Wyszukiwarka
Zaloguj się
...to miejsce nie z tego świata, jak mały sklepik na cichej, staromiejskiej uliczce, z dala od drgającego i wirującego (za swoim ogonem:), pełnego huku centrum miasta. Tam hałas i gwałt, tu kot drzemie, wygrzewając się na słonecznej wystawie i nie otwiera nawet oczu, kiedy zadźwięczy dzwonek nad drzwiami. Tu nie ma pośpiechu, gonitwy, nie robimy nic „na wczoraj”. To miejsce, w którym można znaleźć (oprócz ciszy i spokoju) stare książki, filmy, płyty, ręczne hafty, obrazy, zabawki i Bóg wie co jeszcze - sprzęty, o jakich nie śniło się filozofom (choć Antykwariat jest, w rzeczywistości, domem filozofa). Jest to zatem jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe miejsce w całej „globalnej sieci”. I jest tylko w niej: z założenia nie ma nas na „fejsie”, ani na podobnych tworach, bo cenimy sobie wolność słowa. Nie walczymy też o „pozycjonowanie”, nie robimy żadnych „czarnych piątków”, nie dręczymy „newsletterami”. Cieszymy się za to gawędą z Gośćmi. A dni święte - święcimy. (Jeśli natomiast pojawi się na „fejsie” jakieś przedsięwzięcie, podszywające się pod naszą nazwę, to - będąc z jednej strony oczywiście nieuczciwą próbą wykorzystania naszego niepowtarzalnego charakteru i naszej niepowtarzalnej atmosfery - jest przecież z drugiej strony paradoksalnie najlepszym dowodem naszej wyjątkowości i mistrzostwa: wszak naśladuje się tylko mistrzów:)
Uwaga wszyscy, którym los poskąpił szlachetnej cnoty cierpliwości: Antykwariat to nie skład artykułów pierwszej potrzeby, ani – na szczęście! – ratujących życie, przeto działamy spokojnie, statecznie i z godnością (po prostu chodzi o to, że wysyłkę robimy raz w tygodniu:)
Renato Farina, Tajemnica Matki Teresy
Okładka "aż się ugina" od podtytułów: "Odpowiedź na kłamstwa o ateizmie Błogosławionej z Kalkuty", "Prawdziwa historia 'duchowej nocy'", "100 rocznica urodzin". Jedna z najsłynniejszych postaci XX wieku i jedna z najsłynniejszych "dziennikarskich sensacji" na temat Matki Teresy, która to "sensacja" jest - według autora książki - w istocie tylko kłamstwem o niewierze w Boga "drobnej ciałem, ale wielkiej duchem" zakonnicy.
Sting, The Dream Of The Blue Turtles, płyta winylowa
Back To Black 60th Vinyl Anniversary. 180 Gram Vinyl Remastered.
Uwaga! Z płytą kupon z kodem umożliwiającym pobranie CAŁEJ płyty w formacie MP3 ze strony www.backtoblackvinyl.com
Tchaikovsky, Symphony No. 5 in E minor Op. 64, płyta winylowa
Płytę wydały "Polskie Nagrania" i była sprzedawana w PRL-u. Tubylcza orkiestra i miejscowy dyrygent. To dlaczego na okładce wydrukowano: "Tchaikovsky, Symphony No. 5 in E minor Op. 64, Warsaw National Philharmonic Orchestra, Witold Rowicki, Conduktor"? Skoro miało być tak międzynarodowo, to chyba powinno być też: "Vitold Rovitski", czyż nie? Ach, ta światowość gierkowskiego PRL-U! Druga strona okładki nie sili się już na wyczyny językowe - tubylcy mogą bez problemów odczytać stosowne etykiety i informacje.
Johann Christian Bach, Symphonies Concertantes Vol. 5
Piąta płyta z cyklu Symfonii Koncertujących Johanna Christiana Bacha nagranego przez orkiestrę The Hanover Band. Nazwa orkiestry wykonującej muzykę klasyczną na instrumentach z epoki bardzo "inkluzywna", "ponad podziałami" epok - tak mogłaby się nazywać równie dobrze orkiestra swingowa, big-band. Zapowiedź radiowa typu: "a teraz wysłuchamy „In the Mood, gra The Hanover Band" nie byłaby takim zaskoczeniem, jak zapowiedź głosząca, że np. „Moonlight Serenade” wykona Maurizio Pollini z towarzyszeniem Wiener Philharmoniker". Ale do rzeczy: na płycie trzy symfonie o numerach katalogowych: C 36a, C 39 i C 40. Solidne, stylowe nagranie.
Literatura Polska Przewodnik Encyklopedyczny, tomy I i II oraz Uzupełnienia
Od "A...B...C... nowela E. Orzeszkowej..." do "Żywow Mark Siemionowicz". Na zakończenie Indeks Osób. Uzupełnienia zawierają informacje, które należało dodać po 1980 roku (w tym daty zgonów, itd.), choć tomy główne wydano w... 1984 roku! Całe zamieszanie stąd, że encyklopedię oddano do składania w styczniu 1980 roku, po czym "przeleżała się" w drukarni, aż wreszcie ostatecznie do druku podpisano w 1983 roku. Idealne wydawnictwo na czasy, kiedy nie będzie prądu i nie będzie można ściągnąć niczego z internetu. To prądu ma nie być? Może i będzie, ale kogo będzie stać na taki luksus!
