Wyszukiwarka
Zaloguj się
...to miejsce nie z tego świata, jak mały sklepik na cichej, staromiejskiej uliczce, z dala od drgającego i wirującego (za swoim ogonem:), pełnego huku centrum miasta. Tam hałas i gwałt, tu kot drzemie, wygrzewając się na słonecznej wystawie i nie otwiera nawet oczu, kiedy zadźwięczy dzwonek nad drzwiami. Tu nie ma pośpiechu, gonitwy, nie robimy nic „na wczoraj”. To miejsce, w którym można znaleźć (oprócz ciszy i spokoju) stare książki, filmy, płyty, ręczne hafty, obrazy, zabawki i Bóg wie co jeszcze - sprzęty, o jakich nie śniło się filozofom (choć Antykwariat jest, w rzeczywistości, domem filozofa). Jest to zatem jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe miejsce w całej „globalnej sieci”. I jest tylko w niej: z założenia nie ma nas na „fejsie”, ani na podobnych tworach, bo cenimy sobie wolność słowa. Nie walczymy też o „pozycjonowanie”, nie robimy żadnych „czarnych piątków”, nie dręczymy „newsletterami”. Cieszymy się za to gawędą z Gośćmi. A dni święte - święcimy. (Jeśli natomiast pojawi się na „fejsie” jakieś przedsięwzięcie, podszywające się pod naszą nazwę, to - będąc z jednej strony oczywiście nieuczciwą próbą wykorzystania naszego niepowtarzalnego charakteru i naszej niepowtarzalnej atmosfery - jest przecież z drugiej strony paradoksalnie najlepszym dowodem naszej wyjątkowości i mistrzostwa: wszak naśladuje się tylko mistrzów:)
Uwaga wszyscy, którym los poskąpił szlachetnej cnoty cierpliwości: Antykwariat to nie skład artykułów pierwszej potrzeby, ani – na szczęście! – ratujących życie, przeto działamy spokojnie, statecznie i z godnością (po prostu chodzi o to, że wysyłkę robimy raz w tygodniu:)
Tomasz P. Terlikowski, Summa przeciw lewakom
Podtytuł: "na frontach wojny cywilizacji". Czy rzeczywiście te wszystkie rzeczy dzieją się na świecie? Czy to możliwe? I czy to możliwe, że autorowi przestało już to przeszkadzać, ba! nawet zaczęło się podobać? Z jakiego powodu, albo za co taka zmiana? Pieniądze? Kariera? Strach? Pośród tych wszystkich pytań jedno jest pewne: niesmak.
W. A. Mozart, Cosi fan tutte. Wydanie specjalne: 3 płyty CD + 1 płyta CD-Rom
Wykonanie oraz wydawnictwo wyjątkowe. Trzem płytom z muzyką towarzyszy bowiem dodatkowa płyta (Windows, Macintosh) z "An Interactive Journey into the World of Mozart's Opera", czyli z biografią Mozarta, z historią powstania i wystawienia opery w XVIII wieku, z prezentacją bohaterów utworu, z pełnym libretto w wersji oryginalnej i angielskiej oraz z wywiadem z Rene Jacobsem, dyrygentem Concerto Koln i Kolner Kammerchor. Wszystkie materiały na płycie CD-Rom zawierają - oprócz tekstów - ilustrację muzyczną i oprawę dźwiękową oraz bardzo bogatą ilustrację graficzną i filmową. Wydanie zatem - jak się rzekło - wyjątkowe nie tylko ze względu na jakość wykonawstwa, ale również ze względu na multimedialne opracowanie merytoryczne, historyczne i krytyczne. Perła w kolekcji każdego melomana.
Stanisław Klimaszewski MIC, Bóg i wiara w przykładach i anegdotach
Słowa świętych, a obok cytaty z heretyków, bluźnierców, pogan, a nawet dewiantów. Coś jak szyderczy "Złoty łańcuch" św. Tomasza, bo upleciony zgodnie z "nakazami współczesności": by dostosować rzeczywistość nadprzyrodzoną do świata. Coraz słabiej brzmi u wyznawców posoborowej nauki, że "królestwo Moje nie z tego świata" - "Jam zwyciężył świat". W imię "ekumenizmu" zakrywana jest prawda, że "świat, to przestrzeń publiczna wroga Bogu". Książka może sprawić wrażenie chaotycznej zbieraniny, której jedynym celem jest uzasadnienie modernistycznego przymusu, by uznawać wszystkie poglądy religijne za równoważne (oczywiście z wyjątkiem tradycji katolickiej, która ma być zakazana). Każdy pogląd jest dopuszczalny, nie ma prawdy, nie ma fałszu. A zatem: co jest? Wygląda tak, jakby główną troską "kościoła nowego adwentu" było wykręcenie się od obowiązków, jakie nałożył na swych uczniów Jezus Chrystus. Oto bowiem ogromny wysiłek wkłada posoborowy Kościół w to, aby zapoznać i zakryć przed wiernymi Boże nakazy, które wymagają od nich jednoznacznego oddzielania prawdy od fałszu i wytrwałego służenia prawdzie - bezwzględnie i do końca ("niech mowa wasza będzie: Tak, tak; nie, nie", "Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie"). Hierarchowie, którzy przyjęli posoborową doktrynę, jak kapłani oskarżani przez Jezusa Chrystusa, odwracają się od niego (czym