Wyszukiwarka
Zaloguj się
...to miejsce nie z tego świata, jak mały sklepik na cichej, staromiejskiej uliczce, z dala od drgającego i wirującego (za swoim ogonem:), pełnego huku centrum miasta. Tam hałas i gwałt, tu kot drzemie, wygrzewając się na słonecznej wystawie i nie otwiera nawet oczu, kiedy zadźwięczy dzwonek nad drzwiami. Tu nie ma pośpiechu, gonitwy, nie robimy nic „na wczoraj”. To miejsce, w którym można znaleźć (oprócz ciszy i spokoju) stare książki, filmy, płyty, ręczne hafty, obrazy, zabawki i Bóg wie co jeszcze - sprzęty, o jakich nie śniło się filozofom (choć Antykwariat jest, w rzeczywistości, domem filozofa). Jest to zatem jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe miejsce w całej „globalnej sieci”. I jest tylko w niej: z założenia nie ma nas na „fejsie”, ani na podobnych tworach, bo cenimy sobie wolność słowa. Nie walczymy też o „pozycjonowanie”, nie robimy żadnych „czarnych piątków”, nie dręczymy „newsletterami”. Cieszymy się za to gawędą z Gośćmi. A dni święte - święcimy. (Jeśli natomiast pojawi się na „fejsie” jakieś przedsięwzięcie, podszywające się pod naszą nazwę, to - będąc z jednej strony oczywiście nieuczciwą próbą wykorzystania naszego niepowtarzalnego charakteru i naszej niepowtarzalnej atmosfery - jest przecież z drugiej strony paradoksalnie najlepszym dowodem naszej wyjątkowości i mistrzostwa: wszak naśladuje się tylko mistrzów:)
Uwaga wszyscy, którym los poskąpił szlachetnej cnoty cierpliwości: Antykwariat to nie skład artykułów pierwszej potrzeby, ani – na szczęście! – ratujących życie, przeto działamy spokojnie, statecznie i z godnością (po prostu chodzi o to, że wysyłkę robimy raz w tygodniu:)
Arcangelo Corelli, 12 Concerti Grossi Op. 6, partytura
Partytury wszystkich 12 koncertów w jednym, kieszonkowym tomie (słynna Sarabanda na stronie 205).
Wielkie monologi romantyczne. Recytuje Ignacy Gogolewski, płyta winylowa
Klasyka: poezja klasyczna (choć romantyczna) w klasycznej (choć teatralnej) interpretacji.
Marian Brandys, Moje przygody z historią
Historyczna proza: Królestwo Białorusi, Ostatnia bitwa, Generalia i imponderabilia, Kuraś od nieboszczyków, Z dwóch stron drzwi, Strażnik królewskiego grobu.
Mc Donnell Douglas F-4 E Phantom II, Mały Modelarz 1-2/2001
"Phantom" (pierwotnie miał się nazywać "satan" - pogratulować celności nazewnictwa) był ciężki jak Latająca Forteca B-17, a mimo to został rekordowym samolotem i to nie tylko jeśli chodzi o osiągi w powietrzu, ale również pod względem wyprodukowanych egzemplarzy i czasu służby. Jeden z najlepiej rozpoznawalnych samolotów, a więc i jeden z najpopularniejszych modeli.
Poszukiwany, Poszukiwana. Kaseta VHS
Ile jest cukru w cukrze? Ile jest komedii w komedii? PRL-owski humor: świat zwariowany, ale normalny, tzn. z naturalnym i oczywistym podziałem na dobro i zło. Wiadomo było, że ustrój PRL-u to zło, głupota, kłamstwo i nędza, ale tylko dlatego można było to dostrzec i ocenić, bo zachowany był w pamięci i świadomości ludzkiej system wartości ponadczasowych - jako ponadczasowy system normatywny. Byli też normalni, dobrzy ludzie, którzy zachowywali, chronili i przekazywali to dziedzictwo tradycji. I jeszcze żyła w ludziach nadzieja: w PRL-u była nędza, ale wierzono, że "na zachodzie" jest dobrze, normalnie i bogato. No i wreszcie był Kościół, który bronił wiary, dobra i prawdy. Był zatem oczywisty podział na prawdę i fałsz, na piękno i brzydotę oraz na świat - co chyba najważniejsze - kulturalny i na prostacki. My i oni. Teraz świat jest nie tylko zwariowany, ale jest przede wszystkim nienormalny i to państwowo nienormalny, bo to, co normalne jest instytucjonalnie niszczone. Świat PRL-u bis, tzw. "wolna, demokratyczna Polska", to państwo stworzone przez gangsterów, agentów służb, skorumpowanych karierowiczów, nie-Polaków, zwyrodnialców seksualnych, niedouczonych ignorantów oraz kretynów w sensie klinicznym i psychopatów (obojga płci, choć z parytetem zachwianym - o dziwo! - "na korzyść" kobiet), itp., więc nic dziwnego, że jest bałwochwalczą kopią globalnego chaosu. Jedynym celem skorumpowanych i służalczych wobec innych państw "elit okrągłostołowych" jest władza (Orwell, 1984: "celem władzy jest władza"), a więc zniszczenie wszystkiego co dawało Polakom i Polsce siłę: rodziny, szkoły, nauki, gospodarki (górnictwa, energetyki, rybołówstwa, telekomunikacji, rolnictwa, itd.), bo za tę niespotykaną w historii autodewastację są utrzymywani i opłacani przez obcych władców marionetek. Więc dla marnego, doczesnego, własnego zysku, za lichy jurgielt, sprzedaliby nawet swoją matkę. Po-okrągłostołowy świat sprzeczny jest również z naturalnym porządkiem rzeczy: to świat dewiantów nazywających zło