Wyszukiwarka
Zaloguj się
F. Antoni Ossendowski, Puszcze polskie
Reprint tomu z przedwojennej serii "Cuda Polski". "Cuda" zdaje się być słowem zbyt słabym. Książka budziła bowiem zachwyt i podziw, a nawet dumę, bogactwem i pięknem natury, jakim obdarzona została Rzeczpospolita: Puszcza Augustowska, Puszcza Knyszyńska, Puszcza Białowieska, Puszcza Zielona i Biała. Dzieło Ossendowskiego oczarowuje nie tylko baśniowym, dla współczesnego czytelnika, tematem, ale również urzeka pięknem języka. Dzieło niemal idealne, gdzie forma dorównuje treści. Nic dziwnego, że komuniści w PRL-u Ossendowskiego objęli zakazem cenzury, a jego książki wycofywano z bibliotek i niszczono. W niszczeniu - paleniu, mieleniu - polskich książek rządzący PRL-em prześcignęli hitlerowców, tylko, że zgodnie z sowieckim nakazem utajniana wszystkiego, nie robili tego publicznie, nie defilowali przy blaskach pochodni. Tak, jak zabijali w piwnicach i w lasach, tak i kulturę polską mordowali w ukryciu. Chwała Bogu, że to, co cudem ocalało, przywracane jest kulturze. Książki więc są, ale czy są jeszcze czytelnicy?
48,40 zł
Ferdynand Goetel, Tatry
Klasyka. Świadectwo miłości do Tatr. Rozszerzone wydanie na podstawie edycji londyńskiej z 1953 roku. Autor w sowieckiej strefie okupacyjnej (w tzw. PRL-u) ścigany i zakazany, jego książki były wycofywane z bibliotek i niszczone. Głupi faszyści publicznie palili książki, więc są symbolem wandalizmu kulturalnego, tymczasem okupanci sowieccy i polskojęzyczni komuniści książki niszczyli po cichu (niszczenie książek było tylko dodatkiem do prześladowań autorów), publicznie chwaląc się, jakimi są oddanymi miłośnikami druków wszelkich. Szkoda słów, ale czego się nie tknie w Polsce, zawsze musi się ukazać prawdziwa skala "zasług" komunistów i faszystów dla polskiej kultury.
Jan Pietrzak, Jak obaliłem komunę
W PRL-u komuniści najbardziej obawiali się nie prawdy, ale śmieszności. Najpoważniejsze sankcje przewidziano i najbardziej prześladowano - jak mówiono - "szydzenie z ustroju". Oczywiście można było uprawiać satyrę, ale "socjalistyczną w treści": napiętnowano więc "imperialistów", "urzędników - biurokratów", "bumelantów" itd. Ale sprawa była bardzo delikatna: jak śmiać się z "biurokratów urzędników" nie wiążąc ich wyśmiewanych wad z systemem, który ich utrzymywał? Oto pułapka państwa totalnego: skoro państwo kontroluje wszystko, to jak ustrzec się od konkluzji, że nie tylko wszystkie osiągnięcia, ale również wszystkie porażki i katastrofy, nawet te najdrobniejsze, codzienne, zawdzięcza się bezpośrednio "ustrojowi", czyli systemowi. W tej sytuacji zwykły "kawał" stawał się działaniem antypaństwowym. A satyra z istoty swojej dostrzega tylko niedoskonałości, a więc z konieczności "podważa ustrój". Zatem nawet ta koncesjonowana przez państwo, chcąc nie chcąc, naruszała monolit władzy totalnej. Pułapka sowieckiej cenzury: zakazać całkowicie nie można, śmiać się tylko z "imperialistów" nie można, trzeba więc na coś pozwolić, a to coś będzie jak wirus: wcześniej czy później namnoży się i zaatakuje ustrój. Tytuł książki jest zatem prawdziwy: każda satyra w komunizmie osłabia komunę, a satyra otwarcie antykomunistyczna końca PRL-u była jak pchnięcie kostek domina poustawianych przez poprzedników - satyryków, nawet najbardziej prawomyślnych. Tak było od początku komunizmu (łagry dla "szutników") i tak było w latach jego transformacji (nienawiść do Reagana nie za "perszingi", ale za jego nieustanne drwiny i żarty z sowietów, albo represje policyjne i sądowe za "wyszydzanie Komorowskiego Bronisława, syna Zygmunta i Jadwigi", represje zgodne z duchem, prawem i praktyką odziedziczonymi po PRL-u). Ba, nawet wydawnictwa podziemne w stanie wojennym bardzo niechętnie przyjmowały do druku aktualne utwory satyryczne, mając świadomość, że kara za takie publikacje będzie o wiele bardziej dotkliwa niż za druki "poważne": jedyne ukazujące się przez lata pismo satyryczne stanu wojennego, "Jaruzela", swoje perypetie z regularnym drukiem zawdzięczało nie "bezpiece", ale właśnie "ostrożności" wydawnictw podziemnych. Jednym słowem satyra w komunizmie to nie żarty - to bardzo poważna sprawa. Choć czasem budząca śmiech, ale tylko czasem - jak w książce Pietrzaka: rzeczy śmieszne i wesołe, które, po przekroczeniu pewnej granicy, przestawały być śmieszne, a stawały zupełnie już nieśmiesznymi świadectwami ludzkiej słabości, głupoty, strachu, podłości i zdrady. Taki był PRL - zbudowany na strachu, zbrodni i przemocy "najweselszy barak w obozie".
