Wyszukiwarka
Zaloguj się
Hanna Ożogowska, Ucho od śledzia
Popularna w internecie mądrość życiowa głosi, że nic tak nie dzieli ludzi, jak wspólne mieszkanie. Tymczasem w książce okazuje się, że nic bardziej nie łączy ludzi, jak "trudne warunki lokalowe". Dzieciństwo, młodość i wchodzenie w dojrzałość w zrujnowanej po wojnie Warszawie. Nie ma w zasadzie nic, są tylko ludzie, którzy chcą się nauczyć wspólnie żyć. Ciekawe porównanie: czy teraz, w czasach, kiedy zdaje się, że "jest wszystko", dla młodych ludzi ważne jest, by szukać tego, co łączy i nie patrzeć na to, co dzieli? Co nadaje sens życiu: być z kimś i dla kogoś, czy być singlem i dla siebie? Czy dla dzieci i młodzieży wychowanych w coraz większych mieszkaniach, z coraz modniejszymi meblami, w coraz bardziej odgrodzonych od świata osiedlach, gdzie kontakt z drugim człowiekiem odbywa się głownie przez ekran telewizora i telefonu, książka Ożogowskiej, opowiadająca o bezpośrednim uczeniu się wspólnoty z innymi, jest lekturą, która wciągnie ich tak, jak wciągała i oczarowywała ich dziadków i rodziców (głównie jednak babcie i mamy)? Czy zostało coś, oprócz sentymentu?
4,53 zł
Hanna Palska, Nowa inteligencja w polsce ludowej
Tworzenie "nowej inteligencji" po II wojnie światowej. Oraz język "nowych inteligentnych", ich wiedza potoczna i wizja świata w pisanych przez nich pamiętnikach. Tak wykuwały się elity "polski ludowej" i III rzeczypospolitej.
26,40 zł
Hanna Szymanderska, Kuchnia polska, potrawy regionalne
Tradycja polskiego stołu - 1300 (!) przepisów z kuchni regionalnych. Gdyby codziennie próbować jedną tylko potrawę przepisów starczyłoby na przeszło trzy i pół roku. Nieprzebrane bogactwo. I piękne rzeczy - również do oglądania, co okazują wspaniałe zdjęcia.
34,65 zł
Hanna Szymanderska, Sekret kucharski czyli co jadano w Soplicowie
Poezja Mickiewicza, przepisy staropolskie, wykonanie i składniki współczesne.
29,50 zł
Hanna Zaremska, Niegodne rzemiosło. Kat w społeczeństwie Polski XIV - XVI w.
Tytuł mówi wszystko... Uwaga! Tylko dla ludzi o mocnych nerwach!
14,41 zł
Hannah Arendt, Eichmann w Jerozolimie
Rzecz o banalności zła - taki podtytuł. Oto historia ludzkości od zarania: narody wymordowują się wzajemnie. A system nowożytnego, totalnego, ludobójstwa tworzą i organizują - jak zauważył Lewis - zwykli urzędnicy, którzy po prostu rzetelnie wykonują swoją pracę (w godzinach urzędowania, bo po pracy maja tyle zwykłych, codziennych, rodzinnych zajęć, tyle trosk...). Eichmann został jednak ostatecznie zgładzony, a akta procesu są cenzurowane - między innymi i z tego względu, że dokumentowały wstrząsający udział żydowskich funkcyjnych w stworzonej przez Niemców (pardon, nazistów) machnie zbrodni.