innym jest stanięcie placami do tabernakulum?) i, aby zakryć swoje przejście na stronę "świata", zmuszają wiernych, by ci nabrali przekonania, że w zasadzie powinni, jeśli nie wstydzić się swej wiary, to przynajmniej "taktownie" zachować ją jako sprawę czysto prywatną - prywatne "uczucie". Tylko co począć z nakazem Zbawiciela, by jego uczniowie nawracali "błądzących w ciemności": pogan, żydów, heretyków,... ("Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody")? Oto religijny ewenement w dziejach świata: posoborowa religia, która uczy, że inne religie są równie dobre, a nawet czasem lepsze! Tylko po co komu taka religia? Jaki sens ma religia, która sama siebie neguje? A sprawa nie jest błaha, bo tu nie chodzi o te, czy inne poglądy, tylko o to - jak to ujął O. Bonawentura - "czy się będzie zbawionym, czy potępionym". Co prawda nowoczesna religia, ustami "kapłanów nowej ewangelizacji i miłosierdzia" naucza, że nikt nie będzie potępiony, bo "piekła nie ma", ale chyba roztropniej przyjąć jednak naukę, którą Kościół głosił przez dwa tysiące lat i przypomnieć słowa Syna Bożego, że "tego, kto się mnie wyprze przed ludźmi, i ja się wyprę przed moim Ojcem, który jest w niebie", szczególnie zwracając uwagę piewców "ekumenicznego" dogmatu o wszechogarniającym i bezwarunkowym miłosierdziu na następujące zaraz potem słowa Zbawiciela: "Nie sądźcie, że przyszedłem przynieść pokój na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem i córkę z jej matką, a synową z teściową. I nieprzyjaciółmi człowieka będą jego domownicy. Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godny. I kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godny. Kto nie bierze swego krzyża i nie idzie za mną, nie jest mnie godny. Kto znajdzie swoje życie, straci je, a kto straci swoje życie z mego powodu, znajdzie je. Kto was przyjmuje, mnie przyjmuje, a kto mnie przyjmuje, przyjmuje tego, który mnie posłał." (Mat.10:32-42). Zaiste: to nie jest sprawa "poglądów" i "wolności sumienia" - tu chodzi o życie. Życie wieczne. Z Bogiem lub w potępieniu.
RC Przegląd Modelarski nr 12 2009 (49)
RC Przegląd Modelarski nr 12 2009 (49). Spis treści i zawartość na zdjęciach.
Bolek i Lolek sposób na wakacje
Film złożony z filmów wakacyjnych: "Deszczowe wakacje", "Grzybobranie", "Skarb", "Fałszywy dziadek", "Strzelba i wędka", "Morska przygoda", "Kłusownik". A skoro wakacje Bolka i Lolka, to wszystko dzieje się na wsi, w górach, lasach, nad morzem, rzeką, jeziorem, czasem w jakichś ruinach, grotach,... . I oczywiście w Polsce, bo PRL-owskim dzieciom wakacje zagraniczne mogły się jedynie marzyć. Ale kiedy miało się głowę pełną pomysłów, a ręce wolne od smartfonów, to wszędzie można było znaleźć przygodę. I komu to przeszkadzało?
Irving Berlin, Berlin for Brass, płyta CD
Zespół instrumentów dętych, The Chestnut Brass Company, gra (opracowane przez siebie) przeboje, które skomponował Israel Isidore Beilin (lub Baline), czyli Irving Berlin - jeden z najpłodniejszych kompozytorów muzyki rozrywkowej. Amerykański sen w działaniu: Berlin urodził się w biednej rodzinie na Syberii, a zmarł w Nowym Yorku, mając 101 lat, jako człowiek bogaty i sławny. Bogactwo i sławę przyniosło mu skomponowanie niezliczonej liczby przebojów (podobno jest autorem ponad 1500 piosenek). Pośród nich jest też i "White Christmas". Któż wie, że największy przebój supermarketów, grany całe tygodnie dla umilenia "magii świątecznych zakupów", robionych pod pretekstem Bożego Narodzenia, napisał Żyd i mason?
Bryan Ferry, Olympia, płyta CD
Płyta z 2010 roku. Słodka dekadencja - jakby powiedziała bohaterka filmu "Kabaret".
The Stranglers IV Rattus Norvegicus, płyta CD
The Stranglers IV, czyli The Stranglers I. Jak wówczas pisano "narodził się punk dla inteligentów", czyli muzyka prosta, ale nie prostacka. Niby szorstka, ale jednak z klawiszowymi, "manzarkowymi" koronkami. Punk do pogo i do tańca z mniejszą liczbą ofiar.
Paul Ricoeur, Symbolika zła
Hermeneutyczna rozprawa z historii religii zogniskowana wobec jednego tematu: zła i jego symboliki. "Co czytasz, mój panie? Hamlet: Słowa, słowa, słowa."
Francuski samolot myśliwski Dewoitine D.510, skala 1:33, Modele Kartonowego Fana, nr 2 maj 2007
Pierwszy francuski samolot myśliwski, który przekroczył prędkość 400 km/h. Model bardzo ładnie wydrukowany - druk bardzo dobrze imituje rzeczywiste poszycie samolotu.
Koszyk