Jerzy Dobrowolski, Wspomnienia moich pamiętników
Roman Dziewoński przyjął na siebie rolę ratownika pamięci o Jerzym Dobrowolskim. Był taki aktor w PRL-u. I ten PRL nie podobał mu się w zasadzie, więc kpił i szydził z "ustroju sprawiedliwości społecznej" publicznie (w kabarecie lub w filmie - skutecznie, ale sporadycznie) oraz intymnie (na papierze - skoro nie można było inaczej). Oto intymność obnażona (przynajmniej częściowo): osobiste notatki, zapiski, scenariusze, monologi wyjątkowego człowieka, który zniszczył swoje życie całkiem niewyjątkowo, tragicznie-pospolicie.
24,69 zł
Michał K. Pawlikowski, Dzieciństwo i młodość Tadeusza Irteńskiego
Kresy, ziemiaństwo, bajeczny (dla niektórych bajkowy) świat pamiątek przeszłości, przez które powieść zdaje się być bardziej pamiętnikiem niż czystą kreacją. Kto kocha "Pana Tadeusza", koga bawią "Pamiątki Soplicy", w książce Pawlikowskiego znajdzie niemal idealną krainę swoich tęsknot i marzeń - ojczyznę serca.
21,67 zł
Roman Dziewoński, Dla mnie bomba Jerzego Dobrowolskiego
Uczuciowy i osobisty portret Jerzego Dobrowolskiego. Moc zdjęć, anegdot, wywiadów, wspomnień, teksty drukowane i wygłaszane. PRL od weselszej strony.
22,44 zł
Sławoj Składkowski, Pęk kluczy
Podtytuł "Relacje i opowiadania". Pan generał, premier, doktor medycyny starał się być również pisarzem. Oto II Rzeczpospolita w relacjach i obrazach stworzonych przez wolnomularza, który, by zaspokoić swoje pragnienia i zyskać rozwód, przeszedł na kalwinizm. Współcześni i potomność docenili w nim twórcę programu higieny dla polskiej wsi na zawsze wiążąc jego nazwisko z małym, ale charakterystycznym, elementem architektury włościańskiej.
32,47 zł
Tadeusz Wittlin, Szabla i koń - gawęda o Wieniawie
Generał Bolesław Wieniawa-Długoszowski. Zanim został generałem:
"W walce na bagnety
Nasz Wieniawa - zuch!
On idąc na przodzie
Nosem swym przebodzie
Wrogów naszych dwóch!"
Bohaterska młodość i buńczuczne lata męskie, których koniec był równie tragiczny, jak koniec świata, w którym żył. Zbrodnia, którą na Polsce popełniali Niemcy i Sowieci przez 5 lat, dopełniona została kilkudziesięcioletnim komunistycznym "zacieraniem" śladów przeszłości. Zostały tylko strzępy rozrzuconych po całym świecie gasnących wspomnień i ich wyblakłe cienie - poplamione fotografie. Chaos relacji, mieszanina sentymentów, tęsknot, goryczy, mitów...
27,72 zł
Koszyk
49,31 zł