Wyszukiwarka
Zaloguj się
...to miejsce nie z tego świata, jak mały sklepik na cichej, staromiejskiej uliczce, z dala od drgającego i wirującego (za swoim ogonem:), pełnego huku centrum miasta. Tam hałas i gwałt, tu kot drzemie, wygrzewając się na słonecznej wystawie i nie otwiera nawet oczu, kiedy zadźwięczy dzwonek nad drzwiami. Tu nie ma pośpiechu, gonitwy, nie robimy nic „na wczoraj”. To miejsce, w którym można znaleźć (oprócz ciszy i spokoju) stare książki, filmy, płyty, ręczne hafty, obrazy, zabawki i Bóg wie co jeszcze - sprzęty, o jakich nie śniło się filozofom (choć Antykwariat jest, w rzeczywistości, domem filozofa). Jest to zatem jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe miejsce w całej „globalnej sieci”. I jest tylko w niej: z założenia nie ma nas na „fejsie”, ani na podobnych tworach, bo cenimy sobie wolność słowa. Nie walczymy też o „pozycjonowanie”, nie robimy żadnych „czarnych piątków”, nie dręczymy „newsletterami”. Cieszymy się za to gawędą z Gośćmi. A dni święte - święcimy. (Jeśli natomiast pojawi się na „fejsie” jakieś przedsięwzięcie, podszywające się pod naszą nazwę, to - będąc z jednej strony oczywiście nieuczciwą próbą wykorzystania naszego niepowtarzalnego charakteru i naszej niepowtarzalnej atmosfery - jest przecież z drugiej strony paradoksalnie najlepszym dowodem naszej wyjątkowości i mistrzostwa: wszak naśladuje się tylko mistrzów:)
Uwaga wszyscy, którym los poskąpił szlachetnej cnoty cierpliwości: Antykwariat to nie skład artykułów pierwszej potrzeby, ani – na szczęście! – ratujących życie, przeto działamy spokojnie, statecznie i z godnością (po prostu chodzi o to, że wysyłkę robimy raz w tygodniu:)
Renard Dudley, Willy Mayer, Bulgaria
Bulgaria, nie Bułgaria przez "ł", bo to angielski przewodnik.
Świat Komiksu, nr 17, maj 2000
Zawartość zeszytu na zdjęciach. I jest to, pomijając kilka drobiazgów, zawartość w istocie demoniczna, co zresztą obiecuje podtytuł, który głosi, że numer zwiera "opowieści o piratach, hydrach i wampirach". Są pedagodzy, którzy twierdzą, że dzieci hodowane na takich nowoczesnych "bajkach" mają potem różne problemy psychiczne, cierpią na depresje, że są dręczone przez koszmary. Ba! są i tacy psychologowie, którzy utrzymują, że kiedy dzieci tak "edukowane" podrosną, to mają problemy w normalnym życiu. Oczywiście autorzy i wydawcy "opowieści o hydrach i wampirach" mają zupełnie inne zdanie na ten temat: ich zdaniem nic tak dobrze nie robi dzieciom jak kolorowe obrazki pełne potworów, przemocy i gwałtu.
Jeffrey Swann plays Liszt, MUZA SX 0690, płyta winylowa
Na płycie, nagranej w październiku 1970 roku, Jeffrey Swann (laureat Nagrody Krytyków Polskich na VIII Konkursie im. Fr. Chopina) gra dwa utwory: Sonatę h-moll (S. 178) i Walc - Mefisto (S. 514).
