Wyszukiwarka
Zaloguj się
...to miejsce nie z tego świata, jak mały sklepik na cichej, staromiejskiej uliczce, z dala od drgającego i wirującego (za swoim ogonem:), pełnego huku centrum miasta. Tam hałas i gwałt, tu kot drzemie, wygrzewając się na słonecznej wystawie i nie otwiera nawet oczu, kiedy zadźwięczy dzwonek nad drzwiami. Tu nie ma pośpiechu, gonitwy, nie robimy nic „na wczoraj”. To miejsce, w którym można znaleźć (oprócz ciszy i spokoju) stare książki, filmy, płyty, ręczne hafty, obrazy, zabawki i Bóg wie co jeszcze - sprzęty, o jakich nie śniło się filozofom (choć Antykwariat jest, w rzeczywistości, domem filozofa). Jest to zatem jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe miejsce w całej „globalnej sieci”. I jest tylko w niej: z założenia nie ma nas na „fejsie”, ani na podobnych tworach, bo cenimy sobie wolność słowa. Nie walczymy też o „pozycjonowanie”, nie robimy żadnych „czarnych piątków”, nie dręczymy „newsletterami”. Cieszymy się za to gawędą z Gośćmi. A dni święte - święcimy. (Jeśli natomiast pojawi się na „fejsie” jakieś przedsięwzięcie, podszywające się pod naszą nazwę, to - będąc z jednej strony oczywiście nieuczciwą próbą wykorzystania naszego niepowtarzalnego charakteru i naszej niepowtarzalnej atmosfery - jest przecież z drugiej strony paradoksalnie najlepszym dowodem naszej wyjątkowości i mistrzostwa: wszak naśladuje się tylko mistrzów:)
Uwaga wszyscy, którym los poskąpił szlachetnej cnoty cierpliwości: Antykwariat to nie skład artykułów pierwszej potrzeby, ani – na szczęście! – ratujących życie, przeto działamy spokojnie, statecznie i z godnością (po prostu chodzi o to, że wysyłkę robimy raz w tygodniu:)
Haydn, Symphonies No. 30, No. 53 & No. 69, Harnoncourt, płyta CD
Trzy symfonie Haydn'a - "Alleluja" (Hob. I:30), "L'Imperiale" (Hob. I:53) i "Loudon" (Hob. I:69) - w legendarnym nagraniu: Concentus musicus Wien, dyryguje Nikolaus Harnoncourt.
Sir Arthur Conan Doyle, Memoirs of Sherlock Holmes
Specjalne, okolicznościowe (w 100-lecie "narodzin" Holmesa) wydanie Quality Paperback Book Club New York z oryginalnymi ilustracjami. Książka w języku angielskim (dla osób pragnących w języku ojczystym śledzić przygody "detektywa wszechczasów" mamy kieszonkowe, małe wydanie przetłumaczonych "Dzienników").
Dracula, film DVD
Pierwszy, "hamerykański" Drakula: czarno-biały Bela Lugosi. Krwawy horror jeszcze bez koloru, ale z atmosferą, która stała się wzorem dla późniejszych, pełnokolorowych, hollywoodzkich ekranizacji. Widać życie dostarcza zbyt mało bólu i przerażania, trzeba dodać sobie jeszcze strach w rozrywce.
Owen Bishop, Jeux sur le Commodore 64
Książkę otwiera okrzyk-polecenie: "Szczęściarze, posiadający Commodora 64, zagrajcie!" Książka napisana co prawda po francusku, ale programy napisane w BASIC'u, więc można cieszyć się grami bez konieczności poznawania francuszczyzny.
Das Grosse Operetten-Wunschkonzert 1, dwie płyty winylowe
Czysta przyjemność dla miłośnika operetki: zbiór największych przebojów w specjalnym, galowym wykonaniu. Zapomnieliśmy, który z wielkich kompozytorów powiedział, "że jeśli opera jest domem wariatów, to operetka jest oddziałem dla nieuleczalnie chorych", ale - czego dowodzi niniejsze nagranie - jakim rozkosznym! (Osobie, która przypomni nam autora przytoczonej opinii sprzedamy płytę za połowę ceny:)
Szpule z kablami i skrzynie, Preiser modell H0 Art.Nr. 17114
Szpule z kablami i skrzynie - jeszcze jeden drobny element do budowy makiet, bez którego, nawet mistrzowsko wykonana diorama, nie będzie miała życia.
Fabryka, Maschinenfabrik, skala TT
Fabryka do kolejki w skali TT z czasów, kiedy skala 1:120 była - by tak rzec - wyłączną własnością NRD. Zabytek pod każdym względem.
