Wyszukiwarka
Zaloguj się
...to miejsce nie z tego świata, jak mały sklepik na cichej, staromiejskiej uliczce, z dala od drgającego i wirującego (za swoim ogonem:), pełnego huku centrum miasta. Tam hałas i gwałt, tu kot drzemie, wygrzewając się na słonecznej wystawie i nie otwiera nawet oczu, kiedy zadźwięczy dzwonek nad drzwiami. Tu nie ma pośpiechu, gonitwy, nie robimy nic „na wczoraj”. To miejsce, w którym można znaleźć (oprócz ciszy i spokoju) stare książki, filmy, płyty, ręczne hafty, obrazy, zabawki i Bóg wie co jeszcze - sprzęty, o jakich nie śniło się filozofom (choć Antykwariat jest, w rzeczywistości, domem filozofa). Jest to zatem jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe miejsce w całej „globalnej sieci”. I jest tylko w niej: z założenia nie ma nas na „fejsie”, ani na podobnych tworach, bo cenimy sobie wolność słowa. Nie walczymy też o „pozycjonowanie”, nie robimy żadnych „czarnych piątków”, nie dręczymy „newsletterami”. Cieszymy się za to gawędą z Gośćmi. A dni święte - święcimy. (Jeśli natomiast pojawi się na „fejsie” jakieś przedsięwzięcie, podszywające się pod naszą nazwę, to - będąc z jednej strony oczywiście nieuczciwą próbą wykorzystania naszego niepowtarzalnego charakteru i naszej niepowtarzalnej atmosfery - jest przecież z drugiej strony paradoksalnie najlepszym dowodem naszej wyjątkowości i mistrzostwa: wszak naśladuje się tylko mistrzów:)
Uwaga wszyscy, którym los poskąpił szlachetnej cnoty cierpliwości: Antykwariat to nie skład artykułów pierwszej potrzeby, ani – na szczęście! – ratujących życie, przeto działamy spokojnie, statecznie i z godnością (po prostu chodzi o to, że wysyłkę robimy raz w tygodniu:)
Spitfire Mk XVI z 308 Dywizjonu Krakowskiego, Kolekcjoner Super Model 2/98
Wszystkie informacje o modelu zapisane są na okładce: "Spitfire Mk XVI z 308 Dywizjonu Krakowskiego, ostatnia wersja z II wojny światowej, rozpiętość skrzydeł 30 cm, skala 1:33". Model ma jedną, wielką zaletę - jest prosty w budowie, więc jego sklejenie może potrwać krótko, a efekt na pewno ucieszy mniej cierpliwego, albo początkującego modelarza (nic nie stoi na przeszkodzie, by modelarz obdarzony pragnieniem detalicznego mistrzostwa model sobie skomplikował, stosownie do własnych ambicji i oczekiwań).
Władimir Erman, Eduard Tiomkin, Mity starożytnych Indii
PRL-owskie wydanie przetłumaczonej z rosyjskiego, a wydanej w Związku Sowieckim i napisanej przez autorów o "yevreyskiej" tradycji, rozprawy o indyjskich mitach. To się nazywa multi-kulti!
Cream, Strange Brew, DVD Video
Eric Clapton, Jack Bruce i Ginger Baker grają na żywo, opowiadają, a na dodatek można zobaczyć, posłuchać i porównać jak 'Sunshine Of Your Love' gra Jimi Hendrix.
Pamięć i sprawiedliwość, Pismo Instytutu Pamięci Narodowej, 1(15) 2010
Główny temat - emigracja. Ale o czym by nie pisali historycy, to jednego można być pewnym. Jeśli o komunizmie, albo o PRL-u - nic dobrego. No, chyba, że są to komunistyczni, albo sowieccy "funkcjonariusze pionu nauki", albo miłośnicy niemieckich grantów i stypendiów. Polska: stulecia udręki, cierpienia i wykrwawiania narodu - z przerwą na 20 lat między wojnami. Cóż za siła i wola przetrwania. Czy to nie zastanawiające - dlaczego jest naród, którego powinno nie być? Zwłaszcza wobec przewagi i wobec ogromu ciągłych i nieustających "starań" niemiecko-rosyjskich (sowieckich).
