Wyszukiwarka
Zaloguj się
...to miejsce nie z tego świata, jak mały sklepik na cichej, staromiejskiej uliczce, z dala od drgającego i wirującego (za swoim ogonem:), pełnego huku centrum miasta. Tam hałas i gwałt, tu kot drzemie, wygrzewając się na słonecznej wystawie i nie otwiera nawet oczu, kiedy zadźwięczy dzwonek nad drzwiami. Tu nie ma pośpiechu, gonitwy, nie robimy nic „na wczoraj”. To miejsce, w którym można znaleźć (oprócz ciszy i spokoju) stare książki, filmy, płyty, ręczne hafty, obrazy, zabawki i Bóg wie co jeszcze - sprzęty, o jakich nie śniło się filozofom (choć Antykwariat jest, w rzeczywistości, domem filozofa). Jest to zatem jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe miejsce w całej „globalnej sieci”. I jest tylko w niej: z założenia nie ma nas na „fejsie”, ani na podobnych tworach, bo cenimy sobie wolność słowa. Nie walczymy też o „pozycjonowanie”, nie robimy żadnych „czarnych piątków”, nie dręczymy „newsletterami”. Cieszymy się za to gawędą z Gośćmi. A dni święte - święcimy. (Jeśli natomiast pojawi się na „fejsie” jakieś przedsięwzięcie, podszywające się pod naszą nazwę, to - będąc z jednej strony oczywiście nieuczciwą próbą wykorzystania naszego niepowtarzalnego charakteru i naszej niepowtarzalnej atmosfery - jest przecież z drugiej strony paradoksalnie najlepszym dowodem naszej wyjątkowości i mistrzostwa: wszak naśladuje się tylko mistrzów:)
Uwaga wszyscy, którym los poskąpił szlachetnej cnoty cierpliwości: Antykwariat to nie skład artykułów pierwszej potrzeby, ani – na szczęście! – ratujących życie, przeto działamy spokojnie, statecznie i z godnością (po prostu chodzi o to, że wysyłkę robimy raz w tygodniu:)
Bertrand Russell, History of Western Philosophy
Najbardziej znana z najbardziej kontrowersyjnych historii filozofii napisana przez najbardziej znanego amatora filozofii, filozofia - dyletanta, swego czasu celebrytę z pierwszych stron gazet. Czyta się bardzo dobrze - nawet bez doskonałej znajomości języka angielskiego.
Joseph Haydn, Harmoniemesse, płyta winylowa
Płyta wydana jako oficjalny hołd Hungarotonu dla "wielkiego węgierskiego dyrygenta Janosa Ferencsika" z okazji jego 75-tych urodzin.
Gabriel Bunge OSB, Modlitwa ducha
Podtytuł "Studia o traktacie De oratione Ewagriusza z Pontu". Ewagriusz z Pontu stał się w ostatnich latach, razem z Hildegardą z Bingen, kimś w rodzaju "celebryty chrześcijańskiego". Książka G. Bunge pozwoli zrozumieć, czy niewątpliwa moda, jak zapanowała na obie postacie, jest tylko chwilowym zaspokajaniem potrzeby nowości, czy też prowadzić może do odkrycia zapoznanych i zapomnianych wartości ich pism. Pokazuje jednocześnie, jak wielkie dziedzictwo starożytności i średniowiecza zostało zmarnowane przez kult "postępu", również w religii.
Paul C.W. Davies, Fale grawitacyjne
Tytuł mówi wszystko: relatywistyczna teoria grawitacji.
Gramophone Classical Good CD Guide 2001
Jedna z najsłynniejszych publikacji o muzyce. Tysiące recenzji z najlepszych nagrań muzyki klasycznej. Przewodnik i niezbędnik melomana - co prawda wydany w 2001 roku, ale wybitne nagrania z upływem czasu tylko zyskują. Analogia z dobrym winem byłaby oczywista, gdyby nie fakt, że genialne i mistrzowskie wykonania nie mogą nigdy i w żadnych warunkach stracić swej wartości, a wino, cóż, jest takie wrażliwe (chwała Bogu mamy siarkę).
Merry Christmas
Plakat z kolekcji świątecznej, do uświetnienia Bożonarodzeniowej dekoracji.
