Wyszukiwarka
Zaloguj się
...to miejsce nie z tego świata, jak mały sklepik na cichej, staromiejskiej uliczce, z dala od drgającego i wirującego (za swoim ogonem:), pełnego huku centrum miasta. Tam hałas i gwałt, tu kot drzemie, wygrzewając się na słonecznej wystawie i nie otwiera nawet oczu, kiedy zadźwięczy dzwonek nad drzwiami. Tu nie ma pośpiechu, gonitwy, nie robimy nic „na wczoraj”. To miejsce, w którym można znaleźć (oprócz ciszy i spokoju) stare książki, filmy, płyty, ręczne hafty, obrazy, zabawki i Bóg wie co jeszcze - sprzęty, o jakich nie śniło się filozofom (choć Antykwariat jest, w rzeczywistości, domem filozofa). Jest to zatem jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe miejsce w całej „globalnej sieci”. I jest tylko w niej: z założenia nie ma nas na „fejsie”, ani na podobnych tworach, bo cenimy sobie wolność słowa. Nie walczymy też o „pozycjonowanie”, nie robimy żadnych „czarnych piątków”, nie dręczymy „newsletterami”. Cieszymy się za to gawędą z Gośćmi. A dni święte - święcimy. (Jeśli natomiast pojawi się na „fejsie” jakieś przedsięwzięcie, podszywające się pod naszą nazwę, to - będąc z jednej strony oczywiście nieuczciwą próbą wykorzystania naszego niepowtarzalnego charakteru i naszej niepowtarzalnej atmosfery - jest przecież z drugiej strony paradoksalnie najlepszym dowodem naszej wyjątkowości i mistrzostwa: wszak naśladuje się tylko mistrzów:)
Uwaga wszyscy, którym los poskąpił szlachetnej cnoty cierpliwości: Antykwariat to nie skład artykułów pierwszej potrzeby, ani – na szczęście! – ratujących życie, przeto działamy spokojnie, statecznie i z godnością (po prostu chodzi o to, że wysyłkę robimy raz w tygodniu:)
Aleksander Kamiński (Juliusz Górecki), Kamienie na szaniec. Wydanie Stalinogród 1956
Wydanie historyczne, ze Stalinogrodu (jak przez chwilę kompletnego socjalistycznego amoku nazywano Katowice). Zabytek. Z Uwagami wyjaśniającymi fikcyjne imiona używane w poprzednich wydaniach.
18,13 zł
P-50 Jastrząb, Modelarstwo nr 3
Modelarstwo mityczne - kraina miraży sanacyjno-mocarstwowych. "Gdyby były 'Jastrzębie', to wtedy byśmy pokazali!" Komu i co? Niemiecko-sowieckiej agresji należało przeciwstawić setki, a może tysiące samolotów - kto i kiedy mógł je skonstruować i wyprodukować? Ciągle ta sama myśl strategiczna wojskowości polskiej: "poszli nasi w bój bez broni". 'Jastrząb' to złota legenda lotnictwa II Rzeczypospolitej. Polska "wunderwaffe". Sny o potędze. Kwintesencja narodowych tęsknot i przywar: wieczne spory o wszystko, brak wizji, pycha, głupota, a nawet sabotaż. W efekcie ostatni polski myśliwiec, którego tak naprawdę nie było, bo nie mogło go być. Uwiądł na etapie prototypu, odszedł w nicość w pierwszych dniach wojny, by zostać wskrzeszonym do legendy właśnie o potędze polskich skrzydeł, równie mitycznej, jak wyjątkowość konstrukcji "Jastrzębia". Model sentymentalny, miniatura marzycielska, fantazja modelarska.
A. Honegger, Symphonies no. 2 and no. 3, płyta winylowa
Płyta opatrzona nadrukiem informującym, że przyznano jej "Grand Prix National Paris". Nagród tak nazwanych było, jest i będzie całe mnóstwo: od nagród w wyścigach końskich, konkursach cukierniczych, konkursach malarskich, po wystawy rybek akwariowych (czym chata - czyli "Paris" - bogata). Kompozytor francuski (choć przyznaje się do niego również Szwajcarski Bank Narodowy), dyrygent też francuski, więc w zasadzie nagroda czeskim muzykom się należała.
Jan Paweł II w Szczecinie
Podtytuł: Meldunki operacyjne Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych z 1987 roku. A tak o książce pisze Wydawca: "W czerwcu 2007 r. minęło dwadzieścia lat od wizyty w Szczecinie Ojca Świętego Jana Pawła II. Jubileusz stał się okazją do wspomnień oraz przyczynkiem do tego, aby wydać materiały źródłowe nawiązujące do pamiętnych dla miasta wydarzeń. Publikowane dokumenty – meldunki operacyjne, które naczelnicy Wydziałów IV i V Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Szczecinie kierowali do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Warszawie – zawierają informacje o sytuacji w relacjach państwo–Kościół na Pomorzu Zachodnim, przygotowaniach, przebiegu i echach papieskiej wizyty."
Intensywny kurs języka francuskiego, 12 kaset magnetofonowych
Intensywny kurs języka francuskiego "Parlez avec nous, c'est facile". 12 kaset magnetofonowych.
Sowi Łańcuszek
Sowi Łańcuszek składa się z lekko zezowatej sówki, serduszka i gwiazdy, dodatkowo ozdobionych guzikami.
