Wyszukiwarka
Zaloguj się
...to miejsce nie z tego świata, jak mały sklepik na cichej, staromiejskiej uliczce, z dala od drgającego i wirującego (za swoim ogonem:), pełnego huku centrum miasta. Tam hałas i gwałt, tu kot drzemie, wygrzewając się na słonecznej wystawie i nie otwiera nawet oczu, kiedy zadźwięczy dzwonek nad drzwiami. Tu nie ma pośpiechu, gonitwy, nie robimy nic „na wczoraj”. To miejsce, w którym można znaleźć (oprócz ciszy i spokoju) stare książki, filmy, płyty, ręczne hafty, obrazy, zabawki i Bóg wie co jeszcze - sprzęty, o jakich nie śniło się filozofom (choć Antykwariat jest, w rzeczywistości, domem filozofa). Jest to zatem jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe miejsce w całej „globalnej sieci”. I jest tylko w niej: z założenia nie ma nas na „fejsie”, ani na podobnych tworach, bo cenimy sobie wolność słowa. Nie walczymy też o „pozycjonowanie”, nie robimy żadnych „czarnych piątków”, nie dręczymy „newsletterami”. Cieszymy się za to gawędą z Gośćmi. A dni święte - święcimy. (Jeśli natomiast pojawi się na „fejsie” jakieś przedsięwzięcie, podszywające się pod naszą nazwę, to - będąc z jednej strony oczywiście nieuczciwą próbą wykorzystania naszego niepowtarzalnego charakteru i naszej niepowtarzalnej atmosfery - jest przecież z drugiej strony paradoksalnie najlepszym dowodem naszej wyjątkowości i mistrzostwa: wszak naśladuje się tylko mistrzów:)
Uwaga wszyscy, którym los poskąpił szlachetnej cnoty cierpliwości: Antykwariat to nie skład artykułów pierwszej potrzeby, ani – na szczęście! – ratujących życie, przeto działamy spokojnie, statecznie i z godnością (po prostu chodzi o to, że wysyłkę robimy raz w tygodniu:)
Anna Poppek, Mój ulubiony święty
Święty żywot nie znaczy nudny. Przeciwnie: świętość, to efekt życia pełnego ognia, walki, bohaterstwa. Wszak "nie pokój wam przyniosłem, ale miecz". Zatem jeśli chcesz w życiu stworzyć lub zdobyć coś dobrego, to musisz o to walczyć - chyba nie ma lepszego przesłania dla dzieci. Walcz o dobro. Ale jak? Po pierwsze nie ulegaj złu. A jeśli już uległeś? To walcz, by je porzucić, walcz o swoją wolność. I pomagaj w tym innym. Wspieraj modlitwą, postem (wyrzeczeniem), jałmużną (poświęceniem, oddaniem czegoś swojego). Prawdziwe dobro i prawdziwe szczęście są owocem walki, a nie nagrodą za uleganie lenistwu i złu. W książce o swoich ulubionych świętych opowiadają dzieciom "celebryci" Kościoła. A swoją drogą ciekawe: kto z nich będzie świętym?
Paweł Jasienica, Rzeczpospolita Obojga Narodów
Historia potęgi i wolności, które dzisiaj, dla współczesnych, skarłowaciałych "obywateli Europy", zszarzałych urzędników i zestresowanych "kredytobiorców", spędzających życie na wegetacji przed monitorem, zdają się być bajką. Był taki naród i takie państwo, gdzie wolność ceniono ponad życie i gdzie wolni i równi obywatele mówili do siebie "panie bracie". Kraj bez "diuków", "hrabiów", "vicehrabiów" i czegoś tam jeszcze. Każdy, kto nosił szablę przy boku był u siebie panem, "sobiepanem". "Szlachcic na zagrodzie...". Ale nad czym tu dumać, było, minęło. I kiedy wolność zaczęła kundleć w samowolę, a szlachectwo rakowacieć w jaśniepaństwo zabrakło siły, by stawić czoła otępiałym Germanom i zdziczałym Azjatom. Bo czymże jest dla nich wolność, jak nie pogardy godnym znakiem bożego dziecięctwa? Germanie i Azjaci, Europa i Azja, Zachód i Wschód - kultury, w których wolność pojmowana jest w istocie jako oznaka słabości. Nie może być inaczej, gdyż dla nich "wolność" oznacza "rozumne podporządkowanie się konieczności": czyli albo władzy absolutnej, w której król przestaje być pomazańcem, a staje się bogiem, albo wszechmocnemu, absolutnemu (pruskiemu) państwu, które nadworna filozofia każe czcić jako emanację absolutu. A zatem jeszcze jedna książka, która próbuje opisać i zrozumieć rzecz, której w istocie ani objąć, ani pojąć niepodobna. Ale jak napisana! Warta przeczytania dla języka i dla wysiłku uczynionego w próbie uchwycenia nieuchwytnego.
Commodore 64. GEOS 64-128, część I i II
Wyjątkowa publikacja z czasów "giełd komputerowych": zaskakująco starannie zszyta bardzo dobrej jakości odbitka kserograficzna. W zasadzie nie różni się niczym od "normalnej książki" (no, może tylko zupełnie idiotyczna okładką - kto zgadnie, co "artysta" miał na myśli?).