Almanach Humanistyczny ...bez zgody i wiedzy... 1-2/'84
"Almanach Humanistyczny ...bez zgody i wiedzy..." ukazywał się "pod ziemią" przez kilka ostatnich lat PRL-u. Pismo było redagowane przez "lewicę laicką", czyli "reformatorów" socjalizmu, w istocie spadkobierców i potomków stalinowców oraz PRL-owskich komunistów żydowskiego pochodzenia, wrogo nastawionych do podziemia nawiązującego do polskich tradycji patriotycznych. Autorzy po 1989 roku w większości z "podziemia" przeszli na salony i zaczęli robić kariery w PRL-u bis, utrwalając jego post-komunistyczny charakter. Spis treści pozwala badaczom historii PRL-u (jak zawsze w takich wypadkach) stwierdzić, jak bardzo to "podziemie" było infiltrowane przez służbę bezpieczeństwa (znowu ta sama zabawa: prosimy wskazać kto z autorów nie był tajnym współpracownikiem służby bezpieczeństwa i nie miał stalinowskiej, haniebnej przeszłości?).
Wiesław Jan Wysocki, Małgorzata W. Wysocka, Marszałek Edward Śmigły-Rydz. Portret Naczelnego Wodza
Tak o książce pisze Wydawca cytując Ryszarda Kaczorowskiego, ostatniego Prezydenta II RP: "Ponad 50 lat trwała cisza nad mogiłą marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza. Była to też cisza nad niepodległą Rzeczpospolitą i Jej żołnierzami. Jednym z nich był współtwórca niepodległości, legionista, peowiak, zwycięski dowódca w wielu operacjach i na wielu frontach, zwłaszcza w wojnie polsko-bolszewickiej, kawaler najwyższych orderów bojowych, wreszcie Generalny Inspektor Sił Zbrojnych i Naczelny Wódz w wojnie 1939 r. oraz następca Prezydenta RP – Edward Śmigły-Rydz. On, który całym sobą oddał się w służbę Polsce, wyszedłszy z Brzeżan, znaczył szlak dziejów swoich i całego narodu w Krakowie, Lublinie, Dyneburgu, Wilnie, Kijowie, Grodnie, Warszawie…, by zostać w końcu wyzutym z Ojczyzny i z jej pamięci. W okresie bezpośrednio poprzedzającym Odrodzenie Polski był uosobieniem romantycznego mierzenia sił na zamiary, następnie heroicznego wyzwania z lat 1919–1921 oraz sumiennego budowania przez jedno owiane wolnością pokolenie II Niepodległości. Zyskał miano Wodza, nim rzeczywistą rolę Naczelnego Wodza przyszło mu pełnić. Oszukany przez sojuszników i całkowicie pozostawiony samemu sobie na polu walki, nie mógł sprostać zmowie totalitarnych sąsiadów – Niemców i Sowietów. Zmarł w okupowanym kraju z niezłomną wizją i wolą walki o wolną Polskę. Należy postać tego żołnierza i tragicznego Wodza przywrócić pamięci narodu i wojska, by dla kolejnych pokoleń stanowił wzór bezinteresowności, żarliwości i ofiarności w służbie Rzeczypospolitej. To On pokazał bowiem Polsce i światu granice ustępstw, których – bez upodlenia – nie bacząc na ofiary, naród przekroczyć nie może! Za to udane dzieło o marszałku Edwardzie Śmigłym-Rydzu, które pojawia się w 70. rocznicę Września, pragnę z wielką satysfakcją i uznaniem pogratulować Autorom i Wydawcom niniejszego albumu."
Lokomotywa elektryczna ET 21, Kartonowa Encyklopedia Techniki answer, numer 2-3 wrzesień 2005
Pierwsza produkowana w PRL-u lokomotywa elektryczna. a w zasadzie taka hybryda PRL-owsko-sowiecka, bo część elektryczna była pochodzenia sowieckiego. No proszę! W PRL-u hybrydy produkowano już 1957 roku! Model bardzo pociągający (dobre określenie na lokomotywy), bo można go zbudować w ciągu jednego dnia (nic dziwnego - skala H0).
Koszyk
29,47 zł