95,92 zł
Hannah Arendt. O myśleniu
Hannah Arendt, aj waj! W PRL-u nie drukowano oficjalnie jej prac. Towarzyskim obowiązkiem intelektualnym było natomiast adorowanie jej pisarstwa, które w związku z tym publikowano "w podziemiu", w obiegu "poza cenzurą" (niniejsza książka jest właśnie takim wydaniem). Hanna Arendt była adorowana, bo była żydowskiego pochodzenia, co samo już wystarczało do uznania kogoś za "wybitnego intelektualistę" (w tym wypadku intelektualistkę). Dodatkowo była filozofką i uczennicą Heideggera oraz Jaspersa, a takie związki nobilitowały w PRL-u absolutnie. No i po trzecie analizowała krytycznie "totalitaryzm". Ciekawe, że PRL-owskim "elitom intelektualnym" i ich duchowym kontynuatorom współgra uwielbienie dla "antytotalitarnej" Arendt z bałwochwalstwem jakim otaczają narodowosocjalistycznego Heideggera (jak to się kiedyś mówiło żartem: "współgra i koliduje"). A w zasadzie dlaczego ma nie współgrać? Przecież to wszystko są socjaliści, zatem dialektycy, więc we krwi mają "jedność przeciwieństw". Bardzo praktyczna postawa, przecząca potocznemu mniemaniu o nieporadności życiowej filozofów: dzięki owej dialektyce zawsze znajdą praktyczną teorię odpowiednią do panującej "konieczności dziejowej" (a jaka jest ta konieczność? taka, jakie "granty"). Ostatecznie - jak twierdzą - "tylko krowa nie zmienia poglądów". I już wiadomo, dlaczego krowy nie mają tytułów naukowych z nauk społecznych. W sumie jeszcze jedna kopka "siana", wiązka "słomy" ("wymłóconej") - jak zauważył Szwejk: nie należy za dużo myśleć, bo od tego myślenia, to tylko zgłupieć można.
52,82 zł
Hans - Georg Gadamer, Rozum, słowo, dzieje
Filozofia niemiecka z ubiegłego wieku. Hermeneutyka. Szkice.
12,34 zł
Hans Christian Andersen, Baśnie
Od "Latającego kufra" do "Najpiękniejszej róży świata", a wszystko okraszone ciekawymi ilustracjami Małgorzaty Flis.
9,14 zł
Hans Christian Andersen, Baśnie
Jeszcze jedno wydanie tych samych baśni (spis treści na zdjęciu), tym razem z ilustracjami Krystyny Michałowskiej.
54,18 zł
Hans Christian Andersen, Baśnie o miłości
Baśnie o miłości, czyli: Mała syrena, Dzielny ołowiany żołnierz, Słowik, Narzeczeni, Królowa Śniegu, Bzowa Babuleńka, Pasterka i kominiarczyk, Stary nagrobek, Pod wierzbą, Niegodna kobieta, Ib i Krystynka, Szyjka od butelki, Szlafmyca starego kawalera, Cudowna, Opowiadanie z diun, Dziewica Lodów, Syn dozorcy, Talizman, a na koniec Nota od wydawcy - kilka słów o Andersenie i jego twórczości.
34,32 zł
Hans Martensson. Kominki, piece, piecyki
Wszystko (lub prawie wszystko) o kominkach, piecach i piecykach. Konstrukcja i przeznaczenie, budowa i utrzymanie. Współczesny poradnik, więc zdjęcia i rysunki zajmują tyle samo miejsca, co tekst. Jeszcze parę lat temu mówiło się: "jak przyjemnie pachnie dymem", a teraz trzeba mówić: "ale smog!". Jednym słowem książka o osobistych maszynkach do nieekologicznych uciech. Żeby było zabawniej poradnik jest... szwedzki:)
Hans Selye, Od marzenia do odkrycia naukowego
Podtytuł: jak być naukowcem. Czyli życie człowieka (na przykładzie własnym), który całkowicie poświęcił się nauce. Testament i przesłanie mistrza dla wyimaginowanego ucznia.