Jan Pietrzak, Jak obaliłem komunę
W PRL-u komuniści najbardziej obawiali się nie prawdy, ale śmieszności. Najpoważniejsze sankcje przewidziano i najbardziej prześladowano - jak mówiono - "szydzenie z ustroju". Oczywiście można było uprawiać satyrę, ale "socjalistyczną w treści": napiętnowano więc "imperialistów", "urzędników - biurokratów", "bumelantów" itd. Ale sprawa była bardzo delikatna: jak śmiać się z "biurokratów urzędników" nie wiążąc ich wyśmiewanych wad z systemem, który ich utrzymywał? Oto pułapka państwa totalnego: skoro państwo kontroluje wszystko, to jak ustrzec się od konkluzji, że nie tylko wszystkie osiągnięcia, ale również wszystkie porażki i katastrofy, nawet te najdrobniejsze, codzienne, zawdzięcza się bezpośrednio "ustrojowi", czyli systemowi. W tej sytuacji zwykły "kawał" stawał się działaniem antypaństwowym. A satyra z istoty swojej dostrzega tylko niedoskonałości, a więc z konieczności "podważa ustrój". Zatem nawet ta koncesjonowana przez państwo, chcąc nie chcąc, naruszała monolit władzy totalnej. Pułapka sowieckiej cenzury: zakazać całkowicie nie można, śmiać się tylko z "imperialistów" nie można, trzeba więc na coś pozwolić, a to coś będzie jak wirus: wcześniej czy później namnoży się i zaatakuje ustrój. Tytuł książki jest zatem prawdziwy: każda satyra w komunizmie osłabia komunę, a satyra otwarcie antykomunistyczna końca PRL-u była jak pchnięcie kostek domina poustawianych przez poprzedników - satyryków, nawet najbardziej prawomyślnych. Tak było od początku komunizmu (łagry dla "szutników") i tak było w latach jego transformacji (nienawiść do Reagana nie za "perszingi", ale za jego nieustanne drwiny i żarty z sowietów, albo represje policyjne i sądowe za "wyszydzanie Komorowskiego Bronisława, syna Zygmunta i Jadwigi", represje zgodne z duchem, prawem i praktyką odziedziczonymi po PRL-u). Ba, nawet wydawnictwa podziemne w stanie wojennym bardzo niechętnie przyjmowały do druku aktualne utwory satyryczne, mając świadomość, że kara za takie publikacje będzie o wiele bardziej dotkliwa niż za druki "poważne": jedyne ukazujące się przez lata pismo satyryczne stanu wojennego, "Jaruzela", swoje perypetie z regularnym drukiem zawdzięczało nie "bezpiece", ale właśnie "ostrożności" wydawnictw podziemnych. Jednym słowem satyra w komunizmie to nie żarty - to bardzo poważna sprawa. Choć czasem budząca śmiech, ale tylko czasem - jak w książce Pietrzaka: rzeczy śmieszne i wesołe, które, po przekroczeniu pewnej granicy, przestawały być śmieszne, a stawały zupełnie już nieśmiesznymi świadectwami ludzkiej słabości, głupoty, strachu, podłości i zdrady. Taki był PRL - zbudowany na strachu, zbrodni i przemocy "najweselszy barak w obozie".
Avro Lancaster, Fly Model Nr 09, model kartonowy
Samolot w barwach polskiego Dywizjonu 300. Tylko Polacy, oprócz Anglików, latali na tych samolotach, co sprawia, że zbudowanie tego modelu jest niemal modelarskim obowiązkiem patriotycznym, a może być nawet aktem heroizmu modelarskiego, jeśli modelarz mieszka w normalnym mieszkaniu (wtedy jedyne, co pozostaje, to próbować powiesić giganta pod sufitem).
Beethoven Symphony No. 6 Pastoral, płyta winylowa
Płytę nagrano w 1966 roku, a w wersji monofonicznej została wydana w 1968 roku - paradoksalne tło muzyczne inwazji na Czechosłowację. Wersję stereofoniczną wydano w 1969 roku: w życiu prawdziwym ucisk monopartyjności, a wśród rzeczy iluzja wolnej przestrzeni.
RC Przegląd Modelarski nr 3/2010 (52)
Minęło kilkanaście lat od ukazania się tego numeru, internet zdaje się być kopalnią wiedzy wszelkiej, a jednak pismo zawiera informacje i porady, których nie sposób nie docenić, i których - co ważniejsze - nie sposób znaleźć gdzie indziej. Jeszcze jeden dowód na to, że istnieje życie poza internetem. I - prawdę powiedziawszy - istnieje tylko poza nim (jak ktoś potrzebuje innego dowodu, to niech pomyśli, co zrobi, kiedy np. rozboli go ząb: poszuka "aplikacji", czy dentysty?).
The Police, Every Breath You Take, DVD Video
Wszystkie oficjalne teledyski do wszystkich przebojów zespołu oraz siedem dodatkowych materiałów. W zasadzie płyta kompletna - miłośnik zespołu na pewno zobaczy i usłyszy wszystko, co chciałby zobaczyć i usłyszeć. Lady Pank w oryginale.
Johan Huizinga, Homo Ludens
Podtytuł: "Zabawa jako źródło kultury". Zgodnie z tą hipotezą siedemdziesięcioletniego autora niemcy zesłali do obozu koncentracyjnego. Taka była ich kultura. No ale dość już o "naszych zachodnich sąsiadach" - do jakich zabaw są zdolni każdy wie. Książkę chcieliśmy polecić szczególnie tym (kulturalnym) celebrytom, "mieszkańcom masowej wyobraźni", dla których "ludyczny" oznacza "ludowy", "wsiowy". Zwłaszcza tym, którzy lubią zapraszać na i brać udział we "wspaniałych ludycznych zabawach" (które transmituje telewizja, rzecz jasna).
RC Przegląd Modelarski nr 11/2011 (72)
RC Przegląd Modelarski - zawartość na zdjęciach.
Koszyk
76,16 zł
57,13 zł
54,10 zł
34,19 zł