Wyszukiwarka
Zaloguj się
...to miejsce nie z tego świata, jak mały sklepik na cichej, staromiejskiej uliczce, z dala od drgającego i wirującego (za swoim ogonem:), pełnego huku centrum miasta. Tam hałas i gwałt, tu kot drzemie, wygrzewając się na słonecznej wystawie i nie otwiera nawet oczu, kiedy zadźwięczy dzwonek nad drzwiami. Tu nie ma pośpiechu, gonitwy, nie robimy nic „na wczoraj”. To miejsce, w którym można znaleźć (oprócz ciszy i spokoju) stare książki, filmy, płyty, ręczne hafty, obrazy, zabawki i Bóg wie co jeszcze - sprzęty, o jakich nie śniło się filozofom (choć Antykwariat jest, w rzeczywistości, domem filozofa). Jest to zatem jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe miejsce w całej „globalnej sieci”. I jest tylko w niej: z założenia nie ma nas na „fejsie”, ani na podobnych tworach, bo cenimy sobie wolność słowa. Nie walczymy też o „pozycjonowanie”, nie robimy żadnych „czarnych piątków”, nie dręczymy „newsletterami”. Cieszymy się za to gawędą z Gośćmi. A dni święte - święcimy. (Jeśli natomiast pojawi się na „fejsie” jakieś przedsięwzięcie, podszywające się pod naszą nazwę, to - będąc z jednej strony oczywiście nieuczciwą próbą wykorzystania naszego niepowtarzalnego charakteru i naszej niepowtarzalnej atmosfery - jest przecież z drugiej strony paradoksalnie najlepszym dowodem naszej wyjątkowości i mistrzostwa: wszak naśladuje się tylko mistrzów:)
Uwaga wszyscy, którym los poskąpił szlachetnej cnoty cierpliwości: Antykwariat to nie skład artykułów pierwszej potrzeby, ani – na szczęście! – ratujących życie, przeto działamy spokojnie, statecznie i z godnością (po prostu chodzi o to, że wysyłkę robimy raz w tygodniu:)
Grecja, Polecane przez Thomasa Cooka
Grecja w wymiarze kieszonkowym. Mały, ale obfity w wiedzę przewodnik. Trasy ciekawych wycieczek.
Mario Puzo, Omerta
Mafia współcześnie - czyli globalizacja. Globalizacja zbrodni.
Jan Pietrzak, Jak obaliłem komunę
W PRL-u komuniści najbardziej obawiali się nie prawdy, ale śmieszności. Najpoważniejsze sankcje przewidziano i najbardziej prześladowano - jak mówiono - "szydzenie z ustroju". Oczywiście można było uprawiać satyrę, ale "socjalistyczną w treści": napiętnowano więc "imperialistów", "urzędników - biurokratów", "bumelantów" itd. Ale sprawa była bardzo delikatna: jak śmiać się z "biurokratów urzędników" nie wiążąc ich wyśmiewanych wad z systemem, który ich utrzymywał? Oto pułapka państwa totalnego: skoro państwo kontroluje wszystko, to jak ustrzec się od konkluzji, że nie tylko wszystkie osiągnięcia, ale również wszystkie porażki i katastrofy, nawet te najdrobniejsze, codzienne, zawdzięcza się bezpośrednio "ustrojowi", czyli systemowi. W tej sytuacji zwykły "kawał" stawał się działaniem antypaństwowym. A satyra z istoty swojej dostrzega tylko niedoskonałości, a więc z konieczności "podważa ustrój". Zatem nawet ta koncesjonowana przez państwo, chcąc nie chcąc, naruszała monolit władzy totalnej. Pułapka sowieckiej cenzury: zakazać całkowicie nie można, śmiać się tylko z "imperialistów" nie można, trzeba więc na coś pozwolić, a to coś będzie jak wirus: wcześniej czy później namnoży się i zaatakuje ustrój. Tytuł książki jest zatem prawdziwy: każda satyra w komunizmie osłabia komunę, a satyra otwarcie antykomunistyczna końca PRL-u była jak pchnięcie kostek domina poustawianych przez poprzedników - satyryków, nawet najbardziej prawomyślnych. Tak było od początku komunizmu (łagry dla "szutników") i tak było w latach jego transformacji (nienawiść do Reagana nie za "perszingi", ale za jego nieustanne drwiny i żarty z sowietów, albo represje policyjne i sądowe za "wyszydzanie Komorowskiego Bronisława, syna Zygmunta i Jadwigi", represje zgodne z duchem, prawem i praktyką odziedziczonymi po PRL-u). Ba, nawet wydawnictwa podziemne w stanie wojennym bardzo niechętnie przyjmowały do druku aktualne utwory satyryczne, mając świadomość, że kara za takie publikacje będzie o wiele bardziej dotkliwa niż za druki "poważne": jedyne ukazujące się przez lata pismo satyryczne stanu wojennego, "Jaruzela", swoje perypetie z regularnym drukiem zawdzięczało nie "bezpiece", ale właśnie "ostrożności" wydawnictw podziemnych. Jednym słowem satyra w komunizmie to nie żarty - to bardzo poważna sprawa. Choć czasem budząca śmiech, ale tylko czasem - jak w książce Pietrzaka: rzeczy śmieszne i wesołe, które, po przekroczeniu pewnej granicy, przestawały być śmieszne, a stawały zupełnie już nieśmiesznymi świadectwami ludzkiej słabości, głupoty, strachu, podłości i zdrady. Taki był PRL - zbudowany na strachu, zbrodni i przemocy "najweselszy barak w obozie".