Lucy Maud Montgomery, Rilla ze Złotego Brzegu
Książka ukazała się w 1977 roku w serii "Klasyka młodych". I nic dziwnego, bo jest to literatura dobra i pouczająca. Ale trwa walka z tradycją. "Przeszłości ślad dłoń nasza zmiata". Gdyby ta książka została napisana współcześnie zostałaby przez "postępową" cenzurę zdyskwalifikowałaby za "język nienawiści", za "brak inkluzywności", za "stygmatyzujące role społeczne", za "wykluczające i nietolerancyjne podejście do płci i preferencji seksualnych", za "uprzedzenia religijne", za "brak ekologicznej i prozwierzęcej świadomości", itd. "Takie będą rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie". I "po owocach ich poznacie". Oto owoce "postępowego, tolerancyjnego, inkluzywnego, wolnego od uprzedzeń religijnych" chowu: chorobliwie egoistyczni, samolubni młodzi ludzie bojący się jak ognia jakiejkolwiek odpowiedzialności, których jedyną troską jest dostarczanie sobie rozrywek i przyjemności za wszelką cenę, nawet za cenę zdrowia i depresja, która staje się chorobą epidemiczną już w szkołach podstawowych. Oto owoce "tolerancyjnego, wolnego od religijnych pęt" chowu. Tymczasem okazuje się, że w środowiskach kierujących się tradycyjnie pojmowanymi wartościami religijnymi młodzi ludzie nie cierpią na utratę sensu życia, zdolni są pokonywać nawet największe przeszkody i trudności, odnajdują radość i sens w życiu rodzinnym i w wychowywaniu dzieci (o dziwo nie ma w tych środowiskach problemów z "dzietnością"), a jednocześnie - budując szczęśliwe życie rodzinne - wykazują niezwykłą aktywność społeczną. Jednym słowem troska o własną rodzinę nie odcina ich od świata, ale daje im siły do polepszania - w miarę możliwości - tego świata. To wszystko wynika z badań socjologicznych i trzeba być doprawdy socjologiem, by nie dostrzec błogosławieństw wynikających z życia "po bożemu". Socjologowie sami robią badania, z których wynika, że systemowo wmuszana ideologia "postępu" niszczy rodzinę i jest bezpośrednią przyczyną destrukcji osobowości, chorobliwej infantylizacji, wzrostu agresji społecznej i karykaturalnego wręcz przerostu postaw roszczeniowych, a jednocześnie - ci sami socjologowie - są w awangardzie tej dyktatury "postępu i tolerancji". A może to nie głupota i ślepota, tylko celowe działanie? W wypadku socjologów zachodzi pewnie i jedno i drugie, bo jak powiedział kiedyś Jan Kaczmarek, otwierając cykl skeczy "Z socjologią na ty": "znałem kiedyś socjologa - pracowało toto jako popychle".
Titanic. Model kartonowy. Betexa
Najsłynniejszy statek i chyba najprostszy jego model kartonowy. Prosty, ale nie tandetny. Opracowany komputerowo i łatwy do sklejenia. Doskonała pomoc dla zainteresowania dziecka modelarstwem kartonowym, a także techniką i historią. Wystarczy jeden jesienny, albo zimowy wieczór. Oczywiście na wiosnę, albo w lato też można bawić się nożyczkami i klejem, ale wtedy jest tyle innych, ciekawych zajęć na dworze. A co robić, kiedy dni krótkie? Doskonała okazja, by spędzić parę godzin normalnie, po ludzku, a nie ze smartfonami.
Janusz Nastarowicz, Gitara akompaniująca dla śpiewających, kaseta VHS
Autor zapowiada na okładce, że jest to godzinny kurs grania i śpiewania dla "przyszłych gwiazd TV i MTV". Ktoś mógłby zarzucić, że jest to zapowiedź gołosłowna, bo nauczyciel taką gwiazdą jednak nie był. Ale czy taki zarzut ma sens? Przecież nikt nie wie, kim byli nauczyciele nie tylko znanych muzyków, ale w ogóle różnych celebrytów. I choć czasem można odnieść wrażenie, że nikt ich, nigdy i niczego nie uczył, to jednak w cieniu "wielkich ludzi" skrywają się przecież zawsze jacyś, z reguły nieznani, nauczyciele. W każdym razie na kasecie wystarczająco dużo porad i lekcji, by zostać przynajmniej mistrzem śpiewów przy ognisku, a to wielu w zupełności wystarczy (przynajmniej tym, którzy - o dziwo są tacy! - nie marzą o karierze telewizyjnej).
Andrzej Pilipiuk, 2586 kroków
Wydawca: "14 solidnych opowiadań zabarwionych specyficznym kolorytem", "dla kogoś lubującego się w prozie fantastycznej", "kawał solidnej fantastyki, niezwykle nastrojowej i pełnej zręcznych aluzji politycznych".
Stanisław Zieliński, Kiełbie we łbie
"Kiełbie we łbie", czyli "masz pan małe rybki w głowie" (jak to brzmi w żydowskiej wersji filmowego Grunspana, wściekającego się na Moryca Welta), czyli wspominkowy groch z kapustą. Dzieciństwo, dwudziestolecie międzywojenne, kresy i Warszawa w sielankowych obrazach z przeszłości.
Koszyk
13,31 zł