34,00 zł
Aileen Orr. Niedźwiedź Wojtek. Niezwykły żołnierz Armii Andersa
Historia tak wyjątkowa i wzruszająca, że gdyby przytrafiła się żołnierzom US Army, w Hollywood nakręcono by kilka filmów, które miałyby milionową widownię i które zdobyłyby masę nagród - przecież prawdziwe losy Wojtka są znacznie bardziej fascynujące niż wydumane opowieści o Lessi, czy uwięzionej orce. Ani PRL (co oczywiste), ani poroniony PRL-bis (co tym bardziej oczywiste) nie tylko, że nie dostrzegł w losach Wojtka nic filmowo interesującego, ale nawet napisanie książki zostawił zagranicznym autorom. Obcy piszą polską historię. Dosłownie i w przenośni. Od stuleci.
17,56 zł
Leonard Cohen, Recent Songs, płyta winylowa
Płyta nagrana w 1979 roku, w dwa lata po szokującym (ówczesnych krytyków i słuchaczy) eksperymencie, jakim była płyta "Death of a Ladie's Man" nagrana z Phil'em Spector'em w 1977 roku. Na tej płycie Cohen wraca do muzyki akustycznej, ale zaprawionej jazzem i orientalnymi klimatami. Nagranie bardzo cenione. Płyta winylowa, pierwsze tłoczenie.
Samolot wielozadaniowy An-2, Orlik Model Kartonowy 1/2011, Nr kat. 075
An-2 pojawił się w świecie kartonowych modeli po raz pierwszy w "Małym Modelarzu", w listopadzie 1959 roku. Występował wówczas jako "radziecki samolot uniwersalny", choć model miał PRL-owskie oznaczenia cywilne. Wycinankę zaprojektował Andrzej Karpiński w skali 1:40. Mały Modelarz, zanim przyjął - jako standard dla samolotów - poniemiecką skalę 1:33 (w takiej bowiem skali rozwijało się przed II wojną światową młodzieżowe modelarstwo paramilitarne w III rzeszy, tzn. oswajające hitlerowską młodzież z bronią i wojną), eksperymentował z różnymi skalami. Była skala 1:24, były modele ze skalą nieokreśloną, była również próba z 40-krotnym pomniejszeniem. Model "Orilka" jest oczywiście w skali uświęconej Mało-Modelarzową tradycją, czyli w skali 1:33. Pierwszy An-2, ten z 1959 roku, miał ok. 40 części, więc dało się zbudować miniaturę w ciągu kilku godzin. Model "Orlika" poraża komputerową drobiazgowością i ma... kilkaset części! Dodatkowo wiele części wymaga zegarmistrzowskiej precyzji i porządnego szkła powiększającego. Ile modeli z "Małych Modelarzy" mógł zbudować mały modelarz dawnej, a ile modeli może zbudować dzisiaj? Odpowiedź jest prosta: dużo wówczas, dzisiaj ani jednego. "Mały Modelarz" uczył modelarstwa i cierpliwości, przygotowywał do wkroczenia w świat "dorosłych modelarzy" i w świat techniki. Nowoczesne wydawnictwa kartonowe natomiast są rozrywką dla fanatyków szczegółów, mistrzów technik modelarskich, na pewno nie są tworzone w celu wprowadzania młodzieży w świat techniki jako takiej. Modelarstwo kartonowe ewoluowało i stało się polem zmagań między fanatykami miniaturyzacji, polem walki o zakasowanie konkurentów-modelarzy. Poczatkującym, młodym modelarzom pozostały albo stare Małe Modelarze, albo... na właśnie - zawsze i wszędzie to samo: smartfon, czyli pusta i nie ucząca niczego jałowa rozrywka, czysta strata czasu. Ojcowie tracą miesiące na drobiazgowe odtwarzanie w miniaturze wnętrza silnika, kabiny, itp., czyli "trzewi", których i tak na koniec, kiedy model jest skończony, nie widać, a syn, jako jedyne ćwiczenie i prace rozwojowe, doskonali ruchy kciuka po ekranie. W czasach prostego "Małego Modelarza" pracownie modelarskie były pełne, a chłopcy chcieli zostać inżynierami. W czasach komputerowych subtelności pracowni modelarskich już prawie nie ma, a chłopcy nie tylko nie wiedzą kim chcą zostać, ale nawet kim są.
Kalina Magdalena Klein, Podręczny słownik łacińsko polski dla prawników
Książka wydana w 1956 roku - od dwunastu lat "prawo" służy bezprawiu, jest narzędziem zbrodni. Sądy gwałcą maksymę wyrytą na frontonie gmachu głosząca, że "Sprawiedliwość ostoją Rzeczypospolitej". Wszak PRL to państwo zbudowane na niesprawiedliwości i gwałcie. Terror, więzienia, obozy pracy, mord - oto prawdziwe fundamenty, na jakich wspierało się "państwo robotników i chłopów". Nazywanie zbrodniarzy sądowych "prawnikami" było jeszcze jednym okrutnym gwałtem, tym razem na języku i na fundamentalnym poczuciu sensu. Niniejsza książeczka jest świadectwem, jak sowiecki aparat usankcjonowanej państwowo zbrodni włączano do "postalinowskiej odwilży", do "odnowy socjalizmu": oprócz języka rosyjskiego (i polskiego) "pracownik wymiaru sprawiedliwości socjalistycznej" może już znać łacinę. Oczywiście nie po to, by studiować i stosować paremie prawa rzymskiego - czymś po prostu trzeba było uzupełnić zestawy egzaminacyjne po usunięciu najbardziej zideologizowanych przedmiotów studiów, a łacina doskonale spełniała rolę kamuflażu. Skoro jest łacina, to znaczy, że PRL-owskie "prawo socjalistyczne" jest prawem prawdziwym!
Koszyk
54,10 zł
34,19 zł
32,88 zł
19,08 zł