Jan Brzechwa, Sójka
Sójka wykastrowana. Wiersz oryginalny, wydany w 1939 roku, w tomie "Kaczka dziwaczka", został w powojennych edycjach pozbawiony wszystkich kresowych wędrówek Sójki. Autor - Jan Wiktor Brzechwa, "pierwotnie" Lesman, urodzony w podolskiej Żmerynce (!) - tak przerobił bajkę, by dzieci młotkowane edukacyjnie w socrealizmie nie miały bladego pojęcia, że wolne ptaki mogły latać po Polsce gdzie dusza zapragnie, a nie tylko w granicach sowieckiej republiki, nazwanej PRL-em. Sójka powojenna była tak świadoma klasowo i internacjonalistycznie, że przestała odwiedzać okupowane przez Związek Sowiecki polskie tereny za Bugiem, oczywiście omijając również krainę rodzinną poety. Co ciekawe: w powojennej skróconej wersji pozostał... Trzyniec, miejscowość leżąca w granicach Śląska Cieszyńskiego, która w 1938 roku powróciła - co prawda tylko na rok - do Polski. By zatem wiernie oddać pełny rozmach sójkowych peregrynacji zamieszczamy poniżej pierwotny, przedwojenny tekst wiersza (niestety, bez oryginalnych ilustracji Franciszki Themerson):
Dariusz Jemielniak, Sabina Ostrowska, Trzech panów w łódce z angielskim, Podręcznik do samodzielnej nauki
Jak pisze Wydawca jest to "nowatorski kurs do samodzielnej nauki języka" (angielskiego rzecz jasna), "oparty na wspaniałej, komicznej powieści Jerome'a K. Jerome'a 'Three Men in Boat'". Uciecha w czytaniu i w nauce (lektura, ćwiczenia, krzyżówki, zagadki,...). Kolejna książka, której głównym celem jest nauczanie przez zabawę i bawienie przez naukę. Jak na epokę homo ludens przystało.
John Scriven, Patrick Hall, Programming for education on the Commodore 64
Podtytuł: "A handbook for primary education" ujawnia, że jest to książka dla nauczycieli i rodziców, którzy chcieliby rozpocząć z dziećmi naukę programowania. Jest tylko jeden warunek: nauczyciele i rodzice muszą znać angielski, bo książka jest napisana w tym języku.
Dmitrij Wołkogonow. Stalin. Wirtuoz kłamstwa, dyktator myśli
Z cyklu Wielkie Miłości Noblistek: Stalin - ukochany Wisławy Szymborskiej. Swoją drogą biedaczka się nacierpiała - wszak musiała dzielić swoje uwielbienie z dziesiątkami innych "autorytetów moralnych", zakochanych w "Chorążym pokoju, co usta słodsze miał od malin".
Commodore 64. Opisy programów użytkowych, cz. 1
Opisy programów użytkowych, a jakich, to pokazuje zdjęcie spisu treści.
Zeszyty Historyczne, Zeszyt 87
"Podziemny", ale bardzo dobrej jakości, reprint wydania paryskiego. Spis treści na zdjęciach.
Koszyk