Wyszukiwarka
Zaloguj się
...to miejsce nie z tego świata, jak mały sklepik na cichej, staromiejskiej uliczce, z dala od drgającego i wirującego (za swoim ogonem:), pełnego huku centrum miasta. Tam hałas i gwałt, tu kot drzemie, wygrzewając się na słonecznej wystawie i nie otwiera nawet oczu, kiedy zadźwięczy dzwonek nad drzwiami. Tu nie ma pośpiechu, gonitwy, nie robimy nic „na wczoraj”. To miejsce, w którym można znaleźć (oprócz ciszy i spokoju) stare książki, filmy, płyty, ręczne hafty, obrazy, zabawki i Bóg wie co jeszcze - sprzęty, o jakich nie śniło się filozofom (choć Antykwariat jest, w rzeczywistości, domem filozofa). Jest to zatem jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe miejsce w całej „globalnej sieci”. I jest tylko w niej: z założenia nie ma nas na „fejsie”, ani na podobnych tworach, bo cenimy sobie wolność słowa. Nie walczymy też o „pozycjonowanie”, nie robimy żadnych „czarnych piątków”, nie dręczymy „newsletterami”. Cieszymy się za to gawędą z Gośćmi. A dni święte - święcimy. (Jeśli natomiast pojawi się na „fejsie” jakieś przedsięwzięcie, podszywające się pod naszą nazwę, to - będąc z jednej strony oczywiście nieuczciwą próbą wykorzystania naszego niepowtarzalnego charakteru i naszej niepowtarzalnej atmosfery - jest przecież z drugiej strony paradoksalnie najlepszym dowodem naszej wyjątkowości i mistrzostwa: wszak naśladuje się tylko mistrzów:)
Uwaga wszyscy, którym los poskąpił szlachetnej cnoty cierpliwości: Antykwariat to nie skład artykułów pierwszej potrzeby, ani – na szczęście! – ratujących życie, przeto działamy spokojnie, statecznie i z godnością (po prostu chodzi o to, że wysyłkę robimy raz w tygodniu:)
Sergej Prokofiew, Peter und der Wolf. Benjamin Britten, Orchesterfuhrer fur junge Leute, płyta winylowa
Płyta z socjalistycznej NRD, zwanej czasem "wschodnimi Niemcami" więc wszystko po wschodnio-niemiecku. Państwo wyparowało szybciej niż powstało, zostawiło po sobie setki sportowych mutantów, tysiące (?) sowieckich agentów, którzy po tzw. zjednoczeniu Niemiec stali się czołowymi postaciami polityki "naszych zachodnich sąsiadów" (szerzej: "Niuni" Europejskiej) oraz wiele produktów, które były poszukiwane w PRL-u, jako marzenie znużonych lichotą PRL-owskich wytworów. Trabanty i Wartburgi zgniły w garażach i na złomowiskach (i tekturowiskach, bo Trabanty, choć zrobione - jak się mówiło - z dykty, gniły jeszcze szybciej niż korodowały), ale płyty winylowe przetrwały w stanie niemal nienaruszonym i stanowią ciągle przedmiot poszukiwań melomanów i kolekcjonerów winylowych, tak, jak to było w PRL-u. Jakby czas się zatrzymał - każdy miłośnik podróży w czasie może akustycznie taką wyprawę przedsięwziąć: wystarczy tylko podłączyć do "Radmora", "Elizabetki" (czy co tam się znajdzie w Antykwariacie:) "Daniela", "Adama" (uwaga jak powyżej:) i można poczuć muzycznego PRL-owskiego ducha, na szczęście bez pozostałych PRL-owskich atrakcji towarzyszących, jak np. brak wina do uprzyjemniania rozkoszy audiofilskich, czy też chroniczny brak prądu. No może z tym brakiem prądu to się trochę zapędziliśmy w dobie "zrównoważonego rozwoju" (wszak "zdobycze socjalizmu są wieczne i trwałe" - jak głosiły ówczesne hasła i w co szczerze wierzą współcześni apologeci tej formy destrukcji życia społecznego i gospodarczego). A zatem: cieszmy się analogową muzyką (póki jest prąd).
The Beatles, Sgt. Pepperr's Lonely Hearts Club Band. Angielsko-polska wersja tekstów
Płyta "Sgt. Pepperr's Lonely Hearts Club Band" była - wedle potocznej oceny - jedną z tych wyjątkowych płyt, które nie tylko zmieniły charakter muzyki rockowej, popularnej, ale również wpłynęły znacząco na samą kulturę popularną, zmieniając ducha społecznego końca XX wieku, czyniąc z komunizmu i socjalizmu nie tylko ideologię "państw socjalistycznych", ale także tęsknotę głupawej, bogatej młodzieży z najbardziej rozwiniętych krajów kapitalistycznych. Sukces uderzył do młodych i dosyć słabo wyedukowanych głów "czwórki z Liverpoolu". Uznając wycie publiczności na stadionach za miarę czegoś więcej niż niepokojącej i żenującej histerii dzieci i nastolatków Lennon wywołał burzę pyszałkowatym stwierdzeniem, że owa histeria dowodzi, że Beatlesi są "popularniejsi od Jezusa". Cóż, zależy co się rozumie przez "popularność": jeśli liczbę sprzedanych płyt, to Lennon oczywiście miał rację. Szkoda czasu na rozważanie takich mądrości. Powszechne wśród pewnych sfer uznawanie komunizującego Lennona za "mędrca" i "proroka nowego, wspaniałego świata" jest jeszcze jednym dowodem na ponad-ekonomiczny sens prawa o wypieraniu dobrego pieniądza przez zły pieniądz. A wracając do tekstów piosenek: gdyby nie muzyka nagrana w wyjątkowy sposób, na pewno nie stałyby się "hymnami młodego pokolenia" - teksty czytane bez muzycznego podkładu uderzają swoją banalnością. Muzyka popularna, "pop" - broń masowego rażenia (umysłów - zwłaszcza młodych) i kopalnia złota dla ziemskich "władców marionetek".