dobrem, chlubiących się nieumiejętnością odróżnienia prawdy od fałszu, twierdzących, że brzydota jest pięknem, pławiących się w brzydocie, gwałcącym prawa naturalne i stanowione. Oto współczesność: świat degeneratów zmuszających innych do "empatii" dla swoich zdeprawowanych i obrzydliwych wynaturzeń. I nie dość, że zaburzenia mentalne narzucane są jako norma, to jeszcze aparat państwowy - stosując faszystowskie i totalitarne represje - penalizuje zdrowe i naturalne zachowania ludzi normalnych. I na koniec katastrofa prawdziwa: Kościół - jego judaszowa hierarchia - jako służalczy lizus i naśladowca możnych tego świata. Zło nie zna granic, więc jest to świat potwornie agresywny, chamski, wulgarny, prostacki i prymitywny... Oto prawdziwy świat "wolnej Czeciej", oto "demokracja" magdalenkowa. "Demokracja" w cudzysłowie, bo kto się orientuje w kulisach obowiązującej w PRL-u bis metody głosowania i liczenia głosów? Kto zna podstępne tajniki "demokratycznej" metody d'Hondta? Kto się zgadza na koalicyjne układy, dzięki którym rządzą partie kanapowe i przegrane? Państwo totalitarnej propagandy, państwo z dykty, śmierdzącej rozkładem i zgnilizną - styropianowa, nepotyczna "elyta" ("miałeś chamie złoty róg") w korupcyjnym sosie. Czy dziwi zatem zaskakujące zjawisko, że niektórzy szukając ucieczki przed państwowym fałszem, ideologicznym zniewoleniem i powszechnym zbydlęceniem wracają do komedii Barei? Do PRL-owskiego świata co prawda zwariowanego, ale jednak w poczuciu, że istnieje dobro i zło, to przecież świata normalnego i mimo wszystko kulturalnego. Mężczyzna "przebrany za babę" w komedii śmieszył (by wspomnieć dodatkowo "Pół żartem, pół serio"), ale bez artystycznych ram, na serio, co najmniej żenuje. Zbigniew Herbert uznał, że niezgoda na ustrój PRL-u była kwestią smaku. To co by powiedział dzisiaj? Dzisiaj dostałby bana za mowę nienawiści - od naczelnego szefa propagandy "polskojęzycznej gazety dla tubylców".
Jacek Kaczmarski, Encore. Kaseta magnetofonowa
Kaseta wydana "bez wiedzy autora", co było rytualnym zaklęciem na wszystkich wydawnictwach "podziemnych", czyli wydawanych z ominięciem cenzury - tej oficjalnej, państwowej, która mieściła się na ulicy Mysiej. Oprócz państwowej istniała jednak również także cenzura "podziemna", lewicowej, tzw. "opozycji demokratycznej" (czyli po prostu tej części opozycji, która dogadała się z komunistami w przejęciu i "transformacji" PRL-u w PRL-bis - co było o tyle łatwe, że tworzyli ten nurt "opozycji" głównie potomkowie stalinowskiego resortu bezpieczeństwa oraz tajni współpracownicy SB zadaniowani do bycia "opozycją"). Cenzura lewicowej "opozycji demokratycznej" była nie mniej rygorystyczna w tropieniu polskiej, patriotycznej tradycji niepodległościowej jak cenzura państwowa, a nawet często z nią współdziałała, ale środki, jakimi dysponowali ówcześni cenzorzy (ci państwowi, jak i ci "demokratycznie opozycyjni") nie spełniały jeszcze "standardów", jakie narzuciła sztuczna inteligencja w rękach współczesnych tropicieli "mowy nienawiści". W czasach dyktatury komunistycznej-przed informatycznej Wolność była jednak trudniejsza do schwytania, choć jej dzieła jakościowo odbiegały od wytworów oficjalnych (o czym można się przekonać chociażby przesłuchując kasetę). W czasach dyktatury komunistycznej-informatycznej pęta narzucone Wolności zdają się powoli przemieniać w stryczek. Ze skrepowanymi rękami można śpiewać, z zadławionym gardłem już nie.
Walt Disney's komiks Gigant, Podróż do źródeł, Nr 3/2000
Osiem historyjek, w których półzwierzęta/półludzie zajmują się całkiem ludzkim sprawami i to całkiem po ludzku, a więc czasem zachowują się jak zwierzęta.
Gary Burton, Pat Metheny, Steve Swallow, Antonio Sanchez, Quartet Live, płyta CD
Czterej panowie spotkali się dwa razy (10 i 11 czerwca 2007 roku) w klubie "Yoshi", pograli sobie dla publiczności i nagrali płytę. Płyta kolorowa i jasna (nie tylko okładka).
28,08 zł
Commodore 64. Trzy kartridże (cartridges). Instrukcje
Rzeczy niezbędne do szybszej, ciekawszej i bardziej efektywnej pracy na Commodore. Trzy kartridże ("cartridges"): Action Plus V.6.0, X i Melody Maker. Są to moduły z programami, które znacznie zwiększają możliwości komputera. Na oferowanych kartridżach program muzyczny oraz różne programy przyspieszające działanie C-64, magnetofonu, stacji dysków, monitora, itd.
Alice's Adventures in Wonderland
Druga książka z Oxfordskiej serii literatury pięknej, opracowanej specjalnie dla uczących się języka na poziomie "2" (700 słów). Bogato ilustrowana, bo jest to seria przewidziana w zasadzie dla dzieci i młodzieży. Książka ze słownikiem i ćwiczeniami / zabawami.
Koszyk
76,16 zł
57,13 zł
54,10 zł
34,19 zł