Wyszukiwarka
Zaloguj się
...to miejsce nie z tego świata, jak mały sklepik na cichej, staromiejskiej uliczce, z dala od drgającego i wirującego (za swoim ogonem:), pełnego huku centrum miasta. Tam hałas i gwałt, tu kot drzemie, wygrzewając się na słonecznej wystawie i nie otwiera nawet oczu, kiedy zadźwięczy dzwonek nad drzwiami. Tu nie ma pośpiechu, gonitwy, nie robimy nic „na wczoraj”. To miejsce, w którym można znaleźć (oprócz ciszy i spokoju) stare książki, filmy, płyty, ręczne hafty, obrazy, zabawki i Bóg wie co jeszcze - sprzęty, o jakich nie śniło się filozofom (choć Antykwariat jest, w rzeczywistości, domem filozofa). Jest to zatem jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe miejsce w całej „globalnej sieci”. I jest tylko w niej: z założenia nie ma nas na „fejsie”, ani na podobnych tworach, bo cenimy sobie wolność słowa. Nie walczymy też o „pozycjonowanie”, nie robimy żadnych „czarnych piątków”, nie dręczymy „newsletterami”. Cieszymy się za to gawędą z Gośćmi. A dni święte - święcimy. (Jeśli natomiast pojawi się na „fejsie” jakieś przedsięwzięcie, podszywające się pod naszą nazwę, to - będąc z jednej strony oczywiście nieuczciwą próbą wykorzystania naszego niepowtarzalnego charakteru i naszej niepowtarzalnej atmosfery - jest przecież z drugiej strony paradoksalnie najlepszym dowodem naszej wyjątkowości i mistrzostwa: wszak naśladuje się tylko mistrzów:)
Uwaga wszyscy, którym los poskąpił szlachetnej cnoty cierpliwości: Antykwariat to nie skład artykułów pierwszej potrzeby, ani – na szczęście! – ratujących życie, przeto działamy spokojnie, statecznie i z godnością (po prostu chodzi o to, że wysyłkę robimy raz w tygodniu:)
Farinelli et son temps, płyta CD
Przygnębiający przykład do jakich aberracji może doprowadzić wyuzdane pielęgnowanie "światowych upodobań" i sycenie się dewiacyjnymi podnietami "kultury wyższej". Okaleczanie w imię przyjemności estetycznej odbiorców okaleczonego. Co za bezbożna delektacja. Śpiew kastratów. Wielu, którzy słyszeli nagrania ostatniego żywego kastrata - Alessandro Moreschi, przydomek: Rzymski Anioł, zmarł w 1922 roku - dokonane w latach 1902 i 1904 nie mogli otrząsnąć się z przygnębiającego wrażenia, jakie wywołuje nienaturalny, rozpaczliwie smutny śpiew nieszczęśnika. Na płycie oferowanej występuje Flavio Colusso, rzecz jasna już nie kastrat, tylko współczesny "sopranista", więc jeśli ktoś lubi mężczyzn śpiewających cienkim głosem...
Tomasz a Kempis, O naśladowaniu Chrystusa
Choć jest to przekład nowoczesny i odbiega od doskonałego, przedwojennego przekładu Ks. Aleksandra Jełowickiego CR, to przecież przeczytanie tej jednej książki jest dobrem wyjątkowym i przyniesie ogrom korzyści duchowych i intelektualnych, korzyści, o jakich autorzy zdecydowanej większość książek obiecujących "rozwój duchowy" nawet nie mają co marzyć. Lektura tej jednej książki nigdy i dla nikogo nie będzie czasem straconym, jak to bywa - z reguły - z czasem poświęconym na lekturę literatury psychologicznej. Może dlatego, że celem tej książki nie jest schlebianie czytelnikowi i rozczulanie się nad jego "traumami", tylko postawienie go w prawdzie: wszak "tylko prawda was wyzwoli" (uwaga dla socjologów i filozofów: prawda istnieje obiektywnie, nie jest to chwilowy nakaz ideologiczny związany z "aktualnie obowiązującą mądrością etapu" i ogłoszony w codziennej gazecie; to w gazecie też jest na "p" - propaganda - ale ona z prawdą nie ma nic wspólnego).
Batman, Hush Returns
Hush is back and he's not alone...
Asterix Gall, kaseta VHS
Pierwszy film z serii filmów animowanych o Obeliksie i o całej reszcie, która musi sobie popić przed bijatyką, bo dopiero wtedy nabiera odwagi i mocy (co jest pewnie jedną z przyczyn wielkiej popularności nad Wisłą galijskich wieśniaków). Film składa z wielu wątków, znanych już z komiksów, więc ich wielbiciele na pewno od razu odkryją skąd zaczerpnięto pomysły do scenariusza - życzymy zatem miłego zgadywania. Uwaga: film jest apoteozą "wykluczania", "stygmatyzowania", pełen jest "mowy nienawiści", jest pochwałą "stosowania przemocy", nie jest więc filmem dla dzieci, tylko dla dorosłych, wyrobionych ideologicznie, zahartowanych bojowników o postęp (i to też pod warunkiem, że pokaz będzie zamknięty, a widzowie będą mieli zasłonięte oczy, zatkane uszy i nie będą oddychać - to ostatnie obowiązuje oczywiście ich nie tylko w czasie seansu, ale zawsze, z powodu świadomej troski o nie wydzielanie cieplarnianych wydzielin).