Placido Domingo, Greatest Hits, 2 płyty winylowe
Hiszpański śpiewak, niemieckie nagranie, amerykańska produkcja. Multikulti w formie, a w treści podobne "materii pomieszanie": "Greatest Hits" bowiem to zbiór przebojów operowych oraz utworów zgoła lżejszego pochodzenia. Arie, pieśni i piosenki - wszystko ulega talentowi mistrza ("ja wam wszystko wyśpiewam" - jak pieśniarz Cwynkar z Misia). Dla wzmocnienia wrażeń estetycznych do płyt dołączono kolorowy plakat: Mistrz jak żywy.
Rene Marie, Experiment in truth, płyta CD
Rene Marie i trzech muzyków w pełnych zaangażowania kompozycjach. Płyta z 2007 roku, praktycznie nie pojawia się już na rynku. Biały kruk. Wygląda na to, że ostrzeżenie z płyty, iż "unauthorized reproduction can result in bad karma, we strongly discourage it" chroniło skutecznie przed kopiowaniem.
Jimmy Page, Robert Plant, No Quarter, Unledded, kaseta VHS
"Unledded", a w zasadzie powinno się napisać unLedded, bo nie chodzi o to, że jest "bezołowiowo", ale, że jest "bezcepelinowo". Jimmy Page i Robert Plant nagrali sobie sami (oczywiście z towarzyszeniem innych, często bardzo egzotycznych, pomocników) na nowo muzykę, którą tworzyli w czasach Led Zeppelin, kiedy zespół był kwartetem. Brak Johna Bonhama w roku 1994 był oczywisty, ale pominięcie Johna Paula Jonesa było już pewną ostentacją, tym bardziej niestosowną, że za tytuł przewodni wybrano "No Quarter", utwór w zasadzie stworzony przez Jonesa. Jak widać nawet gwiazdy rocka z czasem (i z majątkiem) zaczynają "gwiazdorzyć". Rockowe zabawy celebrytów (wspaniale nagrane i sfilmowane).
Henryk Sienkiewicz, Listy z Afryki
Literatura piękna i refleksyjna. Pisana w czasach, kiedy pisarze tworzyli zgodnie z własnym sumieniem i talentem. Obraz Afryki może zatem zaskoczyć wszystkich, którzy przywykli do twórczości współczesnych umysłów (i piór) zniewolonych poprawnością polityczną. W dzisiejszych czasach, czasach wszechogarniającej cenzury (i autocenzury) ideologicznej zmuszającej do kopiowania infantylnego obrazu świata (biały człowiek - be, samo zło, a czarny człowiek - cacy i samo dobro) relacja Sienkiewicza może podziałać na czytelnika jak ożywczy spacer w górach działa na zaczadziałego mieszczucha. Książka skazana na zapomnienie jeszcze z kilku powodów. Otóż jest krytyczna wobec takich zjawisk, wobec których współczesnemu "kulturalnemu człowiekowi" nie wolno być krytycznym, a Sienkiewicz jest - jak przystało bezkompromisowo szczeremu i uczciwemu pisarzowi. A zatem znajdziemy wśród wielu rozważań również rozważania krytyczne wobec socjalizmu i komunizmu, wobec niemieckiej działalności w Afryce, wobec islamu. Jak tak można! Krytykować socjalizm, niemieckie porządki i islam! Ciemnogród! I na koniec jeszcze jedno ostrzeżenie: uwaga! książka napisana piękną polszczyzną, językiem, godnym mądrych myśli i pięknych obrazów. Bez przekleństw, slangu medialnego, internetowych skrótowców, więc może być niezrozumiała dla współczesnych ludzi wykształconych. Piszemy to, żeby nie było pretensji, że oferujemy książkę, której nie da się zrozumieć: "sorry, taki był kiedyś język polski".
John Naisbitt, Nana Naisbitt, Douglas Philips, High Tech - high touch
Podtytuł : "Technologia a poszukiwanie sensu". Na początku był bezsens, był Chaos. Potem powstał Kosmos. Ale chaos, bałagan, pozostał na części Kosmosu: na Ziemi i w sercach jej mieszkańców. Ciekawe, że wzrost technicznych możliwości, jakimi dysponuje człowiek, nie zmniejsza, tylko przeciwnie - zwiększa bałagan i bezsens. To się nazywa postępem. Coraz lepsza technika i... coraz lepsze narzędzia wojny, coraz więcej biedy, coraz więcej przelanej krwi, coraz więcej rozpaczy i zagubienia... . A miało być tak pięknie bez Boga. No właśnie - kto pamięta dziś Wieżę Babel? Kto pamięta, że efektem nieograniczonych możliwości, które służą tylko zaspokojeniu pychy, jest pomieszanie języków - czyli chaos właśnie? Jakim trzeba być głupcem, by ignorować taką oczywistą naukę płynącą z przeszłości. Człowiek jest zbyt dumny, by budować ku chwale Boga i zbyt pyszny, by widzieć, że budując ku swojej chwale, produkuje tylko chaos, bezsens, rozpacz. Ani prozac, ani viagra, ani ciekłokrystaliczne wyświetlacze, ani diody, ani botox, ani odsysaniu tłuszczu, ani rzeź niewiniątek, ani "czysta energia", ani chłop z chłopem, ani baba z babą, ani "planeta singli", ani "róbta co chceta", ani inżynieria genetyczna, ani sztuczna inteligencja, ani tysiące innych modnych gadżetów - jednym słowem nic nie czyni człowieka szczęśliwym. Daje czasem komuś zadowolenie, daje czasem komuś przyjemność, ten ktoś mówi wtedy "jestem szczęśliwy", ale przebudzenie jest zawsze takie samo: łeb pęka i rzygać się chce. Aż któregoś dnia nie ma już przebudzenia, tylko płacz i zgrzytanie zębów. I czy przyniesie ulgę świadomość, że zgrzyta się implantami?
Koszyk
45,03 zł