14,80 zł
Hans-Peter Hasenfratz, Religie świata starożytnego a chrześcijaństwo, Mała Biblioteka Religii
Jeśli chrześcijaństwo jest tym, co głosi, w więc, że jest jedyną religią prawdziwą, która może doprowadzić wierzących w Jezusa Chrystusa do zbawienia, do życia wiecznego z Bogiem, to pisanie o niej jak o wszystkich innych religiach bałwochwalczych, jak o gusłach, zabobonach, itp. nie ma żadnego sensu. Pozór "naukowej bezstronności" oznacza, że pomija się całą prawdę o przedmiocie, który rzekomo przedstawia się czytelnikom. Ale teraz taka jest linia polityczna: wszystkie religie są tyle samo warte, demoniczne kulty przedstawiane są jako "drogi rozwoju duchowego", a niebawem stworzy się nową, globalną religię dla globalnego społeczeństwa. Książkę wydali jezuici, więc nie dziwi jej całkowicie świecki charakter. Pisanie o rzeczywistości nadprzyrodzonej jak o codziennej banalności i opisywanie religii tylko w jej wymiarze społecznym, socjologicznym jest równie mądre i "naukowe", co np. analizowanie twórczości jakiegoś poety jedynie poprzez opisanie zagadnień ortograficznych dowolnie wybranych kilku jego wierszy. A już uznawanie takiego podejścia za "naukowe" dowodzi (co typowe dla tej serii wydawniczej) że ideologia ekumenizmu, nakazując przemienić wiarę w światopogląd, obrała drogę Judasza. On też uważał, że Jezus powinien zając się rozwiązaniem problemów doczesnych, skupić się na kwestiach ekonomicznych, politycznych i społecznych, "by żyło się lepiej". Ślepcy - mają oczy, a nie widzą, że królestwo przygotowane przez Ojca nie jest królestwem z tego świata. Budowa raju na ziemi zawsze kończy się kolejną wersją ziemskiego piekła. A akceptacja i pobłażliwość dla demonicznych kultów oznacza zawsze tylko jedno: z piekła ziemskiego wpada się "w ciemności zewnętrzne", w piekło wieczne.
Harry Beckwith, Sprzedać niewidzialne
Jedna z tych publikacji, które swój sukces zawdzięczają obietnicy, że ich przeczytanie jest koniecznym krokiem do zdobycia biznesowego powodzenia. Mała książka budząca wielkie nadzieje. Dokładnie tak, jak radzi autor na stronie 169: "Przede wszystkim sprzedawaj nadzieję". Tym razem czarowanie dotyczy "niewidzialnego" sektora gospodarki: jak osiągnąć sukces materialny sprzedając niematerialne dobra - usługi. W sumie recepta jest ciągle taka sama: po prostu wystarczy przekonać klientów, że to, czego potrzebują, albo wydaje im się, że potrzebują uzyskają, zdobędą, płacąc przekonującemu (oto "budzenie nadziei"). A czym jest owo "po prostu" - o tym pisze autor na prawie 200 stronach. I stąd cena książki: czytelnicy są przekonani, że znajdą w niej to, czego szukają i czego (skoro kupują jeszcze jeden taki poradnik) nie znaleźli w innych książkach tego typu: skutecznego, prostego i efektywnego przepisu na sukces. Ale jak to ze wszystkimi przepisami: każdy może przeczytać, jakie są składniki i jak długo trzeba mieszać i gotować, ale pyszne arcydzieła udają się tylko nielicznym kucharzom (którzy z reguły nie patrzą w przepisy). Pozostali muszą nasycić się "obudzoną nadzieją".
Hazel Mary Martell, Wikingowie. Ponad 900 lat temu.
Broszurka dla młodzieży. Współczesny model edukacyjny: mało tekstu, dużo rysunków, prostactwo w treści wyrażające się przygnebiającą infantylizacją "informacji". Wikingowie: dziki i barbarzyński lud, który przeszedł do historii nie dzięki temu, czego dokonał i co stworzył, ale dzięki swojej brutalnej, niszczącej sile. Wikingowie nie budowli, nie tworzyli - wikingowie niszczyli. Lud destrukcyjny doskonale: w czasach, kiedy kościół katolicki budował i cywilizował Europę Wikingowie wyspecjalizowali się w bandyckich napadach, mordowaniu, grabieży, gwałtach i w handlu niewolnikami (tu znaleźli doskonałych pośredników: "kupców" żydowskich). Niepiśmienne plemię, okrutne, przerażająco bezwzględne dla bezbronnych. Lud "poza dobrem i złem", stąd tak zaskakująco efektywny w swoich pirackich i łupieżczych napadach. Broszurka jest doskonałą realizacją ideologicznego, współczesnego paradygmatu edukacyjnego: "przewartościowania wartości", relatywizmu moralnego i wynikającej z niego "sympatii dla zła". Pogańscy wikingowie mają budzić sympatię, a chrześcijańskie średniowiecze ma uchodzić za "wieki ciemne". Doprawdy, jeśli coś było "ciemnego" w średniowieczu, to właśnie tacy barbarzyńcy, jak wikingowie. Seria ma tytuł "Detektywi historii", ale to też kłamstwo, bo detektyw szuka prawdy, a broszurka jest fantazjowaniem spreparowanym według ideologicznych nakazów.