Samolot wielozadaniowy An-2, Orlik Model Kartonowy 1/2011, Nr kat. 075
An-2 pojawił się w świecie kartonowych modeli po raz pierwszy w "Małym Modelarzu", w listopadzie 1959 roku. Występował wówczas jako "radziecki samolot uniwersalny", choć model miał PRL-owskie oznaczenia cywilne. Wycinankę zaprojektował Andrzej Karpiński w skali 1:40. Mały Modelarz, zanim przyjął - jako standard dla samolotów - poniemiecką skalę 1:33 (w takiej bowiem skali rozwijało się przed II wojną światową młodzieżowe modelarstwo paramilitarne w III rzeszy, tzn. oswajające hitlerowską młodzież z bronią i wojną), eksperymentował z różnymi skalami. Była skala 1:24, były modele ze skalą nieokreśloną, była również próba z 40-krotnym pomniejszeniem. Model "Orilka" jest oczywiście w skali uświęconej Mało-Modelarzową tradycją, czyli w skali 1:33. Pierwszy An-2, ten z 1959 roku, miał ok. 40 części, więc dało się zbudować miniaturę w ciągu kilku godzin. Model "Orlika" poraża komputerową drobiazgowością i ma... kilkaset części! Dodatkowo wiele części wymaga zegarmistrzowskiej precyzji i porządnego szkła powiększającego. Ile modeli z "Małych Modelarzy" mógł zbudować mały modelarz dawnej, a ile modeli może zbudować dzisiaj? Odpowiedź jest prosta: dużo wówczas, dzisiaj ani jednego. "Mały Modelarz" uczył modelarstwa i cierpliwości, przygotowywał do wkroczenia w świat "dorosłych modelarzy" i w świat techniki. Nowoczesne wydawnictwa kartonowe natomiast są rozrywką dla fanatyków szczegółów, mistrzów technik modelarskich, na pewno nie są tworzone w celu wprowadzania młodzieży w świat techniki jako takiej. Modelarstwo kartonowe ewoluowało i stało się polem zmagań między fanatykami miniaturyzacji, polem walki o zakasowanie konkurentów-modelarzy. Poczatkującym, młodym modelarzom pozostały albo stare Małe Modelarze, albo... na właśnie - zawsze i wszędzie to samo: smartfon, czyli pusta i nie ucząca niczego jałowa rozrywka, czysta strata czasu. Ojcowie tracą miesiące na drobiazgowe odtwarzanie w miniaturze wnętrza silnika, kabiny, itp., czyli "trzewi", których i tak na koniec, kiedy model jest skończony, nie widać, a syn, jako jedyne ćwiczenie i prace rozwojowe, doskonali ruchy kciuka po ekranie. W czasach prostego "Małego Modelarza" pracownie modelarskie były pełne, a chłopcy chcieli zostać inżynierami. W czasach komputerowych subtelności pracowni modelarskich już prawie nie ma, a chłopcy nie tylko nie wiedzą kim chcą zostać, ale nawet kim są.
Radziecki duży okręt podwodny "K-21", skala 1:150, Mały Modelarz, kwiecień 1983
"K" - jak "krążownik". Okręty tej serii miały być właśnie takimi wyjątkowymi konstrukcjami: łączącymi dzielność nawodną (wielkość, uzbrojenie) z efektywnością podwodną. Wyszło jak z miczurinowską krzyżówką pomidora z kartoflem, kiedy to pomysł też był rewolucyjny, godny socjalistycznej, stalinowskiej genetyki, ale niestety, natura nie usłuchała rozkazów "ojca narodów" i zamiast połączenia krzaka pomidora z częścią podziemną kartofla skrzyżowana roślina pleniła się jako połączenie korzeni pomidora z łodygami kartofla. Tak też i było z tą morską hybrydą: okręt okazał się za mały na oceany i za duży na Bałtyk. Okręt legenda, bo w sowieckiej propagandzie uchodził za zwycięzcę pojedynku z "Tirpitzem" - ale to też była bujda. Model, jak na standardy ówczesnego Małego Modelarza, zaskakująco szczegółowy.
Farinelli et son temps, płyta CD
Przygnębiający przykład do jakich aberracji może doprowadzić wyuzdane pielęgnowanie "światowych upodobań" i sycenie się dewiacyjnymi podnietami "kultury wyższej". Okaleczanie w imię przyjemności estetycznej odbiorców okaleczonego. Co za bezbożna delektacja. Śpiew kastratów. Wielu, którzy słyszeli nagrania ostatniego żywego kastrata - Alessandro Moreschi, przydomek: Rzymski Anioł, zmarł w 1922 roku - dokonane w latach 1902 i 1904 nie mogli otrząsnąć się z przygnębiającego wrażenia, jakie wywołuje nienaturalny, rozpaczliwie smutny śpiew nieszczęśnika. Na płycie oferowanej występuje Flavio Colusso, rzecz jasna już nie kastrat, tylko współczesny "sopranista", więc jeśli ktoś lubi mężczyzn śpiewających cienkim głosem...
Koszyk
29,00 zł
19,04 zł