Fabryka, Maschinenfabrik, skala TT
Fabryka do kolejki w skali TT z czasów, kiedy skala 1:120 była - by tak rzec - wyłączną własnością NRD. Zabytek pod każdym względem.
Dariusz Piwowarczyk, Rycerze w służbie dam i dworu
Kolejny tom z cyklu "Słynni rycerze Europy". Literatura historyczna, która - ze względu na bogactwo opisywanej epoki - staje się literaturą sensacyjną, awanturniczą, przygodową. Średniowieczna Europa: szalone od namiętności wieki i nienasyceni bohaterowie (i bohaterki). Intensywność życia, której nawet nie przeczuwa współczesny człowiek przykuty do różnych ekranów. Jeśli średniowiecze było "ciemne", to współczesność jest czarna i głucha jak grób, choć błyszczy wszystkimi kolorami "ledów" i dudni basem "subwooferów".
Rozbójnik Rumcajs. Rumcajs i rakieta, kaseta VHS
Rozbójnik Rumcajs, Cypisek i Hanka w dziewięciu filmach: Rumcajs i rakieta, Rumcajs i Cypisek bronią las (tak jest napisane na pudełku, ale to przecież filmy dla dzieci, a "młodzież słucha, ona się uczy", więc trzeba powiedzieć, że źle jest napisane, że jeśli "bronią" to "czego?", a więc powinno być "lasu"), Strzygi, Siedmiogłowy smok, Zapinka do włosów Hanki, Cypisek pilnuje studzienki, Cesarski trakt, Jak Rumcajs palił fajkę, Zaręczynowy pierścionek Rumcajsa.
Lokomotywa elektryczna ET 21, Kartonowa Encyklopedia Techniki answer, numer 2-3 wrzesień 2005
Pierwsza produkowana w PRL-u lokomotywa elektryczna. a w zasadzie taka hybryda PRL-owsko-sowiecka, bo część elektryczna była pochodzenia sowieckiego. No proszę! W PRL-u hybrydy produkowano już 1957 roku! Model bardzo pociągający (dobre określenie na lokomotywy), bo można go zbudować w ciągu jednego dnia (nic dziwnego - skala H0).
Warren Beatty, Faye Dunaway, Bonnie and Clyde, film DVD
Jeszcze jeden dowód, że amerykanie nie mają kultury tylko show-business. Jacy piękni mordercy! Jacy uroczy psychopaci! Jaka cudowna hameryka! Barabasz zawsze zwycięża, może tym razem łatwiej, skoro ma twarz Warren'a Beatty... Film z 1967 roku.
M. Lityński, K. Polińska. Szlak wodny Czarna Hańcza z Kanałem Augustowskim i Blizną
Absolutny biały kruk wydawnictw turystycznych. Przewodnik rarytas. Książeczka w zasadzie nie do zdobycia. A w niej dokładny opis (z mapami w skali 1:75000) tras spływu. PRL-owski sposób na wakacje i na spędzanie wolnego czasu (ale nie weekendów, bo czegoś takiego wówczas nie było: w PRL-u wolne były tylko niedziele i święta, w soboty trwała normalna nauka i praca - choć w trochę krótszym czasie). Książka powstała w świecie całkiem minionym, bo w PRL-u aktywne spędzanie wolnego czasu oznaczało prawdziwy, aktywny i naturalny wypoczynek (a nawiązując do samej książki: po całym dniu spływu czekał nocleg w namiocie rozbitym gdzieś, na krzywym brzegu, posiłek ze złowionych ryb, usmażonych na ognisku i orzeźwiająca mięta zaparzona z liści zerwanych nad wodą), a nie parkowanie kampera i popisywanie się modnymi zajęciami, przerabianymi ku zadowoleniu dziesiątek, całkiem zbędnych aplikacji i ku żenującej, kabotyńskiej autoprezentacji "na forach". Książka natomiast jest owocem, a jednocześnie poradnikiem, prawdziwej turystyki oraz rzeczywistym świadectwem i wzorem do naśladowania w umiłowaniu pięknego kraju. Kraju też minionego, bo jeszcze nie zniszczonego przez fantazmaty ekologiczne, kraju naturalnego, prawdziwego, gdzie dzikość współistniała z polami, łąkami, stawami, lasami... . Czego chcieć więcej? Czy jednak dzisiaj taki rodzaj wypoczynku - by tak rzec: "wypoczynku vintage" - znajdzie naśladowców? Wówczas, gdy powstawała książka, nikt nie mówił o "ekologii", a wszyscy (normalni, nie patologie) żyli i działali normalnie i zdrowo. Dzisiaj dziki ranią i mordują ludzi w miastach, a wbity w obcisłe trykoty i obwieszony miernikami spocony biegacz (wielu płci) przekonany jest, że ćwiczy "prozdrowotnie", bo przebiegł dookoła bloków ileś tam tysięcy kroków (o czym oczywiście niezwłocznie zamieścił relację w sieci). Książka warta zainteresowania, bo jeśli nawet złoty wiek prawdziwej turystyki już nie wróci, to sama lektura książek z tej serii może być miłym relaksem i wypoczynkiem.
Koszyk