Hazrat Inayat Khan, 99 opowieści sufickich
Wydawca głosi konieczność podróży duchowych w celach mistyczno-oświeceniowych, oczywiście obowiązkowo na wschód. Tymczasem jedna z zawartych w książce mądrości sufickich brzmi: "Pewien podróżnik rozmawiał w Indiach z mistykiem: - Tak wiele słyszeliśmy i czytaliśmy o waszych mędrcach, świętych pustelnikach, mistrzach duchowych - mówił - ale gdziekolwiek bym u was był, nie spotkałem ani jednego. - Nie musisz jeździć tak daleko - odparł mistyk - dobre dusze, kochające inne istoty, święci i mistycy są wszędzie (str. 112)." Zabawna konkluzja, w kontekście zaleceń wydawcy. Jak Koziołek Matołek, który "po calutkim szuka świecie tego, co jest całkiem blisko".
176,53 zł
Heiko Bellmann, Pająki
Atlas najważniejszych gatunków krajowych. Piękne zdjęcia małych i bardzo małych stworzeń. Świat, na który nie zwracamy uwagi zrywając pajęczyny na spacerze w lesie czy odkurzając mieszkanie...
17,89 zł
Helena Zaworska, Rozmowa z księdzem Twardowskim
Rozmawiają o dziecięcej wierze, o łasce ufności, o kapłaństwie, o obcowaniu z Bogiem, o miłości, o starości... I o wielu innych sprawach nurtujących wszystkich, którzy myślą o Bogu.
16,44 zł
Helmuth Plessner, Pytanie o conditio humana
Niemiecka antropologia filozoficzna z połowy XX wieku. Jeden ze znajomych Antykwariatu, szczególnie nieprzychylny filozofii niemieckiej w ogóle, a socjologii w szczególe, książkę niniejszą uznawał za jeszcze jeden jałowy wysiłek, by zrozumieć człowieka bez dostrzegania Boga. Jakie to naukowe - powiada: dowodzić tego, co się milcząco przyjęło jako oczywistość - udawać, że się szuka, gdy w istocie odpowiedź została już przyjęta i chodzi jedynie o to, jak sprytnie udać, że jest ona wynikiem "bezzałożeniowego" rozumowania. Ot - machał ręką z rezygnacją - klasyka myśli germańskiej, z judaizmem i protestantyzmem w tle: prolegomena szaleństwa. Znajomy lubi cytować Jana Kaczmarka, twórcę programu "Z socjologią na ty": "znałem jednego socjologa co pracowało jako popychle". Zdaniem znajomego spostrzeżenie to celnie oddaje charakter pracowników "nauk społecznych", widząc w nich ideologów na etatach uniwersyteckich, którzy swoje światopoglądowe uwikłanie (z zasady socjalistyczne w treści i represyjne w formie) zafałszowują tytułami naukowymi. Ileż to było w PRL-u rozpraw o "wyższości sowieckiego socjalizmu", jaki zapracowany był (stworzony za Gierka) "Komitet Polska 2000", który zapewniał ciepłe posadki niezliczonym "ekonomistom", "socjologom", "filozofom", "psychologom", a którzy - jeszcze w latach 80-tych XX wieku! - głosili nieuchronne zwycięstwo sowieckiego "systemu społeczno-gospodarczego"... To, co wówczas 'tworzono" nie warte było papieru na jakim pisano i drukowano te "naukowe" dyrdymały. Tak było, jest i będzie, bo "nauki społeczne" są - ze swej istoty - działaniem służalczym. Wystarczy nauczyć się pewnej gwary zawodowej, wystarczy przywoływać parę nazwisk i pieniądz popłynie szerokim strumieniem... . Nauka społeczna - zawód jaka każdy inny?
16,34 zł
Koszyk
54,10 zł
34,19 zł
32,88 zł
19,08 zł