The General. Generał. 2 płyty Video CD
Klasyka prawdziwa (legendarne początki filmu - 1927 rok), a nie "kultowa". Buster Keaton jako twórca i aktor filmu akcji, filmu, który jest jednocześnie komedią. Czarno-biały film niemy (ale to wie przecież każdy miłośnik kina). Prawdę powiedziawszy to film nie całkiem niemy, bo napisy czyta polski lektor.
Spy Game, Zawód: szpieg. DVD
Kiedy w jednym filmie występują Robert Redford i Brad Pitt to mogą czytać nawet tylko książkę telefoniczną, a i tak znajdą wielu chętnych widzów. A co dopiero, gdy grają doskonale wyszkolonych, zimnych i wyrachowanych szpiegów profesjonalistów. Ale każdy, nawet najbardziej zimnokrwisty zawodowiec, ma serce. I jeśli zacznie ono bić żywszym rytmem, gdy da znać o sobie, po latach zapomnienia, to musi dojść do eksplozji uczuć. A wówczas nawet najbardziej utrwalone i twarde zasady pękają jak bańki mydlane, a mur chroniący przed światem rozsypuje się jak domek z kart. Wytrenowany spokój i zimna krew to bujda: po prostu nie było do tej pory okazji, by krew zawrzała. Serce nie sługa - taki mógłby być podtytuł filmu.
Władimir Wojnowicz, Trybunał
Komedia w trzech aktach.
M4 Sherman Mk I Tank, 1:72, Airfix 01303, model plastikowy amerykańskiego czołgu
Uwaga! Model czołgu w skali 1:72 - ważna uwaga, bo w niemal identycznym pudełku oferowany jest model w skali 1:76.
Zlin 50L/LS, Kartonowe ABC 4'2011, GPM nr kat. 304
Model w dwóch wersjach malowania, z których druga, w barwach Grupy Akrobacyjnej Żelazny (w 2020 roku patronem został Orlen) może stanowić eksponat w ponurym muzeum lotniczych katastrof (niektórzy dodają: na własne życzenie). Od początku istnienia Grupy Żelazny z 10-ciu pilotów latających akrobacyjnie aż 4-ech zginęło w wypadkach lotniczych. Wśród ofiar był również założyciel i pierwszy szef zespołu. Może dlatego ostatni członek Grupy, Agata Nykaza (jedyna kobieta zespołu) lata solo - zawsze to bezpieczniej.
Włodzimierz Bukowski, Samochody PRLu
Włodzimierz Bukowski opisał samochody PRL-u, ale tytuł jest mylący, bo w książce przedstawione są wszystkie pojazdy (400 modeli!), które poruszały się (to te wyprodukowane) lub miały poruszać się (to te wymyślone, zaprojektowane, planowane) dzięki własnym siłom. Zatem, oprócz super sportowego Fiata 1100 Coupe, znajdziemy zdjęcia i opis ciągnika "Dzik", który tym się wyróżniał, że miał... dwa koła! Od samochodów, przez wyroby samochodopodobne, aż po absolutne dziwactwa. Album o polskim przemyśle motoryzacyjnym, który odszedł do historii razem z PRL-em.
Samolot myśliwski RWD-25, WAK 6/2011, model kartonowy
Modelarskie 'military fiction'. Model ku pokrzepieniu serc, że z polskim - tzn. sanacyjnym - lotnictwem nie było jednak tak źle, skoro mogło mieć "Sokoła", albo RWD-25... . A gdyby te samoloty rzeczywiście były na uzbrojeniu, to czym by się pocieszali po wrześniowej katastrofie wyznawcy historii alternatywnej? Przecież nawet te legendarne "cudowne bronie" odbiegały znacząco od niemieckiego uzbrojenia (technicznie i liczbą) i od uzbrojenia sowieckiego (tu głownie ilością). Ile musiałoby być tych samolotów, ilu lotników, ile lotnisk, ile zaplecza, itd., by II Rzeczpospolita mogła oprzeć się agresji niemiecko-sowieckiej? Zresztą to nie ma znaczenia, bo dla angielskich planów wojennych wystarczające było zaangażowanie Polski w wojnę, a wynik tej "polskiej" wojny był dla wszystkich do przewidzenia, tylko nie dla samych Polaków. Ciągle się łudzą, że "gdyby były te samoloty...", "gdyby sojusznicy...". I ciągle to samo: "ja z synowcem na czele i? - jakoś to będzie!..." i "świat się dowie i poruszy się jego sumienie" (jak uzasadniano rozkaz o wybuchu Powstania Warszawskiego - "świat" pozostał głuchy i nieporuszony, a jedynym efektem była prawie całkowita zagłada polskiej inteligencji). Samolot fantastyczno-mityczny, eksponat z muzeum fikcyjnej historii.
Tadeusz Dołęga Mostowicz, Prokurator Alicja Horn
Sensacyjna powieść z czasów II Rzeczpospolitej: gangsterzy jako biznesmeni (czy odwrotnie), przekupni sędziowie, prokurator (prokuratorka) bez skrupułów, z powodów osobistych, dąży do mordu sądowego. Jednym słowem zepsuty świat sprzed II wojny. Dzięki PRL-owskim latom i transformacji w III rzeczpospolitą opisane w powieści charaktery, występki i zbrodnie są tylko archaiczną powieściową fikcją... Tak, rzeczywistość często przerasta fantazję...
Koszyk