Dixieland, Metropolitan Jazz Band, płyta winylowa
"Czeski jazz" z czasów, kiedy królował "czeski film" - nie tylko na ekranie.
Sting, Nothing Like The Sun, dwie płyty winylowe
Do totalnego Nowego Wspaniałego Świata, globalnego świata poprawności politycznej, prowadzi wiele dróg. To droga poprawności muzycznej. Globalny produkt globalnego koncernu. Płytę wydano w zasadzie wszędzie. Nawet w zdychającym PRL-u (dwie płyty winylowe wydane na licencji A&M Records przez Polskie Nagrania, ale czy rzeczywiście zrobione w PRL-u? Przecież Muza robiła okładki nie z kartonu, tylko z jakiegoś wiotkiego papieru kredowego). Płyty wydano na całym świecie i na całym świecie, we wszystkich stacjach i programach, przez 24 godziny na dobę, puszczano i wyświetlano Stinga. Sting był dosłownie wszędzie - nawet opowiadano sobie żart, że jak otwiera się lodówkę, to w środku Sting. Była to konsekwentnie realizowana kampania koncernu, by uczynić ze Stinga globalnego celebrytę, globalny autorytet we wszystkich sprawach. Muzyka wciskana wszędzie i przez cały czas miała być wehikułem do wyniesienia Stinga na tron wyroczni światopoglądowej, a nawet duchowej. Już nie tylko krytykowanie Stinga (który zaczynał karierę jako część wykreowanego przez korporację buntu w "Police"), ale brak zachwytów, oznaczały dyskwalifikacją i napiętnowanie - nie tylko estetyczne, czy muzyczne, ale moralne! - każdego, kto nie określał się jako zagorzały fan pieśniarza. Ogromne przedsięwzięcie muzyczne, producenckie i marketingowe, nachalność i brak umiaru w ciągłym odtwarzaniu nagrań, miały zbudować globalnego świętego dla globalnej wiary we wszystko. Muzyka najlepiej się nadaje do tworzenia takich bożków. Bo idol znaczy bożek. Winylowy bożek. „Wielka muzyka, będąc wielką i będąc muzyką, nie może nie zachwycać nas, a więc zachwyca”.
Witold Szkłowski, Lew Tołstoj
Wciągająca biografia, która sama mogłaby uchodzić za powieść. Oto życie twórcy: genialne dzieło, życie szalone idealizmem marzeń i bolesny realizm rodzinnej codzienności. A podobno niedaleko pada jabłko od jabłoni... cóż, podobno wyjątki potwierdzają regułę.
Rosyjska rakieta nośna PROTON (8K82K) z modułem stacji orbitalnej SALYUT 1 1971 rok, Modelik 31/11, model kartonowy
Rosyjska rakieta nośna PROTON (8K82K) z modułem stacji orbitalnej SALYUT 1 z 1971 roku. Jednym słowem "cywilna" wersja międzykontynentalnego pocisku balistycznego, który nie był większy tylko dlatego, że transport kolejowy jego części składowych musiał uwzględniać właściwości torowisk i rozmiary tuneli.
Jan Palmowski. Słownik najnowszej historii świata 1900-2007, tom 2 czechy-in
Choć dzieje świata są "opowieścią idioty, pełną wrzasku i wściekłości, a nieznaczącą nic", nieustającą wojną zła z dobrem, to prezentowana książka przedstawia cudowny sposób na okiełznanie tego piekielnego chaosu: wystarczy ustawić wszystko alfabetycznie. Porządek alfabetyczny jest przecież porządkiem i to nie budzącym niczyich sprzeciwów. Co więcej: układ alfabetyczny jest przyjmowany nie tylko powszechnie jako niekwestionowalny, ale nie budzi żadnych rozterek moralnych. Remedium na ból istnienia - chaos okiełznany: porządek alfabetyczny. Ordnung muss sein!
Polski samolot myśliwski PZL P.7a. answer Modele Kartonowego Fana, 3-4 2008
Samolot, który w 1933 roku sprawił, że polskie lotnictwo wojskowe było pierwszym na świecie całkowicie wyposażonym w metalowe, jednopłatowe myśliwce. Ale czas płynie szybko, a sanacyjne błędy polityczne, strategicznie i gospodarcze tak przyspieszyły skutki jego upływu, że już w sześć lat później, w 1939 roku, myśliwiec okazał się być tragicznie przestarzałym i rozpaczliwie bezradnym wobec w zasadzie wszystkich, nowoczesnych niemieckich samolotów.
Metropolitan Jazz Band Praha, Spirala / Spiral. Płyta winylowa
Standardy swingu i jazzu tradycyjnego gra czeski big-band. W niektórych utworach muzykom towarzyszy pieśniarka Eva Svobodova. I wtedy robi się trochę zabawnie, bo Eva Svobodova śpiewa amerykańskie standardy po czasku. Na okładce napisano, że nagrana muzyka to "jazz dla ludu". Był rok 1980: PRL pogrążał się w ogólnokrajowym strajku, a czeski zespół grał "wesoły jazz dla ludu". "Czeski jazz" - jeszcze jedno wspomnienie po kulturze, która zrodziła "czeski film", Hrabala, Kunderę, itd. To se ne vrati - jedni żałują, inni się cieszą. Płyta dla tych żałujących.
Koszyk
13,31 zł