zegary
Zbiór metafor filozoficznych, wydanych w sposób zachęcający i ułatwiający przyswojenie wiedzy z filozofii.
Gabriel Bunge OSB, Modlitwa ducha
Podtytuł "Studia o traktacie De oratione Ewagriusza z Pontu". Ewagriusz z Pontu stał się w ostatnich latach, razem z Hildegardą z Bingen, kimś w rodzaju "celebryty chrześcijańskiego". Książka G. Bunge pozwoli zrozumieć, czy niewątpliwa moda, jak zapanowała na obie postacie, jest tylko chwilowym zaspokajaniem potrzeby nowości, czy też prowadzić może do odkrycia zapoznanych i zapomnianych wartości ich pism. Pokazuje jednocześnie, jak wielkie dziedzictwo starożytności i średniowiecza zostało zmarnowane przez kult "postępu", również w religii.
Galernicy wrażliwości, seria Transgresje tom 1, opracowanie Maria Janion, Stanisław Rosiek
Legenda "nauk społecznych", zwanych też "humanistycznymi". Pracownicy uczelni i ludzie spoza jej murów przyglądają się odmienności. W świecie, w którym przekraczanie norm lansowane jest jako norma, upadający porządek chce stworzyć przekonanie, że w samym upadku ukryta jest wartość. Czyli Grek Zorba na katedrze: "jaka piękna katastrofa". W jednym mieście, którego nazwy nie powiemy, świeci neon nad barem: "Bizarro". Zapraszamy (do lektury)! Pierwszy tom z serii Transgresje.
31,67 zł
Galileusz, Dialog o dwu najważniejszych układach świata: ptolemeuszowym i kopernikowym
Przedstawienie tej książki powinniśmy zacząć kierując do potencjalnego czytelnika słowa samego Galileusza: „Jeżeli w jego treści znajdzie się coś, w czym miłośnicy prawdy zyskają możność zakosztowania owoców głębszego poznania i pożytku, to niechże Wasza Wysokość uważa to za dzieło własne.”
48,00 zł
Geoffrey Hunter, Metalogika
Podtytuł: Wstęp do metateorii standardowej logiki pierwszego rzędu.
26,40 zł
Geoffrey Leech, Semantics
The Study of Meaning. Second edition - revised and updated.
36,96 zł
Geoffrey Regan, Błędy militarne
Potoczna wiedza naucza, że skoro ktoś zajmuje jakieś wyższe stanowisko, że skoro wspiął się w strukturze społecznej, że skoro ktoś został wybrany na ważną funkcję, to znaczy, że jest lepszy, mądrzejszy i sprawniejszy od bliźnich, od podwładnych, od obywateli, od pracowników, od wyborców... Mądrość powiada natomiast, że ilość głupców w każdej grupie jest mniej więcej stała, a w grupach zamkniętych (np. wojsko) głupców jest nawet nadreprezentacja i głupota bywa często decydującą "kwalifikacją" do awansu. Prawdziwa rozpacz i ból istnienia: idioci na świecznikach. Bo jeśli ktoś jest kretynem prywatnie - Bóg z nim. Ale jeśli ograniczony cymbał zostanie dowódcą i pośle tysiące na absurdalną śmierć? Albo jeśli umundurowany półgłówek ma wpływ na działanie całego państwa? Autorytet biorący się tylko z pełnionej funkcji, z zajmowanego stanowiska, nie jest żadnym autorytetem, o czym zapominają siewcy wiedzy potocznej (cóż, dziennikarzy również dotyczy prawo nadreprezentacji). Jednym słowem książka dla ludzi o silnych nerwach. Oto celebryci (w mundurach) w działaniu. Celebryci cywilni tylko pozornie są mniej groźni - w wojsku idiotyzm rodzi niemal natychmiastową klęskę. Katastrofa spowodowana przez cywila-celebrytę może być nawet bardziej bolesna, niestety, jej rozciągnięcie w czasie zdejmuje z wielu celebryckich zakutych łbów wszelką odpowiedzialność. W wojsku wszystko jest raz dwa: głupota rodzi klęskę niemal natychmiast, a to oznacza również natychmiastowy ból i cierpienie. W cywilu zawsze można liczyć na "sąd historii", czyli na brak sankcji w życiu doczesnym.
18,80 zł
Georg Ratzinger, Michael Hesemann, Mój brat Papież
Papież w oczach swego brata i w oczach najbliższych.
24,99 zł
Koszyk
49,31 zł